Reklama

Trudno, jakie jest takie jest, w końcu był cza

Trudno, jakie jest takie jest, w końcu był czas przywyknąć, mimo wszystko, kto się waha i nie ma zbyt daleko mógłby pójść. Czasami jest tak, że pewne rzeczy da się załatwić ilością i to jest właśnie jedna z takich rzeczy, maszeruje się w bardzo prostym celu okazania siły, czy jak się mawia w sejmie: „policzenia szabel”. Ilość w tym przypadku nie oznacza braku jakości, a wszystko razem składa się na wielkość. Im więcej tym lepiej i chociaż mnie wiecowa estetyka nieco odtrąca, jednak gdybym miał 100 nie 550 km do Warszawy, postąpiłbym jak w przypadku wyborów: zamknął uszy, oczy, zacisnął zęby i poszedłbym razem z „faszystami”. Co bardziej gorliwi mogą wyrzucać, jaki to ze mnie patriota, skoro w stanie wojennym walczyli i jeździli po 500 kilometrów? No właśnie, ja już pisałem, że kontekst marszu, a nawet kilka kontekstów powoduje niepotrzebne zamieszanie historyczne oraz plącze porządki. Marszem żadnej suwerenności nie da się obronić, główny organizator na pewno wie dokładnie tyle samo, marszem da się jedynie pokazać, że nie wszystko przejdzie. Przy czym nie należy oczekiwać, że ta forma okazywania niezadowolenia załatwi sprawę, niczego nie załatwi, jest zaledwie ludycznym ozdobnikiem. Na mój gust to tylko i aż potrzebny akt społecznego niezadowolenia, ze wszystkimi wadami przedsięwzięcia, ale co najwyżej dodaje impulsu do racjonalnych i skutecznych działań. Każda inicjatywa odwołująca się do serc, spotka się w Polsce z torpedą wątroby, Niesiołowski i podobni zaleją media swoją miłością, przy coraz bardziej rozemocjonowanych obrońcach słusznej sprawy. Tutaj potrzeba jakiegoś świętego, w dodatku po sporej dawce waleriany, żeby ugrać najważniejsze.

Rzeczywiście nie dzieją się rzeczy błahe, jeśli dojedzie do kontrolowania naszych wydatków przez europejską IRCH-ę, mało komu będzie do śmiechu, wyłączając tych, którzy sądzą, że kupili sobie intratne stanowiska. Był jeden taki święcie przekonany, że lada dzień zostanie szefem ONZ lub czegoś równie poważnego i wystarczyła jedna kropla sodowej, wypita na Majdanie, żeby pułkownik Putin posadził na stołku, ale w 17 rzędzie na bocznej trybunie Placu Czerwonego. Podobny los z powodzeniem może spotkać bijących się o zasługi: Tuska i Sikorskiego. Takie przygody lubią się mścić, no i chętnych do atrakcyjnych stanowisk nie brakuje. Trochę głupio wyjdzie, Gdy Tusk zastąpi Belga, którego nazwisko jest ledwie rozpoznawalne, a pan Radek wymieni panią angielkę, „od spraw zagranicznych”. Właściwie taki scenariusz jeszcze nie jest zły, gorsze rzeczy potrafią się przydarzyć, w tym koniec całego kołchozu, bo kołchoz na naszych oczach ledwie zipie. Tak czy inaczej iść nie zaszkodzi, dać sygnał, pokazać wielkość, rozsiać trochę popłochu w synekurach, niewiele kosztuje, a przydać się powinno. Na dłuższą metę warto się zastanowić nad tą nieszczęsną „strategią”, bo samą partyzantką tej wojny wygrać się nie da. Nie wiem o co chodzi z narodem, najwyraźniej nie budzi się, gdy zewsząd grożą co się stanie z naszymi zaskórniakami, które pójdą na alimenty sąsiadów. Takie rzeczy zawsze ruszały, teraz jakby cisza, spokój, pewnie zadziałał tu syndrom – nie moje. Trzeba wytłumaczyć, że i owszem, jak najbardziej Twoje, moje, Nasze. Kasa w NBP nie pójdzie na pożyczkę, tylko spadnie łbem na szyję do czarnej dziury.

Komu się uda obudzić lud: prośbą, groźbą, wyjaśnieniem? W tym sęk, że pojęcia nie mam, zdolnych nie widzę i sam się średnio do roli nadaję. Gdyby mnie ktoś poprosił o wyjaśnienie mechanizmu tak, żeby zrozumiał każdy prosty osobnik, poddałbym się natychmiast. Brak cierpliwości, ale też umiejętności uskuteczniania pogawędki: ”wicie, rozumiecie”, bo to takim przede wszystkim trzeba klarować. Bardzo podobnie zachowuje się Kaczor, ten sam rodzaj beztalencia do okrągłych zdań i przyjemnych min, ale cieszyć się nie ma z czego. Potrzebny jest jakiś miły pan lub sympatyczna pani, która mozolnie będzie klarować w co nas pakują sprinterskie szczury, biegając wokół europejskich pensji. W dług nas pakują, zwyczajnie okradają, wyrzucają pieniądze w błoto i jeszcze do tego grożą, że już żadnej kasy nie będziemy dzielić jak chcemy, ale jak nam pozwolą. Mąż, który oddaje całą wypłatę żonie, wie czym to pachnie, niestety w tym przypadku jest jeszcze gorzej, wypłatę kasuje teściowa i ze szklanką przy ścianie podsłuchuje, czy nie ma więcej, czy nie roztrwaniamy kieszonkowego. Przypadkiem trochę mi się udało wytłumaczyć na ludowo, ale to za mało i za krótko. Marsz marszem, strategia strategią, jedno drugiego nie wyklucza i musi uzupełniać. Cholernie jestem ciekaw, czy uda się ten wielki stricte medialny pokojowy przekręt, polegający na dobrowolnym, spokojnym podejściu pod rzeźnicki nóż? A wy jak myślicie? Uda się?

Reklama
Poprzedni artykułKisiel z piołunem
Następny artykułNajlepszy prezent dla pisarza. Pamięci Stanisława Helskiego.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

84 KOMENTARZE

  1. Komu i kiedy?
    “Komu się uda obudzić lud: prośbą, groźbą, wyjaśnieniem?”.
    Komu? To nie jest takie ważne. Jak przyjdzie taki czas to lud się sam obudzi. Ale nie przez wizję utraty suwerenności, cokolwiek by to jeszcze znaczyło. Nie przez narastający dług, który jest już nie do spłacenia. Nie przez cokolwiek, co będzie miało negatywne skutki jutro, pojutrze, za rok itp.
    Lud się obudzi tego i tylko tego dnia, w którym nie będzie co do garnka włożyć i czym zakąsić.
    Pusty brzuch zawsze pobudza do myślenia i działania, zazwyczaj przyśpieszonego i gwałtownego.
    Tego uczy historia i pomni tego władcy obecnie zawsze zadbają aby nas stać było, w najgorszym przypadku na żywność z Lidla lub Netto.
    A reszta, to dobre dla pięknoduchów.

  2. Komu i kiedy?
    “Komu się uda obudzić lud: prośbą, groźbą, wyjaśnieniem?”.
    Komu? To nie jest takie ważne. Jak przyjdzie taki czas to lud się sam obudzi. Ale nie przez wizję utraty suwerenności, cokolwiek by to jeszcze znaczyło. Nie przez narastający dług, który jest już nie do spłacenia. Nie przez cokolwiek, co będzie miało negatywne skutki jutro, pojutrze, za rok itp.
    Lud się obudzi tego i tylko tego dnia, w którym nie będzie co do garnka włożyć i czym zakąsić.
    Pusty brzuch zawsze pobudza do myślenia i działania, zazwyczaj przyśpieszonego i gwałtownego.
    Tego uczy historia i pomni tego władcy obecnie zawsze zadbają aby nas stać było, w najgorszym przypadku na żywność z Lidla lub Netto.
    A reszta, to dobre dla pięknoduchów.

  3. Komu i kiedy?
    “Komu się uda obudzić lud: prośbą, groźbą, wyjaśnieniem?”.
    Komu? To nie jest takie ważne. Jak przyjdzie taki czas to lud się sam obudzi. Ale nie przez wizję utraty suwerenności, cokolwiek by to jeszcze znaczyło. Nie przez narastający dług, który jest już nie do spłacenia. Nie przez cokolwiek, co będzie miało negatywne skutki jutro, pojutrze, za rok itp.
    Lud się obudzi tego i tylko tego dnia, w którym nie będzie co do garnka włożyć i czym zakąsić.
    Pusty brzuch zawsze pobudza do myślenia i działania, zazwyczaj przyśpieszonego i gwałtownego.
    Tego uczy historia i pomni tego władcy obecnie zawsze zadbają aby nas stać było, w najgorszym przypadku na żywność z Lidla lub Netto.
    A reszta, to dobre dla pięknoduchów.

  4. Wydawałoby się, że Polacy są
    Wydawałoby się, że Polacy są narwani, bo przy gorzałce zawsze krewko reagowali na zniewagę, czy róznicę poglądów.
    Ale niestety, okoliczności pokazują, że w dzisiejszych czasach nie ma takiej nieprzyzwoitości, której nam nie wolno zrobić. Wszystko wolno, czy to efekt braku elit, czy 50 letniego ujarzmienia, życia w biedzie i poniżeniu, upokorzeniu, pewnie jedno i drugie.
    Wtedy kiedy nie stać nas było na żadne “luksusy”, kiedy dobre hotele i reatauracje omijało się łukiem, bo były nie dla nas, wtedy kiedy w szpitalach śmierdziało lizolem, a w ubikacjach na dworcach zamiast różowego, toaletowego były poukładane cegły, po których można było przejścć suchą nogą bo podłoga była zalana, kiedy na Boże Narodzenie jadało się wystane w kolejkach kwaśne pomarańcze lub wyroby czekoladopodobne. Wokół śmierdziało “sportami” i garmażerką, a panami losu i niedościgłą elitą byli cinkciarze i taksówkarze, na mieszkania czekało się połowę dorosłego życia, a “za meblami” w społecznej kolejce 2 tygodnie. Wielu pamięta ile połknęliśmy upokorzenia wyjeżdzając na zachód z promesą 100 dolców na miesiąc, za którą nie stać nas było nawet na coca colę.
    To wtedy hartowała się stal.
    A później, później nie było lepiej, a nawet chyba gorzej, nie będę już tu wyliczać tego co dostaliśmy począwszy od Balcerowicza zakończywszy na Tusku. Jaką cene ponieśliśmy za tę wolność i Europę, ilu ludzi znalazło sie w czarnej dziurze, przez transformację i procenty bankowe, ile było biedy i siermięgi, ile bezrobocia. Więc o jakiej jeszcze innej, gorszej zgryzocie można dziś mówić, co najmniej połowa polskiej populacji jeszcze to nieźle pamięta, a druga połowa ma to zapisane w kodzie genetycznym.
    Nie wydaje mi się, żeby w obecnej chwili były takie okoliczności, które bardziej by nas upokorzyły,
    Dla wielu ludzi to co mają dzisiaj, to raj na ziemi. Reszta, która nie ma roboty, już do tego przywykła.

  5. Wydawałoby się, że Polacy są
    Wydawałoby się, że Polacy są narwani, bo przy gorzałce zawsze krewko reagowali na zniewagę, czy róznicę poglądów.
    Ale niestety, okoliczności pokazują, że w dzisiejszych czasach nie ma takiej nieprzyzwoitości, której nam nie wolno zrobić. Wszystko wolno, czy to efekt braku elit, czy 50 letniego ujarzmienia, życia w biedzie i poniżeniu, upokorzeniu, pewnie jedno i drugie.
    Wtedy kiedy nie stać nas było na żadne “luksusy”, kiedy dobre hotele i reatauracje omijało się łukiem, bo były nie dla nas, wtedy kiedy w szpitalach śmierdziało lizolem, a w ubikacjach na dworcach zamiast różowego, toaletowego były poukładane cegły, po których można było przejścć suchą nogą bo podłoga była zalana, kiedy na Boże Narodzenie jadało się wystane w kolejkach kwaśne pomarańcze lub wyroby czekoladopodobne. Wokół śmierdziało “sportami” i garmażerką, a panami losu i niedościgłą elitą byli cinkciarze i taksówkarze, na mieszkania czekało się połowę dorosłego życia, a “za meblami” w społecznej kolejce 2 tygodnie. Wielu pamięta ile połknęliśmy upokorzenia wyjeżdzając na zachód z promesą 100 dolców na miesiąc, za którą nie stać nas było nawet na coca colę.
    To wtedy hartowała się stal.
    A później, później nie było lepiej, a nawet chyba gorzej, nie będę już tu wyliczać tego co dostaliśmy począwszy od Balcerowicza zakończywszy na Tusku. Jaką cene ponieśliśmy za tę wolność i Europę, ilu ludzi znalazło sie w czarnej dziurze, przez transformację i procenty bankowe, ile było biedy i siermięgi, ile bezrobocia. Więc o jakiej jeszcze innej, gorszej zgryzocie można dziś mówić, co najmniej połowa polskiej populacji jeszcze to nieźle pamięta, a druga połowa ma to zapisane w kodzie genetycznym.
    Nie wydaje mi się, żeby w obecnej chwili były takie okoliczności, które bardziej by nas upokorzyły,
    Dla wielu ludzi to co mają dzisiaj, to raj na ziemi. Reszta, która nie ma roboty, już do tego przywykła.

  6. Wydawałoby się, że Polacy są
    Wydawałoby się, że Polacy są narwani, bo przy gorzałce zawsze krewko reagowali na zniewagę, czy róznicę poglądów.
    Ale niestety, okoliczności pokazują, że w dzisiejszych czasach nie ma takiej nieprzyzwoitości, której nam nie wolno zrobić. Wszystko wolno, czy to efekt braku elit, czy 50 letniego ujarzmienia, życia w biedzie i poniżeniu, upokorzeniu, pewnie jedno i drugie.
    Wtedy kiedy nie stać nas było na żadne “luksusy”, kiedy dobre hotele i reatauracje omijało się łukiem, bo były nie dla nas, wtedy kiedy w szpitalach śmierdziało lizolem, a w ubikacjach na dworcach zamiast różowego, toaletowego były poukładane cegły, po których można było przejścć suchą nogą bo podłoga była zalana, kiedy na Boże Narodzenie jadało się wystane w kolejkach kwaśne pomarańcze lub wyroby czekoladopodobne. Wokół śmierdziało “sportami” i garmażerką, a panami losu i niedościgłą elitą byli cinkciarze i taksówkarze, na mieszkania czekało się połowę dorosłego życia, a “za meblami” w społecznej kolejce 2 tygodnie. Wielu pamięta ile połknęliśmy upokorzenia wyjeżdzając na zachód z promesą 100 dolców na miesiąc, za którą nie stać nas było nawet na coca colę.
    To wtedy hartowała się stal.
    A później, później nie było lepiej, a nawet chyba gorzej, nie będę już tu wyliczać tego co dostaliśmy począwszy od Balcerowicza zakończywszy na Tusku. Jaką cene ponieśliśmy za tę wolność i Europę, ilu ludzi znalazło sie w czarnej dziurze, przez transformację i procenty bankowe, ile było biedy i siermięgi, ile bezrobocia. Więc o jakiej jeszcze innej, gorszej zgryzocie można dziś mówić, co najmniej połowa polskiej populacji jeszcze to nieźle pamięta, a druga połowa ma to zapisane w kodzie genetycznym.
    Nie wydaje mi się, żeby w obecnej chwili były takie okoliczności, które bardziej by nas upokorzyły,
    Dla wielu ludzi to co mają dzisiaj, to raj na ziemi. Reszta, która nie ma roboty, już do tego przywykła.

  7. Mam takie uczucie że historia znacząco
    Przyśpieszyła i nie walczymy o to jak się potoczy historia Europy, ale o tym jak będzie wyglądała Polska PO.
    Szkoda że mój pomysł lampek w każdym oknie nie chwycił – to było coś co mogło być na każdej ulicy.

    Kurak ludzie naprawdę chcą się zintegrować z Wielkimi Niemcami, z tego samego powodu dla którego ty byś chętnie wywrócił to państwo. Państwo które budowali przez ostatnie 20 lat, jest powszechnie uważane za “okupacyjne” nieudolne i przeznaczone do trzepania kasy. Ludzie uważają że tego tworu już nie da się zreformować.

  8. Mam takie uczucie że historia znacząco
    Przyśpieszyła i nie walczymy o to jak się potoczy historia Europy, ale o tym jak będzie wyglądała Polska PO.
    Szkoda że mój pomysł lampek w każdym oknie nie chwycił – to było coś co mogło być na każdej ulicy.

    Kurak ludzie naprawdę chcą się zintegrować z Wielkimi Niemcami, z tego samego powodu dla którego ty byś chętnie wywrócił to państwo. Państwo które budowali przez ostatnie 20 lat, jest powszechnie uważane za “okupacyjne” nieudolne i przeznaczone do trzepania kasy. Ludzie uważają że tego tworu już nie da się zreformować.

  9. Mam takie uczucie że historia znacząco
    Przyśpieszyła i nie walczymy o to jak się potoczy historia Europy, ale o tym jak będzie wyglądała Polska PO.
    Szkoda że mój pomysł lampek w każdym oknie nie chwycił – to było coś co mogło być na każdej ulicy.

    Kurak ludzie naprawdę chcą się zintegrować z Wielkimi Niemcami, z tego samego powodu dla którego ty byś chętnie wywrócił to państwo. Państwo które budowali przez ostatnie 20 lat, jest powszechnie uważane za “okupacyjne” nieudolne i przeznaczone do trzepania kasy. Ludzie uważają że tego tworu już nie da się zreformować.

  10. mity tuskie
    Proponuję zabawę, stworzenie mitologii tuskiej. Ja tylko na podstawie dzisiejszych tytułów artykułów w prasie codziennej odczytałam następujące mity :
    1. Przekształcenie szpitali w spółki kodeksu handlowego – mit Kopacz.
    35 proc. placówek będących spółkami ma straty finansowe. Wśród tych, które na zmianę się nie zdecydowały, długi ma 39 proc. Powody kłopotów są identyczne.
    2. Elektroniczna administracja – mit Schetyny/Millera
    2,5 mld zł miała kosztować informatyzacja polskiej administracji w latach 2007 –2010. Plan nie został wykonany, a w nieskoordynowanych projektach utopiono setki milionów złotych. Teraz trzeba wydać kolejne 6 mld zł, by zadziałało to, co miało już funkcjonować.
    3. Laptop dla każdego ucznia – mit Hall.
    Upada kolejny po sześciolatkach w szkołach pomysł MEN. Od września na informatyce każdy uczeń nie usiądzie przed własnym komputerem. Samorządy nie mają pieniędzy na sprzęt i wymogły przesunięcie terminu na 2013 r.
    Kto da więcej?

  11. mity tuskie
    Proponuję zabawę, stworzenie mitologii tuskiej. Ja tylko na podstawie dzisiejszych tytułów artykułów w prasie codziennej odczytałam następujące mity :
    1. Przekształcenie szpitali w spółki kodeksu handlowego – mit Kopacz.
    35 proc. placówek będących spółkami ma straty finansowe. Wśród tych, które na zmianę się nie zdecydowały, długi ma 39 proc. Powody kłopotów są identyczne.
    2. Elektroniczna administracja – mit Schetyny/Millera
    2,5 mld zł miała kosztować informatyzacja polskiej administracji w latach 2007 –2010. Plan nie został wykonany, a w nieskoordynowanych projektach utopiono setki milionów złotych. Teraz trzeba wydać kolejne 6 mld zł, by zadziałało to, co miało już funkcjonować.
    3. Laptop dla każdego ucznia – mit Hall.
    Upada kolejny po sześciolatkach w szkołach pomysł MEN. Od września na informatyce każdy uczeń nie usiądzie przed własnym komputerem. Samorządy nie mają pieniędzy na sprzęt i wymogły przesunięcie terminu na 2013 r.
    Kto da więcej?

  12. mity tuskie
    Proponuję zabawę, stworzenie mitologii tuskiej. Ja tylko na podstawie dzisiejszych tytułów artykułów w prasie codziennej odczytałam następujące mity :
    1. Przekształcenie szpitali w spółki kodeksu handlowego – mit Kopacz.
    35 proc. placówek będących spółkami ma straty finansowe. Wśród tych, które na zmianę się nie zdecydowały, długi ma 39 proc. Powody kłopotów są identyczne.
    2. Elektroniczna administracja – mit Schetyny/Millera
    2,5 mld zł miała kosztować informatyzacja polskiej administracji w latach 2007 –2010. Plan nie został wykonany, a w nieskoordynowanych projektach utopiono setki milionów złotych. Teraz trzeba wydać kolejne 6 mld zł, by zadziałało to, co miało już funkcjonować.
    3. Laptop dla każdego ucznia – mit Hall.
    Upada kolejny po sześciolatkach w szkołach pomysł MEN. Od września na informatyce każdy uczeń nie usiądzie przed własnym komputerem. Samorządy nie mają pieniędzy na sprzęt i wymogły przesunięcie terminu na 2013 r.
    Kto da więcej?

  13. Kilka milionów Polaków szczerze nienawidzi tego miejsca
    i z bardzo wielu, różnych, powodów, oddałoby siebie i Polskę w pacht – komukolwiek. Byleby zachować materialne status quo, albo, najlepiej, przejść na wyższy poziom. Inna część rodaków zrobiłaby to samo z pobudek polityczno-ideowych.Zbliżonych do motywów ,,świętowanej” dzisiaj wojny. Wielka i potężna partia rosyjska,z siedzibą w Pałacu Namiestnikowskim wciąga nas w orbitę wpływów Kremla. Użyteczni idioci mieszają ludziom w głowach hasłami antyamerykanizmu, antyglobalizmu i przeciw korporacjom. Druga, równie wielka, grupa, pragnąc się wyrwać z beznadziei i szarzyzny, gotowa jest przykleić się do Niemiec, choćby w Kraju Warty, albo jakiejkolwiek innej formie. Bo nie wierzy już w żadne ,,reformy”, e-administrację, przyjazne państwo i niedokończoną budowę.

    • OM i jest jeszcze ktoś
      Tym kimś jest ta grupa, która jest znaczącą częścią “politycznego niemowy”, która już zwątpiła, że to jest ich państwo, a nawet ich kraj. To ci należący do tych 52%, których zabrakło przy urnach. To ci którzy lekceważą, a nawet nienawidzą obecnych elit i ich państwa do tego stopnia, że zgodzą się na wszystko aby obecna sytuacja uległa znaczącej zmianie.
      To zresztą nic nowego “polityczny niemowa istnieje u nas od wieków.
      Przykładowo, był przecież taki czas kiedy to po przegranych bitwach powstań listopadowego i styczniowego rannych polskich szlacheckich ciemiężycieli, polski chłop, wydawał ruskim jegrom.
      A poległym ściągał chociaż buty.
      Czy to nie było symptomatyczne?
      Czy taka sytuacja nie może się powtórzyć?

      • Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić
        Wśród 52% niemów byli tacy, którym zależy na Polsce, ale ani Kaczyński, ani Tusk ani Palikot i reszta nie stanowią w ich oczach klasy politycznej, na którą warto głosować. O ile apele MK o zamknięcie oczu, zatkanie nosa i głosowanie na PiS do niektórych dotarły, to do reszty niestety nie przemówiły. Również oficjalna propaganda zrobiła swoje.

        • obaj macie rację
          sam byłem w szoku jak zacząłem rozmawiać z ludźmi na temat likwidacji Państwa Polskiego, albo wzruszali ramionami i mówili “może będzie lepiej” albo się głośno cieszyli.
          Ale przecież tak sami mówił Kaczyński i Kurak, róznica polega na ciągu dalszym. Kaczyński powiedział “mamy dość tego esbeckiego państwa, na jego gruzach zbudujemy uczciwą i sprawiedliwą Polską. Poniósł spektakularną klęską, jest dokładnie tak jak było. Dlaczego młodzi Polacy nie wracają do Polski? Bo nie chcą mieć z tym PRLbis nic wspólnego, trzeba gdzieś mieszkać, nakarmić siebie i dzieci, troche z życia mieć….
          Większość Polaków nie wierzy już że wybory mogą coś zmienić, że będzie cały czas ten mafijny syf na ich szyi. Dlatego nie głosują, albo wyjechali i nie wrócą albo cieszą sie że Niemcy coś tu zmienią.
          Różnica jest taka, że jest grupka takich jak Kaczyński, Kurak czy my, my widzimy że nic dobrego nas tam nie czeka i chcemy tutaj zbudować coś sensownego.

          Dla większości Polaków struktury państwa Polskiego są strukturami okupacyjnymi i nieudolnymi. I nie czepiając się słów można powiedzieć że stawiają dobrą diagnozę. Oni już nie wierzę w samonaprawialność, nie chcą kolejnych 20 wyborów.

  14. Kilka milionów Polaków szczerze nienawidzi tego miejsca
    i z bardzo wielu, różnych, powodów, oddałoby siebie i Polskę w pacht – komukolwiek. Byleby zachować materialne status quo, albo, najlepiej, przejść na wyższy poziom. Inna część rodaków zrobiłaby to samo z pobudek polityczno-ideowych.Zbliżonych do motywów ,,świętowanej” dzisiaj wojny. Wielka i potężna partia rosyjska,z siedzibą w Pałacu Namiestnikowskim wciąga nas w orbitę wpływów Kremla. Użyteczni idioci mieszają ludziom w głowach hasłami antyamerykanizmu, antyglobalizmu i przeciw korporacjom. Druga, równie wielka, grupa, pragnąc się wyrwać z beznadziei i szarzyzny, gotowa jest przykleić się do Niemiec, choćby w Kraju Warty, albo jakiejkolwiek innej formie. Bo nie wierzy już w żadne ,,reformy”, e-administrację, przyjazne państwo i niedokończoną budowę.

    • OM i jest jeszcze ktoś
      Tym kimś jest ta grupa, która jest znaczącą częścią “politycznego niemowy”, która już zwątpiła, że to jest ich państwo, a nawet ich kraj. To ci należący do tych 52%, których zabrakło przy urnach. To ci którzy lekceważą, a nawet nienawidzą obecnych elit i ich państwa do tego stopnia, że zgodzą się na wszystko aby obecna sytuacja uległa znaczącej zmianie.
      To zresztą nic nowego “polityczny niemowa istnieje u nas od wieków.
      Przykładowo, był przecież taki czas kiedy to po przegranych bitwach powstań listopadowego i styczniowego rannych polskich szlacheckich ciemiężycieli, polski chłop, wydawał ruskim jegrom.
      A poległym ściągał chociaż buty.
      Czy to nie było symptomatyczne?
      Czy taka sytuacja nie może się powtórzyć?

      • Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić
        Wśród 52% niemów byli tacy, którym zależy na Polsce, ale ani Kaczyński, ani Tusk ani Palikot i reszta nie stanowią w ich oczach klasy politycznej, na którą warto głosować. O ile apele MK o zamknięcie oczu, zatkanie nosa i głosowanie na PiS do niektórych dotarły, to do reszty niestety nie przemówiły. Również oficjalna propaganda zrobiła swoje.

        • obaj macie rację
          sam byłem w szoku jak zacząłem rozmawiać z ludźmi na temat likwidacji Państwa Polskiego, albo wzruszali ramionami i mówili “może będzie lepiej” albo się głośno cieszyli.
          Ale przecież tak sami mówił Kaczyński i Kurak, róznica polega na ciągu dalszym. Kaczyński powiedział “mamy dość tego esbeckiego państwa, na jego gruzach zbudujemy uczciwą i sprawiedliwą Polską. Poniósł spektakularną klęską, jest dokładnie tak jak było. Dlaczego młodzi Polacy nie wracają do Polski? Bo nie chcą mieć z tym PRLbis nic wspólnego, trzeba gdzieś mieszkać, nakarmić siebie i dzieci, troche z życia mieć….
          Większość Polaków nie wierzy już że wybory mogą coś zmienić, że będzie cały czas ten mafijny syf na ich szyi. Dlatego nie głosują, albo wyjechali i nie wrócą albo cieszą sie że Niemcy coś tu zmienią.
          Różnica jest taka, że jest grupka takich jak Kaczyński, Kurak czy my, my widzimy że nic dobrego nas tam nie czeka i chcemy tutaj zbudować coś sensownego.

          Dla większości Polaków struktury państwa Polskiego są strukturami okupacyjnymi i nieudolnymi. I nie czepiając się słów można powiedzieć że stawiają dobrą diagnozę. Oni już nie wierzę w samonaprawialność, nie chcą kolejnych 20 wyborów.

  15. Kilka milionów Polaków szczerze nienawidzi tego miejsca
    i z bardzo wielu, różnych, powodów, oddałoby siebie i Polskę w pacht – komukolwiek. Byleby zachować materialne status quo, albo, najlepiej, przejść na wyższy poziom. Inna część rodaków zrobiłaby to samo z pobudek polityczno-ideowych.Zbliżonych do motywów ,,świętowanej” dzisiaj wojny. Wielka i potężna partia rosyjska,z siedzibą w Pałacu Namiestnikowskim wciąga nas w orbitę wpływów Kremla. Użyteczni idioci mieszają ludziom w głowach hasłami antyamerykanizmu, antyglobalizmu i przeciw korporacjom. Druga, równie wielka, grupa, pragnąc się wyrwać z beznadziei i szarzyzny, gotowa jest przykleić się do Niemiec, choćby w Kraju Warty, albo jakiejkolwiek innej formie. Bo nie wierzy już w żadne ,,reformy”, e-administrację, przyjazne państwo i niedokończoną budowę.

    • OM i jest jeszcze ktoś
      Tym kimś jest ta grupa, która jest znaczącą częścią “politycznego niemowy”, która już zwątpiła, że to jest ich państwo, a nawet ich kraj. To ci należący do tych 52%, których zabrakło przy urnach. To ci którzy lekceważą, a nawet nienawidzą obecnych elit i ich państwa do tego stopnia, że zgodzą się na wszystko aby obecna sytuacja uległa znaczącej zmianie.
      To zresztą nic nowego “polityczny niemowa istnieje u nas od wieków.
      Przykładowo, był przecież taki czas kiedy to po przegranych bitwach powstań listopadowego i styczniowego rannych polskich szlacheckich ciemiężycieli, polski chłop, wydawał ruskim jegrom.
      A poległym ściągał chociaż buty.
      Czy to nie było symptomatyczne?
      Czy taka sytuacja nie może się powtórzyć?

      • Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić
        Wśród 52% niemów byli tacy, którym zależy na Polsce, ale ani Kaczyński, ani Tusk ani Palikot i reszta nie stanowią w ich oczach klasy politycznej, na którą warto głosować. O ile apele MK o zamknięcie oczu, zatkanie nosa i głosowanie na PiS do niektórych dotarły, to do reszty niestety nie przemówiły. Również oficjalna propaganda zrobiła swoje.

        • obaj macie rację
          sam byłem w szoku jak zacząłem rozmawiać z ludźmi na temat likwidacji Państwa Polskiego, albo wzruszali ramionami i mówili “może będzie lepiej” albo się głośno cieszyli.
          Ale przecież tak sami mówił Kaczyński i Kurak, róznica polega na ciągu dalszym. Kaczyński powiedział “mamy dość tego esbeckiego państwa, na jego gruzach zbudujemy uczciwą i sprawiedliwą Polską. Poniósł spektakularną klęską, jest dokładnie tak jak było. Dlaczego młodzi Polacy nie wracają do Polski? Bo nie chcą mieć z tym PRLbis nic wspólnego, trzeba gdzieś mieszkać, nakarmić siebie i dzieci, troche z życia mieć….
          Większość Polaków nie wierzy już że wybory mogą coś zmienić, że będzie cały czas ten mafijny syf na ich szyi. Dlatego nie głosują, albo wyjechali i nie wrócą albo cieszą sie że Niemcy coś tu zmienią.
          Różnica jest taka, że jest grupka takich jak Kaczyński, Kurak czy my, my widzimy że nic dobrego nas tam nie czeka i chcemy tutaj zbudować coś sensownego.

          Dla większości Polaków struktury państwa Polskiego są strukturami okupacyjnymi i nieudolnymi. I nie czepiając się słów można powiedzieć że stawiają dobrą diagnozę. Oni już nie wierzę w samonaprawialność, nie chcą kolejnych 20 wyborów.

  16. Po przespanej nocy
    mam wrażenie, że dzisiejszy Marsz nie przysłuży się niczemu dobremu. W bilansie strat i zysków będzie to niepotrzebna strata ludzkiego czasu, energii i gasnącej nadziei, będzie to zasłona dymna, którą wykorzystają inni do swoich celów. Będzie to tzw. „plus ujemny”. Pokazywanie, że jeszcze żyjemy, nie ma teraz sensu, oni o tym wiedzą. Lepiej zapuszczać korzenie.

    • lepiej zrobić coś co przyciągnie
      dużą liczbę ludzi.

      Problem sprowadza się do dwóch rzeczy:
      1. w Polsce nie ma wspólnoty ludzi
      2. ludzie nie wierzą że będą w stanie cokolwiek zmienić.

      te dwa punkty są misja dla ludzi, którzy chcieliby coś zmienić.

      Czy w Sejmie któryś z Posłów zadał pytanie rządowi, czemu:
      1. Z jego stanowiskiem dotyczącym likwidacji suwerenności Polski nie zapoznał się najpierw parlament?
      2. Czemu dokument polskiego ministra sygnowany jest imieniem ambsadora obcego mocarstwa?

      Jaki jest sens wydawania pół miliarda rocznie na ludzi którzy nie mają zadnego wpływu na państwo?

    • skąpo jest omawiana jedna rzecz
      na prawicy ruchawka, tam marsz, tu marsz, jakaś inicjatywa, lepsza, gorsza, czasem marazm się wkradnie, jednak coś się dzieje; pamięta ktoś manifestacje PO? gdzie manifestacja poparcia dla UE i integracji? podejrzewam, gdyby władza próbowała zorganizować wiec poparcia, bez Antify byłoby mniej niż zero, no, Kalisz z jaguarem by się pojawili, trochę z centrali, koniec, bez życia

      • Podpisuję się oburącz pod Twoim tekstem Ijonie
        kopia urbanowej telewizji już powiela metody czerwonego Żyda – w liczeniu uczestników marszu. Więc ,,nie wiadomo dokładnie” albo ,,ponad tysiąc”. Ale to bez znaczenia, bo Tusk z wąsatym klownem nawet 10% tej liczby nie zwiozą wynajętymi autokarami opłaconej żulii.

  17. Po przespanej nocy
    mam wrażenie, że dzisiejszy Marsz nie przysłuży się niczemu dobremu. W bilansie strat i zysków będzie to niepotrzebna strata ludzkiego czasu, energii i gasnącej nadziei, będzie to zasłona dymna, którą wykorzystają inni do swoich celów. Będzie to tzw. „plus ujemny”. Pokazywanie, że jeszcze żyjemy, nie ma teraz sensu, oni o tym wiedzą. Lepiej zapuszczać korzenie.

    • lepiej zrobić coś co przyciągnie
      dużą liczbę ludzi.

      Problem sprowadza się do dwóch rzeczy:
      1. w Polsce nie ma wspólnoty ludzi
      2. ludzie nie wierzą że będą w stanie cokolwiek zmienić.

      te dwa punkty są misja dla ludzi, którzy chcieliby coś zmienić.

      Czy w Sejmie któryś z Posłów zadał pytanie rządowi, czemu:
      1. Z jego stanowiskiem dotyczącym likwidacji suwerenności Polski nie zapoznał się najpierw parlament?
      2. Czemu dokument polskiego ministra sygnowany jest imieniem ambsadora obcego mocarstwa?

      Jaki jest sens wydawania pół miliarda rocznie na ludzi którzy nie mają zadnego wpływu na państwo?

    • skąpo jest omawiana jedna rzecz
      na prawicy ruchawka, tam marsz, tu marsz, jakaś inicjatywa, lepsza, gorsza, czasem marazm się wkradnie, jednak coś się dzieje; pamięta ktoś manifestacje PO? gdzie manifestacja poparcia dla UE i integracji? podejrzewam, gdyby władza próbowała zorganizować wiec poparcia, bez Antify byłoby mniej niż zero, no, Kalisz z jaguarem by się pojawili, trochę z centrali, koniec, bez życia

      • Podpisuję się oburącz pod Twoim tekstem Ijonie
        kopia urbanowej telewizji już powiela metody czerwonego Żyda – w liczeniu uczestników marszu. Więc ,,nie wiadomo dokładnie” albo ,,ponad tysiąc”. Ale to bez znaczenia, bo Tusk z wąsatym klownem nawet 10% tej liczby nie zwiozą wynajętymi autokarami opłaconej żulii.

  18. Po przespanej nocy
    mam wrażenie, że dzisiejszy Marsz nie przysłuży się niczemu dobremu. W bilansie strat i zysków będzie to niepotrzebna strata ludzkiego czasu, energii i gasnącej nadziei, będzie to zasłona dymna, którą wykorzystają inni do swoich celów. Będzie to tzw. „plus ujemny”. Pokazywanie, że jeszcze żyjemy, nie ma teraz sensu, oni o tym wiedzą. Lepiej zapuszczać korzenie.

    • lepiej zrobić coś co przyciągnie
      dużą liczbę ludzi.

      Problem sprowadza się do dwóch rzeczy:
      1. w Polsce nie ma wspólnoty ludzi
      2. ludzie nie wierzą że będą w stanie cokolwiek zmienić.

      te dwa punkty są misja dla ludzi, którzy chcieliby coś zmienić.

      Czy w Sejmie któryś z Posłów zadał pytanie rządowi, czemu:
      1. Z jego stanowiskiem dotyczącym likwidacji suwerenności Polski nie zapoznał się najpierw parlament?
      2. Czemu dokument polskiego ministra sygnowany jest imieniem ambsadora obcego mocarstwa?

      Jaki jest sens wydawania pół miliarda rocznie na ludzi którzy nie mają zadnego wpływu na państwo?

    • skąpo jest omawiana jedna rzecz
      na prawicy ruchawka, tam marsz, tu marsz, jakaś inicjatywa, lepsza, gorsza, czasem marazm się wkradnie, jednak coś się dzieje; pamięta ktoś manifestacje PO? gdzie manifestacja poparcia dla UE i integracji? podejrzewam, gdyby władza próbowała zorganizować wiec poparcia, bez Antify byłoby mniej niż zero, no, Kalisz z jaguarem by się pojawili, trochę z centrali, koniec, bez życia

      • Podpisuję się oburącz pod Twoim tekstem Ijonie
        kopia urbanowej telewizji już powiela metody czerwonego Żyda – w liczeniu uczestników marszu. Więc ,,nie wiadomo dokładnie” albo ,,ponad tysiąc”. Ale to bez znaczenia, bo Tusk z wąsatym klownem nawet 10% tej liczby nie zwiozą wynajętymi autokarami opłaconej żulii.

  19. na razie brak wspólnego wroga
    W Polsce wszystkie bunty miały podłoże materialne, a sytuacja kiedyś była inna.
    Za komuny ludzie wierzyli że władza wszystko ma, ale nie chce dać. Trzyma w magazynach, sama zżera, wysyła do Ruskich, a nam skąpi.
    Trzeba zatem ją przycisnąć, aby zaczęła dawać.
    Teraz wiadomo, że rząd nic nie ma, a jeśli chciałby dać to musiałby przedtem jeszcze więcej zabrać.
    Oczywiście zawsze może przesunąć kupkę pieniędzy: zabrać górnikom i dodać hutnikom, pogorszyć piekarzom ale polepszyć bezrobotnym, itp.
    Z tego powodu solidarność społeczna, i poczucie wspólnego interesu w obaleniu władzy są słabsze niż niegdyś.
    Mógłby też lepiej rządzić i mniej kraść, ale to są sprawy bardziej skomplikowane, mniej trafiające do emocji tłumu niż dawna wizja magazynów z ukrytym komuszym żarciem.
    Prawdopodobnie kiedyś wykrystalizuje się wspólny wróg w postaci np. Unii, która zakazuje, gnębi, i zabiera wszystkim, a daje tylko władzy.
    Wówczas podstawy buntu mogą się narodzić ponownie.
    Nie sądzę, aby brak niepodległości nie poparty nędzą mógł być przyczyną rozróby.
    Polacy mają generalnie niepodległość w dupie.

    • Okrutnie prowokacyjny wpis, Chlorze
      Zwłaszcza końcówka. Już tu ktoś pisał, że Polacy traktują obecny rząd jako “okupacyjny”, a tych co są w sejmie, w rządzie i na innych wysokich stolcach uważają w najlepszym wypadku za karierowiczów łasych na kasę, a w najgorszym za zdrajców, którzy mają krew na rękach. To z czym się ma kojarzyć niepodległość Polakom ? Co najwyżej z otwartą granicą do Niemiec, której za komuny nie było.

      W moim przekonaniu tu nie buntu trzeba, albo może nie tylko, ale przede wszystkim rzetelnego programu przetrwania kryzysu. Być może wspartego nowym systemem podatkowym. Tylko takie rzeczy się opracowuje w oparciu o rzetelne dane. I o nie przed ostatnimi wyborami dopytywała się Zyta Gilowska, o ile pamiętam.

      Póki co, mam wrażenie, że te najistotniejsze informacje o sytuacji Polski nawet w polskim parlamencie nie są przedstawiane.

  20. na razie brak wspólnego wroga
    W Polsce wszystkie bunty miały podłoże materialne, a sytuacja kiedyś była inna.
    Za komuny ludzie wierzyli że władza wszystko ma, ale nie chce dać. Trzyma w magazynach, sama zżera, wysyła do Ruskich, a nam skąpi.
    Trzeba zatem ją przycisnąć, aby zaczęła dawać.
    Teraz wiadomo, że rząd nic nie ma, a jeśli chciałby dać to musiałby przedtem jeszcze więcej zabrać.
    Oczywiście zawsze może przesunąć kupkę pieniędzy: zabrać górnikom i dodać hutnikom, pogorszyć piekarzom ale polepszyć bezrobotnym, itp.
    Z tego powodu solidarność społeczna, i poczucie wspólnego interesu w obaleniu władzy są słabsze niż niegdyś.
    Mógłby też lepiej rządzić i mniej kraść, ale to są sprawy bardziej skomplikowane, mniej trafiające do emocji tłumu niż dawna wizja magazynów z ukrytym komuszym żarciem.
    Prawdopodobnie kiedyś wykrystalizuje się wspólny wróg w postaci np. Unii, która zakazuje, gnębi, i zabiera wszystkim, a daje tylko władzy.
    Wówczas podstawy buntu mogą się narodzić ponownie.
    Nie sądzę, aby brak niepodległości nie poparty nędzą mógł być przyczyną rozróby.
    Polacy mają generalnie niepodległość w dupie.

    • Okrutnie prowokacyjny wpis, Chlorze
      Zwłaszcza końcówka. Już tu ktoś pisał, że Polacy traktują obecny rząd jako “okupacyjny”, a tych co są w sejmie, w rządzie i na innych wysokich stolcach uważają w najlepszym wypadku za karierowiczów łasych na kasę, a w najgorszym za zdrajców, którzy mają krew na rękach. To z czym się ma kojarzyć niepodległość Polakom ? Co najwyżej z otwartą granicą do Niemiec, której za komuny nie było.

      W moim przekonaniu tu nie buntu trzeba, albo może nie tylko, ale przede wszystkim rzetelnego programu przetrwania kryzysu. Być może wspartego nowym systemem podatkowym. Tylko takie rzeczy się opracowuje w oparciu o rzetelne dane. I o nie przed ostatnimi wyborami dopytywała się Zyta Gilowska, o ile pamiętam.

      Póki co, mam wrażenie, że te najistotniejsze informacje o sytuacji Polski nawet w polskim parlamencie nie są przedstawiane.

  21. na razie brak wspólnego wroga
    W Polsce wszystkie bunty miały podłoże materialne, a sytuacja kiedyś była inna.
    Za komuny ludzie wierzyli że władza wszystko ma, ale nie chce dać. Trzyma w magazynach, sama zżera, wysyła do Ruskich, a nam skąpi.
    Trzeba zatem ją przycisnąć, aby zaczęła dawać.
    Teraz wiadomo, że rząd nic nie ma, a jeśli chciałby dać to musiałby przedtem jeszcze więcej zabrać.
    Oczywiście zawsze może przesunąć kupkę pieniędzy: zabrać górnikom i dodać hutnikom, pogorszyć piekarzom ale polepszyć bezrobotnym, itp.
    Z tego powodu solidarność społeczna, i poczucie wspólnego interesu w obaleniu władzy są słabsze niż niegdyś.
    Mógłby też lepiej rządzić i mniej kraść, ale to są sprawy bardziej skomplikowane, mniej trafiające do emocji tłumu niż dawna wizja magazynów z ukrytym komuszym żarciem.
    Prawdopodobnie kiedyś wykrystalizuje się wspólny wróg w postaci np. Unii, która zakazuje, gnębi, i zabiera wszystkim, a daje tylko władzy.
    Wówczas podstawy buntu mogą się narodzić ponownie.
    Nie sądzę, aby brak niepodległości nie poparty nędzą mógł być przyczyną rozróby.
    Polacy mają generalnie niepodległość w dupie.

    • Okrutnie prowokacyjny wpis, Chlorze
      Zwłaszcza końcówka. Już tu ktoś pisał, że Polacy traktują obecny rząd jako “okupacyjny”, a tych co są w sejmie, w rządzie i na innych wysokich stolcach uważają w najlepszym wypadku za karierowiczów łasych na kasę, a w najgorszym za zdrajców, którzy mają krew na rękach. To z czym się ma kojarzyć niepodległość Polakom ? Co najwyżej z otwartą granicą do Niemiec, której za komuny nie było.

      W moim przekonaniu tu nie buntu trzeba, albo może nie tylko, ale przede wszystkim rzetelnego programu przetrwania kryzysu. Być może wspartego nowym systemem podatkowym. Tylko takie rzeczy się opracowuje w oparciu o rzetelne dane. I o nie przed ostatnimi wyborami dopytywała się Zyta Gilowska, o ile pamiętam.

      Póki co, mam wrażenie, że te najistotniejsze informacje o sytuacji Polski nawet w polskim parlamencie nie są przedstawiane.

  22. nie dla psa niepodległa kiełbasa
    Dosyć obojętne podejście Polaków do niepodległości wynika również z nowego elementu, nie występującego za komuny, mianowicie z powszechności wyjazdów zagranicznych.
    Taki człowiek siedzi sobie rok w obcym kraju, w którym wszystko należy do innych i widzi że o dziwo fajnie się czuje, nieźle zarabia, i żadna niepodległość Francji czy Anglii w której siedzi nie jest mu do niczego potrzebna.
    Stąd myśl – a po kiego w takim razie małej, bidnej Polsce niepodległość?
    Absurdalność powyższej koncepcji wyszłaby natychmiast na jaw, gdyby ów Polak spytał okolicznych Duńczyków, Anglików czy Belgów dlaczego nie połączą się z Niemcami, czy Norwegią, by mieć jeszcze lepiej.
    Prawdopodobnie jednak po takiej rozmowie z tubylcami doszedłby do jeszcze durniejszego wniosku: “niepodległość jest dobra dla Anglików, Francuzów, itd, tylko Polakom jest zbędna”

    • No nie, tym razem też nie mogę się z powyższym zgodzić
      Faktem jest, że mogę mówić tylko w swoim imieniu, a nie siedziałam w innym kraju tak długo jak rok. Owszem wyjeżdżałam i rozmawiałam z przedstawicielami innych nacji. I nigdy nikomu do głowy nie przyszło, że coś takiego jak niepodległość jakiegokolwiek kraju w Europie może być zagrożona.

      To jest według mnie całkiem nowa sytuacja. To, że szukamy definicji suwerenności i niepodległości, że wertujemy konstytucję i sprawdzamy co się dzieje, to po prostu pełne zaskoczenie zaistniałym stanem rzeczy. Myślę, że wielu ludzi w Polsce nawet nie zdaje sobie sprawy co oznaczają wydarzenia wokół nich, a jeszcze wielu jest takich, którym ta polska nieświadomość jest na rękę i chcą na niej zarobić.

      • jedna rasa europejska
        Ja akurat miałem takie antyfaszystowskie, internacjonalistyczne myśli w Belgii. kraj bardzo przyjemny, życie na luzie, kompletnie mnie nie interesowało czy Walonia odzyska niepodległość od Flandrii czy odwrotnie, byle by dobrze płacili i żarcie w knajpach się nie zmieniło.
        To był fałszywy, turystyczno-emigracyjny punkt widzenia.

  23. nie dla psa niepodległa kiełbasa
    Dosyć obojętne podejście Polaków do niepodległości wynika również z nowego elementu, nie występującego za komuny, mianowicie z powszechności wyjazdów zagranicznych.
    Taki człowiek siedzi sobie rok w obcym kraju, w którym wszystko należy do innych i widzi że o dziwo fajnie się czuje, nieźle zarabia, i żadna niepodległość Francji czy Anglii w której siedzi nie jest mu do niczego potrzebna.
    Stąd myśl – a po kiego w takim razie małej, bidnej Polsce niepodległość?
    Absurdalność powyższej koncepcji wyszłaby natychmiast na jaw, gdyby ów Polak spytał okolicznych Duńczyków, Anglików czy Belgów dlaczego nie połączą się z Niemcami, czy Norwegią, by mieć jeszcze lepiej.
    Prawdopodobnie jednak po takiej rozmowie z tubylcami doszedłby do jeszcze durniejszego wniosku: “niepodległość jest dobra dla Anglików, Francuzów, itd, tylko Polakom jest zbędna”

    • No nie, tym razem też nie mogę się z powyższym zgodzić
      Faktem jest, że mogę mówić tylko w swoim imieniu, a nie siedziałam w innym kraju tak długo jak rok. Owszem wyjeżdżałam i rozmawiałam z przedstawicielami innych nacji. I nigdy nikomu do głowy nie przyszło, że coś takiego jak niepodległość jakiegokolwiek kraju w Europie może być zagrożona.

      To jest według mnie całkiem nowa sytuacja. To, że szukamy definicji suwerenności i niepodległości, że wertujemy konstytucję i sprawdzamy co się dzieje, to po prostu pełne zaskoczenie zaistniałym stanem rzeczy. Myślę, że wielu ludzi w Polsce nawet nie zdaje sobie sprawy co oznaczają wydarzenia wokół nich, a jeszcze wielu jest takich, którym ta polska nieświadomość jest na rękę i chcą na niej zarobić.

      • jedna rasa europejska
        Ja akurat miałem takie antyfaszystowskie, internacjonalistyczne myśli w Belgii. kraj bardzo przyjemny, życie na luzie, kompletnie mnie nie interesowało czy Walonia odzyska niepodległość od Flandrii czy odwrotnie, byle by dobrze płacili i żarcie w knajpach się nie zmieniło.
        To był fałszywy, turystyczno-emigracyjny punkt widzenia.

  24. nie dla psa niepodległa kiełbasa
    Dosyć obojętne podejście Polaków do niepodległości wynika również z nowego elementu, nie występującego za komuny, mianowicie z powszechności wyjazdów zagranicznych.
    Taki człowiek siedzi sobie rok w obcym kraju, w którym wszystko należy do innych i widzi że o dziwo fajnie się czuje, nieźle zarabia, i żadna niepodległość Francji czy Anglii w której siedzi nie jest mu do niczego potrzebna.
    Stąd myśl – a po kiego w takim razie małej, bidnej Polsce niepodległość?
    Absurdalność powyższej koncepcji wyszłaby natychmiast na jaw, gdyby ów Polak spytał okolicznych Duńczyków, Anglików czy Belgów dlaczego nie połączą się z Niemcami, czy Norwegią, by mieć jeszcze lepiej.
    Prawdopodobnie jednak po takiej rozmowie z tubylcami doszedłby do jeszcze durniejszego wniosku: “niepodległość jest dobra dla Anglików, Francuzów, itd, tylko Polakom jest zbędna”

    • No nie, tym razem też nie mogę się z powyższym zgodzić
      Faktem jest, że mogę mówić tylko w swoim imieniu, a nie siedziałam w innym kraju tak długo jak rok. Owszem wyjeżdżałam i rozmawiałam z przedstawicielami innych nacji. I nigdy nikomu do głowy nie przyszło, że coś takiego jak niepodległość jakiegokolwiek kraju w Europie może być zagrożona.

      To jest według mnie całkiem nowa sytuacja. To, że szukamy definicji suwerenności i niepodległości, że wertujemy konstytucję i sprawdzamy co się dzieje, to po prostu pełne zaskoczenie zaistniałym stanem rzeczy. Myślę, że wielu ludzi w Polsce nawet nie zdaje sobie sprawy co oznaczają wydarzenia wokół nich, a jeszcze wielu jest takich, którym ta polska nieświadomość jest na rękę i chcą na niej zarobić.

      • jedna rasa europejska
        Ja akurat miałem takie antyfaszystowskie, internacjonalistyczne myśli w Belgii. kraj bardzo przyjemny, życie na luzie, kompletnie mnie nie interesowało czy Walonia odzyska niepodległość od Flandrii czy odwrotnie, byle by dobrze płacili i żarcie w knajpach się nie zmieniło.
        To był fałszywy, turystyczno-emigracyjny punkt widzenia.

  25. MK-marszem suwerenności nie da się obronić
    Tak mówi malkontent! To czym obronić? Nie ma tak,że to nie ma sensu.Pod pałacem też nie miało sensu,że ludzie widzą ilu jest nas razem ? Wszystkie rewolucje dzieją się na ulicy. Świeczki też trzeba wdrożyć w oknach.Ustalić godzinę i użyć internetu do propagowania.Kaczyńskiemu udała się litera W najpierw w W-wie a teraz się utrwala.To jest niezmierna wartość wychowawcza. trzeba robić i małe kroczki,i wielki program,i media,i pracę u podstaw.

  26. MK-marszem suwerenności nie da się obronić
    Tak mówi malkontent! To czym obronić? Nie ma tak,że to nie ma sensu.Pod pałacem też nie miało sensu,że ludzie widzą ilu jest nas razem ? Wszystkie rewolucje dzieją się na ulicy. Świeczki też trzeba wdrożyć w oknach.Ustalić godzinę i użyć internetu do propagowania.Kaczyńskiemu udała się litera W najpierw w W-wie a teraz się utrwala.To jest niezmierna wartość wychowawcza. trzeba robić i małe kroczki,i wielki program,i media,i pracę u podstaw.

  27. MK-marszem suwerenności nie da się obronić
    Tak mówi malkontent! To czym obronić? Nie ma tak,że to nie ma sensu.Pod pałacem też nie miało sensu,że ludzie widzą ilu jest nas razem ? Wszystkie rewolucje dzieją się na ulicy. Świeczki też trzeba wdrożyć w oknach.Ustalić godzinę i użyć internetu do propagowania.Kaczyńskiemu udała się litera W najpierw w W-wie a teraz się utrwala.To jest niezmierna wartość wychowawcza. trzeba robić i małe kroczki,i wielki program,i media,i pracę u podstaw.

  28. CBŚ sprawdza czy śmierć księdza z Rząśnika
    ma związek z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika – dowiedział się portal Nowy Ekran. 43-letni duchowny zmarł cztery miesiące temu. Według informatorów z Centralnego Biura Śledczego, ma to związek z nową wersją zdarzeń wokół uprowadzenia Krzysztofa Olewnika.

  29. CBŚ sprawdza czy śmierć księdza z Rząśnika
    ma związek z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika – dowiedział się portal Nowy Ekran. 43-letni duchowny zmarł cztery miesiące temu. Według informatorów z Centralnego Biura Śledczego, ma to związek z nową wersją zdarzeń wokół uprowadzenia Krzysztofa Olewnika.

  30. CBŚ sprawdza czy śmierć księdza z Rząśnika
    ma związek z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika – dowiedział się portal Nowy Ekran. 43-letni duchowny zmarł cztery miesiące temu. Według informatorów z Centralnego Biura Śledczego, ma to związek z nową wersją zdarzeń wokół uprowadzenia Krzysztofa Olewnika.

  31. Za Chiny Ludowe!
    Sorry, długo mnie tu nie było i nie czytałem – ale albo wszyscy jesteście pijani albo troszkę Wam odbiło… Trzeba było nasmarować transparent i maszerować! Ale wygodniej jest pisać w domciu i nigdzie nie wychodzić! Do broni, Polacy, do broni!! Ojczyzna ginie!!

  32. Za Chiny Ludowe!
    Sorry, długo mnie tu nie było i nie czytałem – ale albo wszyscy jesteście pijani albo troszkę Wam odbiło… Trzeba było nasmarować transparent i maszerować! Ale wygodniej jest pisać w domciu i nigdzie nie wychodzić! Do broni, Polacy, do broni!! Ojczyzna ginie!!

  33. Za Chiny Ludowe!
    Sorry, długo mnie tu nie było i nie czytałem – ale albo wszyscy jesteście pijani albo troszkę Wam odbiło… Trzeba było nasmarować transparent i maszerować! Ale wygodniej jest pisać w domciu i nigdzie nie wychodzić! Do broni, Polacy, do broni!! Ojczyzna ginie!!