Reklama

sami swoi Kargu i PawakMoże ja już za stary jestem, mo

sami swoi Kargu i PawakMoże ja już za stary jestem, może za długo w tym siedzę, a może powinienem się urodzić w kompletnie innym kraju i dyskutować z zupełnie innym narodem. Jeszcze raz, może ostatni podejmę próbę poważnej rozmowy, jak mi się wydaje z kompletnie niepoważnymi „argumentami”. Proszę mi na początek powiedzieć, wytłumaczyć jedną rzecz, bo przecież ja też nie wszystko wiem i zrozumiem. Powiedzcie mi Rodacy jedną rzecz, podając co najmniej pięć przykładów. Czy słyszałeś Polaku jeden z drugim, żeby w Niemczech, USA, Kanadzie, a nawet w pobliskich Czechach czy dalej nam obcej Rosji zdarzyło się coś podobnego. Jak donosi agencja, i tu wpisać odpowiednią nazwę dla odpowiedniego kraju, nie dojdzie do stworzenia koalicyjnego rządu, ponieważ lider partii czarnej doszukał się wypowiedzi lidera partii białej, jak ten 6 lat temu powiedział „spieprzaj dziadu”. W USA od dwóch miesięcy nie może przejść przez Kongres zmiana paragrafu, ponieważ lider partii zielonej blisko 20 lat temu dokonał Nocnej Zmiany, a lider partii granatowej słucha pewnej lokalnej rozgłośni.

Reklama

Po polsku jeszcze raz Wam powiem Rodacy. Kurna to nie ze mną jest coś nie tak, to większości się coś poprzestawiało i ja wiem, że to bezczelne, w końcu w demokracji większość wariatów ma rację, nie jeden szaleniec, ale mnie już się naprawdę nie chce. Nie chce mi się gadać o Gosiewskim, który ma krótkie łapki, na miły Bóg, jemu już wieko przytrzasnęło „łapki”. Nie chce mi się odwiedzać tych szczenięcych stron z licznikami odliczającymi nieistniejący już koniec kadencji. Nie chce mi się gadać o „bydle na cmentarzu”. Nie chce już słyszeć, że elita łże jak ZOMO, że moherowa koalicja i rude oczy. Mam prawie 40 lat, nie siedem, nosze długie spodnie, nie przywiązuje puszek kotom do ogona, nie wyrywam muchom skrzydełek i wiem jak się dzieci robi.

Kiedy słyszę od starych koni, że w Polsce nie będzie zmiany ordynacji wyborczej, że nie będzie porozumienia w kwestii zdychania w śmierdzących lizolem szpitalach, bo Kaczyński nie przytulił Tuska w Smoleńsku, albo Niesiołowski ma oczy pomyleńca, to ja naprawdę Kochani Polacy mam Wasze gadanie gdzieś, mnie się chce za Odrę, albo chociaż za Tatry. Jeśli nie teraz, to ja nie wiem kiedy? Jeśli na 100 komentarzy, które silą się na polityczne, czytam 90 tandetnych psychologicznych analiz, w krótkich majtach, to mam prawo się załamać w wierze i nadziei. Roztrząsanie miedzy zaoranej na dwa palce, w tym się babrać po wieki, bo Kurski, bo Niesiołowski, bo Bartoszewski, bo elektryczna wanna nieboszczyka. No nie wiem, może tu po prostu potrzeba psychologa i psychologii, a może jakieś minimalnej politycznej edukacji, męskiej rozmowy czym jest polityka? Polityka jak dla mnie jest administracją i warsztatem jednocześnie, tak się pracuje jakie się ma narzędzia i mało kogo w każdej robocie obchodzi, co ślusarz powiedział o tokarzu w 1976 pod Bogatynią.

Polityka jakiej nam trzeba, to przesunięcie myśli i czynów z mdłego maridzenia o pierdołach i to w kółko o tych samych, na duże projekty, które są nam niezbędne.  Polityka to nie jest sztuka, literatura, czy związek małżeński, gdzie oczekuje się wzniosłości, wyjątkowości, genialnych, finezyjnych osobowości i wiernych partnerów. Polityka jest siermięga, rutyna, nudna robota, jak robota na 7.00 rano w fabryce, trzeba wstać zrobić swoje, żeby zarobić na życie. Takiej polityki musimy się nauczyć, polityki politycznej, nie psychologii polityki i nie podniecania się tym, że na jakimś forum, ktoś chce stadion nazwać tak czy inaczej. A niech nazywa, jak mu z tym lepiej, w 40 milionach głów zawsze się znajdzie 5 durnych pomysłów, tylko po co tym żyć? Potrzebuje politycznych narzędzi do budowy, nie do nazywania stadionów i mnie naprawdę jest ganz egal, czy pokolenie JPII, czy Grzegorza Napieralskiego będzie robić swoje. Mnie kompletnie przestało bulwersować, wzruszać i podniecać, czy Pospieszalski będzie rzecznikiem, czy Kurski, czy Niesiołowski. Ile razy można w kółko o tym samym?

Co teraz zrobią ci nieboracy, co im się licznik złożony w trumnie wywalił przed czasem, a nawet całe nazwy domen straciły na aktualności, bo już nie żyje kadencja i nazwisko? Przez ile dni będą się sprzedawać te koszulki z durnymi hasłami? Polityka durniu! Polityki trzeba się nauczyć, trzeba umieć wykorzystać czas, miejsce i takich ludzi jakich mamy i jakimi sami jesteśmy. Dziś myśleć i podpowiadać politykom, czego się od nich oczekuje, oni sami w życiu nie wpadną na właściwy trop. Kiedy słyszysz Tusk, to zastanów się nie jak on wygląda, co gadał 20 lata temu, ale czy z nim da się zrobić to o co błagają od 20 lat ludzie robiący na swoim. Gdy słyszysz Kaczyński, to nie zaglądaj mu w zęby, daj mu się nacieszyć Muzeum AK, co to Ci szkodzi, Tusk gra w piłkę, każdy ma jakiegoś bzika. Nie kojarz głupot, które można roztrząsać przez 4 inkarnacje. Skojarz sobie polityczne fakty, a te są takie, że jeszcze 4 lata temu nikt tak naprawdę nie wiedział czym się różni polityczny projekt partii złożonej z dwóch liter i partii złożonej z trzech liter. Wyborcy tak bardzo się pogubili w detalach, że setkami tysięcy głosowali na chybił trafił. Politycznych różnic, a zwłaszcza w tym aspekcie, który mnie interesuje, czyli administracja, nie ma żadnych. Nie ma ich nie tylko między PiS i PO, ale SLD i PiS. Ustawę o emeryturach pomostowych pisała jedna babka, przez trzy kadencje. Zaczęła u Milera, potem przejął to Dorn i w końcu przegłosował Tusk z Pawlakiem.

Tak zwana komercjalizacja szpitali różniła się za SLD tym, że pisał ją Balicki, za PiS, że robił to Religa, a za PO, że wszystko zebrała do kupy Kopacz. Podatki są takie jakie proponowało PiS, wprowadziło PO i SLD nic innego by nie wymyśliło. Nie ma żadnej naiwności w tym, że programy partii politycznych, powiedzmy zręby, trudno o programy, jeśli SĄ IDENTYCZNE, w naturalny sposób stają się powodem koalicji. TAK SIĘ DZIEJE NA CAŁYM ŚWIECIE. Na całym świecie porozumiewają się partie, których programy są zbliżone i nie tylko nie jest to naiwne myślenie, ale naturalne i oczywiste. Nigdzie poza Polską koalicji nie zawiera się na podstawie tego co się przeczyta na forum, albo tego, że jeden polityk pół dekady temu, powiedział coś, co nie przypadło do gustu drugiemu politykowi. Takich rzeczy poza Polską nie ma, to znaczy są, w małżeństwie, sztuce, literaturze, ale nie W POLITYCE. Nie znam kraju, w którym dwie partie prawicowe nie są w koalicji, a co więcej jedna partia jest w koalicji z chłopskim socjalistą, a druga z miejskim socjalistą. Chcę rozmawiać o polityce w długich spodniach, chce rozmawiać jak światowiec, nie jak Polak z ciemnogrodu, co miedzę liczy na dwa palce przez 4 pokolenia.

Kiedy proponuję koalicję polityczną wokół jakiegoś celu, to chce słyszeć, że dwie partie, albo dwaj liderzy partii w polityce w programie mają zapisane coś zupełnie innego, nie chce już słyszeć anegdot i opisów dentystycznych. Widzę Merkel i Fidela Castro, no to widzę, że koalicja jest mało prawdopodobna, z politycznego punktu widzenia. Ale kiedy widzę dwie partie, które w swoich rządach mają tych samych ministrów, kiedy wiedzę, że partia rządząca realizuje pomysł fiskalny partii opozycyjnej, przygotowany dla tej partii przez byłą członkinię ówczesnej partii opozycyjnej i byłą minister ówczesnej partii rządzącej, to pytam raz jeszcze. Gdzie coś podobnego jest możliwe poza Polską? Gdzie jest możliwa taka sytuacja, w której o polityce decyduje redaktor brukowca, albo anegdoty sprzed lat? Nigdzie tak nie ma, nigdzie poza Polską nie znajdziecie takiej polityki, bo to nie jest polityka. W żadnej dojrzałej demokracji wyborca nie głosuje za „wilczymi oczyma” lub za „spieprzaj dziadu”. Rozumni wyborcy gosują za niższymi podatkami, za reformą służby zdrowia, głosują na opcje polityczne i wszędzie, w każdej dorosłej demokracji szanuje się wynik wyboru oraz w ramach tego wyniku tworzy koalicję. U nas to się nie może udać, nie może w warunkach normalnych i nawet w warunkach nadzwyczajnych, bo tu każdy każdemu po grób będzie pamiętał co usłyszał przed wojną. Nie chodzi o żaden przełom, o żadne „lepiej”, chodzi o to, żeby wiecznie było o czym gadać, obrabiać dupy przy kawie i wątrobiance, a w roboczym okienku wywiesić kartkę „Wyszłam na pocztę”. To jest coś z czym mnie się już nie chce szarpać, nie rozumiem Polaków, nie nadaję się do życia w tym kraju, chyba jestem Niemcem, a daj Boże, żeby Żydem.

Reklama

24 KOMENTARZE

  1. Może ten tekst MK w formacie pdf – gotowy do pobrania
    i wydruku ? Bo tylko w formie drukowanej , na papierze ma szansę przebić się do urzędniczej świadomości w tym kraju , w którym carski ukaz z grudnia 1708 roku /o zachowaniu urzędnika względem przełożonych/ nie stracił na aktualności. Do czego służy komputer na urzędniczym biurku – chyba wszyscy wiedzą…