Reklama

Mam smutną wi

Mam smutną wiadomość dla wszystkich, takich jak ja, czyli zorientowanych poniewczasie. Wiadomość brzmi mniej więcej tak, że Donald Tusk jeszcze nie jest taki zły, prawdziwe zło czai się w Bronisławie Komorowskim. O ile Donalda Tuska można uznać za Radziwiłła w pierwszym pokoleniu, mam na myśli tę wersję „francuską” wyperfumowaną i w peruce, o tyle Komorowski jest Szczęsnym Potockim. Tuskowi wystarczy butelka Brandy, paczka cygar zwijanych na spoconych udach kubańskich Murzynek i parę autografów od gwiazd światowych. Komorowski wszedł w inne klimaty – myśliwskie, jest domorosłym „wojakiem’, cywilnym „komandosem”, umoczonym po uszy w służbach specjalnych zależnych od GRU, bo WSI jest tu tylko nakładką. Współcześnie można Komorowskiego porównać jeszcze nie do Łukaszenki, ale od Kuczmy dzieli go jedno zabójstwo na zlecenie. No właśnie! Dzieli, czy nie dzieli, niestety tego nie wie nikt. Kolejne tajemnicze zgony rozmaitych polityków i oficerów służb specjalnych, raczej nie są dziełem esbeków, ci zajmują się biznesem i polityką biznesu. Zgony należałby łączyć z przybudówką GRU, a już ostatni zgon pułkownika Tobiasza, czy jak mu tam było, bezwzględnie należy łączyć z WSI i Komorowskim. Dużo wcześniej Komorowskiego da się połączyć z wykończeniem Szeremietiewa i mało brakowało, a Komorowski wykończyłby Sumlińskiego, polskiego Gongadze. Jak widać nieźle mnie „oszołomiło”, ale to w zasadzie łagodna wersja tego co myślę, jak zwykł mawiać wielokrotnie skazany Jacek Kurski, z ostrożności procesowej nie opiszę swoich przypuszczeń otwartym tekstem.

Reklama

Ostatnia sprawa pułkownika Tobiasza, który lada dzień miał zeznawać w tak zwanej aferze marszałkowej bezpośrednio dotyczącej Komorowskiego, jest już numerem otwartym, mokrym i zrobionym przy otwartej kurtynie. Co to oznacza? Ano moim zdaniem jedno! Komorowski zebrał tak silną ekipę, że może sobie pozwolić na podobne numery, oczywiście nie on, ale ludzie, którzy za nim stoją. Nie wnikam czy Komorowski pełni rolę pacynki, jak Tusk, czy aspiruje do realnej władzy, w każdym razie przy Komorowskim ściele się trup i to trup specyficzny. W kolejnym zdaniu napisze być może coś śmiesznego, a być może wręcz przeciwnie. Mówiąc językiem dzielnicowego, bałbym się wejść w posiadanie wiedzy operacyjnej, naprawdę bym się bał i o siebie i „jak się nie zamkniesz, to wiemy do jakiej szkoły…”. Nie wiem na ile się ośmieszam, a na ile moje tchórzostwo ma uzasadnienie, natomiast mam jako taką wyobraźnię i jako tako potrafię kojarzyć fakty. Numer z Szeremietiewem i Sumlińskim to nie są chore wyobrażenia spiskowca, ale mamy do czynienia z FAKTAMI. Obaj panowie zostali zgnojeni, a słabszy psychicznie Sumliński niemal nie skończył życia, na szczęście nieskutecznie usiłował popełnić samobójstwo. Z Sumlińskim łączą się podsłuchy, te słynne, które dotyczyły redaktora Rymanowskiego i znów mamy sytuację, jakiej nie da się porównać z brytyjską aferą podsłuchową, czy niemiecką dymisją prezydenta. Żyjemy w Polsce i taki człowiek jak Komorowski, który byłby po jednej z tych spraw skończony, został prezydentem.

Zapowiadana zła informacja jest podwójnie zła, przede wszystkim Komorowski to cicha woda, ale de facto znacznie bardziej cyniczna i bezwzględna persona niż Tusk. Po drugie i kto wie czy nie gorsze, wszystko wskazuje, że Komorowski jeśli nie zastąpi Tuska, to będzie się w nowym rozdaniu liczył i w najgorszym razie zbuduje sobie silne skrzydło władzy, takie państwo w państwie, coś jak kiedyś mafia Kwaśniewskiego i mafia Millera. W najlepszym Komorowskiemu może się udać wszystko, dla siebie prezydentura i wokół siebie ludzie, którzy wiedzą jak urywać łby i przyprawiać o samobójstwo, a w rządzie jakaś delegatura może Palikot, może Schetyna, może ktoś z żydokomuny UD. Śmierć Tobiasza nie jest byle jakim numerem, zgoda, to jeszcze nie Kuczma i nie Gongadze, ale tak naprawdę ten fakt działa na korzyść Komorowskiego i jego ludzi, bo Kuczma po prostu spieprzył robotę. Tusk jest już chodzącym trupem, to polityczne zombie, jeśli nie został do tej pory wykończony, to tylko dlatego, że „elity” muszą pozacierać ślady i najprawdopodobniej nie wykrystalizowała się jeszcze nowa grupa sprawująca władzę. Gorliwość Komorowskiego zarówno w przejęciu władzy w dniu tragedii smoleńskiej, jak i w zwalczaniu „spisków smoleńskich”, pozwala mi się również zastanowić, kto tu bardziej ma „krew na rekach”. O ile doszło do czegoś więcej niż wypadku, co w mojej ocenie powoli staje się więcej niż prawdopodobne, Tuska konsekwentnie o jakiś czynny udział nie podejrzewam, natomiast udziałem Komorowskiego wcale bym się nie zdziwił. Zakładając, że był zamach, trzeba założyć, że chociaż „prace wstępne” musiały być przeprowadzone w trakcie „organizacji” wizyty, tym bez wątpienia zajęła się przybudówka GRU. Komorowski jest dla Moskwy absolutnie nieszkodliwy, mają na niego takie kwity, że będzie chodził jak po sznurku i chyba nie muszę tłumaczyć, co takie chodzenie dla Polski oznacza. Nie chcę bluźnić, ale wydaje się, że Tuska wariant niemiecki nazywa się Pikuś w porównaniu z wariantem sowieckim Komorowskiego. Jakby nie patrzeć Wielkopolska jest „ordnung”, podwórza zagrabione, a Привислинский край gdzieniegdzie jeszcze dumnie strzechami świeci i furmanki ładuje. Strach się bać.

Reklama

63 KOMENTARZE

  1. To jest dosyć zagadkowa kreatura, ten wąsaty jegomość
    w grubych okularach. Wyzuty z wszelkich uczuć i moralnych zasad.Zrobi wszystko, zniszczy każdego,zawrze sojusz z każdym moskiewskim agentem, popełni każde świństwo – dla utrzymania się przy władzy.
    Szczerze i bezczelnie polecam do poczytania:
    http://kontrowersje.net/tresc/kto_w_wannie_moczyl_nogi_kto_ze_strachu_uciekl_kto_sie_bananami_obzeral_bananami_od_kiszczaka
    http://kontrowersje.net/tresc/bronislaw_komorowski_jak_czeslaw_kiszczak_czlowiekiem_honoru
    http://kontrowersje.net/tresc/ich_prezydent_nasz_wstyd

  2. granat myśliwski typ BK1
    Każdy myśliwy to darwinista-praktyk.
    Chore sztuki poświęca się dla dobra głównych samców, młode zagryza i zjada jeśli przyjdzie głód.
    Na wyleniałego rudego jelenia już puszczono małe, ale zębiaste wyżły bojowe, jeden jakiś tak na S zwany, już uczepił się jelenich jajec.
    Odwieczne prawa natury leśnej, któż to lepiej rozumie niż Komorowski?

  3. granat myśliwski typ BK1
    Każdy myśliwy to darwinista-praktyk.
    Chore sztuki poświęca się dla dobra głównych samców, młode zagryza i zjada jeśli przyjdzie głód.
    Na wyleniałego rudego jelenia już puszczono małe, ale zębiaste wyżły bojowe, jeden jakiś tak na S zwany, już uczepił się jelenich jajec.
    Odwieczne prawa natury leśnej, któż to lepiej rozumie niż Komorowski?

  4. granat myśliwski typ BK1
    Każdy myśliwy to darwinista-praktyk.
    Chore sztuki poświęca się dla dobra głównych samców, młode zagryza i zjada jeśli przyjdzie głód.
    Na wyleniałego rudego jelenia już puszczono małe, ale zębiaste wyżły bojowe, jeden jakiś tak na S zwany, już uczepił się jelenich jajec.
    Odwieczne prawa natury leśnej, któż to lepiej rozumie niż Komorowski?

  5. Ta joj z Wrocławia
    Padło w tekście jako podsumowanie, więc sprostujmy – tzw. ściana wschodnia pod wieloma względami bije na głowę Ziemie Odzyskane, dopiero z mozołem kolonizowane przez wysiedleńców z Ziem Utraconych. Się bywa na Dolnym Śląsku, często przejżdżam przez lubuskie, jedno i drugie Pomorze mi nie jest obce, i powiem krótko. takiej biedy, nieporadności, beznadziei, no zadupia po prostu, to na wschodzie Polski nie ma. Na tzw. prowincji w województwach wschodnich na każdym kroku widać lepsze gospodarowanie, a nawet bieda, której nigdzie nie brakuje, nie wygląda tutaj tak przeraźliwie jak na zachodzie, nie ma w sobie tego niemal namacalnego marazmu. Ale to trzeba się przejechać i porównać, a nie brać w ciemno statystyki, bo one nie oddają rzeczywistego klimatu 🙂

    • Kolego taktyczny – gdzie lubuskie z Czerwoną(Zieloną) Górą
      a gdzie Wielkopolska z Poznaniem? Bo Dolny Sląsk to my znamy na wylot – każdy zrujnowany pałac, każdy zrujnowany zamek i wszystkie zrujnowane fabryki(nawet te, które 65 lat temu produkowały silniki odrzutowe, rakietowe i radiostacje do łodzi podwodnych).
      Pozdrawiam.

      • A prawda, Wielkopolska
        Swego czasu borykałem się w centralnej komisji z przedstawicielami zachodnich regionów co do zmian pewnych struktur krajowych. Nie mogłem pojąć w czym problem, aż do nastego z kolei spotkania, gdzie rozpisaliśmy wstępny projekt z uwzględnieniem obszarów i ludności. Jakże mnie zdumiało zdumienie Wielkopolan, Trójmiastowców itp. co do moich danych. Absolutnie nie uwierzyli, poszli sami sprawdzić na komputerku (stare czasy) i wrócili z oczami jak spodki. Stwierdzili, że nie zdawali sobie sprawy i zawsze uważali Lublin za mniej znany rodzaj Suwałk. Potem projekt poszedł już w dobrą stronę, ale ta anegdota obrazuje jedno – świat ciąży ku zachodowi, w sensie kierunku. Świadomość kieruje się w tamtą stronę, inne kierunki są lekceważone. Tam się wyjeżdża i stamtąd się wraca, po drodze mijając lokalne krainy. Siłą rzeczy, ludzie ze wschodu mają lepszy ogląd, czy nawet szersze horyzonty (!). Na przykład z drugiego końca wygląda to tak, że kiedy wyjeżdżałem z Danii, nasi tamtejsi znajomi dziękowali nam za poszerzenie horyzontów właśnie. Jak sami przyznali, do czasu zaprzyjaźnienia z nami uważali, że na wschód od Niemiec nic już nie ma. To miało być miłe, ale jednak dotyczy tylko garstki osób. Większość westmenów dalej uważa nas za dziki wschód. Obejmuje to także tę pewną siebie, zamożną, rozwiniętą, schludną i praworządną Wielkopolskę… Co ciekawe, to właśnie “mój” region Danii według wszelkich danych może być uważany za kresy Europy i w gruncie rzeczy tak jest, chociaż się uważają za pępek świata. No, ale to kwestia horyzontów, jak napisałem 🙂
        PS. Poznań to najlepsze polskie miasto (obiektywnie biorąc, bo tak naprawdę, czyli dla mnie, to oczywiście Lublin), i od zawsze uważam, że tam powinna być stolica.
        PS2. Z dygresji zrobił się wątek w poważnym temacie, czego mam świadomość, nie tak miało być.

        • Nie ma w tej części Polski w której żyję
          żadnego poczucia wyższości, z tytułu zamieszkiwania ,,na zachodzie”. Że stąd niby bliżej do prawdziwego Zachodu.
          A to tylko NRD. Z którego wszyscy przytomni i pracowici Niemcy już dawno pouciekali do zachodniej Zony.
          Natomiast przeciętny obywatel, i co najciekawsze, również wykształcone elity, nie sięgają swoim rozumem ani wyobraźnią poza Berlin. Tam dokładnie, albo tuż za – może w Lipsku, może w Dreźnie – ,,kończy się świat”. Zachodni rzecz jasna i cywilizowany. Dalej roztacza się wschodnia dzicz, albo tylko Europa Wschodnia – wg nowomowy. No i Rosja – wielki, ważny partner, prawie sojusznik, ale nikt poważny się tam nie wybierze. Jedynie polityk albo jakiś dziwak z BBC Knowledge.
          Kiedy już się tutaj znajdą, tzn. w Polsce, wszystko ich szokuje i zadziwia. A najbardziej brak furmanek i parowych lokomotyw.
          Co najciekawsze i zupełnie niezrozumiałe – nie przyjeżdżają tutaj potomkowie dawnych Ślązaków ani Prusaków, choćby tylko po to, żeby sprawdzić co zostało, albo zweryfikować opowieści dziadków o ,,Polnische Wirtschaft”.
          Więc nikła jest nadzieja na to, że organizowane u nas mistrzostwa Europy, wykreują nowe, turystyczne, trendy, albo chociaż, jakąkolwiek modę na Polskę, albo jakiś jej region.

          • struktura ziem polskich
            Faktycznie.
            W Polsce nie ma zjawiska płynnego narastania cywilizacji w miarę przesuwania się ze wschodu na zachód kraju.
            Czegoś takiego, że jadąc w lewym kierunku mapy widzimy coraz gładsze drogi, mniejszy syf ogólny, coraz przystojniejszych mężczyzn i brzydnące z każdym kilometrem kobiety.
            Mamy równomierne morze badziewia z daleko od siebie rozrzuconymi punkcikami cywilizacji. Zadupie pod Szczecinem jest tak podobne do zadupia pod Krakowem, że aż można się pomylić po pijaku.
            W sumie nie ma co narzekać, tak już musi zostać.

          • Oj, chlorze, pokłóciłbym się z Tobą – o ten syf
            podszczeciński. Od dwudziestu z górą lat pomykam nad Bałtyk taką samą trasą:Gorzów Wlkp.-Pyrzyce -Stargard Szcz.- Nowogard – Płoty – Gryfice – Pogorzelica – Niechorze – Rewal – Pobierowo
            mijam po drodze wioski, w których czas się zatrzymał, w których nie zbudowano ani nie przebudowano ,,niczego” – jak obiecywał klasyk Kononowicz, te same wciąż(poniemieckie) chałupiny chylą się do ziemi, te same dziury w jezdni omijam. Martwa natura.
            Natomiast z A4 w drodze z Katowic do Krakowa, co roku widać jakieś zmiany, w porównaniu do zachodnioporskiego – ogromne.

          • zależy którędy jechać
            Trudno porównywać drogę wiejską prowadzoną przez malownicze chaszcze, sioła i przysiółki z autostradą A4 lecącą przez przeraźliwie nudne pustkowie.
            Zupełnie inne krajobrazy.
            W listopadzie znów jechałem nad morze, ale dla odmiany użyłem GPS, i tak mnie poprowadził że nawet nie zauważyłem Myśliborza, Gorzowa, Stargardu, Pyrzyc itd. Cały czas miałem autostradę w rożnym stadium budowy lub coś podobnego. Żadnych wiosek po drodze, a opcję jazdy przez Niemcy celowo wyłączyłem.
            Czyli jakaś nowa trasa się pojawiła na tym odcinku.

  6. Ta joj z Wrocławia
    Padło w tekście jako podsumowanie, więc sprostujmy – tzw. ściana wschodnia pod wieloma względami bije na głowę Ziemie Odzyskane, dopiero z mozołem kolonizowane przez wysiedleńców z Ziem Utraconych. Się bywa na Dolnym Śląsku, często przejżdżam przez lubuskie, jedno i drugie Pomorze mi nie jest obce, i powiem krótko. takiej biedy, nieporadności, beznadziei, no zadupia po prostu, to na wschodzie Polski nie ma. Na tzw. prowincji w województwach wschodnich na każdym kroku widać lepsze gospodarowanie, a nawet bieda, której nigdzie nie brakuje, nie wygląda tutaj tak przeraźliwie jak na zachodzie, nie ma w sobie tego niemal namacalnego marazmu. Ale to trzeba się przejechać i porównać, a nie brać w ciemno statystyki, bo one nie oddają rzeczywistego klimatu 🙂

    • Kolego taktyczny – gdzie lubuskie z Czerwoną(Zieloną) Górą
      a gdzie Wielkopolska z Poznaniem? Bo Dolny Sląsk to my znamy na wylot – każdy zrujnowany pałac, każdy zrujnowany zamek i wszystkie zrujnowane fabryki(nawet te, które 65 lat temu produkowały silniki odrzutowe, rakietowe i radiostacje do łodzi podwodnych).
      Pozdrawiam.

      • A prawda, Wielkopolska
        Swego czasu borykałem się w centralnej komisji z przedstawicielami zachodnich regionów co do zmian pewnych struktur krajowych. Nie mogłem pojąć w czym problem, aż do nastego z kolei spotkania, gdzie rozpisaliśmy wstępny projekt z uwzględnieniem obszarów i ludności. Jakże mnie zdumiało zdumienie Wielkopolan, Trójmiastowców itp. co do moich danych. Absolutnie nie uwierzyli, poszli sami sprawdzić na komputerku (stare czasy) i wrócili z oczami jak spodki. Stwierdzili, że nie zdawali sobie sprawy i zawsze uważali Lublin za mniej znany rodzaj Suwałk. Potem projekt poszedł już w dobrą stronę, ale ta anegdota obrazuje jedno – świat ciąży ku zachodowi, w sensie kierunku. Świadomość kieruje się w tamtą stronę, inne kierunki są lekceważone. Tam się wyjeżdża i stamtąd się wraca, po drodze mijając lokalne krainy. Siłą rzeczy, ludzie ze wschodu mają lepszy ogląd, czy nawet szersze horyzonty (!). Na przykład z drugiego końca wygląda to tak, że kiedy wyjeżdżałem z Danii, nasi tamtejsi znajomi dziękowali nam za poszerzenie horyzontów właśnie. Jak sami przyznali, do czasu zaprzyjaźnienia z nami uważali, że na wschód od Niemiec nic już nie ma. To miało być miłe, ale jednak dotyczy tylko garstki osób. Większość westmenów dalej uważa nas za dziki wschód. Obejmuje to także tę pewną siebie, zamożną, rozwiniętą, schludną i praworządną Wielkopolskę… Co ciekawe, to właśnie “mój” region Danii według wszelkich danych może być uważany za kresy Europy i w gruncie rzeczy tak jest, chociaż się uważają za pępek świata. No, ale to kwestia horyzontów, jak napisałem 🙂
        PS. Poznań to najlepsze polskie miasto (obiektywnie biorąc, bo tak naprawdę, czyli dla mnie, to oczywiście Lublin), i od zawsze uważam, że tam powinna być stolica.
        PS2. Z dygresji zrobił się wątek w poważnym temacie, czego mam świadomość, nie tak miało być.

        • Nie ma w tej części Polski w której żyję
          żadnego poczucia wyższości, z tytułu zamieszkiwania ,,na zachodzie”. Że stąd niby bliżej do prawdziwego Zachodu.
          A to tylko NRD. Z którego wszyscy przytomni i pracowici Niemcy już dawno pouciekali do zachodniej Zony.
          Natomiast przeciętny obywatel, i co najciekawsze, również wykształcone elity, nie sięgają swoim rozumem ani wyobraźnią poza Berlin. Tam dokładnie, albo tuż za – może w Lipsku, może w Dreźnie – ,,kończy się świat”. Zachodni rzecz jasna i cywilizowany. Dalej roztacza się wschodnia dzicz, albo tylko Europa Wschodnia – wg nowomowy. No i Rosja – wielki, ważny partner, prawie sojusznik, ale nikt poważny się tam nie wybierze. Jedynie polityk albo jakiś dziwak z BBC Knowledge.
          Kiedy już się tutaj znajdą, tzn. w Polsce, wszystko ich szokuje i zadziwia. A najbardziej brak furmanek i parowych lokomotyw.
          Co najciekawsze i zupełnie niezrozumiałe – nie przyjeżdżają tutaj potomkowie dawnych Ślązaków ani Prusaków, choćby tylko po to, żeby sprawdzić co zostało, albo zweryfikować opowieści dziadków o ,,Polnische Wirtschaft”.
          Więc nikła jest nadzieja na to, że organizowane u nas mistrzostwa Europy, wykreują nowe, turystyczne, trendy, albo chociaż, jakąkolwiek modę na Polskę, albo jakiś jej region.

          • struktura ziem polskich
            Faktycznie.
            W Polsce nie ma zjawiska płynnego narastania cywilizacji w miarę przesuwania się ze wschodu na zachód kraju.
            Czegoś takiego, że jadąc w lewym kierunku mapy widzimy coraz gładsze drogi, mniejszy syf ogólny, coraz przystojniejszych mężczyzn i brzydnące z każdym kilometrem kobiety.
            Mamy równomierne morze badziewia z daleko od siebie rozrzuconymi punkcikami cywilizacji. Zadupie pod Szczecinem jest tak podobne do zadupia pod Krakowem, że aż można się pomylić po pijaku.
            W sumie nie ma co narzekać, tak już musi zostać.

          • Oj, chlorze, pokłóciłbym się z Tobą – o ten syf
            podszczeciński. Od dwudziestu z górą lat pomykam nad Bałtyk taką samą trasą:Gorzów Wlkp.-Pyrzyce -Stargard Szcz.- Nowogard – Płoty – Gryfice – Pogorzelica – Niechorze – Rewal – Pobierowo
            mijam po drodze wioski, w których czas się zatrzymał, w których nie zbudowano ani nie przebudowano ,,niczego” – jak obiecywał klasyk Kononowicz, te same wciąż(poniemieckie) chałupiny chylą się do ziemi, te same dziury w jezdni omijam. Martwa natura.
            Natomiast z A4 w drodze z Katowic do Krakowa, co roku widać jakieś zmiany, w porównaniu do zachodnioporskiego – ogromne.

          • zależy którędy jechać
            Trudno porównywać drogę wiejską prowadzoną przez malownicze chaszcze, sioła i przysiółki z autostradą A4 lecącą przez przeraźliwie nudne pustkowie.
            Zupełnie inne krajobrazy.
            W listopadzie znów jechałem nad morze, ale dla odmiany użyłem GPS, i tak mnie poprowadził że nawet nie zauważyłem Myśliborza, Gorzowa, Stargardu, Pyrzyc itd. Cały czas miałem autostradę w rożnym stadium budowy lub coś podobnego. Żadnych wiosek po drodze, a opcję jazdy przez Niemcy celowo wyłączyłem.
            Czyli jakaś nowa trasa się pojawiła na tym odcinku.

  7. Ta joj z Wrocławia
    Padło w tekście jako podsumowanie, więc sprostujmy – tzw. ściana wschodnia pod wieloma względami bije na głowę Ziemie Odzyskane, dopiero z mozołem kolonizowane przez wysiedleńców z Ziem Utraconych. Się bywa na Dolnym Śląsku, często przejżdżam przez lubuskie, jedno i drugie Pomorze mi nie jest obce, i powiem krótko. takiej biedy, nieporadności, beznadziei, no zadupia po prostu, to na wschodzie Polski nie ma. Na tzw. prowincji w województwach wschodnich na każdym kroku widać lepsze gospodarowanie, a nawet bieda, której nigdzie nie brakuje, nie wygląda tutaj tak przeraźliwie jak na zachodzie, nie ma w sobie tego niemal namacalnego marazmu. Ale to trzeba się przejechać i porównać, a nie brać w ciemno statystyki, bo one nie oddają rzeczywistego klimatu 🙂

    • Kolego taktyczny – gdzie lubuskie z Czerwoną(Zieloną) Górą
      a gdzie Wielkopolska z Poznaniem? Bo Dolny Sląsk to my znamy na wylot – każdy zrujnowany pałac, każdy zrujnowany zamek i wszystkie zrujnowane fabryki(nawet te, które 65 lat temu produkowały silniki odrzutowe, rakietowe i radiostacje do łodzi podwodnych).
      Pozdrawiam.

      • A prawda, Wielkopolska
        Swego czasu borykałem się w centralnej komisji z przedstawicielami zachodnich regionów co do zmian pewnych struktur krajowych. Nie mogłem pojąć w czym problem, aż do nastego z kolei spotkania, gdzie rozpisaliśmy wstępny projekt z uwzględnieniem obszarów i ludności. Jakże mnie zdumiało zdumienie Wielkopolan, Trójmiastowców itp. co do moich danych. Absolutnie nie uwierzyli, poszli sami sprawdzić na komputerku (stare czasy) i wrócili z oczami jak spodki. Stwierdzili, że nie zdawali sobie sprawy i zawsze uważali Lublin za mniej znany rodzaj Suwałk. Potem projekt poszedł już w dobrą stronę, ale ta anegdota obrazuje jedno – świat ciąży ku zachodowi, w sensie kierunku. Świadomość kieruje się w tamtą stronę, inne kierunki są lekceważone. Tam się wyjeżdża i stamtąd się wraca, po drodze mijając lokalne krainy. Siłą rzeczy, ludzie ze wschodu mają lepszy ogląd, czy nawet szersze horyzonty (!). Na przykład z drugiego końca wygląda to tak, że kiedy wyjeżdżałem z Danii, nasi tamtejsi znajomi dziękowali nam za poszerzenie horyzontów właśnie. Jak sami przyznali, do czasu zaprzyjaźnienia z nami uważali, że na wschód od Niemiec nic już nie ma. To miało być miłe, ale jednak dotyczy tylko garstki osób. Większość westmenów dalej uważa nas za dziki wschód. Obejmuje to także tę pewną siebie, zamożną, rozwiniętą, schludną i praworządną Wielkopolskę… Co ciekawe, to właśnie “mój” region Danii według wszelkich danych może być uważany za kresy Europy i w gruncie rzeczy tak jest, chociaż się uważają za pępek świata. No, ale to kwestia horyzontów, jak napisałem 🙂
        PS. Poznań to najlepsze polskie miasto (obiektywnie biorąc, bo tak naprawdę, czyli dla mnie, to oczywiście Lublin), i od zawsze uważam, że tam powinna być stolica.
        PS2. Z dygresji zrobił się wątek w poważnym temacie, czego mam świadomość, nie tak miało być.

        • Nie ma w tej części Polski w której żyję
          żadnego poczucia wyższości, z tytułu zamieszkiwania ,,na zachodzie”. Że stąd niby bliżej do prawdziwego Zachodu.
          A to tylko NRD. Z którego wszyscy przytomni i pracowici Niemcy już dawno pouciekali do zachodniej Zony.
          Natomiast przeciętny obywatel, i co najciekawsze, również wykształcone elity, nie sięgają swoim rozumem ani wyobraźnią poza Berlin. Tam dokładnie, albo tuż za – może w Lipsku, może w Dreźnie – ,,kończy się świat”. Zachodni rzecz jasna i cywilizowany. Dalej roztacza się wschodnia dzicz, albo tylko Europa Wschodnia – wg nowomowy. No i Rosja – wielki, ważny partner, prawie sojusznik, ale nikt poważny się tam nie wybierze. Jedynie polityk albo jakiś dziwak z BBC Knowledge.
          Kiedy już się tutaj znajdą, tzn. w Polsce, wszystko ich szokuje i zadziwia. A najbardziej brak furmanek i parowych lokomotyw.
          Co najciekawsze i zupełnie niezrozumiałe – nie przyjeżdżają tutaj potomkowie dawnych Ślązaków ani Prusaków, choćby tylko po to, żeby sprawdzić co zostało, albo zweryfikować opowieści dziadków o ,,Polnische Wirtschaft”.
          Więc nikła jest nadzieja na to, że organizowane u nas mistrzostwa Europy, wykreują nowe, turystyczne, trendy, albo chociaż, jakąkolwiek modę na Polskę, albo jakiś jej region.

          • struktura ziem polskich
            Faktycznie.
            W Polsce nie ma zjawiska płynnego narastania cywilizacji w miarę przesuwania się ze wschodu na zachód kraju.
            Czegoś takiego, że jadąc w lewym kierunku mapy widzimy coraz gładsze drogi, mniejszy syf ogólny, coraz przystojniejszych mężczyzn i brzydnące z każdym kilometrem kobiety.
            Mamy równomierne morze badziewia z daleko od siebie rozrzuconymi punkcikami cywilizacji. Zadupie pod Szczecinem jest tak podobne do zadupia pod Krakowem, że aż można się pomylić po pijaku.
            W sumie nie ma co narzekać, tak już musi zostać.

          • Oj, chlorze, pokłóciłbym się z Tobą – o ten syf
            podszczeciński. Od dwudziestu z górą lat pomykam nad Bałtyk taką samą trasą:Gorzów Wlkp.-Pyrzyce -Stargard Szcz.- Nowogard – Płoty – Gryfice – Pogorzelica – Niechorze – Rewal – Pobierowo
            mijam po drodze wioski, w których czas się zatrzymał, w których nie zbudowano ani nie przebudowano ,,niczego” – jak obiecywał klasyk Kononowicz, te same wciąż(poniemieckie) chałupiny chylą się do ziemi, te same dziury w jezdni omijam. Martwa natura.
            Natomiast z A4 w drodze z Katowic do Krakowa, co roku widać jakieś zmiany, w porównaniu do zachodnioporskiego – ogromne.

          • zależy którędy jechać
            Trudno porównywać drogę wiejską prowadzoną przez malownicze chaszcze, sioła i przysiółki z autostradą A4 lecącą przez przeraźliwie nudne pustkowie.
            Zupełnie inne krajobrazy.
            W listopadzie znów jechałem nad morze, ale dla odmiany użyłem GPS, i tak mnie poprowadził że nawet nie zauważyłem Myśliborza, Gorzowa, Stargardu, Pyrzyc itd. Cały czas miałem autostradę w rożnym stadium budowy lub coś podobnego. Żadnych wiosek po drodze, a opcję jazdy przez Niemcy celowo wyłączyłem.
            Czyli jakaś nowa trasa się pojawiła na tym odcinku.