Prześlij dalej:

Czuję się wyróżniony i to nie do końca ironia, że spora liczba komentatorów uznała „mają osobę” za lidera opinii publicznej, która w czasie kampanii wyborczej powinna ważyć słowa. Owo zalecenie, jak sądzę, było autentycznym wyrazem troski o dobro wspólne i cele wyższe, ale pozwolę sobie na okazanie niewdzięczności i odrzucenie, zarówno kompletu jak i samej strategii. Tak się szczęśliwie dla mnie składa, że nie jestem ani politykiem, ani umocowanym panem redaktorem, dlatego mam komfort bycia wolnym Polakiem, w myśli i czynach. Z tym dobrodziejstwem czuję się fantastycznie i tak powinni się czuć inni Polacy, bo wolność pojmowana właściwie, to wartość najwyższa, ale też, i tu zgoda, odpowiedzialność.

Zastanówmy się zatem wspólnie, czy mówienie prawdy w kampanii wyborczej, przez „zwykłego Polaka”, jest odpowiedzialne, czy może w pewnych okolicznościach należy to traktować jako intelektualny egoizm. Już w pierwszym odruchu człowiek roztropny dojdzie do wniosku, że od każdej, nawet najbardziej szlachetnej reguły, istnieją wyjątki. Zdecydowanie tak, istnieją takie sytuacje, w których mówienie prawdy jest szkodliwym egoizmem i to bardzo łatwo udowodnić na pospolitych, jak i wzniosłych przykładach. Jeśli mężczyzna widzi mało atrakcyjną, w swoim mniemaniu, kobietę, to ma dwa wyjścia. Po pierwsze zachować tę osobistą prawdę dla siebie albo podejść do nieszczęsnej i rzucić jej w twarz całą prawdę.

W tym drugim przypadku wolność uznaję nie za intelektualny egoizm, ale sadyzm, przy założeniu, że kobieta nie uczyniła „dżentelmenowi” nic więcej, poza przypadkowym okazaniem swojej urody. Na wyższym pułapie również bez trudu znajdziemy prawdę, która bezsensownie rani albo może zabić. Lekarz przekonany o tym, że chory nie przeżyje dnia może to wyrazić bezceremonialnie i w ciągu jednej sekundy zabić prawdą pacjenta, a być może i bliskich. Dlatego mądrzy i etyczni lekarze zawsze i wszędzie mówią o nadziei do końca, co wcale nie jest kłamstwem, tylko właściwie pojętym mówieniem prawdy.

Wiadomo, każdy medal ma dwie strony i w tych domorosłych rozważaniach filozoficznych nie sposób pominąć tchórzostwa, czyli przeciwieństwa przywołanych przykładów na sadystyczne mówienie nikomu niepotrzebnej prawdy. Dokładnie takie zjawisko dało się zauważyć po przyznaniu literackiej Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk, co rzekomo ma być prestiżem dla Polski i Polaków oraz promować polską literaturę. Przy podobnym nagromadzeniu oczywistych łgarstw i gwałceniu prawdy na wszelkie sposoby, obowiązkiem „zwykłego Polaka” jest obrona tego, co najważniejsze. I w tej obronie nie powinna przeszkodzić żadna kampania, wręcz przeciwnie, kampania wyborcza to idealny czas na głoszenie fundamentalnej prawdy, której ukrycie lub ocenzurowanie prowadzi do degrengolady.

Strony

Źródło foto: 
46164 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

20 (liczba komentarzy)

  1. Kto i na podstawie jakich kryteriów przyznaje te noble? To jest klucz! Najbardziej śmieszne było przyznanie nobla Obamie na początku jego kadencji jako prezydentowi USA. Nie mówiąc o Bolku

  2. avatar

    Bolek dostał Nobla, jak jeszcze świat wiedeział, że to bohaterski  Wałęsa, represjonowany przez władzę. Jak to było, okazało sie po wielu latach. Ale wspomnij do kompletu do Obamy Ala Gore

    Kto przyznaje te noble - opinię linkowałam wczoraj - pierwzse 15- 20 minut

    https://www.youtube.com/watch?v=CBIdn-Ka5AY

  3. W pełni podzielam zdanie Gospodarza w tej materii. Literacka nagroda im. Nobla jest od kilkudziesięciu lat narzędziem lewackiej polityki. Jest to połączenie promocji lewackich "wartości" z solidną nagrodą za właściwą postawę. Proszę zwrócić uwagę, że nagradzani są pisarze za swoje dokonania, a nie poszczególne dzieła.

    Tak więc chyba wypada się cieszyć że i nasza lewaczka została doceniona i uznana w skali globalnej. Nawet w tej konkurencji jesteśmy dobrzy. Sukcesy gospodarcze i rzut młotem trochę się już znudziły....

  4. Nie można zapominać, że nagradzani są w większości osobnicy pochodzenia "eskimoskiego"

  5. Tokarczuk nie ma jaj. Zamiast wprost powiedzieć "głosujcie na lewaków takich jak ja, a wyborcy PiS to faszyści", opowiada że wybory to demokracja a ona lubi europę. Dyrdymały. Tak Lewacy od Biedronia mogliby dostać 1% więcej.

  6. Ta nagroda jest, niestety, jak słusznie zauważył Jacek Karnowski, antypolską inwestycją w przyszłość powyborczą. Wiadomo, że po wygranych przez ZP wyborów, polakożercza noblistka jako pierwsza będzie udzielała wywiadów na lewo i prawo różnym New York Times’om francuskim Le Mondom i niemieckim „Zeitungom” i wiadomo też, co będzie w tych wywiadach opowiadała. O ile jakiegoś skompromitowanego polityka najgłupszej na świecie, przegranej opozycji nikt nie będzie brał zbyt poważnie, to z świeżo upieczoną noblistką każdy chętnie popluje sobie na Polskę i ponaśmiewa się z „zacofanych” Polaczków.

    Tak więc ta nagroda, to nie tylko żaden powód do dumy, ale wręcz nachalna ingerencja światowego lewactwa w polskie sprawy, wpisująca się w tę samą strategię, jaką uprawia wobec Polski Komisja Europejska, wymachująca tzw. § 7., czy systematycznie kablująca Polskę do TSUE.

    Z drugiej strony rozumiem po części postawę rządzących, którzy robiąc dobrą minę do złej gry, swoim udawanym „entuzjazmem” próbują stępić ostrze lewackiej euforii, a wiedząc, że własny elektorat jest najbardziej stabilny,  mają nadzieję przyciągnąć niezdecydowanych liberalnych wyborców, zdegustowanych POKO po ujawnieniu tzw. taśm Neumana. Czy ta strategia się powiedzie – nie wiem, z treści komentarzy pod wiadomością, że minister finansów planuje zwolnić noblistkę z podatku od nagrody, wynikałoby, że wielu sympatykom prawicy się to nie podoba, chociaż oświadczenia w rodzaju: "chciałem głosować na PiS, ale po tym numerze z podatkiem tego nie zrobię" nie traktowałbym raczej poważnie, bo coś mi się wydaje, że popełniają je głównie trolle Konfederacji i POKO, aby wywołać wrażenie, że PiS-owi ubywa wyborców.

    Dziwi mnie jednakże ta zupełnie niepotrzebna „wyrywność” ministra finansów, który zamiast poczekać z ewentualnym ogłoszeniem swojej decyzji po wyborach, decyduje się na taki „wspaniałomyślny gest” w dwa dni przed ciszą wyborczą.

  7. Minister mógłby zawiesić decyzję co tego czy pobierać podatek, czy też nie na jakiś czas. Co oznacza że beneficjentka nie byłaby pewna, czy będzie go płacić. Myślę że to by mogło ostudzić nieco zapał noblistki do krytyki władz.

  8. Ja uważam, że na kilka dni przed wyborami nie można zaczynać wojny ideologicznej. Ogromna większość Polaków nie przeczyta żadnej książki pani Tokarczuk i za tydzień lub dwa po prostu zapomni, że taka autorka istnieje. Natomiast atak na nią spowodowałby, że PiS zrówwnałby się w oczach wyborców z totalną opozycją, która próbowała obalić polskich kandydatów w parlamencie europejskim.

    Za mistrzostwo świata uważam reakcję TVP, która praktycznie wpisała ten Nobel w ciąg sukcesów rządów PiS-u:

    1. Zniesienie wiz do USA.

    2. Wybór Wojciechowskiego na komisarza rolnictwa.

    3. Nobel dla polskiej autorki.

  9. Koniecznie trzeba wykorzystac wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z wywiadu z 2016 roku, ze czyta książki Olgi Tokarczuk:

    Cytat: W tej chwili Państwa zaskoczę - "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk , która, jak sądzę, sama może być tym zaskoczona.

  10. Niechęć do Polaków na całych Kresach Wschodnich była powszechna. Pani Tokarczuk ładnie ją opisała poprzez pryzmat życia w sztetlu, takiej małej żydowskiej osadzie, gdzie głównie pędzono i chlano gorzałę. 
    Dzisiejsza postawa noblistki wynika chyba z prozaicznej potrzeby zarobienia pieniędzy i chwilowej mody na antypolskość. 
    Litwini zrozumieli już, że to nie tędy droga, a do Ukraińców coś już dochodzi. Jedynie żydzi idą nadal w zaparte.

    /edit/    Przypomnę. Gdy żydzi budowali sztetle, to Polacy stawiali uczelnie.
     

  11. Strony