Reklama

Wrocławski magistrat odmówił, czy tez zlecił rozp

Wrocławski magistrat odmówił, czy tez zlecił rozpędzić jakąś faszystowską demonstrację, ale proszę się nie denerwować, stara sprawa, mało ważne. Za to niezmiernie ważny jest artykuł w kolorowej prasie, który przeczytałem w wersji internetowej na gazeta.pl. Nikt się pod artykułem nie podpisał, a szkoda, bo narodził się nie byle jaki publicysta i ten wybitny anonimowy wirtuoz klawiatury podał przyczynę likwidacji burdy ulicznej. Uwaga! Powodem były „kibolskie przyśpiewki” i dalej mistrz podaje przykład: „Precz z komuną”. Nie chce się komentować? Ano właśnie tak to działa na część publiki, zwyczajnie ręce opadają i nic się nie chce, ale oczywiście nie zawracałbym nikomu głowy wybrzmiałym incydentem, ten przykład rozciąga się na szerszą rzeczywistość. Dogłębnie też mi się nie chce, ale z grubsza przelecę się po „obocznych” sprawach związanych z „samobójstwem”, które jak zwykle nie doczekają się sensownej analizy, bo mało nośne i „oboczne” właśnie. Najbardziej „oboczna” jest kwestia niezależnej prokuratury. Pomijając wszystkie inne argumenty, jakie w krajach cieszących się medialną i polityczną konkurencją, zadziałałyby już dawno, wystarczy wziąć na tapetę jedną okoliczność, aby po prokuratorze Parulskim pozostała niedopita kawa w gabinecie. Mam na myśli wypowiedzenie posłuszeństwa i to w instytucji potrójnie zhierarchizowanej, ponieważ mówimy raz o wojsku, dwa o prokuraturze wojskowej, trzy o prokuraturze zwierzchniej, czyli cywilnej. Zgodnie z regułami obowiązującymi w tego rodzaju przybytkach, wylatuje się z definicji za najmniejszy objaw niesubordynacji, tymczasem dwóch prokuratorów wojskowych stawia najcięższego kalibru zarzuty swojemu cywilnemu przełożonemu i nadal sobie chodzą w chwale stanowisk. Jednego przyjmuje prezydent, drugim zajmie się klinika psychiatryczna, ale w karcie zdrowia nadal będzie miał wpisane prezes prokuratorów wojskowych i prokurator odpowiedzialny za toczące się śledztwa.

Co tam prokuratura, czy nie prokuratura, zwykła międzyludzka hierarchia, szef-pracownik i na Parulskiego miejsce przyjdzie przysłowiowych dziesięciu. Niestety sprawy się komplikują, z tej banalnej przyczyny, że premier Tusk szusuje na nartach i nikt nie wie kogo wolno, a kogo nie wolno ruszyć w obu niezależnych prokuraturach. Nie było dotąd bardziej spektakularnego przykładu na fasadę niezależności. Seremt nie piśnie bez Tuska, sam nie wie jaki będzie jego los. Parulskiego odwołuje Seremet, ale podpisać się pod tym musi minister Siemoniak, ten zaś bez najmniejszej żenady oświadczył, że wypowiedzenie posłuszeństwa przez Parulskiego i Przybyła, nie jest niczym nadzwyczajnym i nie widzi powodów do dymisji. W tym miejscu można rozpaczliwie odwołać się do casusu Skrzypczka, który w porównaniu do swoich kolegów nie powiedziała ABSOLUTNIE NIC i wyleciał z hukiem. Obojętnie co jutro powie Tusk będzie to skecz, potwierdzający fikcję niezależności prokuratury i jednocześnie ukazujący jak na dłoni cały mechanizm, który sprytnie został wmontowany do politycznej gry. Mylą się ci, którzy mówią o państwie w państwie, gdyby tak było Seremet mając w poważaniu Donalda Tuska, pogoniłby na cztery wiatry wojskowego aroganta, który go publicznie ośmieszył. Nic podobnego się nie stało, prokurator generalny gryzie się w język i nerwowo rozgląda jaki komunikat padnie z centrali. Nie ma żadnego państwa w państwie, jest niepodzielna władza centrali. Tusk jutrzejszym występem wskaże kciukiem, którego prokuratora trzeba odstrzelić, ewentualnie okrągłymi zdaniami opowie o wyrównaniu poziomu emocji i przyjęciu systemowego rozwiązania, pakietu ustaw i tak dalej. Tusk zrobi co mu się będzie podobało i nie tylko z Seremetem, czy Parulskim, bo przybył to pionek, ale z całą, jedną i drugą, prokuraturą.

Na tym polega niezależność prokuratury od polityków, że w obecnym, genialnie skonstruowanym mechanizmie, polityk może obrócić się na pięcie przy każdej wpadce prokuratury, tłumacząc, że mu nie wolno się wtrącać. Może pochwalić się każdym sukcesem prokuratury, bo przecież dzięki jego decyzji doszło do niezależności, a co za tym idzie do poprawy efektywności. A na koniec najbardziej smakowity deser. Tusk i ekipa może dowolnie sterować prokuraturą od zaplecza, co oczywiście czyni i to niemal w świetle dziennym. Sterując wymachuje alibi w postaci ustawowych zapisów, że nie ma rząd najmniejszego wpływu na działania autonomicznej instytucji. Proste? Genialne? Nie do ruszenia? I o to chodzi, tak ma być i tak pozostanie. W tej postawionej na łbie rzeczywistości, jutrzejsze wystąpienie Tuska, w dowolnej wersji, będzie niczym innym jak bezceremonialnym złamaniem niezależności prokuratury, ale nic Tuskowi za łamanie ustawy nie grozi, wystarczy, że wspomni coś o bezpieczeństwie państwa i będzie bożyszczem tłumów. Fikcja musi być potrzymana, a najlepsza jest taka fikcja, którą da się dowolnie modelować, na takich obrotowych podstawach stoi to biedne państwo. Widzieliśmy gołym okiem tandetny spektakl, wyreżyserowany poniżej gimnazjalnej akademii z okazji urodzin patrona szkoły i nic się w zasadzie nie dzieje, nikt za to przez kilka kolejnych dni nie beknął, nikt nie szuka zleceniodawców płacących milion za głowę prokuratora, a sprawy o kradzież kołpaków i roweru Przybyła, co Parulski nazywał zamachem, zostały umorzone.

Prawie cała Polska widziała, jak skaleczony w policzek pułkownik leżał na brzuchu i się nie ruszał, musi zemdlał na widok krwi, ale nie ma jakiegoś gremialnego demaskowania tej parodii. Charakterystyczne jest, że praktycznie żadna gazeta, żadna telewizja, nie zajęła jakiegoś wyraźnego stanowiska. Dzieje się tak, ponieważ w państwie na piątkę, no czwórkę z plusem, powstał taki bajzel, że nie wiadomo komu i co służy. Każde wydarzenie musi mieć swoją klarowną interpretację polityczną, tak się działo ze Smoleńskiem i bohaterem Wroną, wtedy można się spierać o brzozę i bezpiecznik. W przypadku Przybyły też jest idealny „dekoder Leppera”, „brzoza żelbetowa”, „bezpiecznik Boeinga”. Broń i prawo do wnoszenia broni do prokuratury, nadaje się jak nic i zahacza o społeczne tematy, można odgrzać publiczną debatę, komu przyznawać pozwolenia. Gdyby tylko powstało polityczne zapotrzebowanie, jak Internet z eterem długi i szeroki mnożyłby się interpretacje na temat kalibru, paragrafów i kąta natarcia na policzek. Póki co sprawa się gotuje, jak centrala da znak będzie wiadomo, czy Przybył jest bohaterem Wroną, czy może ułanem Protasiukiem. Na tym etapie, można z pułkownika zrobić błazna i bohatera, całą resztę dopowie się według schematu: „a co miał latać jak nie miał instalacji do zrzutu paliwa?”, „czy ty wiesz co to jest uszkodzenie twarzoczaszki, weź se przeczytaj!”, „jest oczywiste, że skrzydło po zderzeniu z przeszkodą pionową odleci na 110 metrów, bo takie są prawa fizyki, w szkole nie uczyli?”. Niezależność prokuratury zależy od sygnału z centrali i pomysłowości kolorowych dziennikarzy. „Precz z komuną” jest kibolską przyśpiewką albo wielkim bohaterstwem kiedy inni siedzieli w domu z kotem i mamusią.

Reklama
Poprzedni artykułWiele grzybów w barszczu
Następny artykułPrzybył nam Partacz, czy Mistyfikator?
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

12 KOMENTARZE

  1. Jest to śmieszne i straszne zarazem
    co jest najlepsze albo najgorsze – to, że te wszystkie mechanizmy kontroli w naszym kraju mogłyby i działały świetnie, lecz w tamtym czasie spełniony był jeden podstawowy warunek – rządził PIS w koalicji z LPR-SAMOOBRONA. Jestem z tego pokolenia, gdy jak wprowadzano stan wojenny to nie było mnie jeszcze w planach, więc siłą rzeczy od stosunkowo niedawna kształtuje sobie pogląd polityczny. Więc nie mam problemu po artykule ze Studio Opinii polecieć i poczytać portal Niezależna.pl czy Gazeta Polska. Pamiętam, że w wyborach w 2005 roku obojętne mi było czy wygra PO czy PIS (choć do dziś jestem sierotą po tej niedoszłej koalicji) wiedziałem tylko, że trzeba odsunąć od władzy umoczoną postkomunę. Na wybory nie poszedłem. Na wyborach w roku 2007 gdy ogromna ilość osób wypięła się na frustrata JarKacza to mój oddałem na PIS, choć przyznam szczerze, że mój głos poszedł raczej na ww oszołoma. Już wtedy zauważałem mechanizmy, które dzisiejszy Twój artykuł jest już ich kwintesencją. Cytując klasyka – ja wiedziałem, że tak będzie, a na pewno dostrzegałem, że tak może być..

  2. Jest to śmieszne i straszne zarazem
    co jest najlepsze albo najgorsze – to, że te wszystkie mechanizmy kontroli w naszym kraju mogłyby i działały świetnie, lecz w tamtym czasie spełniony był jeden podstawowy warunek – rządził PIS w koalicji z LPR-SAMOOBRONA. Jestem z tego pokolenia, gdy jak wprowadzano stan wojenny to nie było mnie jeszcze w planach, więc siłą rzeczy od stosunkowo niedawna kształtuje sobie pogląd polityczny. Więc nie mam problemu po artykule ze Studio Opinii polecieć i poczytać portal Niezależna.pl czy Gazeta Polska. Pamiętam, że w wyborach w 2005 roku obojętne mi było czy wygra PO czy PIS (choć do dziś jestem sierotą po tej niedoszłej koalicji) wiedziałem tylko, że trzeba odsunąć od władzy umoczoną postkomunę. Na wybory nie poszedłem. Na wyborach w roku 2007 gdy ogromna ilość osób wypięła się na frustrata JarKacza to mój oddałem na PIS, choć przyznam szczerze, że mój głos poszedł raczej na ww oszołoma. Już wtedy zauważałem mechanizmy, które dzisiejszy Twój artykuł jest już ich kwintesencją. Cytując klasyka – ja wiedziałem, że tak będzie, a na pewno dostrzegałem, że tak może być..

  3. Jest to śmieszne i straszne zarazem
    co jest najlepsze albo najgorsze – to, że te wszystkie mechanizmy kontroli w naszym kraju mogłyby i działały świetnie, lecz w tamtym czasie spełniony był jeden podstawowy warunek – rządził PIS w koalicji z LPR-SAMOOBRONA. Jestem z tego pokolenia, gdy jak wprowadzano stan wojenny to nie było mnie jeszcze w planach, więc siłą rzeczy od stosunkowo niedawna kształtuje sobie pogląd polityczny. Więc nie mam problemu po artykule ze Studio Opinii polecieć i poczytać portal Niezależna.pl czy Gazeta Polska. Pamiętam, że w wyborach w 2005 roku obojętne mi było czy wygra PO czy PIS (choć do dziś jestem sierotą po tej niedoszłej koalicji) wiedziałem tylko, że trzeba odsunąć od władzy umoczoną postkomunę. Na wybory nie poszedłem. Na wyborach w roku 2007 gdy ogromna ilość osób wypięła się na frustrata JarKacza to mój oddałem na PIS, choć przyznam szczerze, że mój głos poszedł raczej na ww oszołoma. Już wtedy zauważałem mechanizmy, które dzisiejszy Twój artykuł jest już ich kwintesencją. Cytując klasyka – ja wiedziałem, że tak będzie, a na pewno dostrzegałem, że tak może być..

  4. bezkrólewie
    Widać w mediach zamieszanie i tęsknotę za jasnymi wskazówkami, gdyż
    nie wiadomo czy mundurowi są “nasi”, czy cywilni. Nikt nie wie Którą szajkę opłaci się poprzeć, więc czekają, a sprawa stygnie.
    Na razie dominują ostrożne podśmiechujki z samobójcy, ale bez jechania po bandzie, bo a nuż gdy Donald wróci to trzeba będzie odszczekać niecne pomówienia.
    Tymczasem sztab Tuska debatuje czy ukazanie się ma nastąpić w wersji: “blady i zmęczony pracą”, czy raczej “dziarski i opalony”.
    Od decyzji w tej sprawie zależy wiele.

  5. bezkrólewie
    Widać w mediach zamieszanie i tęsknotę za jasnymi wskazówkami, gdyż
    nie wiadomo czy mundurowi są “nasi”, czy cywilni. Nikt nie wie Którą szajkę opłaci się poprzeć, więc czekają, a sprawa stygnie.
    Na razie dominują ostrożne podśmiechujki z samobójcy, ale bez jechania po bandzie, bo a nuż gdy Donald wróci to trzeba będzie odszczekać niecne pomówienia.
    Tymczasem sztab Tuska debatuje czy ukazanie się ma nastąpić w wersji: “blady i zmęczony pracą”, czy raczej “dziarski i opalony”.
    Od decyzji w tej sprawie zależy wiele.

  6. bezkrólewie
    Widać w mediach zamieszanie i tęsknotę za jasnymi wskazówkami, gdyż
    nie wiadomo czy mundurowi są “nasi”, czy cywilni. Nikt nie wie Którą szajkę opłaci się poprzeć, więc czekają, a sprawa stygnie.
    Na razie dominują ostrożne podśmiechujki z samobójcy, ale bez jechania po bandzie, bo a nuż gdy Donald wróci to trzeba będzie odszczekać niecne pomówienia.
    Tymczasem sztab Tuska debatuje czy ukazanie się ma nastąpić w wersji: “blady i zmęczony pracą”, czy raczej “dziarski i opalony”.
    Od decyzji w tej sprawie zależy wiele.

  7. Pułkownik organizując konferencję wyraźnie złamał
    rozkaz generalissimusa Parulskiego i co lepsze wprost mu to zapowiedział przez telefon. Tak się dzieje w prokuraturze wojskowej pod Parulskim, no ale prokuratura jest niezależna więc co tam ten Parulski może…

    A teraz chciałbym poczytać w prasie węgierskiej jak rzad PRL ogranicza suwerenność trójpodziału władzy – w końcu Tusk decydował kto będzie na jakim urzedzie, nie tylko zastępcą banku centralnego jak na węgrzech ale nawet samego prezesa sobie wybrał, ot tak – pstryk i jest Belka.

  8. Pułkownik organizując konferencję wyraźnie złamał
    rozkaz generalissimusa Parulskiego i co lepsze wprost mu to zapowiedział przez telefon. Tak się dzieje w prokuraturze wojskowej pod Parulskim, no ale prokuratura jest niezależna więc co tam ten Parulski może…

    A teraz chciałbym poczytać w prasie węgierskiej jak rzad PRL ogranicza suwerenność trójpodziału władzy – w końcu Tusk decydował kto będzie na jakim urzedzie, nie tylko zastępcą banku centralnego jak na węgrzech ale nawet samego prezesa sobie wybrał, ot tak – pstryk i jest Belka.

  9. Pułkownik organizując konferencję wyraźnie złamał
    rozkaz generalissimusa Parulskiego i co lepsze wprost mu to zapowiedział przez telefon. Tak się dzieje w prokuraturze wojskowej pod Parulskim, no ale prokuratura jest niezależna więc co tam ten Parulski może…

    A teraz chciałbym poczytać w prasie węgierskiej jak rzad PRL ogranicza suwerenność trójpodziału władzy – w końcu Tusk decydował kto będzie na jakim urzedzie, nie tylko zastępcą banku centralnego jak na węgrzech ale nawet samego prezesa sobie wybrał, ot tak – pstryk i jest Belka.

  10. Trafne refleksje.
    Gorzej, ze wnioski nic, a nic nie zmieniaja na tym lez padole. Zastanawia fakt, ze ludzie pokroju faceta, ktory z definicji jest obyty ze skutecznym dzialaniem broni, nie potrafia sie skutecznie zabic. Potrafia napewno, tylko nie chca. “Artysty ze spalonego teatru”. Czy to okreslenie komus cos jeszcze mowi?
    Polityka? Oczekiwanie niezaleznosci poszczegolnych filii instytucji zwanej rzadem? Wolne zarty:) Donald jak Donald, czyli The Boss, a co?! Tylko PiSuary moga miec zamordyste? Pampersy tez potrafia. Moze nawet lepiej, bo ciemny lud kupuje “na oko” czyli opakowanie:)))

  11. Trafne refleksje.
    Gorzej, ze wnioski nic, a nic nie zmieniaja na tym lez padole. Zastanawia fakt, ze ludzie pokroju faceta, ktory z definicji jest obyty ze skutecznym dzialaniem broni, nie potrafia sie skutecznie zabic. Potrafia napewno, tylko nie chca. “Artysty ze spalonego teatru”. Czy to okreslenie komus cos jeszcze mowi?
    Polityka? Oczekiwanie niezaleznosci poszczegolnych filii instytucji zwanej rzadem? Wolne zarty:) Donald jak Donald, czyli The Boss, a co?! Tylko PiSuary moga miec zamordyste? Pampersy tez potrafia. Moze nawet lepiej, bo ciemny lud kupuje “na oko” czyli opakowanie:)))

  12. Trafne refleksje.
    Gorzej, ze wnioski nic, a nic nie zmieniaja na tym lez padole. Zastanawia fakt, ze ludzie pokroju faceta, ktory z definicji jest obyty ze skutecznym dzialaniem broni, nie potrafia sie skutecznie zabic. Potrafia napewno, tylko nie chca. “Artysty ze spalonego teatru”. Czy to okreslenie komus cos jeszcze mowi?
    Polityka? Oczekiwanie niezaleznosci poszczegolnych filii instytucji zwanej rzadem? Wolne zarty:) Donald jak Donald, czyli The Boss, a co?! Tylko PiSuary moga miec zamordyste? Pampersy tez potrafia. Moze nawet lepiej, bo ciemny lud kupuje “na oko” czyli opakowanie:)))