Prześlij dalej:

Nie rozumiem i nie podzielam pesymizmu analityków, w tym takich, których bardzo szanuję i daleko mi do ich wiedzy. Czarne scenariusze rozpisywane przez pesymistów mówią, że w Trybunale Konstytucyjnym ciągle będzie walka i nic się nie zmieni. Dobrze się to czyta, jak każdą sensację, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Trybunał Konstytucyjny już jest „opanowany” i w najmniejszym stopniu nie zagraża wyczekiwanej ustawie o sądownictwie. Wczoraj wprawdzie doszło do desperackiej i jednocześnie żałosnej próby powołania kandydatów na prezesa, ale kto się orientuje w niuansach prawnych, ten wie, że to była biała flaga wywieszona przez Rzeplińskiego.

Postaram się wyjaśnić jak amator amatorom, co się wczoraj stało i dlaczego jest to koniec zabawy. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że w prawie każde słowo i nawet półsłówko ma zasadnicze znaczenie. Właśnie skończyłem pisać apelację, powołując się na względną przesłankę odwoławczą z art. 438 pkt 4. k.p.k., który to przepis mówi o „rażącej niewspółmierności kary”. Proszę sobie wyobrazić, że orzecznictwo Sądu Najwyższego odnośnie tego przepisu mówi między innymi o tym, że jeśli w apelacji podniesiono, iż kara jest niewspółmierna albo wyjątkowo niewspółmierna, czy nawet bardzo niewspółmierna, to apelacja podlega oddaleniu. Dzieje się tak z jednego powodu, w apelacji musi się znaleźć konkretne, zapisane w k.p.k. sformułowanie „rażąca niewspółmierność” i uzasadnienie dlaczego strona tak uważa.

Przywołany przykład jest analogią do tego, co wykonał Rzepliński, który urządził sobie Andrzejki i na tej imprezie goście uznali, że najlepszymi kandydatami na prezesa TK byliby sędziowie: Rymar, Tuleja i Zubik. Swoje gusta spisali na serwetce wyciągniętej spod półmiska ze śledziami w oleju i przesłali do Prezydenta Andrzeja Dudy. Serwetka nie ma żadnej mocy prawnej i…. – UWAGA!!! – sam Rzepliński z Biernatem przyznali to w czasie publicznych wystąpień. Zgodnie z prawem kandydatów na prezesa Trybunału Konstytucyjnego może wybrać Zgromadzenie Ogólne, a to ciało to nie jest „prawie”, „niemal”, „blisko”, ale minimum 10 sędziów z piętnastoosobowego składu, co też umyka komentatorom. Jak wiadomo TK nie ma 15 sędziów i działa wbrew konstytucji, natomiast na wczorajszej imprezie było 9 sędziów i tym samym nie doszło do zwołania Zgromadzenia Ogólnego.

Rzepliński i Biernat przyznają, że tak właśnie się stało i w wydanym komunikacie oświadczają, że „uchwała” nie została przegłosowana przez Zgromadzenie Ogólne, ale przez: „sędziów zebranych na Zgromadzeniu Ogólnym”. Jednocześnie sędziowie dodali, że ten akt nie jest ustawowym dokumentem przedstawiającym kandydatury na prezesa TK, ale prośbą/apelem skierowanym do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, aby Pan Prezydent zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację w Trybunale Konstytucyjnym. W języku prawa oznacza to jedno – poddajemy się, wiemy, że nic się więcej zrobić nie da, ale może jakiś „akt łaski”? Naturalnie litości nie będzie, bo wiemy z jakim rodzajem podejrzanych mamy do czynienia. Poza wszystkim, gdyby nawet wczorajsza impreza wypełniała prawne wymogi Zgromadzenia Ogólnego, a przeprowadzone wybory były zgodne z obowiązującą ustawą, to i tak wszystko poszłoby do kosza na mocy nowej ustawy, która zaraz zostanie przegłosowana.

Strony

33783 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. Realizm na wesoło!

    To lubię!

  2. Trzeba uczciwie przyznać Rzeplinskiemu i Schetynie, że totalną wojną z demokratycznie wybranym parlamentem, Prezydentem i rządem, wystrzelił TK w kosmos i uniemożliwił zaprzysiężenie profesora Hausera.

    Kilku sędziów prywatnie wysłalo Prezydentowi Dudzie swoje sugestie kandydatów, o godzinie 16.01 Prezydent Duda zdejmie marynarkę i przy tym samym biurku jako Andrzej Duda odpisze prywatne pismo.

     

    Prezydent był zaskoczony w Szwecji ale niepotrzebnie, jakoś 3 tygodnie temu pisałem na portalu kontrowersje że tak będą wyglądać zagraniczne spotkania. Doradcy Prezydenta nie zdążyli przeczytać i przygotować Prezydenta.

  3. Hm, czyli na wczorajszej imprezie Rzepliński powołał gabinet cieni i może teraz legalnie dołączyć do platformy, a tam wydawać wyroki do ustaw tworzonych przez gabinet osobliwości Schetyny. W sumie czemu nie.

  4. Ten nieszczęsny TK to nie jest niestety jeden z dziwacznych sądów typu SN, czy TS, ale trzecia, najwyższa izba parlamentu stojąca ponad prawem, niewybieralna w zwykłych wyborach, sama sobie wymyślająca prawo. Jej decyzje są absolutnie nie odwołalne i niezaskarżalne. Fajnie to wymyślili.  A Rzepliński jest praktycznie "krulem Polski".

  5. Oj, oj, oj...

    Przedstawienie zwolnień lekarskich przez orzekającą trójkę sędziów było zupełnie niepotrzebne, wręcz nieodpowiedzialne. Jak już kilkukrotnie MatkaKurka tutaj wskazywał, nowelizacja ustawy o TK wprowadzająca przedstawianie Prezydentowi trzech kandydatów na prezesa TK dawała pewność, że nowym prezesem będzie sędzia wybrany przez obecny parlament.

    Przy niestawieniu się w TK trójki orzekającej wystarczyło, by sędzia Rzepliński wspaniałomyślnie zaprosił na zebranie zgromadzenia ogólnego TK jednego czy dwóch tzw. sędziów nieorzekających i byłoby pozamiatane. Byłoby kworum, byliby kandydaci PO-PSL. Dziennikarzom sprzedałby Rzepliński gatkę, że nigdy nie powiedział, że sędziowie nieorzekający są jednocześnie sędziami niewybierającymi. Było o włos od katastrofy, ale szczęśliwie zabrakło prezesowi przebiegłości...

  6. Cymes!

  7. Po wczorajszym twicie Gospodarza ws "wyboru" sędziów jakoś nie mam zaufania do jego prognoz:

    Rzepliński "wybrał" 3 nie 2 kandydatów, czyli pierwsze spuchnięcie. W 3 nie ma Biernata, czyli "wybór" rozpaczy ze świadomością "wyboru". https://twitter...

    Otóż Biernat ma być sędzią bodajże jeszcze tylko przez 7 miesięcy. Bez patrzenia do Wikipedii, podejrzewam, że wybrali akurat takich, którzy będą jak najdłużej sędziami TK by móc być jak najdłużej prezesem TK. Myślę, że teraz s.Biernat przejmie prezesowanie po Rzeplińskim i wcale nie będzie się chciał go zrzec, a z drugiej strony, mogą straszyć siłą jakiegoś szefa adm. TK (Graniecki, czy jakoś tak) za zaginięcie złotego zegarka + włam do szafek Zaradkiewicza. EDIT; podejrzewam tez, że teraz "starzy" sędziowie będą zrywali kworum przez zwolnienia lekarskie.

    Sprawy TeKa nie śledzę, bo to teatr i zasłona dymna dla mało zorientowanej publiki. podejrzewam, że za tą zasłoną istnieje realny układ sił. Jeżeli Kaczyński i sp. traktuje to poważnie, tzn. realnie, to ja już nie mam słów.

    Widząc na tytułowej fotografii poczciwą twarz pana Zygmunta Miernika żywię jak najgorsze uczucia w kierunku Pana Prezydenta - tego, którego otoczenie jest zaskoczone wygraną D.Trumpa (w którym być może mylnie upatruje ostatniej nadziei "białego człowieka" równiez w polsce, tzn że i tu będzie normalnie) - znaczy oni się naprawdę do niczego nie nadają - razem z Morawieckim (dżumą i cholerą polskiej gospodarki) i panią Zalewską z MENelstwa od przymusowej seksualizacji w duchu LGBTQ dzieci [1] i grabarza edukacji domowej [2]. Dołączmy do tego Glińskiego - patrona wrzucania kasy do koryta świń oraz patrona tego całego bajzlu w osobie Kaczyńskiego, który jak zwykle o niczym nie wie, na niczym się nie zna - a na gospodarce przede wszystkim.

    [1]

    [2] http://naszdziennik.pl/edukacja-domowa

  8. W całości popieram.

  9. avatar

    Fr0nd, z całym szacunkiem, ale słowa tego pana na filmiku sa zupełnie nieprzekonywujące.

    Nie przekona mnie ten pan, że prawicowy rząd ma promować LGBTQ wśród dzieci w szkołach.

    Nota bene, było LGBT, teraz jest już LGBTQ, tak się to rozrasta, ale się rozrasta w mediach, normalni ludzie rzygają tym już od dawna.

    Edukacja domowa jest słusznie ograniczona. To się należy tylko tym dzieciom, które są chore lub z innego powodu nie nadają się do życia społecznego. Tym, które są  z góry z życia społecznego wykluczone, już na starcie, a ciekawe, kto o tym przesądza?  Nikt nikomu nie zabrania dokształcania dzieci w domu w sensie nabywania wiedzy, ale jeżeli myśli się o przyszłości dziecka w sposób poważny, to dziecko musi chodzić do szkoły i tam się uczyć życia społecznego. Chyba, że chce się wychować jakiegoś "króla", ale raczej wyjdzie socjopata. Może jest to równoznaczne. Nie rozumiem, jak można tak chcieć kaleczyć swoje dziecko, żeby go do ludzi nie wypuszczać. Dawać rybę zamiast nauczyć łowić ryby. No, kaleka na życzenie mamusi i tatusia, ale mamusia i tatuś umrą, a dziecko zostanie dzieckiem w wieku 50 lat. Ciekawe też, czego nauczy swoje dzieci?

    To mi przypomina walkę ze szczepionkami. Zgoda, że te nowe są biznesowo nawymyślane. W końcu nie tylko po to "pomocne siły wojskowe" zanieszczyściły wodę cholerą na Haiti, żeby była tam cholera, ale też, żeby było na kim testować szczepionkę przeciw cholerze, i żeby było komu potem ją sprzedać. Niemniej walka z tymi szczepionkami, które są od dawna i wielu ludzi uratowały, to jest głupota. Jako przykład przywołam chorobę świnkę, niby zapalenie ślinianek przyusznych, ale u chłopców w tle jest zawsze zapalenie  jąder. U  wielu mężczyzn, którzy w dzieciństwie przebyli świnkę nawet łagodnie, bo po szczepieniu, działa tylko jedno jądro. Jak ktoś nie chce dziecka na nic szczepić, proponuję szczególnie zaniechać szczepienie przeciwko śwince - ta "bezrefleksyjność"  przestanie się rozprzestrzeniać na kolejne pokolenia.

     

  10. avatar

    Tych kilkaset słów Matki złożonych w artykuł dowodzi niezbicie, że nie jest nam w Polsce potrzebny ów rak, zwany dla niepoznaki "trybunałem konstytucyjnym".

    W zupełności wystarczy tych pół tysiąca parlamentarzystów - często nieźle wykształconych prawników.

  11. Strony