Reklama

Po Internecie przetoczyła się sensacyjna wiadomość, że dzieciak z wąsem „na przedzie” brał kasę za szerzenie propagandy Anodiny i Millera. Dla mnie sensacją byłaby informacja, że nie brał, dlatego też samym faktem nie specjalnie się ekscytuję. Znacznie bardziej mnie zainteresowała kwota, za którą można sobie kupić „eksperta’ Setlaka, a ten będzie orał w pocie czoła 24h na dobę. Piszę o kupieniu „eksperta”, nie ekspertyzy, bo po pierwsze trudno infantylny bełkot Setlaka uznać za ekspertyzę, po drugie nie mamy do czynienia z wydawaniem jednorazowej opinii, ale z permanentnym propagandystą nadającym dzień i noc. Zatem ile kosztuje cały „ekspert” Setlak do pełnej dyspozycji nabywcy? Najkrótsza odpowiedź brzmi: „grosze”. No może nie tak dosłownie, jednak parę złotych trzeba wydać, dokładnie 2500 brutto i w związku z tą śmieszną garścią srebrników warto się pokusić o przegląd rynku pracy. W Anglii na zmywaku pracodawca miałby za eksperta Setlaka jednego pomywacza przez góra dwa tygodnie. W polskich realiach żaden kierowca tira nie zgodziłby się za takie pieniądze usiąść za kółkiem. Szanujący się pomocnik murarza, przy dodatkowych premiach prawdopodobnie dałby się namówić na 8 godzin pracy, ale bez żadnych nadgodzin. Pozostaje nieszczęsna kasjerka hipermarketu, z przysłowiowym pampersem na pupie i to jest chyba najtrafniejsza ocena wartości eksperta Setlaka. To co pan redaktor niszowego pisemka dostaje od Tuska w kwocie brutto jest warte jakieś 1,25 etatu kasjerki siedzącej w hipermarkecie. Byłoby na tyle w kwestii pana Setlaka oraz wyceny jego wiedzy, której zresztą sam dokonał, ale z litości pociągnę temat i podpowiem Setlakowi parę rzeczy, ponieważ widok leżącego, który sam się kopie wyzwala we mnie instynkty opiekuńcze.

Nie trudno się domyślić, że pierwszą reakcją Setlaka był patos połączony z pogróżkami, te typy zawsze tak mają. Najpierw dziecko z wąsem oświadczyło, że to zaszczyt pracować dla kraju, tylko nie powiedział dzieciak dla jakiego kraju. Potem „drwiąco” pogroził sądem i dodał, że to autorzy tekstu wpadli w pułapkę pisząc o kłamstwach Setlaka, które teraz będą musieli przed sądem udowodnić (ha, ha, ha). Prawdę mówiąc nie mam ochoty na precyzyjne mierzenie poziomu inteligencji Setlaka, po charakterystycznym kabotyństwie widać, że jest kiepsko, ale wydawało mi się, że do popełniania aż takich głupot zdolny nie jest. Mając do dyspozycji garść faktów i zachowań już dziś mogę Setlakowi powiedzieć, że się błaźni bardziej niż to wynika z faktury. Przede wszystkim panie gieroj, któremu się wydaje, że ma za sobą plecy, zadaj sobie najprostsze z możliwych pytań. Kto to zrobił? Jak sobie wyobrażasz panie „ekspert” pozyskanie żenującej FV wystawionej „krajowi” na kwotę 2500 PLN brutto? Pan Pereira zadzwonił do Tuska, w paru słowach postawił Donalda do pionu i już po 10 minutach dostał na maila fakturę w PDF? Zimno, Syberia, a ponieważ nie podejrzewam Setlaka o jakąkolwiek przenikliwość, czy nawet proste wyciąganie wniosków, to podpowiem, że fakturę musiał dostarczyć ktoś ze „swoich”. Nie Lasek i nie Tusk, ale jakiś „życzliwy” być może chętny na miejsce Setlaka i jeszcze tańszy, ewentualnie taki, który o Setlaku ma gorsze zdanie niż „oszołomy”. Proste prawda? A skoro tak, to jakich pleców po tej wpadce naiwniaku się spodziewasz? Ciebie nie ma, skończyłeś się. Jeśli masz wątpliwości Setlak, co cię czeka to napisz do innego gieroja, który wyleciał z salonów po przecieku z ruskiej ambasady, gdzie dostawał kieszonkowe.

Nie ma cię cieniasie, pracodawcy pierwsi się obrócą na pięcie i tyle w sądzie zwojujesz, że utrwalisz swoją śmieszność i taniość. Poza wszystkim sądy „kochają” takich ironizujących na siłę, pokazujących wszem wobec, że idą na wokandę, bo ktoś się „podłożył”. Genialny argument na starcie, tak cenny jak faktura wystawiona za „zaszczytne usługi na rzecz kraju”. „Ekspert” przyłapany z rękoma w nocniku zaczyna wierzgać i wiadomo czym to się skończy, za chwilę będzie umoczony od stóp do głów. I bardzo dobrze, chociaż powtórzę, że specjalnej sensacji w udowodnieniu oczywistości nie wiedze, to jednak Panom redaktorom z GPC za odkrycie kwitów należy się szacunek. Dlaczego? No jak to, zawsze warto jednego dla przykładu pokazać, żeby było jasne, co sądzić o następnych. Oni pracują dla kraju tak, jak junacy PRL-u, za tuszonkę i flaszkę deptanej ku chwale ludowej ojczyzny i przyjaźni polsko-radzieckiej. Z tą różnicą, że junacy mieli w sobie mniej patosu, trochę więcej inteligencji i godności, dlatego od czasu do czasu dostawali premię. Setlak też dostanie ostatnią wypłatę – kopa w „d”, bo tak się układ warszawski rozlicza z tanimi najemnikami, którzy nie potrafią utrzymać w tajemnicy swojego żołdu.

Reklama
Poprzedni artykułKaczyński chce przegrać, czyli „bajka dla potłuczonych”
Następny artykułZawiadomienie do Prokuratury Generalnej w związku z sms’ami wysyłanymi do Kasi Tusk
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

36 KOMENTARZE

  1. W kwestii formalnej
    GPC napisała klawiaturą Samuela Pereiry to, co ustaliłem po paru miesiącach użerania się z KPRM. Pan Setlak otrzymał 15 tys. – 6 faktur po 2,5 tys. każda. Ale to nie wszystko zespół Laska wydał ponad 70 tys. na…. szkolenia z zakresu komunikowania się z mediami. Sanocki, Żurek FT Communications – takie podmioty są wypisane na fakturach, kto chce niech sprawdza…

    Kurka, małe niechlujstwo…

        • No cóż trochę to małostkowe,
          No cóż trochę to małostkowe, ale skoro tak było i to, aż takie niechlujne, że nie zabrałeś braw razem z Pereirą, to brawo. Wybacz niedopatrzenie, ale prawdę mówiąc interesowało mnie i nadal interesuje coś zupełnie innego w tej całej sprawie, a sukcesem to się chyba jakoś podzielicie. W każdym razie mam nadzieję, że za chwilę Setlak nie będzie najmniej ważny, bo ważniejszym się stanie “kto ma nóżkę bardziej”. Zdobywałem podobnych kwitów całymi plikami i najciekawsze cięgle czekają na publikację, nigdy nie robiłem z tego “moje”, mało, nawet prosiłem między innymi gazetę Pereiry, żeby się łaskawie kwitami zajęła. No, ale każdy orze jak może i w zasadzie nie mam nic przeciw bronieniu swojego, bo też bronię, ale niekoniecznie w taki, no powiedzmy intensywny sposób.

  2. W kwestii formalnej
    GPC napisała klawiaturą Samuela Pereiry to, co ustaliłem po paru miesiącach użerania się z KPRM. Pan Setlak otrzymał 15 tys. – 6 faktur po 2,5 tys. każda. Ale to nie wszystko zespół Laska wydał ponad 70 tys. na…. szkolenia z zakresu komunikowania się z mediami. Sanocki, Żurek FT Communications – takie podmioty są wypisane na fakturach, kto chce niech sprawdza…

    Kurka, małe niechlujstwo…

        • No cóż trochę to małostkowe,
          No cóż trochę to małostkowe, ale skoro tak było i to, aż takie niechlujne, że nie zabrałeś braw razem z Pereirą, to brawo. Wybacz niedopatrzenie, ale prawdę mówiąc interesowało mnie i nadal interesuje coś zupełnie innego w tej całej sprawie, a sukcesem to się chyba jakoś podzielicie. W każdym razie mam nadzieję, że za chwilę Setlak nie będzie najmniej ważny, bo ważniejszym się stanie “kto ma nóżkę bardziej”. Zdobywałem podobnych kwitów całymi plikami i najciekawsze cięgle czekają na publikację, nigdy nie robiłem z tego “moje”, mało, nawet prosiłem między innymi gazetę Pereiry, żeby się łaskawie kwitami zajęła. No, ale każdy orze jak może i w zasadzie nie mam nic przeciw bronieniu swojego, bo też bronię, ale niekoniecznie w taki, no powiedzmy intensywny sposób.

  3. Setlak, Łoziński, Artymowicze dwaj
    to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Im więcej takich ekspertów od rąbania brzozy ("każdy wieśniak, który rąbie brzozę na opał wie, że to nie jest miękkie drzewo"), tym mam większą pewność, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu. Gdyby to była arcybanalnie bolesna prawda, to po co ten werbunek wszelkiej maści kurew, o proweniencji głównie kacapskiej?

  4. Setlak, Łoziński, Artymowicze dwaj
    to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Im więcej takich ekspertów od rąbania brzozy ("każdy wieśniak, który rąbie brzozę na opał wie, że to nie jest miękkie drzewo"), tym mam większą pewność, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu. Gdyby to była arcybanalnie bolesna prawda, to po co ten werbunek wszelkiej maści kurew, o proweniencji głównie kacapskiej?