Reklama

W Polsce ustawy zawsze pisze się pod coś lub po kogoś.

W Polsce ustawy zawsze pisze się pod coś lub po kogoś. Ostatnio mieliśmy napisaną ustawę pod Krauzego, która ostatecznie zagwarantowała mu status męczennika IVRP. Mieliśmy też bardziej ogólny projekt zwany: „dziób w ciup”, czyli milczeć na temat gdy jest tajemnica państwowa, a tajemnicą może być wszystko. O ile pierwszy zapis od początku do końca był indywidualnym sponsoringiem, o tyle przepis drugi ma szerokie zastosowanie. Pojęcia nie mam czy inspiracją były zapisy ze skrzynek Tu-154M nr 101 jak teraz głoszą plotki, w każdym razie jeśli taka będzie potrzeba, gęby się pozamyka nie tylko Macierewiczowi, ale każdemu pyskatemu. Ta pętla czasu, która wcale nas nie przeniosła do Europy, ale do wczesnego PRL jest tłumaczona jak zawsze, dobrem wszelakim obywatela, bo wiadomo jak człowiek mniej gada, to mniej sobie szkodzi. Chyba pod Smoleńsk nie była robiona ta ustawa, czuję w tym jakieś szersze i raczej masowe potrzeby, jednak jak na pierwszy ogień pójdzie nudny temat, to się wreszcie skończą głupie dywagacje o brzozie i kursie. Co bardziej dowcipni twierdzą, że ustawy stanowią prawo, natomiast prawo właściwe, wraża się wyrokami. Patrząc na ustawy jakie powstają, wyroki nie są dla mnie żadną tajemnicą. Wyspecjalizowałem się w interpretacji prawa do tego stopnia, że w tej chwili wystarczy mi tylko podać nazwiska występujące w procesach, a już wiem jaki będzie wyrok. W sprawie Wyszkowski vs Wałęsa, przegrywa Wyszkowski. W sprawie Palikot vs Kaczyński, wygrywa Palikot. Do sprawy agent Tomek vs łamistrajk Krzywonos, nawet nie dojdzie i słusznie, szkoda pieniędzy podatnika na przegraną Kaczmarka. Zastanawiam się czy dojdzie do sprawy „tania Ukrainka Ołena Marczuk” vs tenże agent Tomek, ale jeśli by doszło już ogłaszam wyrok, że tej biednej, zaszczutej kobiecie, wykształconej i ambitnej, należy się zadośćuczynienie moralne i finansowe.

Ryba się psuje od początku ryby, tak twierdzą rybacy. Państwo psuje się podobnie, tyle, że państwo przekonuje obywatela, że właśnie się naprawia. Ten smrodek po ustawach dla Krauze i zamykaniu buzi wszem wobec, z wyjątkiem z tych, którzy z definicji wygrywają procesy, ciągnie się coraz dłuższym zapaszkiem. Nic nowego przyszło mi do głowy, ponieważ w nawale zajęć jakoś zapominamy o praprzyczynach. Macha się ręką na jedno, drugie, trzecie, wreszcie zaczyna się rzeczywistość, która nie ma końca w ograniczaniu ruchów zwykłym szaraczkom. Gdzieś tam w świecie słyszy się, że meksykańska gosposia wygrał 30 milionów dolarów za to, że jakiś bohater kina akcji z Hollywood, pod wpływem środków odurzających, zrobił jej dziecko. U nas takich spraw nie ma, to znaczy sprawy są, tylko wyroków nie ma. W Polsce taka Meksykanka byłaby zawistną i sfrustrowaną babą usiłującą zniszczyć aktorski autorytet, którego sława rozciąga się po wszystkich branżowych nagrodach i który grał u samego mistrza jakiegoś tam. Nie wiem może u nas nie ma już środków odurzających, póki Palikot nie zalegalizuje „zioła”. Może u nas nie robi się dzieci gosposiom, a może u nas ustawy i sądy rozpoznają sprawę po nazwiskach? A Hollywood? Hollywood jest, polski, dokładnie łódzki, zatem tutaj nie szukałbym dziury w całym i przyczyn absencji niespotykanych w polskich realiach wyroków. Prawo stanowi, że mały żuczek zamyka dzióbek i grzecznie poddaje się wyrokom, ustawom i pozostałym sentencjom wygłaszanym na zlecenie poważnych obywateli broniących swojego dobrego imienia.

Większego znaczenia już nie ma, że stenogramy smoleńskie obleciały cały kraj i jeszcze kilka zaprzyjaźnionych krajów z dawnego bloku warszawskiego. Liczy się zasada i zamykanie dziobów dla zasady. Liczyć się też może niebezpieczne zbliżanie się do fragmentów prawdy, a te bywają niebezpiecznymi katalizatorami. Teraz jak się, który zamachnie jęzorem, że nie było żadnej brzozy, to się reszcie milcząco w telewizji pokaże, że jak najbardziej była i bez komentarza. Gdyby komuś prywatnie przyszło pozwać biznesmena Krauze, wtedy musi się liczyć, że specjalna ustawa chroni tego wielkiego i charytatywnego biznesmena przed plugawymi ludzkimi językami. Tak się naprawia państwo od głowy, zalatuje już zewsząd, ale co najwyżej się powie, że to tranem tak pachnie, zdrowe i pobudza krążenie, chroni przed wszelkimi odmianami grypy. Zresztą kto w pogoni i natłoku spraw będzie się przejmował, czy nawet zauważał, jakież przepisy się rodzą w oparach tranu. Piszą, znaczy, że się przyda, a komu, to już od dawna ogon państwa się pogodził i już nawet nie próbuje sobą merdać. Uszy po sobie, ogon pod siebie, nagi za pas i aby do pierwszego po jak najniższym kursie. Społeczeństwo zorganizowane w systemie prawnym i ustawowym, wszystko i każdy na swoim miejscu, Antifa za witryny na 24h, Staruch za juniorki na 2 lata w zawieszeniu na pięć, Krzywonos uniewinniona kciukiem władzy na życzenie ludu.

PS Proszę nieustannie o konsekwencję.

Reklama
Poprzedni artykułO bezprawiu sedziow SN
Następny artykułOstateczne rozwiązanie nierozwiązywalnych nad Wisłą spraw
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

9 KOMENTARZE

  1. Witaj Matko!
    Ja również miałem coś skrobnąć na temat tej sraczki legislacyjnej i ustawy "Czarnoskrzynkowej" ale dałem sobie spokój.

    W cyrku na Wiejskiej jest masa "prawników", więc stanowią takie "prawo" do jakiego ich wytrenowano na kierunkach "prawniczych". A że te same komusze dinozaury nie do ruszenia po uczelniach "prawa" uczą, siedzą po sądach i kancelariach to jak się można spodziewać jewropejskich standardów skoro materia jest z PRLu lub PRLu bis?

    Kiedy to wszystko jebnie u nas? Ktoś się pokusi o jakieś przewidywania noworoczne? 😉

  2. Witaj Matko!
    Ja również miałem coś skrobnąć na temat tej sraczki legislacyjnej i ustawy "Czarnoskrzynkowej" ale dałem sobie spokój.

    W cyrku na Wiejskiej jest masa "prawników", więc stanowią takie "prawo" do jakiego ich wytrenowano na kierunkach "prawniczych". A że te same komusze dinozaury nie do ruszenia po uczelniach "prawa" uczą, siedzą po sądach i kancelariach to jak się można spodziewać jewropejskich standardów skoro materia jest z PRLu lub PRLu bis?

    Kiedy to wszystko jebnie u nas? Ktoś się pokusi o jakieś przewidywania noworoczne? 😉

  3. Witaj Matko!
    Ja również miałem coś skrobnąć na temat tej sraczki legislacyjnej i ustawy "Czarnoskrzynkowej" ale dałem sobie spokój.

    W cyrku na Wiejskiej jest masa "prawników", więc stanowią takie "prawo" do jakiego ich wytrenowano na kierunkach "prawniczych". A że te same komusze dinozaury nie do ruszenia po uczelniach "prawa" uczą, siedzą po sądach i kancelariach to jak się można spodziewać jewropejskich standardów skoro materia jest z PRLu lub PRLu bis?

    Kiedy to wszystko jebnie u nas? Ktoś się pokusi o jakieś przewidywania noworoczne? 😉

  4. Sejm ma wzystkich i wszystko…
    Zrobienie takich ustaw jest niestety dość łatwe. Wystarczy gdy się paru kumpli w sejmie i rządzie dogada.
    Wszystko to jest wykonalne z jednej prostej przyczyny – posłom całkowicie zwisa treść ustaw nad którymi głosują, bo nie dotyczą one ich osobiście, a plebsu.
    Całkowita separacja od materialnych i duchowych problemów siły roboczej plus poczucie bezkarności i rozkoszny braku związku między osobistym dobrobytem a stanem państwa.
    To się musi jakoś odbijać na mózgowiu.

  5. Sejm ma wzystkich i wszystko…
    Zrobienie takich ustaw jest niestety dość łatwe. Wystarczy gdy się paru kumpli w sejmie i rządzie dogada.
    Wszystko to jest wykonalne z jednej prostej przyczyny – posłom całkowicie zwisa treść ustaw nad którymi głosują, bo nie dotyczą one ich osobiście, a plebsu.
    Całkowita separacja od materialnych i duchowych problemów siły roboczej plus poczucie bezkarności i rozkoszny braku związku między osobistym dobrobytem a stanem państwa.
    To się musi jakoś odbijać na mózgowiu.

  6. Sejm ma wzystkich i wszystko…
    Zrobienie takich ustaw jest niestety dość łatwe. Wystarczy gdy się paru kumpli w sejmie i rządzie dogada.
    Wszystko to jest wykonalne z jednej prostej przyczyny – posłom całkowicie zwisa treść ustaw nad którymi głosują, bo nie dotyczą one ich osobiście, a plebsu.
    Całkowita separacja od materialnych i duchowych problemów siły roboczej plus poczucie bezkarności i rozkoszny braku związku między osobistym dobrobytem a stanem państwa.
    To się musi jakoś odbijać na mózgowiu.