Wskaż różnicę między Michnikiem i Putinem, bo Tusk jest taki sam

Prześlij dalej:

No i co, no i co?! Zapytały masy śniące o pracy w KGHM, nim się konkurencja z tej samej partii w życiodajnej spółce zainstaluje. A było to pytanie – wymowny komentarz, do zdjęcia Michnika i Tuska. Jak to co? Odpowiadam zupełnie spokojny, bo pewny trafności odpowiedzi. Dokładnie to somo! Widzimy jak przez kalkę robionych cyników, którzy nie bacząc na okoliczności, oczami i gestem wyrażają wszystko – dobra nasza, damy radę. Rzekłbym nawet, że to zdjęcie jest mocniejsze od tego z Putinem, bo ono pokazuje coś więcej niż nienawiść dla wroga, a mianowicie brak szacunku dla przyjaciół. Nie oszukujmy się i nawet pokuśmy o pewną brutalność. Pewnie każdy z nas czasami ma ochotę skompletować miejsca siedzące w samolocie ulubionymi postaciami z życia politycznego i publicznego, po czym posłać aeroplan gdzieś nad akermański step i nie czuć większego żalu na wypadek „błędu pilotów, wywołanego naciskiem pijanego Kiszczaka”. Dokładnie taki rodzaj wzruszeń towarzyszył Tuskowi w Smoleńsku i dzikiej satysfakcji nie popsuł mu Karpiniuk, który w dodatku trzymał ze znienawidzonym już Czumą. W kościele Tusk i Michnik oficjalnie żegnali swojego towarzysza partyjnego, Tadeusza Mazowieckiego, tego samego, który został na lodzie po wolcie Tuska i pogrzebaniu UW i tego samego, którym Michnik okładał Kaczyńskiego dwie godziny po śmierci towarzysza Mazowieckiego. No i co? No i to samo albo i jeszcze gorzej, ponieważ nie sposób, nawet na pogrzebie Tadeusza Mazowieckiego, powstrzymać spontanicznej radości ze wspólnie wykonywanej pracy, co jest silniejsze od cyników. Jak mniema doszło również do krótkiej wymiany zdań, której przedmiotem nie były kondolencje, ale zapewne żarcik dotyczący obecności Kaczora na pogrzebie I Premiera Kondominium.

Strony

9036 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1.  Mały, rudy, rerający Niemiec o imieniu Donald miałby przerąbane w mojej szkole. Byliśmy okrutni do bólu. Na pewno Donek miał przerąbane w swojej.
    Nie było litości. Hierarchia dziobania obowiązywała bez pardonu.
    Donek- nie mam wątpliwości- był zaszczutym kurduplem i to wykształciło jego maniacką inteligencję. Jest dobry w podsrywaniu. Jest psychopatą. W takich warunkach nie mógł wychować się na normalnego. Otoczenie nie dało mu szansy. To psychol.
    Zdjęcie z okładki pokazuje facia, który "wygrał". Udupił wroga na maksa. Bardziej nie można. Odwet za poniżanie w szkole, za podwójną przegraną w 2005, za całokształt. DAŁEM IM POPALIĆ. Wrogom. Oni są wszędzie.
    Z Donkiem jesteśmy rówieśnikami.

  2. Na fotce z okładki Putin patrzy na Tuska jak na coś, co kot przyniósł ze śmietnika.

  3. doświadczeń "pogrzebowych", zwłaszcza do szeroko pojętej Rodziny. Jako nastolatek gryzłem wieniec, żeby nie wybuchnąć śmiechem kiedy moja krewna, kobieta słusznej postury, sygnalizowała że za chwilę rzuci się na trumnę mamusi, właśnie spuszczaną do grobu. Patrzyłem na jej tuszę, na mojego wątłego Ojca i wyobraziłem sobie, że on miałby tę swoją rozpaczającą siostrę po tym skoku ratować.
    OK. To była moja rodzina. Bliscy mi ludzie. Miałem chyba prawo do takich, a nie innych reakcji. Pogrzeb, to jest teatr. Im jesteśmy starsi, tym bardziej z tego zdajemy sobie sprawę.
    W przypadku Tuska, to nie był pogrzeb. To były gry operacyjne. A jak Kaczor wejdzie z tej strony, to my pójdziemy tą stroną, ale tak żeby się z nim nie spotkać. No dobra, może nie było im po drodze. Ale jak do tego dodamy znany i opisany fakt, że rosyjskie służby opóźniały przyjazd Kaczora, to robi się nieswojo. Widzimy, że zarówno Tusk, jak i Putin, grali w tę samą grę. To mi nie daje spokoju. Ja rozumiem, że ludzie mogą nie mieć wyboru. Że jak nie, to zgwałcimy ci żonę i córkę. Niestety, gra rozpoczęła się przy rozdzieleniu wizyt. I tusk w to ochoczo wszedł.

  4. "katastrofę spowodowali piloci...itd.
    ten "człowiek"wie wszystko.
    Przy kręceniu wora wyśpiewa wszystko.

  5. żeby zobaczyć kto kogo zaczął pierwszy szarpać, tylko mamy okazję daną nam przez samą policję zobaczyć, czy patrol który jedzie do interwencji i trafia na "pijaczka" jest odpowiednio wyszkolony i wyposażany tudzież ma odpowiednie procedury, żeby unieszkodliwić chwiejącego i bełkocacego mężczyznę. A jest to pytanie fundamentalne dla funkcjonowania policji, bo jeśli nie radzą sobie z chwiejącym się  mężczyzną to możemy kończyć śledztwo w sprawie likwidacji komendanta policji.

  6. Strony