Reklama


Reklama

Republikańscy  kandydaci Romney i Ryan.
Photograph: ABC NEWS
W następnym tygodniu w poniedziałek zaczyna się oczekiwana przez Republikanów konwencja wyborcza tej partii w Tampie na Florydzie, gdzie oficjalnie nominację na kandydata Republikanów w wyborach prezydenckich otrzyma Mitt Romney, zaś kandydata na wiceprezydenta (VP), Paul Ryan.  Po czy nastąpi prezentacja obydwu polityków i ich programu dla Ameryki.
Największą niespodziankę na konwencji może jednak zrobić nie proszony przedstawiciel sił Natury: tropikalny sztorm  ISAAC, który może stać się huraganem i zagrozić samej konwencji.  Nawet gdyby zagrożenie dla Tampy minęło, huragan odciągnie uwagę mediów od republikańskiej konwencji, podczas której zaprezentuje się Amerykanom Romney.

Republikanie jakby wydobywali się na twardą nawierzchnię, w najnowszych sondażach szanse obydwu kandydatów na urząd prezydenta Obamy i Romneya są wyrównane, w granicach błędu.
http://www.gallup.com/poll/150743/Obama-Romney.aspx
Co więcej Uniwersytet  Colorado, który celnie i „naukowo” przepowiada wyniki prezydenckich wyborów od 1980 roku, ogłosił tym razem, że zwycięzcą zostanie  republikanin Mitt Romney, z wynikiem bliskim 52% głosów, zaś Barack H.Obama osiągnąłby wynik 47.1% głosów  i 218 elektorskich głosów (przypomnijmy, ze trzeba zgromadzić przynajmniej 270 elektorskich głosów aby wygrać).

Niestety optymistyczne tsunami Baracka H. Obamy z 2008 roku już jakiś czas temu przeszło i ludzie oglądają straty.  Wzrósł wydatnie dług, dalej upada biznes, rośnie bezrobocie (mimo iście olimpijskiej gimnastyki rządowych statystyków), postępuje strach przed ciągle zapowiadaną podwyżką podatków, budzi się stan beznadziei i rosnącego rozczarowania.

Prawdziwym testem dla wyborców byłoby słynne pytanie Ronalda Reagana z 1980 roku, kiedy startował przeciwko prezydentowi Jimmi Carterowi :

„Czy jesteś w lepszej sytuacji  niż 4 lata temu?”

Wtedy odpowiedzią wyborców była wielka wygrana Reagana, nad Carterem.

Jakie są przyczyny takiego obrotu spraw?  Przede wszystkim sytuacja ekonomiczna.  Dziś w roku wyborczym 25 miliony Amerykanów nie może znaleźć pracy.  Wskaźnik bezrobocia pozostaje powyżej  8% przez ostatnie 42 miesiące.  Potężny zastrzyk finansowy TARP,  który zadłużając jeszcze bardziej obywateli amerykańskich, według obietnic prezydenta Obamy miał znacznie obniżyć ten wskaźnik i rozruszać gospodarkę, niestety nie pracuje.  Oficjalnie 1 na 6-ciu Amerykanów żyje w ubóstwie (umowna sprawa w porównaniu z naprawdę biednymi  z III świata).

Obamacare, projekt uniwersalnych ubezpieczeń medycznych Obamy, przepchany przez Kongres i Senat samymi tylko głosami Demokratów, obok kulejącej ekonomii i rosnącego zadłużenia, należą do najbardziej poruszanych zagadnień tej kampanii prezydenckiej.

Ze strony Republikanów nowo mianowany kandydat na wice prezydenta Paul Ryan, podkreśla starą konserwatywną zasadę:
„Nasze prawa pochodzą od Boga i z Natury, a nie od rządu!”

Ta zasada przez dekady broniła obywateli USA przed zaborczymi zakusami biurokracji i ambitnych rządów usiłujących ograniczyć tradycyjne wolności amerykańskich obywateli i uzależnić ich od potęgi opiekuńczego państwa.

Sam Romney występuje ostatnio w roli „atakującego psa”, zarezerwowanej zwykle dla kandydatów na VP i dla komitetów poparcia, oskarżając Obamę, że ten obniża godność urzędu Prezydenta USA i że ze swoją kampanią, pełną podziałów, gniewu i nienawiści powinien wracać do Chicago.

Dotychczasowo niezwykle skuteczne chicagowskie komando Obamy, na którego czele stoi były redaktor z „Chicago Tribune”, bezwzględny David Axelrod,  w każdych wyborach do których stawał Obama, oczyszczało pole z przeciwników posługując się brudnymi chwytami.   W poprzednich przypadkach chicagowskie komando wyciągało np. na światło dzienne detale utajonych zeznań w sprawach rozwodowych i prywatnych małżeńskich problemów.   Ta metoda zwykle dezorganizowała kampanie konkurentów Obamy , którzy w atmosferze przecieków i skandali musieli gwałtownie wycofywać swoje kandytatury.  Wtedy Barack Hussein Obama zwyciężał.  Niestety Romney ma ciągle pierwszą żonę i ani śladu żadnego małżeńskiego skandalu…

W badaniach opinii publicznej w USA, Obama ciągle trzyma się nieźle.  Na pytanie, który z kandydatów  na prezydenta da się bardziej lubić, Obama zwycięża z 60%, Romney ma tylko 31%. Również kobiety samotne, lub samotnie wychowujące dzieci preferują Obamę.  Romney zaczyna wyraźnie zyskiwać przewagę u wyborców niezależnych jak i kobiet zamężnych. Można zauważyć interesującą prawidłowość wśród wyborców Obamy, im starsze babcie, tym bardziej walczą o niczym nieskrępowane prawa do aborcji.

W tej dziedzinie sam Obama ma bardzo nieciekawy rekord.  Jako senator stanu Illinois, trzy razy głosował za tym, aby lekarze nie mogli udzielać pomocy tym niemowlętom, które przeżyły nieudaną aborcję . Wot i wielce humanitarny dostojnik…

Jeśli chodzi o powiększającą się procentowo liczbę mniejszości to preferują one Obamę: czarnoskórzy – 92% (Romney  – 2%, przypomnijmy czarnoskórzy stanowią ok. 13% populacji), wśród latynosów Romney uzyskuje dotychczas tylko 25% poparcia, za to ma miażdżące poparcie wśród białych mężczyzn.

Wydaje się, że bardzo pozytywne dla Romneygo są wyniki badań instytutu Rasmussen Report ukazujące, że 63% respondentów uważa, ze USA idzie w złym kierunku.  Romney jest dobrze oceniany za swoje umiejętności biznesowe i fachowość menadżerską , preferuje go 61% badanych, Obamę zaś 43%.  Również na pytanie skierowane do zajestrowanych do głosowania , kto jest bardziej kompetentny w sprawach ekonomicznych Romney  – 61%, Obama – 52%.
Wrze walka w niezdecydowanych tzw. „swing states” w Ohio, Viginii, kandydaci idą
„łeb w łeb”, do rozegrania doszedł stan Wisconsin (stan Ryana), colorado, Florida i Penn. State.

Dzisiejsi Demokraci Obamy niestety nie mają żadnych większych idei, te które mieli, nie pracują, więc zgodnie z chicagowską taktyką unikając  debat na tematy zasadnicae, wzięli się za obrzucanie błotem przeciwnika, a nuż coś się przyklei.  Wydaje się to było główną przyczyną wyboru  Paula Ryana na VP.  Jest bowiem facet który jako budżetowy ekspert automatycznie kieruje publiczną debatę na ważne, zasadnicze tory, ostrzegając, że beztrosko i gwałtownie rosnące zadłużenie doprowadzić musi ten kraj na skraj finansowej przepaści.

W następnym podejściu postaram się przedstawić bliżej wschodzącą gwiazdę republikańską desygnowanego kandydata na VP kongresmena ze stanu Wisconsin, Paula Ryana…

Jacek K. Matysiak

Reklama