Prześlij dalej:

Trudno się dziwić, że w takich warunkach na prywatnych grupach dyskusyjnych wylewali swoje żale i twierdzę, że w zaistniałych okolicznościach i tak były to bardzo powściągliwe wpisy. Paradoks sytuacji polega na tym, że „Emi” nie robiła nic innego, tylko zbierała brudy, które wzajemnie produkowali na siebie sędziowie i tym najzwyczajniej w świecie grała, na obie strony. Z osobistych przyczyn jej wrogami byli dwaj sędziowie „dobrej zmiany”, co nie przeszkadzało jej pozyskiwać sympatię w tym środowisku, bo innego w tamtym momencie nie miała. Inny paradoks polega na tym, że „Emi” początkowo nie była wrogiem „kasty” związanej ze starym układem.

Dobitnie to widać po wymianie zdań z odwołanym przez Ziobrę sędzią Jakubem Iwańcem. „Emi” pyta wprost: „Dlaczego go nie chcemy”. Słowa te padły pod adresem byłego szefa Iustitii, sędziego Markiewicza, co oznacza, że „Emi” o kaście tak naprawdę nie miała pojęcia, ona żyła nienawiścią i poczuciem krzywdy wyrządzonej przez konkretnych sędziów. „Emi” do Markiewicza i podobnie do Gąciarka nie miała nic, ale atakami na nich zdobywała sympatię grupy sędziów, z którą się związała, za co dostawała wsparcie, również materialne. Stan emocjonalny, problemy alkoholowe i inne przypadłości doprowadziły do tego, że narobiła sobie wrogów wszędzie i w końcu została zupełnie sama. Sędziowie „dobrej zmiany” zorientowali się w co wdepnęli, ale było za późno na uratowanie czegokolwiek, zwłaszcza, że „Emi” dostała propozycję nie do odrzucenia z drugiej strony.

Wczoraj sędzia Konrad Wytrykowski opublikował oświadczenie z bardzo interesującym wątkiem. Dowiadujemy się z niego, że już na początku kwietnia Wytrykowski dostał od redakcji „Gazety Wyborczej” pytanie wraz ze „zrzutem ekranu” słynnej „pocztówki wypier…”. Wcześniej, w lutym, pozew przeciw „Emi” złożył Gącierek i do tego poszły wnioski do prokuratury. W marcu prokuratura zajęła nośniki elektroniczne „hejterki” i uzyskała odstęp do kompromitujących materiałów. W tym samym czasie „Emi” pisze do mnie i pyta o adwokata, potem organizowana jest zbiórka na jej rzecz, ostatecznie wszystko się sypie i ona też zaczyna sypać.

Pierwszy artykuł o „Emi” pisze niejaka Ewa Ivanowa, to taki Czuchnowski w spódnicy, szkoda słów, bo istotny jest inny „zrzut ekranu”, którego autorstwo przypisuje się kolejnemu sędziemu znanemu opinii publicznej z nazywania Jarosława Kaczyńskiego Hitlerem. Sędzia Strumiński miał pisać do „Emi” i podać informację od Ivanowej, że nie tylko GW szuka kontaktu z „hejterką”, ale i sędziowie, których dobra osobiste miała naruszyć. Nie wiem czy ten „zrzut ekranu” jest autentyczny, pewne jest natomiast, że po tym kontakcie GW miała materiały, które przesłała do Wytrykowskiego i które teraz publikuje Onet (ciekawe). Gdy mleko się rozlało sędziowie „dobrej zmiany” w popłochu odcięli się od „hejterki”, co przesadziło o jej nagłym zwrocie i przejściu na przeciwną stronę.

Strony

Źródło foto: 
57790 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Dzięki Panie Piotrze za ten tekst. Dopiero teraz rozumiem o co NAPRAWDĘ w tym chodzi. Świrnięta i zdemoralizowana pijaczka i łajdaczka miotająca się między mężem a kochankiem miesza w szambie Nadzwyczajnej Kasty, a ci debile z Totalnej żądają dymisji Ziobro. Może od razu całego rządu? Albo nawet i Episkopatu, bo popiera PiS. A nawet papieża, bo trzyma z Episkopatem. A i Trump ma wiele za uszami. Więc do impichmentu z nim!

  2. JAKUB IWANIEC TAK TRZYMAC.

     

     

  3. Strony