Reklama

Po 666 cm narodził się kolejny metafizyczny wynalazek „czterdzieści i cztery” pancerne łuski. Za każdym razem to samo i tak samo, wprowadza się w obieg najpodlejszej jakości idiotyzm, kłamstwo, które w normalnych okolicznościach wzbudziłoby śmiech i politowanie, ale w okolicznościach NPW nabiera rangi „przełomu w śledztwie”. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że u człowieka szanującego inteligencją własną oraz bliźnich rzeczywiście powstaje odruch wymiotny, w najlepszym razie rezygnacja. Znając propagandystów szkolonych jeszcze w Moskwie, oni doskonale wiedzą co i jak robią. Jeden z nieodłącznych elementów propagandy, w wydaniu radzieckich stachanowców, to właśnie zamęczenie przeciwnika połączone z szokiem, ale takim, że dech odbiera. Pamiętam gdy jakaś radziecka dziennikarka kremlowska dała wywiad TVN24, a w nim powiedziała mniej więcej coś takiego: „Jacy Rosjanie odpowiadali za komunizm? A to Dzierżyński nie był Polakiem?”. Charakterystyczna rzecz, bo naturalnie Dzierżyński był Polakiem i każdy otumaniony skupi się na Dzierżyńskim zamiast przypomnieć, że pani dziennikarka właśnie sprofanowała legendę radziecką, samego Lenina, do dziś obecnego duchem i ciałem w mauzoleum. Potocznie nazywa się takie działanie odwracaniem kota ogonem, fachowo „zmianą wektora” i zmienia się wektor co jakiś czas, gdy kończą się kłamstwa z poprzedniej wersji propagandy. Jeszcze kilka lat temu i rok temu również, „spece” w gatunku „Ikara” Benedicta głośno krzyczeli, że Błasik był w kokpicie na „ucho”, a legendarnego drzewa nie było potrzeby badać, bo sprawa jest oczywista.

Dziś nie ma odważnego, żeby się dawnym uchem pochwalić, za to znalazł się odważny, który się doszukał w brzozie 40 kawałków metalu i śladów lakieru w biało-czerwonych barwach. Ppłk Karol Kopczyk – proszę zapamiętać tę szarżę i nazwisko, ponieważ za jakieś 3 miesiące jedno i drugie będzie znaczyło tyle, ile znaczy pułkownik Rzepa, czy pułkownik Edmund Klich. Nim kur 60 razy zapieje, imię wyżej wskazanego będzie czterdzieści i cztery kawałki trocin we łbie, ale póki co z nudnościami, czy bez, z rezygnacją, czy zapałem, przypomnijmy co się działo, gdy prokuratura w ogóle nie była zainteresowana pisaniem apokryfów o pogańskim drzewie smoleńskim, gdyż wszystko było jasne. W 2010 roku do Smoleńska pojechało wielu Polaków i praktycznie każda wizyta przynosiła nowe społeczne dowody w śledztwie, którego RPIII nigdy nie prowadziła. Polacy wracali do kraju z portfelami, banknotami, kawałkami samolotu, w tym kawałkami urządzeń nawigacyjnych i o zgrozo ze szczątkami ofiar. Pojawiało się również tysiące zdjęć i znacznie mniej nagrań, na których dzielni radzieccy żołnierze walili kilofem w samolot, próbując w ten sposób odtworzyć w każdym calu przebieg katastrofy. Był też szeroko komentowany w mediach, zapomniany wątek „kawałków metalu”. Po raz pierwszy pojawił się we wrześniu 2010 roku, zatem jeszcze parę miesięcy i minie trzy lata, gdy pierwsi świadkowie widzieli w brzozie wbity metal. Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia zrobione przez uczestników wycieczki organizowanej przez IPN, jedno pochodzi z kwietnia 2010 roku, drugie z września. Nic więcej nie dodam, niech każdy kto ma oczy, uszy i rozum sobie posłucha świeżo oddelegowanego idioty, popatrzy na zdjęcia i pomyśli jak mu pasuje.

brzoza kwiecien.jpg

brzoza 23 wrzesnia.jpg

Tak na załączonych obrazkach wygląda Lenin przemalowany na Dzierżyńskiego, w dodatku broda Dzierżyńskiemu wyrasta w miejscu, gdzie Lenin miał stopy. Zamiast skupiać się na opisywaniu cech charakterystycznych Dzierżyńskiego, na każdym kroku trzeba przypominać, że pod tym nowym propagandowym gruntem, jest zamalowana postać Lenina. Święte drzewo pogan smoleńskich w dniu katastrofy i kilkanaście dni po katastrofie, było zwykłym próchnem, na które kozy wchodziły. W ciągu trzech lat nabrała pogańska relikwia najpierw własności pancernych, a teraz materialnego dziadowskiego opancerzenia „czterdzieści i cztery”. Słodki Jezu, wielki Buddo, najmocniej przepraszam że nudzę, ale mam jakiś wewnętrzny i zewnętrzny niepokój w sobie, że ten efekt pewnego zażenowania wywołanego powrotem do zgranych tematów jest również założeniem propagandy. Cała siła propagandy polega na całkowitym braku zażenowania i oporów, propaganda nie zadaje sobie takich katuszy jak refleksja nad sensem działania. Propagandowe powroty i molestacje mają spełnić konkretną funkcję i brną w swoje zadania jak łoś przez bagno. Ktoś tę nudną robotę musi wykonać i ktoś musi tę robotę zauważyć, w przeciwnym razie naturalnym porządkiem rzeczy zatriumfuje propaganda w jednym z najgorszych wydań – w wydaniu radzieckim.

Reklama
Poprzedni artykułJacy „Żołnierze Wyklęci”? „Bandyci z lasu”!
Następny artykułJak cyniczne pedały z TVN24 wykończyły światowy autorytet?!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

14 KOMENTARZE

  1. Wszystko się składa w ładny
    Wszystko się składa w ładny europejski stryczek dla Tuska[który jest pionkiem oczywiscie] i dla jego mocodawców-teoretycznie.W praktyce mamy sukces na szczycie unijnym,czyli najmniej euro w przeliczemiu na głowę mieszkańca,czyli gloriaWysmiano mnie raz,powtarzam drugi-DOPÓKI W TYM KRAJU KREW SIĘ NIE POLEJE,NIE MA SZANS NA ZMIANY.jedynym mozliwym wariantem uzdrowienia jest przynajmniej islandzki.W naszych warunkach razy 5.wariant islandzki mialem  na mysli mowiac rewolucja.jesli komus rewolucja   kojarzy sie tylko z czerwonymi paznokciami to jego problem.jesli widzi lenina,ma powazny problem,jesli kazda próba obywatelskiego sprzeciwu kojarzy mu sie z rewolucja pazdziernikową niech sie pierdolnie  w łeb !i to powaznie.Jesli masy na ulicy sa dla kogoś odpowioednikiem pochodow pierwszomajowych,niech sie pierdolnie w łeb,jeśli naród budzący sie do zycia 11 listopada np. to faszysci,nie mam powodu do rozmowy.

  2. Wszystko się składa w ładny
    Wszystko się składa w ładny europejski stryczek dla Tuska[który jest pionkiem oczywiscie] i dla jego mocodawców-teoretycznie.W praktyce mamy sukces na szczycie unijnym,czyli najmniej euro w przeliczemiu na głowę mieszkańca,czyli gloriaWysmiano mnie raz,powtarzam drugi-DOPÓKI W TYM KRAJU KREW SIĘ NIE POLEJE,NIE MA SZANS NA ZMIANY.jedynym mozliwym wariantem uzdrowienia jest przynajmniej islandzki.W naszych warunkach razy 5.wariant islandzki mialem  na mysli mowiac rewolucja.jesli komus rewolucja   kojarzy sie tylko z czerwonymi paznokciami to jego problem.jesli widzi lenina,ma powazny problem,jesli kazda próba obywatelskiego sprzeciwu kojarzy mu sie z rewolucja pazdziernikową niech sie pierdolnie  w łeb !i to powaznie.Jesli masy na ulicy sa dla kogoś odpowioednikiem pochodow pierwszomajowych,niech sie pierdolnie w łeb,jeśli naród budzący sie do zycia 11 listopada np. to faszysci,nie mam powodu do rozmowy.

  3. Tylko jedna uwaga
    Podziwiam Twój optymizm, że niby sprawa się rypnie za parę miesięcy. Jeśli wspominasz o 3 miesiącach to rozumiem, że pokładasz nadzieje, że potwierdzione zostaną informacje o materiałach wybuchowych(miało być pół roku, za nami 3 miechy), a rzecz jasna prymitywny trotyl miałby być tylko jedną z nich. Otóż niech kur i sześćset razy zapieje, a mi niech włosy ze łba wyjdą jeśli cokolwiek Centralne Biuro Kryminalistyczne potwierdzi – mowy nie ma. Tu nawet ruskie nie musiały podmieniać próbek (5 grudnia w Moskwie odbierał je tenże Kopczyk), wystarczy to, że w CLK próbki badają zaufani ludzie władzy.
    Co do Dzierżyńskiego i reszty sie zgadzam, ale żeby nie było, że jestem totalnym pesymistą. Dostrzegam dwa sondaże – jeden dla RMF (24 proc. wierzy w oficjalną wresję, to niecała jedna czwarta – sukces Antka i jego komisji jest naprawdę duży) i sondaż z prorządowego CBOS (wzrost wierzących w zamach o 7 proc. w stounku do ostatniego sondażu i zdaje się ostatnio wyniosło to 33 proc. a CBOS zawsze zawyża rządowi). Dostrzegam również, że od konferencji 5 lutego nie było żadnej odpowiedzi strony przeciwnej – ŻADNEJ. Anatomię Anity Gargas w TV Puls obejrzało najpierw, 1,1 mln, potem 1,2 mln, w necie w sumie jest ponad milion odsłon, a nie wiem ile płyt sprzedał Sakiewicz z Gazetą Polską. Dlatego widać, że są promyki nadzieji, ale nie ma mowy o potwierdzeniu trotylu czy czegokolwiek innego. Nikt nie zwrócił uwagi, że ruscy jeszcze ponad rok nie mogą pozwolić sobie na wypłynięcie pełniejszych informacji o zamachu – za rok będzie kilka dni po zakończeniu ZIO w Soczi, zatem w najbliższych miesiącach Rosja nie pozwoli sobie na czarny PR.

  4. Tylko jedna uwaga
    Podziwiam Twój optymizm, że niby sprawa się rypnie za parę miesięcy. Jeśli wspominasz o 3 miesiącach to rozumiem, że pokładasz nadzieje, że potwierdzione zostaną informacje o materiałach wybuchowych(miało być pół roku, za nami 3 miechy), a rzecz jasna prymitywny trotyl miałby być tylko jedną z nich. Otóż niech kur i sześćset razy zapieje, a mi niech włosy ze łba wyjdą jeśli cokolwiek Centralne Biuro Kryminalistyczne potwierdzi – mowy nie ma. Tu nawet ruskie nie musiały podmieniać próbek (5 grudnia w Moskwie odbierał je tenże Kopczyk), wystarczy to, że w CLK próbki badają zaufani ludzie władzy.
    Co do Dzierżyńskiego i reszty sie zgadzam, ale żeby nie było, że jestem totalnym pesymistą. Dostrzegam dwa sondaże – jeden dla RMF (24 proc. wierzy w oficjalną wresję, to niecała jedna czwarta – sukces Antka i jego komisji jest naprawdę duży) i sondaż z prorządowego CBOS (wzrost wierzących w zamach o 7 proc. w stounku do ostatniego sondażu i zdaje się ostatnio wyniosło to 33 proc. a CBOS zawsze zawyża rządowi). Dostrzegam również, że od konferencji 5 lutego nie było żadnej odpowiedzi strony przeciwnej – ŻADNEJ. Anatomię Anity Gargas w TV Puls obejrzało najpierw, 1,1 mln, potem 1,2 mln, w necie w sumie jest ponad milion odsłon, a nie wiem ile płyt sprzedał Sakiewicz z Gazetą Polską. Dlatego widać, że są promyki nadzieji, ale nie ma mowy o potwierdzeniu trotylu czy czegokolwiek innego. Nikt nie zwrócił uwagi, że ruscy jeszcze ponad rok nie mogą pozwolić sobie na wypłynięcie pełniejszych informacji o zamachu – za rok będzie kilka dni po zakończeniu ZIO w Soczi, zatem w najbliższych miesiącach Rosja nie pozwoli sobie na czarny PR.

    • Polska republika europejska ani Komorowski nie są realnymi
      bytami politycznymi, w Europie są 4 takie podmioty: Rosja Niemcy UE i kościół katolicki. Rosja nie chce rozmawiać z równorzędnym partnerem Unią Europejską, woli zlikwidować politycznie UE, zamienić ją w protektorat Niemiec, Niemcy z kolei będą półsamodzielnym tworem powiązanym sojuszem z Rosją Radziecką. Z grubsza Rosja Radziecka stworzy NATO-BIS i UE-Bis ze sobą w roli USA-bis.
      Takie są marzenia towarzyszy czekistów.
      Oczywiście oprócz marchewki,w której Niemcy są głownym hurtownikiem-monopolistą dóbr rosyjskich na europę, musi być też kijek. np podporządkowana Rosji Polska, wtedy można grozić milionową armią czerwoną 90 km od Berlina. Niby mrzonki, ale znając z historii możliwości Niemiec i Rosji oraz ich ambicje….

      Na ta chwilę, Polska jest marchią wschodnią, protektoratem Berlina. Ostatnią rubieżą przed Armią czerwoną, finansowaną z z budżetu UE, bez własnej gospodarki policji i w z zasadzie armii, tanim zapleczem siły roboczej dla UE. Dlatego Kreml chciałby ją zdestabilizować.

      • nie zawsze wszystko gra
        Plany Niemiec i Rosji czasem się udają, a czasem nie.
        Istotnie, dla Niemiec Polska to tylko zaplecze gospodarcze u nas nazywane "przemysłem krajowym"
        Dla nas wadą tej podrzędnej funkcji jest skazanie na maciupkie zarobki, gdyż w innym przypadku istnienie zaplecza straciłoby sens ekonomiczny, i montownie trzeba by było przenieść gdzieś głębiej w Azję.
        Poważny problem niemieckiego zaplecza to nadmiar ludności. Nie da się aż tylu milionów wchłonąć do prostych prac, a jakiś ochłap trzeba zapewnić żeby uśmierzyć bunt.
        Rosji z kolei wystarcza zmuszenie nas do kupowania ropy i gazu, ale wówczas potrzebna jest nasza stabilna wypłacalność, i tu spory problem.
        Nie mogą rozwijać swojej działalności gospodarczej w Polsce na wzór niemiecki bo musieli by oferować wyrobnikom płace już wręcz karykaturalnie niskie.
        Czyli obaj sąsiedzi mają z nami pewne problemy.
        Mimo wszystko byłoby przyjemniej żyć mając rząd działający w naszym interesie. Walczący, nawet ponoszący klęski, ale tutejszy.

      • Nazywając rzeczy po imieniu
        Niemcy skolonizowali Europę i wprowadzają niemiecką markę pod nazwą euro, sterowaną z Frankfurtu, miasta Rotszyldów.
        Jak zawsze, volksdeutche i radziecka ubecja mają najwięcej do stracenia, gdyby rząd był rzeczywiście polski – no to się starają jak mogą, tę skórę na swoje strony pociągać.
        Chwilowo cesarz jest górą. Car robi, co może, żeby to zmienić.

    • Polska republika europejska ani Komorowski nie są realnymi
      bytami politycznymi, w Europie są 4 takie podmioty: Rosja Niemcy UE i kościół katolicki. Rosja nie chce rozmawiać z równorzędnym partnerem Unią Europejską, woli zlikwidować politycznie UE, zamienić ją w protektorat Niemiec, Niemcy z kolei będą półsamodzielnym tworem powiązanym sojuszem z Rosją Radziecką. Z grubsza Rosja Radziecka stworzy NATO-BIS i UE-Bis ze sobą w roli USA-bis.
      Takie są marzenia towarzyszy czekistów.
      Oczywiście oprócz marchewki,w której Niemcy są głownym hurtownikiem-monopolistą dóbr rosyjskich na europę, musi być też kijek. np podporządkowana Rosji Polska, wtedy można grozić milionową armią czerwoną 90 km od Berlina. Niby mrzonki, ale znając z historii możliwości Niemiec i Rosji oraz ich ambicje….

      Na ta chwilę, Polska jest marchią wschodnią, protektoratem Berlina. Ostatnią rubieżą przed Armią czerwoną, finansowaną z z budżetu UE, bez własnej gospodarki policji i w z zasadzie armii, tanim zapleczem siły roboczej dla UE. Dlatego Kreml chciałby ją zdestabilizować.

      • nie zawsze wszystko gra
        Plany Niemiec i Rosji czasem się udają, a czasem nie.
        Istotnie, dla Niemiec Polska to tylko zaplecze gospodarcze u nas nazywane "przemysłem krajowym"
        Dla nas wadą tej podrzędnej funkcji jest skazanie na maciupkie zarobki, gdyż w innym przypadku istnienie zaplecza straciłoby sens ekonomiczny, i montownie trzeba by było przenieść gdzieś głębiej w Azję.
        Poważny problem niemieckiego zaplecza to nadmiar ludności. Nie da się aż tylu milionów wchłonąć do prostych prac, a jakiś ochłap trzeba zapewnić żeby uśmierzyć bunt.
        Rosji z kolei wystarcza zmuszenie nas do kupowania ropy i gazu, ale wówczas potrzebna jest nasza stabilna wypłacalność, i tu spory problem.
        Nie mogą rozwijać swojej działalności gospodarczej w Polsce na wzór niemiecki bo musieli by oferować wyrobnikom płace już wręcz karykaturalnie niskie.
        Czyli obaj sąsiedzi mają z nami pewne problemy.
        Mimo wszystko byłoby przyjemniej żyć mając rząd działający w naszym interesie. Walczący, nawet ponoszący klęski, ale tutejszy.

      • Nazywając rzeczy po imieniu
        Niemcy skolonizowali Europę i wprowadzają niemiecką markę pod nazwą euro, sterowaną z Frankfurtu, miasta Rotszyldów.
        Jak zawsze, volksdeutche i radziecka ubecja mają najwięcej do stracenia, gdyby rząd był rzeczywiście polski – no to się starają jak mogą, tę skórę na swoje strony pociągać.
        Chwilowo cesarz jest górą. Car robi, co może, żeby to zmienić.

  5. W demokratycznym, cywilizowanym kraju coś takiego
    jak arcykapłan nie miałoby prawa istnieć, to wybryk postkomunistyczny. Coś jak demokracja ale "ludowa" a czołgi będą bronić pokoju do ostatniej kropli krwi. Oczywiście on zdaje sobie sprawę że Polska nie może być krajem cywilizowanym i demokratycznym, bo to jego koniec, dlatego karawana idzie pod sztandarami cywilizacji, demokracji i kultury. Można by go scharakteryzować 3 elementami: jest czymś lepszym niż inni ludzie, przekazuje nam "wyższą moralność" której sam nie musi stosować, a ze swoich najlepszych lat czyli dzieciństwa, pamięta Gułag. Dlatego jedyne co nam może zbudować jest Gułag 2.0 lub Gułag europa plus, bo on niczego innego nie zna i niczego innego nie zbuduje.

  6. W demokratycznym, cywilizowanym kraju coś takiego
    jak arcykapłan nie miałoby prawa istnieć, to wybryk postkomunistyczny. Coś jak demokracja ale "ludowa" a czołgi będą bronić pokoju do ostatniej kropli krwi. Oczywiście on zdaje sobie sprawę że Polska nie może być krajem cywilizowanym i demokratycznym, bo to jego koniec, dlatego karawana idzie pod sztandarami cywilizacji, demokracji i kultury. Można by go scharakteryzować 3 elementami: jest czymś lepszym niż inni ludzie, przekazuje nam "wyższą moralność" której sam nie musi stosować, a ze swoich najlepszych lat czyli dzieciństwa, pamięta Gułag. Dlatego jedyne co nam może zbudować jest Gułag 2.0 lub Gułag europa plus, bo on niczego innego nie zna i niczego innego nie zbuduje.