Prześlij dalej:

Lublin, piękne miasto, byłem kilka razy, jak jeszcze jeździłem po Polsce z włoskimi felgami aluminiowymi. Szefostwo pytało mnie po co tam jeździsz, tam bieda, Polska B. Pojechałem i po wizycie mieliśmy nie tylko jednego z większych klientów w Polsce, ale jeszcze kupowaliśmy od nich felgi stalowe. Da się? Wszystko się da, o ile się myśli, a w polityce dodatkowo trzeba myśleć politycznie. W Lublinie PiS w ogóle nie pomyślał politycznie i wyszło, tak jak wyszło, co gorsze wnioski zastąpiło samozadowolenie z „rzetelnie wykonanej roboty”. Nie żadna pycha, ale głupota kroczy przed upadkiem, takie proponuję motto i przechodzę do rzeczy.

Poukładajmy dane i fakty. Prezydent Lublina rozpoczął swoją grę na długo przed marszem „gejów” i „narodowców”. Żuk każdym ruchem ogrywał PiS i wiedział, że nic nie ryzykuje. LGBT to margines, tym się podniecają media i „eksperci”, ale głosów od ekshibicjonistów można dostać 5, zwłaszcza w Lublinie. Za to każdy myślący człowiek wiedział, że demonstracje nienawidzących się grup wywołają zadymę. Żuk głupi nie jest i zagwarantował sobie alibi. Nie wydał zgody na obie demonstracje i to był pierwszy bardzo mądry ruch, który zrzucał odpowiedzialność początkowo na sądy, ale docelowo na PiS. Mamy teraz nerwówkę w sądach, ci na dole się trochę boją i zaczynają wydawać wyroki pod bieżące potrzeby polityczne i tak też postąpił Sąd Okręgowy. W Sądach Apelacyjnych jest odwrotnie, tam trwa walka na śmierć i życie i wyrok był do przewidzenia. SA w Lublinie uchylił postanowienie prezydenta i wydał pozwolenie na obie demonstracje.

Z tą chwilą Żuk mógł sobie otworzyć piwo i patrzeć, co się będzie działo, bo cała odpowiedzialność spadła na władzę centralną, z MSWiA na czele. Naprzeciw siebie stanęły grupy „kibolskie” po jednej stronie „geje” po drugiej „narodowcy”. Kompletnie niczym nie różni się ta sytuacja od takiej, jakby w tym samym czasie pozwolić demonstrować kibicom Wisły Karków i Cracovii, może z tą różnicą, że rzeczywiście „geje” nie atakowały policji i swoich wrogów. Tak, czy inaczej cudów nie ma i nikt do końca nie jest w stanie zapanować na przebiegiem wydarzeń. Inną ocenę sytuacji miało MSWiA i postanowiło się przed wyborami wykazać sprawnością państwa. Pokażemy, że damy radę, będzie porządek i demokracja, takie padały bohaterskie deklaracje i się MSWiA wzięło za ochronę. Kogo? Nie wszystkich demonstrantów, ale tych nietykalnych. W gorącym okresie przedwyborczym każdy „gej” ranny w głowę byłby obiektem kultu przez wiele dni i dlatego na „gejów” policja chuchała i dmuchała, a całą uwagę skupiła na „narodowcach”.

Strony

Źródło foto: 
15831 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

25 (liczba komentarzy)

  1. No dobrze, a co z tzw. zagranicą? Polskie organizacje LGTB tak naprawdę dopiero się formują; śmiem wręcz twiedzić, że w Polsce jeszcze bardzo długo, może nawet nigdy (bo przecież ten cały gender, jak każda szalona, utopijna ideologia, musi się kiedyś skończyć) nie osiągną takiej siły i znaczenia, jak w krajach zachodnich, także na kontynencie amerykańskim.

    Jednym z dyżurnych zarzutów zachodnich mediów stawianych „wstecznemu” i „przesiąkniętemu katolicyzmem” polskiemu społeczeństwu, oprócz oczywiście „wyssanego z mlekiem matki” antysemityzmu, jest właśnie rzekomo tak typowa dla „Polaków-katolików” homofobia. Gdyby zatem nie było reakcji na „nadpobudliwość” narodowców (co nie musiałoby, ale mogło ich jeszcze bardziej rozochocić), nie dałoby się tego usprawiedliwiać łagodnością polskiej policji także i przy innych, o wiele bardziej wrzaskliwych demonstracjach totalsów, bo takie tłumaczenia, to zywkłe rzucanie grochu o ścianę, a na głowę „pisowskiego reżimu” posypałyby się oskarżenia i zarzuty, także z zagranicy, że dopuszcza do ekscesów własnych sympatyków, że ci podpici homofobiczni narodowcy, to właśnie „prawdziwa twarz PiSu” itp. Nie zapominajmy, że weszliśmy w najgorętszą fazę kampanii samorządowej i każde nowe wydarzenie, nagłośnione w Niemczech czy Francji, a powielane i „grzane” przez następnych kilka dni przez różne Onety i Fakty, z cała pewnością nie wpłynęłoby korzystnie na wszystkich niezdecydowanych jeszcze wyborców, których głosy – moim zdaniem – zadecydują  o  ostatecznym wyniku wyborów.

  2. Akcja "Bij pedała" się Żukowi nie udała. Kto miał oberwać, oberwał. W ogóle to trudno powiedzieć, kto odstawił większy cyrk.

  3. avatar

    Co pan opowiada, Żuk popisał się kunsztem w swojej perfidii, zakazując zyskiwał trochę naiwnego elektoratu tradycyjnego a u swoich nic nie ryzykował, wiedząc, że "niezawisły" sąd czym prędzej zakaz unieważni. I jeszcze, zapewne przy udziale bonzów tamtejszej policji, wpuścił Rząd RP bodaj w najgorszą pułapkę ostatnich 3 lat.

  4. No sorry, ale przepraszam, czy choć jeden pederasta został "obity" czy "spacyfikowany" tak jak kilkunastu Narodaków? Narodacy nie są żadnym elektoratem dla PiS-u, a wręcz przeciwnie. Gdzie tu kunszt Żuka gnojarza? Moim zdaniem, po Lublinie, przepływ elektoratu nawet nie drgnął z tego powodu. Nie rozumiem jedynie ministra Brudzińskiego, który się wdał w sejmowe pyskówki na twitterze. Czego pewnie obaj Panowie dzisiaj żałują ;)

  5. Od pewnego czasu obserwuję walkę delfinów o schedę po schorowanym Kaczyńskim. Wczoraj Brudziński wyeliminował się z wyścigu poprzez samozaoranie. Zajścia lubelskie ujawniły jego niekompetencję oraz brak posłuchu wśród policji. Teraz będzie zapamiętany jako człowiek wydający rozkazy bicia swoich, jednocześnie bardzo pobłażliwy wobec kodowców i agresywnych mniejszości seksualnych. To jego koniec. Stanie w jednym szeregu z Dudą.

  6. Brudziński stara się nie rządzić w MSW, ponieważ nie chce podpaść.

  7. Już podpadł Kaczyńskiemu, przynajmniej mam taką nadzieję.

  8. Radek Fogiel to wytnie z wydruku, jeśli nie chce podpaść Brudzińskiemu.

  9. avatar

    @Egon Olsen --- przestań pan pociskać te pierdoły o "schorowanym Kaczyńskim" rzygać się na pan chce. 

  10. A pan przestań bawić się w Michnika, który nakazuje ludziom co mają myśleć i pisać. Dla mnie Kaczyński nie jest okazem zdrowia, nie jest to już ten sam człowiek co kilka lat temu.

  11. Strony