Reklama

Powstanie przełomowy raport, którego zażyczył sobie premier Tusk.

Powstanie przełomowy raport, którego zażyczył sobie premier Tusk. Raport będzie zatytułowany: „Jak to możliwe, że na wojnie zginął żołnierz”. Jak tylko pan minister upora się z raportem stworzymy w Polsce taką armię jakiej nie miał Rzym i III Rzesza razem wzięte. Pan premier przeczyta raport pana ministra Klicha, oczywiście naniesie stosowne uwagi i od tej pory już żaden polski żołnierz nie zginie, a gdy się jednak śmierć przydarzy zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje wobec ministra i sztabu. Byłoby śmiesznie, gdyby opisywać fikcję, ale opisana jest rzeczywistość.

Widziałem jakiś wywiad, nie pamiętam jaki wojskowy był zaproszony i kto go prowadził, jakaś panienka z TVN24. Pytania w tym wywiadzie były takie jak panienka, a jedno z bardziej dowcipnych dotyczyło tego, że dowództwo nie przewidziało, że taka tragedia może się wydarzyć. Pan wojskowy był człowiekiem ze stali, w każdym razie nerwy miał na pewno ze szlachetnej damasceńskiej. Ów stalowy wojak odpowiedział panience z TVN, że wojna to jest takie coś, gdzie co i rusz zdarza się mnóstwo nieprzewidzianych zdarzeń. Na przykład rakieta trafi w czołg, albo żołnierz na minę, a nawet zdarza się tak, że zbłąkany granat zabije pół plutonu.

Zastanawia mnie gdzie ma granice paranoja medialnego przekazu preparowanego przez sztaby cynicznych propagandzistów. Siedzi teraz taki Klich i rzeźbi na mogile nieszczęśnika, żeby Tusk mógł sobie grzmieć z trybuny o wyciąganiu surowych konsekwencji. Wobec kogo będą te konsekwencje wyciągnięte? Jedno jest pewne nie wobec winnych. A kto jest winny? A kto mam być? Tusk oczywiście, Kaczyńscy, wcześniej Miller, Kwaśniewski i paru innych. Odkąd wczołgaliśmy się do NATO nieustannie słyszę o naszej lojalności i pokazaniu, że Polak potrafi.

Druga wojna, która nie jest naszą wojną, na dodatek jest wojną wymyśloną z czysto marketingowych pobudek. Tak jak wymyślono wojnę w Iraku, żeby uciąć łeb Husajnowi zamiast Ladenowi, tak wielki brat zza wielkiej wody ruszył na wojnę w Afganistanie, której nie można było wygrać JEDYNIE zarobić. Jest niemal pewne, że jeśli Amerykanie wpieprzają się w jakiś światowy konflikt, to zbiorą baty, historia tego uczy i Polak chyba intuicyjnie wyczuwa wielką klęskę, gdyż specjalizuje się w rzeziach. Musimy, bo jesteśmy w NATO.

A gówno musimy, nic nie musimy, my już pobiliśmy wszelkie rekordy w głupim umieraniu. Konsekwencje? Raporty? Konsekwencja tej i innych tragedii powinna być jedna, wycofanie żołnierzy nie z naszej wojny, ta wojna już jest przegrana, a jeśli komuś honor i bitność łatwo przez gębę przełazi na trybunie, to niech wkłada pantarkę, bierze kałacha i rusza w afgańskie skały. Pieprzone „patriotyczne” stereotypy, które zamykają usta zdrowemu rozsądkowi. Populizmem jest nawoływanie do wycofania wojsk, nieodpowiedzialnością, ale wysyłanie żołnierzy, którzy nawet nie mieli czym tam dolecieć, z kontrwywiadem na poziomie spektakularnych akcji: zaginięcie szyfranta Zielonki i harcerze Macierewicza na naszej klasie, to jest odpowiedzialność i strategia sojusznicza. Dla tych co się usiłowali bronić w panice, sąd wojenny.

Nie wiem kiedy do polityków, ale i naszej narodowej cechy jaką jest ułańska szarża bez głowy dotrze, że życie żołnierza, człowieka to nie jest werbalnie weryfikowana wartość. Owijanie trumny flagą, salwy armatnie i bełkot wyświechtanych frazesów, to nie jest uroczysty pogrzeb, to jest profanacja ciała. Bierzemy udział w wymyślonych wojnach. Wojnach marketingowych, na których zarabiają cwaniaki, a my płacimy krwią. Gdyby nie amerykańscy Murzyni, Portorykańczycy, biedaki z Iowa i Polacy, na tych wojnach nie byłoby komu strzelać, bo już coraz trudniej o głupich, bo biednych. Obojętnie jaka ekipa przyjdzie, czy socjaliści od Millera, czy narodowcy Kaczyńskiego, czy Europejczycy od Tuska, zawsze ta sama narodowa śpiewka:

Czy widzisz te gruzy na szczycie?

Tam wróg twój się kryje jak szczur!

Musicie, musicie, musicie!

Za kark wziąć i strącić go z chmur!

I poszli szaleni, zażarci,

I poszli zabijać i mścić,

I poszli jak zawsze uparci,

Jak zawsze za honor się bić.

Tusku, Kaczyński, Milerze, zarzuć na ramię broń i ruszaj wroga strącać z chmur, teraz na was rodak pluje, jak padniesz jeden z drugim na polu chwały, pieśni będą śpiewać. Na zachętę dodam, że nie ma skuteczniejszej kampanii wyborczej, zachęcam, do boju.

Reklama

119 KOMENTARZE

  1. Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił
    Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił dlaczego zginął żołnierz.

    Tusk chce to mieć na piśmie i pewnie dostanie.
    Problem polega na tym, że pewnie zrobi z raportoem taki sam użytek jak z pracą komisji Przyjazne Państwo.

    400 ustaw do marszałka wnoszę.
    400 ustaw w teczce dziś przynoszę(*)

    *
    Na melodię 12 groszy – Kazik Staszewski.

    • Właśnie z anonimowego źródła
      Właśnie z anonimowego źródła dowiedział się TVN, że żołnierza zabił…snajper, tak ma stać w raporcie. Ciekawe jakie z tego wnioski i konsekwencje wypłyną. Pewnie zwiększyć czujność i już nigdy nie dopuścić do niepotrzebnej śmierci. Czekam zniecierpliwiony.

      • Petelicki zadał pytanie
        jak to możliwe, że bohater przez 6 godzin ostrzeliwuje się i zamiast dostać wsparcie Apahe przylatują F16, które nic nie mogą zrobić, bo obok jest wioska cywilów, a potem przylatuje MIG29 bez uzbrojenia? Jak to możliwe, że żołnierze idąc na patrol nie mają chipów przy mundurach i trzeba ich szukać całymi godzinami?
        Jak to możliwe, że kuliliśmy F16 bez wsparcia, dzięki czemu nie są combat ready i nadają się, jeśli w ogóle się wzbiją w powietrze, do wycieczek turystycznych? Jak to możliwe, że kupiliśmy transporter opancerzony, bez pancerza i bez wieży bojowej, która kosztuje drożej niż san transporter?

        A tu proszę, jeden talibski snajper.

        PS
        reportaż do posłuchania na stronach Trójki – polecam:
        http://www.polskieradio.pl/_files/20070216160704/2009081211105016.mp3

        Edit,

        Petelicki również wyjaśnił dlaczego się mamy bić w Afganistanie i ja się z nim zgadzam.

        • Słyszałem to samo w TVN, też
          Słyszałem to samo w TVN, też się zgadzam z wyjątkiem naszego udziału w tej “misji pokojowej”. Nie mamy z czym i nie mamy po co tam być. Generał zawsze się będzie wyrywał do walki, sprawność bojowa, najlepszy sprawdzian itd, ryzyko dla generała niemal żadne, doświadczenie spore.

          • są generalnie dwa powody
            1. żeby wojsko było wojskiem, a nie rozpijaczonym zupactwem z wizją emeryturki po 50’tce.
            2. bronimy świata, takim jakim go znamy. Można oczywiście gdybać, że przesada, że z igły widły. Można polecieć Wyspiańskim …niech na całym świecie wojna…”. Można w końcu sie odwrócić plecami, mówiąc, to wojna o amerykańską ropę. Ale wszystko to nie zmienia faktu, że jednak toczy się wojna cywilizacji. Można więc dalej, że my to za małe pikusie aby się skutecznie przeciwstawić nieuniknionemu. A jednak duch polskości pozwił nam po latach zniewolenia, okupacji niemieckiej i sowieckiej uzyskać wolność. Te nieudane powstania, te tragiczne przeciwstawienie się nieuchronnemu losowi budują naszą tożsamość, naszą kultirę, nasz światopogląd. Bez tego nie bylibyśmy sobą, tak jak nie bylibyśmy sobą bez nadstawiania tyłka za innych.

          • Rozpijaczona to jest jeszcze
            Rozpijaczona to jest jeszcze peerelowska kadra, która nie ginie, Petelicki nawiasem mówiąc też do niej należy. Poza wszystkim, jedzie tam góra 1000 chłopa, nie wiem jak to się w wojsku nazywa, ale zdaje się, że to nie jest armia, ani nawet pułk, tylko góra batalion. Jadą tam z procami i bez wsparcia, mogą się nauczyć tylko tego co zawsze “pięknie umierać”. Co do punktu drugiego, to się nie chcę denerwować, powiem tylko tyle, że wojna cywilizacji powiększa przepaść i antagonizmy cywilizacyjne. Rozgrzebany Irak, rozgrzebany Afganistan, żer dla fundamentalistów, nienawiść do niewiernych.

          • chmm
            1. ryba się psuje od głowy. Byłem w wojsku, mam znajomych. Wiem
            2. czy czytałeś powody dla których urządzono 11 września? Czy terroryzm ma jakiekolwiek racjonalne powody? A jak się żyje dalekowschodnim krajom, gdzie tak lub inaczej amerykanie zostawili kasę?

            Jest jeszcze jeden powód. Jesteśmy za ciency i w takim miejscu w świecie, aby być niezależni. Z kimś musimy trzymać. Koszty takiej “przyjaźni” są czasami duże. Ale jakie by były, gdyby jej nie było? Wystarczy luknąć do podręczników historii.

        • jak to mozliwe?
          że odpowiedzialny i kompetentny, zdawać by się mogło bo generał, publicznie w mediach judzi i zadaje głupie pytania, nie będąc na miejscu czy chociażby nie dysponując informacjami z 2iej ręki.
          Bo dziś wersja trochę inna i rozbiezności co do szczegółów i czasu.
          Ale co tam, ja dyletant w sprawach militarnych jestem.
          A raport i tak musi być, choć niekoniecznie ‘medialny’.

          • słyszałeś tę rozmowę, czy piszesz z plotek?
            Krytykował głównie decyzje rządu SLD. A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej. Typowo polska przyczyna, prawda?
            Podobnie jak pranie brudów po cichu, żeby się nie wydało.
            I dziwić się, że ludzie nie mają zaufania do polityków.

          • słyszałem, widziałem i forma mi nie odpowiada.
            Może ma rację, może się myli lecz wypowiedź ‘solo’ bez kontrdyskutantów ‘w cieniu poległego’ nie podoba mi się.
            Robi to wielokrotnie i na kilometr czuć smród politykowania. Jakby go rajcowało występowanie przed kamerami.
            Od lat emeryt i wydaje mi się, że w tym przypadku (armia) raczej nie powinien już być na bieżąco.
            Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią.

          • chmm

            "Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią."

            Zaś mogliby mu wytoczyć proces. Czemu tego nie robią? Czyżby miał rację?

            Możnaby wybrzydzać nad formą, gdyby miała konkurencję treściową. Niestety nikt inny tak wprost o grzechach polskiej wojskowości nie mówi.

            Nie widzę w tym politykierstwa. Może powinienem pójść do okulisty?

          • okulista 🙂
            ja widzę różnicę między politykowaniem a politykierstwem. Co do Twego chyba meritum :”A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej.” to po mojemu bicie piany gdy kasa pusta.
            pozdrówka

          • No nie koniecznie
            za coś w końcu kupiono te F16, transportery, Herculesy i inne takie.
            Ważna jest również stałość w sojuszach lecz z drugiej strony bronienie swoich racji bez ślepej uległości.

            Również pozdrawiam 🙂

        • To wszystko jest nadal niejasne dość…
          Bo każdy przedstawia nieco inny, dla siebie wygodny, opis sytuacji. Trzeba tylko zwrócić uwagę, że tych 12 żołnierzy, którzy brali udział w patrolu, należy nazwijmy to do komponentu “szkoleniowego”, a nie bojowego naszego kontyngentu. Oni zajmują się szkoleniem afgańskich żołnierzy i policjantów, więc oczywiście z punktu widzenia natowskiej biurokracji są w innej szufladce niż ci walczący, jakby nonsensownie to nie brzmiało. Był F-15 i F-16, nie wiadomo czy po parce, czy po jednym. Zdaje się, że kapitan który zginął był jedynym na patrolu żołnierzem FAC ( forward air support ) przeszkolonym do wskazywania celów samolotom na polu walki zgodnie z natowskimi procedurami. bez niego piloci po prostu nie mieli koordynatów do bombardowania więc polatali i postraszyli. Helikoptery to byly nasze Mi-17, transportowe, dopancerzone ale bez uzbrojenia, do ewakuacji, prócz tego chyba też amerykańskie Black Hawk ewakuacji medycznej. Nad terenem krążył amerykański Predator ( całkiem spory bezzałogowy samolot rozpoznawczy ) ale chyba nie było z niego pożytku…
          Petelicki trochę racji ma, a trochę ugrywa własną partię i własne pretensje.
          F-16 no to naprawdę nie wszystko na raz, nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się przecież, że na przykład po tygodniu od zakupu będziemy mieli 48 w pełni obsadzonych i uzbrojonych maszyn. To samo jest z Rosomakiem, który naprawdę się okazał przyzwoitym zakupem, z izraelskim opancerzeniem od Raphaela sprawuje się naprawdę przyzwoicie i wielu chłopakom już uratował życie. Naprawdę trzeba brać poprawkę na to, że w czasie przetargów toczy się straszna walka a kiedy są już rozstrzygnięte, producenci, lobbyści i pozostała swołocz zamykają swoje aktóweczki, z których hojnie opłacali dziennikarzy, PR’owców i pewnie polityków i zabierają się do następnej piaskownicy, a tu zostaje smród przebrzmiałej bijatyki i onetowe opinie “F-16, syf, złom, wtopa”, “Rosomak, badziewie, łapówki i przekręt”
          Dobry opis tego co się stało w Afganistanie i pytań jakie wynikają z wydarzeń jest tu:
          http://www.altair.com.pl/start-3294

  2. Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił
    Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił dlaczego zginął żołnierz.

    Tusk chce to mieć na piśmie i pewnie dostanie.
    Problem polega na tym, że pewnie zrobi z raportoem taki sam użytek jak z pracą komisji Przyjazne Państwo.

    400 ustaw do marszałka wnoszę.
    400 ustaw w teczce dziś przynoszę(*)

    *
    Na melodię 12 groszy – Kazik Staszewski.

    • Właśnie z anonimowego źródła
      Właśnie z anonimowego źródła dowiedział się TVN, że żołnierza zabił…snajper, tak ma stać w raporcie. Ciekawe jakie z tego wnioski i konsekwencje wypłyną. Pewnie zwiększyć czujność i już nigdy nie dopuścić do niepotrzebnej śmierci. Czekam zniecierpliwiony.

      • Petelicki zadał pytanie
        jak to możliwe, że bohater przez 6 godzin ostrzeliwuje się i zamiast dostać wsparcie Apahe przylatują F16, które nic nie mogą zrobić, bo obok jest wioska cywilów, a potem przylatuje MIG29 bez uzbrojenia? Jak to możliwe, że żołnierze idąc na patrol nie mają chipów przy mundurach i trzeba ich szukać całymi godzinami?
        Jak to możliwe, że kuliliśmy F16 bez wsparcia, dzięki czemu nie są combat ready i nadają się, jeśli w ogóle się wzbiją w powietrze, do wycieczek turystycznych? Jak to możliwe, że kupiliśmy transporter opancerzony, bez pancerza i bez wieży bojowej, która kosztuje drożej niż san transporter?

        A tu proszę, jeden talibski snajper.

        PS
        reportaż do posłuchania na stronach Trójki – polecam:
        http://www.polskieradio.pl/_files/20070216160704/2009081211105016.mp3

        Edit,

        Petelicki również wyjaśnił dlaczego się mamy bić w Afganistanie i ja się z nim zgadzam.

        • Słyszałem to samo w TVN, też
          Słyszałem to samo w TVN, też się zgadzam z wyjątkiem naszego udziału w tej “misji pokojowej”. Nie mamy z czym i nie mamy po co tam być. Generał zawsze się będzie wyrywał do walki, sprawność bojowa, najlepszy sprawdzian itd, ryzyko dla generała niemal żadne, doświadczenie spore.

          • są generalnie dwa powody
            1. żeby wojsko było wojskiem, a nie rozpijaczonym zupactwem z wizją emeryturki po 50’tce.
            2. bronimy świata, takim jakim go znamy. Można oczywiście gdybać, że przesada, że z igły widły. Można polecieć Wyspiańskim …niech na całym świecie wojna…”. Można w końcu sie odwrócić plecami, mówiąc, to wojna o amerykańską ropę. Ale wszystko to nie zmienia faktu, że jednak toczy się wojna cywilizacji. Można więc dalej, że my to za małe pikusie aby się skutecznie przeciwstawić nieuniknionemu. A jednak duch polskości pozwił nam po latach zniewolenia, okupacji niemieckiej i sowieckiej uzyskać wolność. Te nieudane powstania, te tragiczne przeciwstawienie się nieuchronnemu losowi budują naszą tożsamość, naszą kultirę, nasz światopogląd. Bez tego nie bylibyśmy sobą, tak jak nie bylibyśmy sobą bez nadstawiania tyłka za innych.

          • Rozpijaczona to jest jeszcze
            Rozpijaczona to jest jeszcze peerelowska kadra, która nie ginie, Petelicki nawiasem mówiąc też do niej należy. Poza wszystkim, jedzie tam góra 1000 chłopa, nie wiem jak to się w wojsku nazywa, ale zdaje się, że to nie jest armia, ani nawet pułk, tylko góra batalion. Jadą tam z procami i bez wsparcia, mogą się nauczyć tylko tego co zawsze “pięknie umierać”. Co do punktu drugiego, to się nie chcę denerwować, powiem tylko tyle, że wojna cywilizacji powiększa przepaść i antagonizmy cywilizacyjne. Rozgrzebany Irak, rozgrzebany Afganistan, żer dla fundamentalistów, nienawiść do niewiernych.

          • chmm
            1. ryba się psuje od głowy. Byłem w wojsku, mam znajomych. Wiem
            2. czy czytałeś powody dla których urządzono 11 września? Czy terroryzm ma jakiekolwiek racjonalne powody? A jak się żyje dalekowschodnim krajom, gdzie tak lub inaczej amerykanie zostawili kasę?

            Jest jeszcze jeden powód. Jesteśmy za ciency i w takim miejscu w świecie, aby być niezależni. Z kimś musimy trzymać. Koszty takiej “przyjaźni” są czasami duże. Ale jakie by były, gdyby jej nie było? Wystarczy luknąć do podręczników historii.

        • jak to mozliwe?
          że odpowiedzialny i kompetentny, zdawać by się mogło bo generał, publicznie w mediach judzi i zadaje głupie pytania, nie będąc na miejscu czy chociażby nie dysponując informacjami z 2iej ręki.
          Bo dziś wersja trochę inna i rozbiezności co do szczegółów i czasu.
          Ale co tam, ja dyletant w sprawach militarnych jestem.
          A raport i tak musi być, choć niekoniecznie ‘medialny’.

          • słyszałeś tę rozmowę, czy piszesz z plotek?
            Krytykował głównie decyzje rządu SLD. A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej. Typowo polska przyczyna, prawda?
            Podobnie jak pranie brudów po cichu, żeby się nie wydało.
            I dziwić się, że ludzie nie mają zaufania do polityków.

          • słyszałem, widziałem i forma mi nie odpowiada.
            Może ma rację, może się myli lecz wypowiedź ‘solo’ bez kontrdyskutantów ‘w cieniu poległego’ nie podoba mi się.
            Robi to wielokrotnie i na kilometr czuć smród politykowania. Jakby go rajcowało występowanie przed kamerami.
            Od lat emeryt i wydaje mi się, że w tym przypadku (armia) raczej nie powinien już być na bieżąco.
            Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią.

          • chmm

            "Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią."

            Zaś mogliby mu wytoczyć proces. Czemu tego nie robią? Czyżby miał rację?

            Możnaby wybrzydzać nad formą, gdyby miała konkurencję treściową. Niestety nikt inny tak wprost o grzechach polskiej wojskowości nie mówi.

            Nie widzę w tym politykierstwa. Może powinienem pójść do okulisty?

          • okulista 🙂
            ja widzę różnicę między politykowaniem a politykierstwem. Co do Twego chyba meritum :”A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej.” to po mojemu bicie piany gdy kasa pusta.
            pozdrówka

          • No nie koniecznie
            za coś w końcu kupiono te F16, transportery, Herculesy i inne takie.
            Ważna jest również stałość w sojuszach lecz z drugiej strony bronienie swoich racji bez ślepej uległości.

            Również pozdrawiam 🙂

        • To wszystko jest nadal niejasne dość…
          Bo każdy przedstawia nieco inny, dla siebie wygodny, opis sytuacji. Trzeba tylko zwrócić uwagę, że tych 12 żołnierzy, którzy brali udział w patrolu, należy nazwijmy to do komponentu “szkoleniowego”, a nie bojowego naszego kontyngentu. Oni zajmują się szkoleniem afgańskich żołnierzy i policjantów, więc oczywiście z punktu widzenia natowskiej biurokracji są w innej szufladce niż ci walczący, jakby nonsensownie to nie brzmiało. Był F-15 i F-16, nie wiadomo czy po parce, czy po jednym. Zdaje się, że kapitan który zginął był jedynym na patrolu żołnierzem FAC ( forward air support ) przeszkolonym do wskazywania celów samolotom na polu walki zgodnie z natowskimi procedurami. bez niego piloci po prostu nie mieli koordynatów do bombardowania więc polatali i postraszyli. Helikoptery to byly nasze Mi-17, transportowe, dopancerzone ale bez uzbrojenia, do ewakuacji, prócz tego chyba też amerykańskie Black Hawk ewakuacji medycznej. Nad terenem krążył amerykański Predator ( całkiem spory bezzałogowy samolot rozpoznawczy ) ale chyba nie było z niego pożytku…
          Petelicki trochę racji ma, a trochę ugrywa własną partię i własne pretensje.
          F-16 no to naprawdę nie wszystko na raz, nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się przecież, że na przykład po tygodniu od zakupu będziemy mieli 48 w pełni obsadzonych i uzbrojonych maszyn. To samo jest z Rosomakiem, który naprawdę się okazał przyzwoitym zakupem, z izraelskim opancerzeniem od Raphaela sprawuje się naprawdę przyzwoicie i wielu chłopakom już uratował życie. Naprawdę trzeba brać poprawkę na to, że w czasie przetargów toczy się straszna walka a kiedy są już rozstrzygnięte, producenci, lobbyści i pozostała swołocz zamykają swoje aktóweczki, z których hojnie opłacali dziennikarzy, PR’owców i pewnie polityków i zabierają się do następnej piaskownicy, a tu zostaje smród przebrzmiałej bijatyki i onetowe opinie “F-16, syf, złom, wtopa”, “Rosomak, badziewie, łapówki i przekręt”
          Dobry opis tego co się stało w Afganistanie i pytań jakie wynikają z wydarzeń jest tu:
          http://www.altair.com.pl/start-3294

  3. Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił
    Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił dlaczego zginął żołnierz.

    Tusk chce to mieć na piśmie i pewnie dostanie.
    Problem polega na tym, że pewnie zrobi z raportoem taki sam użytek jak z pracą komisji Przyjazne Państwo.

    400 ustaw do marszałka wnoszę.
    400 ustaw w teczce dziś przynoszę(*)

    *
    Na melodię 12 groszy – Kazik Staszewski.

    • Właśnie z anonimowego źródła
      Właśnie z anonimowego źródła dowiedział się TVN, że żołnierza zabił…snajper, tak ma stać w raporcie. Ciekawe jakie z tego wnioski i konsekwencje wypłyną. Pewnie zwiększyć czujność i już nigdy nie dopuścić do niepotrzebnej śmierci. Czekam zniecierpliwiony.

      • Petelicki zadał pytanie
        jak to możliwe, że bohater przez 6 godzin ostrzeliwuje się i zamiast dostać wsparcie Apahe przylatują F16, które nic nie mogą zrobić, bo obok jest wioska cywilów, a potem przylatuje MIG29 bez uzbrojenia? Jak to możliwe, że żołnierze idąc na patrol nie mają chipów przy mundurach i trzeba ich szukać całymi godzinami?
        Jak to możliwe, że kuliliśmy F16 bez wsparcia, dzięki czemu nie są combat ready i nadają się, jeśli w ogóle się wzbiją w powietrze, do wycieczek turystycznych? Jak to możliwe, że kupiliśmy transporter opancerzony, bez pancerza i bez wieży bojowej, która kosztuje drożej niż san transporter?

        A tu proszę, jeden talibski snajper.

        PS
        reportaż do posłuchania na stronach Trójki – polecam:
        http://www.polskieradio.pl/_files/20070216160704/2009081211105016.mp3

        Edit,

        Petelicki również wyjaśnił dlaczego się mamy bić w Afganistanie i ja się z nim zgadzam.

        • Słyszałem to samo w TVN, też
          Słyszałem to samo w TVN, też się zgadzam z wyjątkiem naszego udziału w tej “misji pokojowej”. Nie mamy z czym i nie mamy po co tam być. Generał zawsze się będzie wyrywał do walki, sprawność bojowa, najlepszy sprawdzian itd, ryzyko dla generała niemal żadne, doświadczenie spore.

          • są generalnie dwa powody
            1. żeby wojsko było wojskiem, a nie rozpijaczonym zupactwem z wizją emeryturki po 50’tce.
            2. bronimy świata, takim jakim go znamy. Można oczywiście gdybać, że przesada, że z igły widły. Można polecieć Wyspiańskim …niech na całym świecie wojna…”. Można w końcu sie odwrócić plecami, mówiąc, to wojna o amerykańską ropę. Ale wszystko to nie zmienia faktu, że jednak toczy się wojna cywilizacji. Można więc dalej, że my to za małe pikusie aby się skutecznie przeciwstawić nieuniknionemu. A jednak duch polskości pozwił nam po latach zniewolenia, okupacji niemieckiej i sowieckiej uzyskać wolność. Te nieudane powstania, te tragiczne przeciwstawienie się nieuchronnemu losowi budują naszą tożsamość, naszą kultirę, nasz światopogląd. Bez tego nie bylibyśmy sobą, tak jak nie bylibyśmy sobą bez nadstawiania tyłka za innych.

          • Rozpijaczona to jest jeszcze
            Rozpijaczona to jest jeszcze peerelowska kadra, która nie ginie, Petelicki nawiasem mówiąc też do niej należy. Poza wszystkim, jedzie tam góra 1000 chłopa, nie wiem jak to się w wojsku nazywa, ale zdaje się, że to nie jest armia, ani nawet pułk, tylko góra batalion. Jadą tam z procami i bez wsparcia, mogą się nauczyć tylko tego co zawsze “pięknie umierać”. Co do punktu drugiego, to się nie chcę denerwować, powiem tylko tyle, że wojna cywilizacji powiększa przepaść i antagonizmy cywilizacyjne. Rozgrzebany Irak, rozgrzebany Afganistan, żer dla fundamentalistów, nienawiść do niewiernych.

          • chmm
            1. ryba się psuje od głowy. Byłem w wojsku, mam znajomych. Wiem
            2. czy czytałeś powody dla których urządzono 11 września? Czy terroryzm ma jakiekolwiek racjonalne powody? A jak się żyje dalekowschodnim krajom, gdzie tak lub inaczej amerykanie zostawili kasę?

            Jest jeszcze jeden powód. Jesteśmy za ciency i w takim miejscu w świecie, aby być niezależni. Z kimś musimy trzymać. Koszty takiej “przyjaźni” są czasami duże. Ale jakie by były, gdyby jej nie było? Wystarczy luknąć do podręczników historii.

        • jak to mozliwe?
          że odpowiedzialny i kompetentny, zdawać by się mogło bo generał, publicznie w mediach judzi i zadaje głupie pytania, nie będąc na miejscu czy chociażby nie dysponując informacjami z 2iej ręki.
          Bo dziś wersja trochę inna i rozbiezności co do szczegółów i czasu.
          Ale co tam, ja dyletant w sprawach militarnych jestem.
          A raport i tak musi być, choć niekoniecznie ‘medialny’.

          • słyszałeś tę rozmowę, czy piszesz z plotek?
            Krytykował głównie decyzje rządu SLD. A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej. Typowo polska przyczyna, prawda?
            Podobnie jak pranie brudów po cichu, żeby się nie wydało.
            I dziwić się, że ludzie nie mają zaufania do polityków.

          • słyszałem, widziałem i forma mi nie odpowiada.
            Może ma rację, może się myli lecz wypowiedź ‘solo’ bez kontrdyskutantów ‘w cieniu poległego’ nie podoba mi się.
            Robi to wielokrotnie i na kilometr czuć smród politykowania. Jakby go rajcowało występowanie przed kamerami.
            Od lat emeryt i wydaje mi się, że w tym przypadku (armia) raczej nie powinien już być na bieżąco.
            Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią.

          • chmm

            "Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią."

            Zaś mogliby mu wytoczyć proces. Czemu tego nie robią? Czyżby miał rację?

            Możnaby wybrzydzać nad formą, gdyby miała konkurencję treściową. Niestety nikt inny tak wprost o grzechach polskiej wojskowości nie mówi.

            Nie widzę w tym politykierstwa. Może powinienem pójść do okulisty?

          • okulista 🙂
            ja widzę różnicę między politykowaniem a politykierstwem. Co do Twego chyba meritum :”A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej.” to po mojemu bicie piany gdy kasa pusta.
            pozdrówka

          • No nie koniecznie
            za coś w końcu kupiono te F16, transportery, Herculesy i inne takie.
            Ważna jest również stałość w sojuszach lecz z drugiej strony bronienie swoich racji bez ślepej uległości.

            Również pozdrawiam 🙂

  4. Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił
    Wczoraj w Trójce Sławomir Petelicki wyjaśnił dlaczego zginął żołnierz.

    Tusk chce to mieć na piśmie i pewnie dostanie.
    Problem polega na tym, że pewnie zrobi z raportoem taki sam użytek jak z pracą komisji Przyjazne Państwo.

    400 ustaw do marszałka wnoszę.
    400 ustaw w teczce dziś przynoszę(*)

    *
    Na melodię 12 groszy – Kazik Staszewski.

    • Właśnie z anonimowego źródła
      Właśnie z anonimowego źródła dowiedział się TVN, że żołnierza zabił…snajper, tak ma stać w raporcie. Ciekawe jakie z tego wnioski i konsekwencje wypłyną. Pewnie zwiększyć czujność i już nigdy nie dopuścić do niepotrzebnej śmierci. Czekam zniecierpliwiony.

      • Petelicki zadał pytanie
        jak to możliwe, że bohater przez 6 godzin ostrzeliwuje się i zamiast dostać wsparcie Apahe przylatują F16, które nic nie mogą zrobić, bo obok jest wioska cywilów, a potem przylatuje MIG29 bez uzbrojenia? Jak to możliwe, że żołnierze idąc na patrol nie mają chipów przy mundurach i trzeba ich szukać całymi godzinami?
        Jak to możliwe, że kuliliśmy F16 bez wsparcia, dzięki czemu nie są combat ready i nadają się, jeśli w ogóle się wzbiją w powietrze, do wycieczek turystycznych? Jak to możliwe, że kupiliśmy transporter opancerzony, bez pancerza i bez wieży bojowej, która kosztuje drożej niż san transporter?

        A tu proszę, jeden talibski snajper.

        PS
        reportaż do posłuchania na stronach Trójki – polecam:
        http://www.polskieradio.pl/_files/20070216160704/2009081211105016.mp3

        Edit,

        Petelicki również wyjaśnił dlaczego się mamy bić w Afganistanie i ja się z nim zgadzam.

        • Słyszałem to samo w TVN, też
          Słyszałem to samo w TVN, też się zgadzam z wyjątkiem naszego udziału w tej “misji pokojowej”. Nie mamy z czym i nie mamy po co tam być. Generał zawsze się będzie wyrywał do walki, sprawność bojowa, najlepszy sprawdzian itd, ryzyko dla generała niemal żadne, doświadczenie spore.

          • są generalnie dwa powody
            1. żeby wojsko było wojskiem, a nie rozpijaczonym zupactwem z wizją emeryturki po 50’tce.
            2. bronimy świata, takim jakim go znamy. Można oczywiście gdybać, że przesada, że z igły widły. Można polecieć Wyspiańskim …niech na całym świecie wojna…”. Można w końcu sie odwrócić plecami, mówiąc, to wojna o amerykańską ropę. Ale wszystko to nie zmienia faktu, że jednak toczy się wojna cywilizacji. Można więc dalej, że my to za małe pikusie aby się skutecznie przeciwstawić nieuniknionemu. A jednak duch polskości pozwił nam po latach zniewolenia, okupacji niemieckiej i sowieckiej uzyskać wolność. Te nieudane powstania, te tragiczne przeciwstawienie się nieuchronnemu losowi budują naszą tożsamość, naszą kultirę, nasz światopogląd. Bez tego nie bylibyśmy sobą, tak jak nie bylibyśmy sobą bez nadstawiania tyłka za innych.

          • Rozpijaczona to jest jeszcze
            Rozpijaczona to jest jeszcze peerelowska kadra, która nie ginie, Petelicki nawiasem mówiąc też do niej należy. Poza wszystkim, jedzie tam góra 1000 chłopa, nie wiem jak to się w wojsku nazywa, ale zdaje się, że to nie jest armia, ani nawet pułk, tylko góra batalion. Jadą tam z procami i bez wsparcia, mogą się nauczyć tylko tego co zawsze “pięknie umierać”. Co do punktu drugiego, to się nie chcę denerwować, powiem tylko tyle, że wojna cywilizacji powiększa przepaść i antagonizmy cywilizacyjne. Rozgrzebany Irak, rozgrzebany Afganistan, żer dla fundamentalistów, nienawiść do niewiernych.

          • chmm
            1. ryba się psuje od głowy. Byłem w wojsku, mam znajomych. Wiem
            2. czy czytałeś powody dla których urządzono 11 września? Czy terroryzm ma jakiekolwiek racjonalne powody? A jak się żyje dalekowschodnim krajom, gdzie tak lub inaczej amerykanie zostawili kasę?

            Jest jeszcze jeden powód. Jesteśmy za ciency i w takim miejscu w świecie, aby być niezależni. Z kimś musimy trzymać. Koszty takiej “przyjaźni” są czasami duże. Ale jakie by były, gdyby jej nie było? Wystarczy luknąć do podręczników historii.

        • jak to mozliwe?
          że odpowiedzialny i kompetentny, zdawać by się mogło bo generał, publicznie w mediach judzi i zadaje głupie pytania, nie będąc na miejscu czy chociażby nie dysponując informacjami z 2iej ręki.
          Bo dziś wersja trochę inna i rozbiezności co do szczegółów i czasu.
          Ale co tam, ja dyletant w sprawach militarnych jestem.
          A raport i tak musi być, choć niekoniecznie ‘medialny’.

          • słyszałeś tę rozmowę, czy piszesz z plotek?
            Krytykował głównie decyzje rządu SLD. A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej. Typowo polska przyczyna, prawda?
            Podobnie jak pranie brudów po cichu, żeby się nie wydało.
            I dziwić się, że ludzie nie mają zaufania do polityków.

          • słyszałem, widziałem i forma mi nie odpowiada.
            Może ma rację, może się myli lecz wypowiedź ‘solo’ bez kontrdyskutantów ‘w cieniu poległego’ nie podoba mi się.
            Robi to wielokrotnie i na kilometr czuć smród politykowania. Jakby go rajcowało występowanie przed kamerami.
            Od lat emeryt i wydaje mi się, że w tym przypadku (armia) raczej nie powinien już być na bieżąco.
            Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią.

          • chmm

            "Ci co by mogli ‘zdradzić’ prawdę z przyczyn oczywistych tego nie zrobią."

            Zaś mogliby mu wytoczyć proces. Czemu tego nie robią? Czyżby miał rację?

            Możnaby wybrzydzać nad formą, gdyby miała konkurencję treściową. Niestety nikt inny tak wprost o grzechach polskiej wojskowości nie mówi.

            Nie widzę w tym politykierstwa. Może powinienem pójść do okulisty?

          • okulista 🙂
            ja widzę różnicę między politykowaniem a politykierstwem. Co do Twego chyba meritum :”A fatalny stan armii diagonnzował jako skutek braku ponadrządowej spólnej koncepcji strategicznej.” to po mojemu bicie piany gdy kasa pusta.
            pozdrówka

          • No nie koniecznie
            za coś w końcu kupiono te F16, transportery, Herculesy i inne takie.
            Ważna jest również stałość w sojuszach lecz z drugiej strony bronienie swoich racji bez ślepej uległości.

            Również pozdrawiam 🙂

        • To wszystko jest nadal niejasne dość…
          Bo każdy przedstawia nieco inny, dla siebie wygodny, opis sytuacji. Trzeba tylko zwrócić uwagę, że tych 12 żołnierzy, którzy brali udział w patrolu, należy nazwijmy to do komponentu “szkoleniowego”, a nie bojowego naszego kontyngentu. Oni zajmują się szkoleniem afgańskich żołnierzy i policjantów, więc oczywiście z punktu widzenia natowskiej biurokracji są w innej szufladce niż ci walczący, jakby nonsensownie to nie brzmiało. Był F-15 i F-16, nie wiadomo czy po parce, czy po jednym. Zdaje się, że kapitan który zginął był jedynym na patrolu żołnierzem FAC ( forward air support ) przeszkolonym do wskazywania celów samolotom na polu walki zgodnie z natowskimi procedurami. bez niego piloci po prostu nie mieli koordynatów do bombardowania więc polatali i postraszyli. Helikoptery to byly nasze Mi-17, transportowe, dopancerzone ale bez uzbrojenia, do ewakuacji, prócz tego chyba też amerykańskie Black Hawk ewakuacji medycznej. Nad terenem krążył amerykański Predator ( całkiem spory bezzałogowy samolot rozpoznawczy ) ale chyba nie było z niego pożytku…
          Petelicki trochę racji ma, a trochę ugrywa własną partię i własne pretensje.
          F-16 no to naprawdę nie wszystko na raz, nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się przecież, że na przykład po tygodniu od zakupu będziemy mieli 48 w pełni obsadzonych i uzbrojonych maszyn. To samo jest z Rosomakiem, który naprawdę się okazał przyzwoitym zakupem, z izraelskim opancerzeniem od Raphaela sprawuje się naprawdę przyzwoicie i wielu chłopakom już uratował życie. Naprawdę trzeba brać poprawkę na to, że w czasie przetargów toczy się straszna walka a kiedy są już rozstrzygnięte, producenci, lobbyści i pozostała swołocz zamykają swoje aktóweczki, z których hojnie opłacali dziennikarzy, PR’owców i pewnie polityków i zabierają się do następnej piaskownicy, a tu zostaje smród przebrzmiałej bijatyki i onetowe opinie “F-16, syf, złom, wtopa”, “Rosomak, badziewie, łapówki i przekręt”
          Dobry opis tego co się stało w Afganistanie i pytań jakie wynikają z wydarzeń jest tu:
          http://www.altair.com.pl/start-3294

  5. Oprócz
    panterki i kałacha mogliby jeszcze rozważyć zabranie z sobą własnych dzieci na te wojny. Sami zostali w kraju? Dla innych też wojny nie stanowią właściwego miejsca pobytu i żaden żołd tego nie wyrówna. Zamiast utrzymywać wojsko na wojnie lepiej w kraju płacić wynagrodzenia pozwalające nie szukać śmierci czy kalectwa pod osłoną naiwności.

    • Prawie a’propos
      Wielka prosba

      U Pani Alicji Tysiąc – http://www.polityka.pl/julka-i-my/Text01,933,270633,18/ nadal wielka bieda, nadal nie stać tę rodzinę by opłacać czynsz, rachunki za prąd jak i gaz. Całych dochodów z tytuły renty, zasiłku dla osób wymagających opieki ze względu na stan zdrowia (153 zł) i zasiłku rodzinnego łącznie Pani Alicja ma 700 zł/m-c, co nie wystarcza nawet na żywność, nie mówiąc o pozostałych kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, utrzymania i edukacji dzieci, itd.

      Na dniach nowy rok szkolny, podręczniki i inne pomoce szkolne drogie (dla trojga dzieci – 1306 zł), dzieci potrzebują też biletów miesięcznych na dojazdy do szkoły (dwoje starszych dostało się do dobrego Liceum, co mnie ogromnie ujęło, bo ich warunki bytowe nie były jak i nie są sprzyjające), buty (konieczne, bo o ile można nosić używaną odzież to butów raczej nie).

      Dostała Pani Alicja wreszcie mieszkanie, które nie jest zagrzybione, jednak niewiele z mebli z poprzedniego (ze względu na zniszczenie ich grzybem) dało się przenieść, więc potrzeba szafek do kuchni, szafy, karnisz, stolików, czy biurek dzieciom by miały przy czym odrabiać lekcje, jakieś półki na książki.

      Ważną pozycją w budżecie rodziny są leki, szczególnie te ktorych nie można przerwać – ponad 200 zł na miesiąc.

      Słowem jest bardzo ciężko i jedyne co można to prosić o pomoc ludzi dobrej woli, co niniejszym czynię mając nadzieję że ta prośba zostanie podana dalej.

      Konto na ktore można wplacić pieniądze, to:

      Alicja Tysiąc
      Bank Handlowy
      ul. Senatorska 16, 00-923 Warszawa
      nr. konta: 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604

      Mam z Panią Alicją kontakt i wiem, jak bardzo nie do pozazdroszczenia jest Jej sytuacja. Żałuję że nie jestem w stanie jej problemom zaradzić samodzielnie, bo to by wiele spraw uprościło.

      Teresa Stachurska

  6. Oprócz
    panterki i kałacha mogliby jeszcze rozważyć zabranie z sobą własnych dzieci na te wojny. Sami zostali w kraju? Dla innych też wojny nie stanowią właściwego miejsca pobytu i żaden żołd tego nie wyrówna. Zamiast utrzymywać wojsko na wojnie lepiej w kraju płacić wynagrodzenia pozwalające nie szukać śmierci czy kalectwa pod osłoną naiwności.

    • Prawie a’propos
      Wielka prosba

      U Pani Alicji Tysiąc – http://www.polityka.pl/julka-i-my/Text01,933,270633,18/ nadal wielka bieda, nadal nie stać tę rodzinę by opłacać czynsz, rachunki za prąd jak i gaz. Całych dochodów z tytuły renty, zasiłku dla osób wymagających opieki ze względu na stan zdrowia (153 zł) i zasiłku rodzinnego łącznie Pani Alicja ma 700 zł/m-c, co nie wystarcza nawet na żywność, nie mówiąc o pozostałych kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, utrzymania i edukacji dzieci, itd.

      Na dniach nowy rok szkolny, podręczniki i inne pomoce szkolne drogie (dla trojga dzieci – 1306 zł), dzieci potrzebują też biletów miesięcznych na dojazdy do szkoły (dwoje starszych dostało się do dobrego Liceum, co mnie ogromnie ujęło, bo ich warunki bytowe nie były jak i nie są sprzyjające), buty (konieczne, bo o ile można nosić używaną odzież to butów raczej nie).

      Dostała Pani Alicja wreszcie mieszkanie, które nie jest zagrzybione, jednak niewiele z mebli z poprzedniego (ze względu na zniszczenie ich grzybem) dało się przenieść, więc potrzeba szafek do kuchni, szafy, karnisz, stolików, czy biurek dzieciom by miały przy czym odrabiać lekcje, jakieś półki na książki.

      Ważną pozycją w budżecie rodziny są leki, szczególnie te ktorych nie można przerwać – ponad 200 zł na miesiąc.

      Słowem jest bardzo ciężko i jedyne co można to prosić o pomoc ludzi dobrej woli, co niniejszym czynię mając nadzieję że ta prośba zostanie podana dalej.

      Konto na ktore można wplacić pieniądze, to:

      Alicja Tysiąc
      Bank Handlowy
      ul. Senatorska 16, 00-923 Warszawa
      nr. konta: 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604

      Mam z Panią Alicją kontakt i wiem, jak bardzo nie do pozazdroszczenia jest Jej sytuacja. Żałuję że nie jestem w stanie jej problemom zaradzić samodzielnie, bo to by wiele spraw uprościło.

      Teresa Stachurska

  7. Oprócz
    panterki i kałacha mogliby jeszcze rozważyć zabranie z sobą własnych dzieci na te wojny. Sami zostali w kraju? Dla innych też wojny nie stanowią właściwego miejsca pobytu i żaden żołd tego nie wyrówna. Zamiast utrzymywać wojsko na wojnie lepiej w kraju płacić wynagrodzenia pozwalające nie szukać śmierci czy kalectwa pod osłoną naiwności.

    • Prawie a’propos
      Wielka prosba

      U Pani Alicji Tysiąc – http://www.polityka.pl/julka-i-my/Text01,933,270633,18/ nadal wielka bieda, nadal nie stać tę rodzinę by opłacać czynsz, rachunki za prąd jak i gaz. Całych dochodów z tytuły renty, zasiłku dla osób wymagających opieki ze względu na stan zdrowia (153 zł) i zasiłku rodzinnego łącznie Pani Alicja ma 700 zł/m-c, co nie wystarcza nawet na żywność, nie mówiąc o pozostałych kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, utrzymania i edukacji dzieci, itd.

      Na dniach nowy rok szkolny, podręczniki i inne pomoce szkolne drogie (dla trojga dzieci – 1306 zł), dzieci potrzebują też biletów miesięcznych na dojazdy do szkoły (dwoje starszych dostało się do dobrego Liceum, co mnie ogromnie ujęło, bo ich warunki bytowe nie były jak i nie są sprzyjające), buty (konieczne, bo o ile można nosić używaną odzież to butów raczej nie).

      Dostała Pani Alicja wreszcie mieszkanie, które nie jest zagrzybione, jednak niewiele z mebli z poprzedniego (ze względu na zniszczenie ich grzybem) dało się przenieść, więc potrzeba szafek do kuchni, szafy, karnisz, stolików, czy biurek dzieciom by miały przy czym odrabiać lekcje, jakieś półki na książki.

      Ważną pozycją w budżecie rodziny są leki, szczególnie te ktorych nie można przerwać – ponad 200 zł na miesiąc.

      Słowem jest bardzo ciężko i jedyne co można to prosić o pomoc ludzi dobrej woli, co niniejszym czynię mając nadzieję że ta prośba zostanie podana dalej.

      Konto na ktore można wplacić pieniądze, to:

      Alicja Tysiąc
      Bank Handlowy
      ul. Senatorska 16, 00-923 Warszawa
      nr. konta: 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604

      Mam z Panią Alicją kontakt i wiem, jak bardzo nie do pozazdroszczenia jest Jej sytuacja. Żałuję że nie jestem w stanie jej problemom zaradzić samodzielnie, bo to by wiele spraw uprościło.

      Teresa Stachurska

  8. Oprócz
    panterki i kałacha mogliby jeszcze rozważyć zabranie z sobą własnych dzieci na te wojny. Sami zostali w kraju? Dla innych też wojny nie stanowią właściwego miejsca pobytu i żaden żołd tego nie wyrówna. Zamiast utrzymywać wojsko na wojnie lepiej w kraju płacić wynagrodzenia pozwalające nie szukać śmierci czy kalectwa pod osłoną naiwności.

    • Prawie a’propos
      Wielka prosba

      U Pani Alicji Tysiąc – http://www.polityka.pl/julka-i-my/Text01,933,270633,18/ nadal wielka bieda, nadal nie stać tę rodzinę by opłacać czynsz, rachunki za prąd jak i gaz. Całych dochodów z tytuły renty, zasiłku dla osób wymagających opieki ze względu na stan zdrowia (153 zł) i zasiłku rodzinnego łącznie Pani Alicja ma 700 zł/m-c, co nie wystarcza nawet na żywność, nie mówiąc o pozostałych kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, utrzymania i edukacji dzieci, itd.

      Na dniach nowy rok szkolny, podręczniki i inne pomoce szkolne drogie (dla trojga dzieci – 1306 zł), dzieci potrzebują też biletów miesięcznych na dojazdy do szkoły (dwoje starszych dostało się do dobrego Liceum, co mnie ogromnie ujęło, bo ich warunki bytowe nie były jak i nie są sprzyjające), buty (konieczne, bo o ile można nosić używaną odzież to butów raczej nie).

      Dostała Pani Alicja wreszcie mieszkanie, które nie jest zagrzybione, jednak niewiele z mebli z poprzedniego (ze względu na zniszczenie ich grzybem) dało się przenieść, więc potrzeba szafek do kuchni, szafy, karnisz, stolików, czy biurek dzieciom by miały przy czym odrabiać lekcje, jakieś półki na książki.

      Ważną pozycją w budżecie rodziny są leki, szczególnie te ktorych nie można przerwać – ponad 200 zł na miesiąc.

      Słowem jest bardzo ciężko i jedyne co można to prosić o pomoc ludzi dobrej woli, co niniejszym czynię mając nadzieję że ta prośba zostanie podana dalej.

      Konto na ktore można wplacić pieniądze, to:

      Alicja Tysiąc
      Bank Handlowy
      ul. Senatorska 16, 00-923 Warszawa
      nr. konta: 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604

      Mam z Panią Alicją kontakt i wiem, jak bardzo nie do pozazdroszczenia jest Jej sytuacja. Żałuję że nie jestem w stanie jej problemom zaradzić samodzielnie, bo to by wiele spraw uprościło.

      Teresa Stachurska

  9. smierc,trwale kalectwo,trauma,to wszystko jest wliczone
    w ryzyko zawodowe zolnierza.Dziwi mnie tylko darcie szat nad cialem zabitego.Prosze rowniez zwrocic uwage na to ze w kontyngentach sluza zolnierze z roznych jednostek,po powrocie do kraju,rozjezdzaja sie i na dzien dzisiejszy nie mamy w miare dobrze przeszkolonego oddzialu,ktory moglby skutecznie brac udzial w takich misjach.Logistyka szwankuje na calego.O uzbrojeniu sie nie wypowiem,szkoda slow a pozatym wstyd!!!Nam ta wojna nie jest potrzebna.To sa koszty niezwracalne.Jak slusznie wczoraj markiz zauwazyl,przez ostatni wekend zginelo na drogach 46 osob.Q.R.W.A. gdzie te debile rzadzace maja oczy.Nie rozumiem tez naszego wlazenia bratu zza wielkiej wody do 4 liter?! Skad sie to bierze??? Maja jakies haki na nas czy co???Dziwne i niezrozumiale to wszystko…ide na piwo,nerwy mnie ponosza…pozdrawiam

    • parę wątków
      – 46 zabitych na drogach. Jak widać wciąż za mało fotoradarów. Przypomnam, że minister Grabarczyk podpisał jak na razie rekordową ilość kontraktów na budowy dróg. Więc może nie takie debile.
      – komuś w d, włazić musimy. Nie jesteśmy wyspą Togo. To komu mamy włazić? Rosji?
      – wojsko ma walczyć. Tylko tak może zdobyć kwalifikacje. Najlepsza na świecie jest armia Izraelska, prawda. Chyba, że nie potrzebujemy armii w ogóle. Ale przysłowe mówi, kto nie szanuje swojego wosjka, musi się słuchać cudzego. Akurat nas historia nie musi o tym przekonywać.
      – To, że Ci ludzi się rozjeżdżają, to też nie jest najgorzej. Ważne, żeby tam gdzie trafią doceniono ich doświadczenie.
      – uzbrojenie jest do d.. bo doraźna polityka ekipy u władzy rządzi finansami wojska. A co przetarg, to okazja.

      • wybacz ale sie nie zgodze z tym ze dobrze iz sie rozjezdzaja.
        gdyby taki bielski batalion przerzucic na taka misje ,z calym zapleczem,wtedy mozna by powiedziec ze mamy jednostke od a do z obyta w trudnych warunkach bojowych,poczynajac od kucharza,na dowodcy konczac.Pozatym to nie pierwsze misje naszego wojska i dziwi mnie to ze nikt wnioskow nie wysowa,nt uzbrojenia,dzialan w tym regionie,taktyki itp.
        -coz z tego ze minister podpisal rekordowa ilosc umow skoro,cholera wie kiedy te drogi powstana.
        -nie potrzebujemy nikomu w dupe wlazic,a jak juz co to trzymalbym sie z niemcami jak najblizej.lepiej uczyc sie od madrzejszych,prawda!?!
        -armie potrzebujemy jak najbardziej,ale sprawna,uzbrojona,z odpowiednim zapleczem.Wazne zeby na jej czele stali odpowiednio przeszkoleni dowodcy,taki Polko np.zostawil bielski batalion bardzo zaniedbany,a teraz za szefa BBN robi.Szkoda pisowskich czystek w armii i wywiadzie,jeszcze nieraz uslyszymy o smierci naszych zolnierzy.

        • Polko to tragedia, zgoda.
          Jego wypowiedzi na temat broni w rękach obywateli dyskredytują go jednoznacznie.
          PIS zrobił nie tylko w armii czystki, ale nie tylko PIS armii zaszkodził.
          Dlatego jestem za misjami, za wyjazdem do Iraku i Afganistanu. Szmaty się wytrą, zostaną diamenty. Tylko katharsis jest w stanie coś zmienić.
          Reszta to wady polskiej polityki. Temat na niejedno forum.

  10. smierc,trwale kalectwo,trauma,to wszystko jest wliczone
    w ryzyko zawodowe zolnierza.Dziwi mnie tylko darcie szat nad cialem zabitego.Prosze rowniez zwrocic uwage na to ze w kontyngentach sluza zolnierze z roznych jednostek,po powrocie do kraju,rozjezdzaja sie i na dzien dzisiejszy nie mamy w miare dobrze przeszkolonego oddzialu,ktory moglby skutecznie brac udzial w takich misjach.Logistyka szwankuje na calego.O uzbrojeniu sie nie wypowiem,szkoda slow a pozatym wstyd!!!Nam ta wojna nie jest potrzebna.To sa koszty niezwracalne.Jak slusznie wczoraj markiz zauwazyl,przez ostatni wekend zginelo na drogach 46 osob.Q.R.W.A. gdzie te debile rzadzace maja oczy.Nie rozumiem tez naszego wlazenia bratu zza wielkiej wody do 4 liter?! Skad sie to bierze??? Maja jakies haki na nas czy co???Dziwne i niezrozumiale to wszystko…ide na piwo,nerwy mnie ponosza…pozdrawiam

    • parę wątków
      – 46 zabitych na drogach. Jak widać wciąż za mało fotoradarów. Przypomnam, że minister Grabarczyk podpisał jak na razie rekordową ilość kontraktów na budowy dróg. Więc może nie takie debile.
      – komuś w d, włazić musimy. Nie jesteśmy wyspą Togo. To komu mamy włazić? Rosji?
      – wojsko ma walczyć. Tylko tak może zdobyć kwalifikacje. Najlepsza na świecie jest armia Izraelska, prawda. Chyba, że nie potrzebujemy armii w ogóle. Ale przysłowe mówi, kto nie szanuje swojego wosjka, musi się słuchać cudzego. Akurat nas historia nie musi o tym przekonywać.
      – To, że Ci ludzi się rozjeżdżają, to też nie jest najgorzej. Ważne, żeby tam gdzie trafią doceniono ich doświadczenie.
      – uzbrojenie jest do d.. bo doraźna polityka ekipy u władzy rządzi finansami wojska. A co przetarg, to okazja.

      • wybacz ale sie nie zgodze z tym ze dobrze iz sie rozjezdzaja.
        gdyby taki bielski batalion przerzucic na taka misje ,z calym zapleczem,wtedy mozna by powiedziec ze mamy jednostke od a do z obyta w trudnych warunkach bojowych,poczynajac od kucharza,na dowodcy konczac.Pozatym to nie pierwsze misje naszego wojska i dziwi mnie to ze nikt wnioskow nie wysowa,nt uzbrojenia,dzialan w tym regionie,taktyki itp.
        -coz z tego ze minister podpisal rekordowa ilosc umow skoro,cholera wie kiedy te drogi powstana.
        -nie potrzebujemy nikomu w dupe wlazic,a jak juz co to trzymalbym sie z niemcami jak najblizej.lepiej uczyc sie od madrzejszych,prawda!?!
        -armie potrzebujemy jak najbardziej,ale sprawna,uzbrojona,z odpowiednim zapleczem.Wazne zeby na jej czele stali odpowiednio przeszkoleni dowodcy,taki Polko np.zostawil bielski batalion bardzo zaniedbany,a teraz za szefa BBN robi.Szkoda pisowskich czystek w armii i wywiadzie,jeszcze nieraz uslyszymy o smierci naszych zolnierzy.

        • Polko to tragedia, zgoda.
          Jego wypowiedzi na temat broni w rękach obywateli dyskredytują go jednoznacznie.
          PIS zrobił nie tylko w armii czystki, ale nie tylko PIS armii zaszkodził.
          Dlatego jestem za misjami, za wyjazdem do Iraku i Afganistanu. Szmaty się wytrą, zostaną diamenty. Tylko katharsis jest w stanie coś zmienić.
          Reszta to wady polskiej polityki. Temat na niejedno forum.

  11. smierc,trwale kalectwo,trauma,to wszystko jest wliczone
    w ryzyko zawodowe zolnierza.Dziwi mnie tylko darcie szat nad cialem zabitego.Prosze rowniez zwrocic uwage na to ze w kontyngentach sluza zolnierze z roznych jednostek,po powrocie do kraju,rozjezdzaja sie i na dzien dzisiejszy nie mamy w miare dobrze przeszkolonego oddzialu,ktory moglby skutecznie brac udzial w takich misjach.Logistyka szwankuje na calego.O uzbrojeniu sie nie wypowiem,szkoda slow a pozatym wstyd!!!Nam ta wojna nie jest potrzebna.To sa koszty niezwracalne.Jak slusznie wczoraj markiz zauwazyl,przez ostatni wekend zginelo na drogach 46 osob.Q.R.W.A. gdzie te debile rzadzace maja oczy.Nie rozumiem tez naszego wlazenia bratu zza wielkiej wody do 4 liter?! Skad sie to bierze??? Maja jakies haki na nas czy co???Dziwne i niezrozumiale to wszystko…ide na piwo,nerwy mnie ponosza…pozdrawiam

    • parę wątków
      – 46 zabitych na drogach. Jak widać wciąż za mało fotoradarów. Przypomnam, że minister Grabarczyk podpisał jak na razie rekordową ilość kontraktów na budowy dróg. Więc może nie takie debile.
      – komuś w d, włazić musimy. Nie jesteśmy wyspą Togo. To komu mamy włazić? Rosji?
      – wojsko ma walczyć. Tylko tak może zdobyć kwalifikacje. Najlepsza na świecie jest armia Izraelska, prawda. Chyba, że nie potrzebujemy armii w ogóle. Ale przysłowe mówi, kto nie szanuje swojego wosjka, musi się słuchać cudzego. Akurat nas historia nie musi o tym przekonywać.
      – To, że Ci ludzi się rozjeżdżają, to też nie jest najgorzej. Ważne, żeby tam gdzie trafią doceniono ich doświadczenie.
      – uzbrojenie jest do d.. bo doraźna polityka ekipy u władzy rządzi finansami wojska. A co przetarg, to okazja.

      • wybacz ale sie nie zgodze z tym ze dobrze iz sie rozjezdzaja.
        gdyby taki bielski batalion przerzucic na taka misje ,z calym zapleczem,wtedy mozna by powiedziec ze mamy jednostke od a do z obyta w trudnych warunkach bojowych,poczynajac od kucharza,na dowodcy konczac.Pozatym to nie pierwsze misje naszego wojska i dziwi mnie to ze nikt wnioskow nie wysowa,nt uzbrojenia,dzialan w tym regionie,taktyki itp.
        -coz z tego ze minister podpisal rekordowa ilosc umow skoro,cholera wie kiedy te drogi powstana.
        -nie potrzebujemy nikomu w dupe wlazic,a jak juz co to trzymalbym sie z niemcami jak najblizej.lepiej uczyc sie od madrzejszych,prawda!?!
        -armie potrzebujemy jak najbardziej,ale sprawna,uzbrojona,z odpowiednim zapleczem.Wazne zeby na jej czele stali odpowiednio przeszkoleni dowodcy,taki Polko np.zostawil bielski batalion bardzo zaniedbany,a teraz za szefa BBN robi.Szkoda pisowskich czystek w armii i wywiadzie,jeszcze nieraz uslyszymy o smierci naszych zolnierzy.

        • Polko to tragedia, zgoda.
          Jego wypowiedzi na temat broni w rękach obywateli dyskredytują go jednoznacznie.
          PIS zrobił nie tylko w armii czystki, ale nie tylko PIS armii zaszkodził.
          Dlatego jestem za misjami, za wyjazdem do Iraku i Afganistanu. Szmaty się wytrą, zostaną diamenty. Tylko katharsis jest w stanie coś zmienić.
          Reszta to wady polskiej polityki. Temat na niejedno forum.

  12. smierc,trwale kalectwo,trauma,to wszystko jest wliczone
    w ryzyko zawodowe zolnierza.Dziwi mnie tylko darcie szat nad cialem zabitego.Prosze rowniez zwrocic uwage na to ze w kontyngentach sluza zolnierze z roznych jednostek,po powrocie do kraju,rozjezdzaja sie i na dzien dzisiejszy nie mamy w miare dobrze przeszkolonego oddzialu,ktory moglby skutecznie brac udzial w takich misjach.Logistyka szwankuje na calego.O uzbrojeniu sie nie wypowiem,szkoda slow a pozatym wstyd!!!Nam ta wojna nie jest potrzebna.To sa koszty niezwracalne.Jak slusznie wczoraj markiz zauwazyl,przez ostatni wekend zginelo na drogach 46 osob.Q.R.W.A. gdzie te debile rzadzace maja oczy.Nie rozumiem tez naszego wlazenia bratu zza wielkiej wody do 4 liter?! Skad sie to bierze??? Maja jakies haki na nas czy co???Dziwne i niezrozumiale to wszystko…ide na piwo,nerwy mnie ponosza…pozdrawiam

    • parę wątków
      – 46 zabitych na drogach. Jak widać wciąż za mało fotoradarów. Przypomnam, że minister Grabarczyk podpisał jak na razie rekordową ilość kontraktów na budowy dróg. Więc może nie takie debile.
      – komuś w d, włazić musimy. Nie jesteśmy wyspą Togo. To komu mamy włazić? Rosji?
      – wojsko ma walczyć. Tylko tak może zdobyć kwalifikacje. Najlepsza na świecie jest armia Izraelska, prawda. Chyba, że nie potrzebujemy armii w ogóle. Ale przysłowe mówi, kto nie szanuje swojego wosjka, musi się słuchać cudzego. Akurat nas historia nie musi o tym przekonywać.
      – To, że Ci ludzi się rozjeżdżają, to też nie jest najgorzej. Ważne, żeby tam gdzie trafią doceniono ich doświadczenie.
      – uzbrojenie jest do d.. bo doraźna polityka ekipy u władzy rządzi finansami wojska. A co przetarg, to okazja.

      • wybacz ale sie nie zgodze z tym ze dobrze iz sie rozjezdzaja.
        gdyby taki bielski batalion przerzucic na taka misje ,z calym zapleczem,wtedy mozna by powiedziec ze mamy jednostke od a do z obyta w trudnych warunkach bojowych,poczynajac od kucharza,na dowodcy konczac.Pozatym to nie pierwsze misje naszego wojska i dziwi mnie to ze nikt wnioskow nie wysowa,nt uzbrojenia,dzialan w tym regionie,taktyki itp.
        -coz z tego ze minister podpisal rekordowa ilosc umow skoro,cholera wie kiedy te drogi powstana.
        -nie potrzebujemy nikomu w dupe wlazic,a jak juz co to trzymalbym sie z niemcami jak najblizej.lepiej uczyc sie od madrzejszych,prawda!?!
        -armie potrzebujemy jak najbardziej,ale sprawna,uzbrojona,z odpowiednim zapleczem.Wazne zeby na jej czele stali odpowiednio przeszkoleni dowodcy,taki Polko np.zostawil bielski batalion bardzo zaniedbany,a teraz za szefa BBN robi.Szkoda pisowskich czystek w armii i wywiadzie,jeszcze nieraz uslyszymy o smierci naszych zolnierzy.

        • Polko to tragedia, zgoda.
          Jego wypowiedzi na temat broni w rękach obywateli dyskredytują go jednoznacznie.
          PIS zrobił nie tylko w armii czystki, ale nie tylko PIS armii zaszkodził.
          Dlatego jestem za misjami, za wyjazdem do Iraku i Afganistanu. Szmaty się wytrą, zostaną diamenty. Tylko katharsis jest w stanie coś zmienić.
          Reszta to wady polskiej polityki. Temat na niejedno forum.

  13. Może się przyda
    http://lewica.pl/?id=19865 :

    Żuk: Grzechy i mity prywatyzacji
    [2009-08-12 09:10:19]

    Wybory prezydenckie i samorządowe zbliżają się w szybkim tempie, notowania rządu spadają, pieniędzy w budżecie brakuje na wszystko. W takich warunkach otoczenie Tuska szuka pomysłów, które pomogą jeszcze rok przetrwać do wyborów i zorganizować igrzyska dla biednego ludu. Tym bardziej, że niecierpliwość narasta, cudów nie ma, autostrady wciąż istnieją tylko w planach, realne płace spadają a bezrobocie rośnie. Wszystko idzie nie tak, jak miało iść.

    To pozwala zrozumieć szalone pomysły z szukaniem dodatkowych środków finansowych. Jednym z nich ma być już zupełnie wytarte i skompromitowane w polskich warunkach hasło “przyspieszenia prywatyzacji”. I choć plan ministra Grada sprzedaży m.in. największych spółek energetycznych, chemicznych, KGHM, paliwowego koncernu Lotos, został chwilowo zawieszony, to warto przypomnieć dotychczasowe “sukcesy” polityki prywatyzacyjnej.

    Słowo “prywatyzacja” jest jednym z tych pojęć z polskiego słownika, które wzbudzają dużą niechęć. Wg badań CBOS-u od 1990 roku Polacy systematycznie coraz gorzej oceniali proces prywatyzacji. O ile na początku zmiany systemowej większość osób zgodnie z nową ideologią i pod naciskiem oficjalnej propagandy uznawało prywatyzację za korzystną dla stanu polskiej gospodarki, o tyle wraz z upływem czasu i poznawaniem na własnej skórze “dobrodziejstw” prywatyzacji rosła liczba negatywnych ocen jej skutków dla polskiej gospodarki. Od 2000 r. już zdecydowanie przeważają negatywne opinie – w 2005 r. 40% badanych oceniało prywatyzację negatywnie, a tylko 25% pozytywnie. Jeszcze gorzej skutki prywatyzacji oceniano w odniesieniu do osobistego życia – 46% uznało, że “dla nich osobiście” prywatyzacja jest niekorzystna. Odmiennego zdania było tylko 16% beneficjentów nowego ładu. Najgorzej jednak oceniane są skutki przekształceń własnościowych dla pracowników prywatyzowanych zakładów – tutaj ponad połowa Polaków nie ma złudzeń co do efektów polityki prywatyzacyjnej. Według sondażu CBOS-u z 2006 roku prywatyzacja kojarzyła się Polakom głównie z likwidacją miejsc pracy i bezrobociem. Równie częste skojarzenia to: nieprawidłowości, złodziejstwo, korupcja. Dla ponad 40% Polaków prywatyzacja oznacza głównie wysprzedaż majątku narodowego i wyzysk pracowników. Te opinie wciąż dominują w społeczeństwie polskim.

    W takich nastrojach forsowanie przez Platformę Obywatelską planów “wielkiej prywatyzacji” może być tylko samobójstwem politycznym. Czy doradcy premiera już stracili kontakt z rzeczywistością czy jeszcze nie? To się wkrótce okaże.

    W głośnej książce “Wielki przekręt. Klęska polskich reform” wydanej w 2000 roku prof. Kazimierz Poznański pisał: “Przejmowanie fabryk czy banków przez zagranicznych właścicieli jest dzisiaj w świecie normą, ale nie jest normą przejmowanie całej gospodarki jakiegoś kraju. Jeszcze bardziej odległe od norm jest przyzwolenie, żeby gospodarka danego kraju została przechwycona za półdarmo. Tak się niestety stało w Polsce, gdzie zamiast uratować to, co zostało z komunizmu, dla przyszłych pokoleń – zmarnowano ten spadek. W zamian za skromne prowizje, właściwie napiwki, decydenci upłynnili kapitał za ułamek jego wartości”.

    W ostatnim czasie wyszła kolejna bardzo dobra publikacja będąca świetną socjologiczną analizą polskiej prywatyzacji. Myślę o przemilczanej przez główne media książce prof. Jacka Tittenbruna pt. “Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To czterotomowe dzieło, będące efektem kilkuletniej pracy autora, poza imponującą dokumentacją wszystkich głównych działań prywatyzacyjnych w Polsce minionych dwudziestu lat, ukazuje społeczny kontekst prywatyzacji oraz demaskuje główne mity ideologii uzasadniającej zmiany form własności.

    Po pierwsze: mit modernizacji i innowacji polskiej gospodarki poprzez procesy prywatyzacyjne. Większość firm zagranicznych działających w Polsce przeznaczała na badania i rozwój przedsiębiorstw mniej niż 1% swoich obrotów. Co więcej: to właśnie w spółkach z kapitałem zagranicznym najczęściej likwidowano zaplecze badawczo-rozwojowe (BR). W ten sposób polska gospodarka z produktami mało zaawansowanymi technicznie, będąc w stanie konkurować tylko niskimi kosztami i ceną, staje się manufakturą Europy.

    Po drugie: uzdrawianie słabych firm i poprawa zarządzania przez prywatyzację. To również było tylko zaklęcie propagandowe, gdyż zazwyczaj sprzedawano firmy najlepsze i najbardziej rentowne. Zagraniczni inwestorzy wydziobywali najbardziej smakowite rodzynki – często wydzierali z całego przedsiębiorstwa jedynie jego dochodową część. Reszta ich nie interesowała.

    Po trzecie: prywatyzacja miała zagwarantować dostęp do nowych technologii. Właściciel firmy nie jest jednak filantropem, który modernizuje dla zasady wybrany zakład. Jak pisze prof. Tittenbrun: “kapitalistyczny właściciel kieruje się swoim interesem, który może w danych okolicznościach dyktować mu różne rozwiązania”. Czasami chodzi mu o akumulację kapitału. “W innym przypadku motywem prywatnego właściciela może być pozbycie się konkurencji lub inna podobna przesłanka skłaniająca go do zamknięcia zakładu lub porzucenia na pastwę losu”. Można byłoby stworzyć długą listę takich przypadków na krajowym podwórku. Dla mnie symbolicznym zdarzeniem było przejęcie przez Siemensa wrocławskiego “Elwro”, a następnie zniszczenie jednego z najbardziej nowoczesnych zakładów w Polsce.

    Lista błędów, niedopatrzeń oraz zwykłych przekrętów w procesie polskiej prywatyzacji opisana przez prof. Tittenbruna jest bardzo długa.

    Czy teraz chcąc sprzedawać KGHM i spółki energetyczne PO będzie popełniać główne grzechy polskiej prywatyzacji? Kto się znajdzie jeszcze na tej liście? Telewizja publiczna, wyższe uczelnie czy też cały system służby zdrowia? Budując lewicową alternatywę dla Polski, nie można pomijać spraw modelu własności gospodarki. Czas dogmatycznej wyższości własności prywatnej w gospodarce minął w świecie wraz z globalną zadyszką kapitalizmu. Warto zauważyć to również w Polsce.

    Piotr Żuk

    Tekst ukazał się w tygodniku “Przegląd”

  14. Może się przyda
    http://lewica.pl/?id=19865 :

    Żuk: Grzechy i mity prywatyzacji
    [2009-08-12 09:10:19]

    Wybory prezydenckie i samorządowe zbliżają się w szybkim tempie, notowania rządu spadają, pieniędzy w budżecie brakuje na wszystko. W takich warunkach otoczenie Tuska szuka pomysłów, które pomogą jeszcze rok przetrwać do wyborów i zorganizować igrzyska dla biednego ludu. Tym bardziej, że niecierpliwość narasta, cudów nie ma, autostrady wciąż istnieją tylko w planach, realne płace spadają a bezrobocie rośnie. Wszystko idzie nie tak, jak miało iść.

    To pozwala zrozumieć szalone pomysły z szukaniem dodatkowych środków finansowych. Jednym z nich ma być już zupełnie wytarte i skompromitowane w polskich warunkach hasło “przyspieszenia prywatyzacji”. I choć plan ministra Grada sprzedaży m.in. największych spółek energetycznych, chemicznych, KGHM, paliwowego koncernu Lotos, został chwilowo zawieszony, to warto przypomnieć dotychczasowe “sukcesy” polityki prywatyzacyjnej.

    Słowo “prywatyzacja” jest jednym z tych pojęć z polskiego słownika, które wzbudzają dużą niechęć. Wg badań CBOS-u od 1990 roku Polacy systematycznie coraz gorzej oceniali proces prywatyzacji. O ile na początku zmiany systemowej większość osób zgodnie z nową ideologią i pod naciskiem oficjalnej propagandy uznawało prywatyzację za korzystną dla stanu polskiej gospodarki, o tyle wraz z upływem czasu i poznawaniem na własnej skórze “dobrodziejstw” prywatyzacji rosła liczba negatywnych ocen jej skutków dla polskiej gospodarki. Od 2000 r. już zdecydowanie przeważają negatywne opinie – w 2005 r. 40% badanych oceniało prywatyzację negatywnie, a tylko 25% pozytywnie. Jeszcze gorzej skutki prywatyzacji oceniano w odniesieniu do osobistego życia – 46% uznało, że “dla nich osobiście” prywatyzacja jest niekorzystna. Odmiennego zdania było tylko 16% beneficjentów nowego ładu. Najgorzej jednak oceniane są skutki przekształceń własnościowych dla pracowników prywatyzowanych zakładów – tutaj ponad połowa Polaków nie ma złudzeń co do efektów polityki prywatyzacyjnej. Według sondażu CBOS-u z 2006 roku prywatyzacja kojarzyła się Polakom głównie z likwidacją miejsc pracy i bezrobociem. Równie częste skojarzenia to: nieprawidłowości, złodziejstwo, korupcja. Dla ponad 40% Polaków prywatyzacja oznacza głównie wysprzedaż majątku narodowego i wyzysk pracowników. Te opinie wciąż dominują w społeczeństwie polskim.

    W takich nastrojach forsowanie przez Platformę Obywatelską planów “wielkiej prywatyzacji” może być tylko samobójstwem politycznym. Czy doradcy premiera już stracili kontakt z rzeczywistością czy jeszcze nie? To się wkrótce okaże.

    W głośnej książce “Wielki przekręt. Klęska polskich reform” wydanej w 2000 roku prof. Kazimierz Poznański pisał: “Przejmowanie fabryk czy banków przez zagranicznych właścicieli jest dzisiaj w świecie normą, ale nie jest normą przejmowanie całej gospodarki jakiegoś kraju. Jeszcze bardziej odległe od norm jest przyzwolenie, żeby gospodarka danego kraju została przechwycona za półdarmo. Tak się niestety stało w Polsce, gdzie zamiast uratować to, co zostało z komunizmu, dla przyszłych pokoleń – zmarnowano ten spadek. W zamian za skromne prowizje, właściwie napiwki, decydenci upłynnili kapitał za ułamek jego wartości”.

    W ostatnim czasie wyszła kolejna bardzo dobra publikacja będąca świetną socjologiczną analizą polskiej prywatyzacji. Myślę o przemilczanej przez główne media książce prof. Jacka Tittenbruna pt. “Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To czterotomowe dzieło, będące efektem kilkuletniej pracy autora, poza imponującą dokumentacją wszystkich głównych działań prywatyzacyjnych w Polsce minionych dwudziestu lat, ukazuje społeczny kontekst prywatyzacji oraz demaskuje główne mity ideologii uzasadniającej zmiany form własności.

    Po pierwsze: mit modernizacji i innowacji polskiej gospodarki poprzez procesy prywatyzacyjne. Większość firm zagranicznych działających w Polsce przeznaczała na badania i rozwój przedsiębiorstw mniej niż 1% swoich obrotów. Co więcej: to właśnie w spółkach z kapitałem zagranicznym najczęściej likwidowano zaplecze badawczo-rozwojowe (BR). W ten sposób polska gospodarka z produktami mało zaawansowanymi technicznie, będąc w stanie konkurować tylko niskimi kosztami i ceną, staje się manufakturą Europy.

    Po drugie: uzdrawianie słabych firm i poprawa zarządzania przez prywatyzację. To również było tylko zaklęcie propagandowe, gdyż zazwyczaj sprzedawano firmy najlepsze i najbardziej rentowne. Zagraniczni inwestorzy wydziobywali najbardziej smakowite rodzynki – często wydzierali z całego przedsiębiorstwa jedynie jego dochodową część. Reszta ich nie interesowała.

    Po trzecie: prywatyzacja miała zagwarantować dostęp do nowych technologii. Właściciel firmy nie jest jednak filantropem, który modernizuje dla zasady wybrany zakład. Jak pisze prof. Tittenbrun: “kapitalistyczny właściciel kieruje się swoim interesem, który może w danych okolicznościach dyktować mu różne rozwiązania”. Czasami chodzi mu o akumulację kapitału. “W innym przypadku motywem prywatnego właściciela może być pozbycie się konkurencji lub inna podobna przesłanka skłaniająca go do zamknięcia zakładu lub porzucenia na pastwę losu”. Można byłoby stworzyć długą listę takich przypadków na krajowym podwórku. Dla mnie symbolicznym zdarzeniem było przejęcie przez Siemensa wrocławskiego “Elwro”, a następnie zniszczenie jednego z najbardziej nowoczesnych zakładów w Polsce.

    Lista błędów, niedopatrzeń oraz zwykłych przekrętów w procesie polskiej prywatyzacji opisana przez prof. Tittenbruna jest bardzo długa.

    Czy teraz chcąc sprzedawać KGHM i spółki energetyczne PO będzie popełniać główne grzechy polskiej prywatyzacji? Kto się znajdzie jeszcze na tej liście? Telewizja publiczna, wyższe uczelnie czy też cały system służby zdrowia? Budując lewicową alternatywę dla Polski, nie można pomijać spraw modelu własności gospodarki. Czas dogmatycznej wyższości własności prywatnej w gospodarce minął w świecie wraz z globalną zadyszką kapitalizmu. Warto zauważyć to również w Polsce.

    Piotr Żuk

    Tekst ukazał się w tygodniku “Przegląd”

  15. Może się przyda
    http://lewica.pl/?id=19865 :

    Żuk: Grzechy i mity prywatyzacji
    [2009-08-12 09:10:19]

    Wybory prezydenckie i samorządowe zbliżają się w szybkim tempie, notowania rządu spadają, pieniędzy w budżecie brakuje na wszystko. W takich warunkach otoczenie Tuska szuka pomysłów, które pomogą jeszcze rok przetrwać do wyborów i zorganizować igrzyska dla biednego ludu. Tym bardziej, że niecierpliwość narasta, cudów nie ma, autostrady wciąż istnieją tylko w planach, realne płace spadają a bezrobocie rośnie. Wszystko idzie nie tak, jak miało iść.

    To pozwala zrozumieć szalone pomysły z szukaniem dodatkowych środków finansowych. Jednym z nich ma być już zupełnie wytarte i skompromitowane w polskich warunkach hasło “przyspieszenia prywatyzacji”. I choć plan ministra Grada sprzedaży m.in. największych spółek energetycznych, chemicznych, KGHM, paliwowego koncernu Lotos, został chwilowo zawieszony, to warto przypomnieć dotychczasowe “sukcesy” polityki prywatyzacyjnej.

    Słowo “prywatyzacja” jest jednym z tych pojęć z polskiego słownika, które wzbudzają dużą niechęć. Wg badań CBOS-u od 1990 roku Polacy systematycznie coraz gorzej oceniali proces prywatyzacji. O ile na początku zmiany systemowej większość osób zgodnie z nową ideologią i pod naciskiem oficjalnej propagandy uznawało prywatyzację za korzystną dla stanu polskiej gospodarki, o tyle wraz z upływem czasu i poznawaniem na własnej skórze “dobrodziejstw” prywatyzacji rosła liczba negatywnych ocen jej skutków dla polskiej gospodarki. Od 2000 r. już zdecydowanie przeważają negatywne opinie – w 2005 r. 40% badanych oceniało prywatyzację negatywnie, a tylko 25% pozytywnie. Jeszcze gorzej skutki prywatyzacji oceniano w odniesieniu do osobistego życia – 46% uznało, że “dla nich osobiście” prywatyzacja jest niekorzystna. Odmiennego zdania było tylko 16% beneficjentów nowego ładu. Najgorzej jednak oceniane są skutki przekształceń własnościowych dla pracowników prywatyzowanych zakładów – tutaj ponad połowa Polaków nie ma złudzeń co do efektów polityki prywatyzacyjnej. Według sondażu CBOS-u z 2006 roku prywatyzacja kojarzyła się Polakom głównie z likwidacją miejsc pracy i bezrobociem. Równie częste skojarzenia to: nieprawidłowości, złodziejstwo, korupcja. Dla ponad 40% Polaków prywatyzacja oznacza głównie wysprzedaż majątku narodowego i wyzysk pracowników. Te opinie wciąż dominują w społeczeństwie polskim.

    W takich nastrojach forsowanie przez Platformę Obywatelską planów “wielkiej prywatyzacji” może być tylko samobójstwem politycznym. Czy doradcy premiera już stracili kontakt z rzeczywistością czy jeszcze nie? To się wkrótce okaże.

    W głośnej książce “Wielki przekręt. Klęska polskich reform” wydanej w 2000 roku prof. Kazimierz Poznański pisał: “Przejmowanie fabryk czy banków przez zagranicznych właścicieli jest dzisiaj w świecie normą, ale nie jest normą przejmowanie całej gospodarki jakiegoś kraju. Jeszcze bardziej odległe od norm jest przyzwolenie, żeby gospodarka danego kraju została przechwycona za półdarmo. Tak się niestety stało w Polsce, gdzie zamiast uratować to, co zostało z komunizmu, dla przyszłych pokoleń – zmarnowano ten spadek. W zamian za skromne prowizje, właściwie napiwki, decydenci upłynnili kapitał za ułamek jego wartości”.

    W ostatnim czasie wyszła kolejna bardzo dobra publikacja będąca świetną socjologiczną analizą polskiej prywatyzacji. Myślę o przemilczanej przez główne media książce prof. Jacka Tittenbruna pt. “Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To czterotomowe dzieło, będące efektem kilkuletniej pracy autora, poza imponującą dokumentacją wszystkich głównych działań prywatyzacyjnych w Polsce minionych dwudziestu lat, ukazuje społeczny kontekst prywatyzacji oraz demaskuje główne mity ideologii uzasadniającej zmiany form własności.

    Po pierwsze: mit modernizacji i innowacji polskiej gospodarki poprzez procesy prywatyzacyjne. Większość firm zagranicznych działających w Polsce przeznaczała na badania i rozwój przedsiębiorstw mniej niż 1% swoich obrotów. Co więcej: to właśnie w spółkach z kapitałem zagranicznym najczęściej likwidowano zaplecze badawczo-rozwojowe (BR). W ten sposób polska gospodarka z produktami mało zaawansowanymi technicznie, będąc w stanie konkurować tylko niskimi kosztami i ceną, staje się manufakturą Europy.

    Po drugie: uzdrawianie słabych firm i poprawa zarządzania przez prywatyzację. To również było tylko zaklęcie propagandowe, gdyż zazwyczaj sprzedawano firmy najlepsze i najbardziej rentowne. Zagraniczni inwestorzy wydziobywali najbardziej smakowite rodzynki – często wydzierali z całego przedsiębiorstwa jedynie jego dochodową część. Reszta ich nie interesowała.

    Po trzecie: prywatyzacja miała zagwarantować dostęp do nowych technologii. Właściciel firmy nie jest jednak filantropem, który modernizuje dla zasady wybrany zakład. Jak pisze prof. Tittenbrun: “kapitalistyczny właściciel kieruje się swoim interesem, który może w danych okolicznościach dyktować mu różne rozwiązania”. Czasami chodzi mu o akumulację kapitału. “W innym przypadku motywem prywatnego właściciela może być pozbycie się konkurencji lub inna podobna przesłanka skłaniająca go do zamknięcia zakładu lub porzucenia na pastwę losu”. Można byłoby stworzyć długą listę takich przypadków na krajowym podwórku. Dla mnie symbolicznym zdarzeniem było przejęcie przez Siemensa wrocławskiego “Elwro”, a następnie zniszczenie jednego z najbardziej nowoczesnych zakładów w Polsce.

    Lista błędów, niedopatrzeń oraz zwykłych przekrętów w procesie polskiej prywatyzacji opisana przez prof. Tittenbruna jest bardzo długa.

    Czy teraz chcąc sprzedawać KGHM i spółki energetyczne PO będzie popełniać główne grzechy polskiej prywatyzacji? Kto się znajdzie jeszcze na tej liście? Telewizja publiczna, wyższe uczelnie czy też cały system służby zdrowia? Budując lewicową alternatywę dla Polski, nie można pomijać spraw modelu własności gospodarki. Czas dogmatycznej wyższości własności prywatnej w gospodarce minął w świecie wraz z globalną zadyszką kapitalizmu. Warto zauważyć to również w Polsce.

    Piotr Żuk

    Tekst ukazał się w tygodniku “Przegląd”

  16. Może się przyda
    http://lewica.pl/?id=19865 :

    Żuk: Grzechy i mity prywatyzacji
    [2009-08-12 09:10:19]

    Wybory prezydenckie i samorządowe zbliżają się w szybkim tempie, notowania rządu spadają, pieniędzy w budżecie brakuje na wszystko. W takich warunkach otoczenie Tuska szuka pomysłów, które pomogą jeszcze rok przetrwać do wyborów i zorganizować igrzyska dla biednego ludu. Tym bardziej, że niecierpliwość narasta, cudów nie ma, autostrady wciąż istnieją tylko w planach, realne płace spadają a bezrobocie rośnie. Wszystko idzie nie tak, jak miało iść.

    To pozwala zrozumieć szalone pomysły z szukaniem dodatkowych środków finansowych. Jednym z nich ma być już zupełnie wytarte i skompromitowane w polskich warunkach hasło “przyspieszenia prywatyzacji”. I choć plan ministra Grada sprzedaży m.in. największych spółek energetycznych, chemicznych, KGHM, paliwowego koncernu Lotos, został chwilowo zawieszony, to warto przypomnieć dotychczasowe “sukcesy” polityki prywatyzacyjnej.

    Słowo “prywatyzacja” jest jednym z tych pojęć z polskiego słownika, które wzbudzają dużą niechęć. Wg badań CBOS-u od 1990 roku Polacy systematycznie coraz gorzej oceniali proces prywatyzacji. O ile na początku zmiany systemowej większość osób zgodnie z nową ideologią i pod naciskiem oficjalnej propagandy uznawało prywatyzację za korzystną dla stanu polskiej gospodarki, o tyle wraz z upływem czasu i poznawaniem na własnej skórze “dobrodziejstw” prywatyzacji rosła liczba negatywnych ocen jej skutków dla polskiej gospodarki. Od 2000 r. już zdecydowanie przeważają negatywne opinie – w 2005 r. 40% badanych oceniało prywatyzację negatywnie, a tylko 25% pozytywnie. Jeszcze gorzej skutki prywatyzacji oceniano w odniesieniu do osobistego życia – 46% uznało, że “dla nich osobiście” prywatyzacja jest niekorzystna. Odmiennego zdania było tylko 16% beneficjentów nowego ładu. Najgorzej jednak oceniane są skutki przekształceń własnościowych dla pracowników prywatyzowanych zakładów – tutaj ponad połowa Polaków nie ma złudzeń co do efektów polityki prywatyzacyjnej. Według sondażu CBOS-u z 2006 roku prywatyzacja kojarzyła się Polakom głównie z likwidacją miejsc pracy i bezrobociem. Równie częste skojarzenia to: nieprawidłowości, złodziejstwo, korupcja. Dla ponad 40% Polaków prywatyzacja oznacza głównie wysprzedaż majątku narodowego i wyzysk pracowników. Te opinie wciąż dominują w społeczeństwie polskim.

    W takich nastrojach forsowanie przez Platformę Obywatelską planów “wielkiej prywatyzacji” może być tylko samobójstwem politycznym. Czy doradcy premiera już stracili kontakt z rzeczywistością czy jeszcze nie? To się wkrótce okaże.

    W głośnej książce “Wielki przekręt. Klęska polskich reform” wydanej w 2000 roku prof. Kazimierz Poznański pisał: “Przejmowanie fabryk czy banków przez zagranicznych właścicieli jest dzisiaj w świecie normą, ale nie jest normą przejmowanie całej gospodarki jakiegoś kraju. Jeszcze bardziej odległe od norm jest przyzwolenie, żeby gospodarka danego kraju została przechwycona za półdarmo. Tak się niestety stało w Polsce, gdzie zamiast uratować to, co zostało z komunizmu, dla przyszłych pokoleń – zmarnowano ten spadek. W zamian za skromne prowizje, właściwie napiwki, decydenci upłynnili kapitał za ułamek jego wartości”.

    W ostatnim czasie wyszła kolejna bardzo dobra publikacja będąca świetną socjologiczną analizą polskiej prywatyzacji. Myślę o przemilczanej przez główne media książce prof. Jacka Tittenbruna pt. “Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. To czterotomowe dzieło, będące efektem kilkuletniej pracy autora, poza imponującą dokumentacją wszystkich głównych działań prywatyzacyjnych w Polsce minionych dwudziestu lat, ukazuje społeczny kontekst prywatyzacji oraz demaskuje główne mity ideologii uzasadniającej zmiany form własności.

    Po pierwsze: mit modernizacji i innowacji polskiej gospodarki poprzez procesy prywatyzacyjne. Większość firm zagranicznych działających w Polsce przeznaczała na badania i rozwój przedsiębiorstw mniej niż 1% swoich obrotów. Co więcej: to właśnie w spółkach z kapitałem zagranicznym najczęściej likwidowano zaplecze badawczo-rozwojowe (BR). W ten sposób polska gospodarka z produktami mało zaawansowanymi technicznie, będąc w stanie konkurować tylko niskimi kosztami i ceną, staje się manufakturą Europy.

    Po drugie: uzdrawianie słabych firm i poprawa zarządzania przez prywatyzację. To również było tylko zaklęcie propagandowe, gdyż zazwyczaj sprzedawano firmy najlepsze i najbardziej rentowne. Zagraniczni inwestorzy wydziobywali najbardziej smakowite rodzynki – często wydzierali z całego przedsiębiorstwa jedynie jego dochodową część. Reszta ich nie interesowała.

    Po trzecie: prywatyzacja miała zagwarantować dostęp do nowych technologii. Właściciel firmy nie jest jednak filantropem, który modernizuje dla zasady wybrany zakład. Jak pisze prof. Tittenbrun: “kapitalistyczny właściciel kieruje się swoim interesem, który może w danych okolicznościach dyktować mu różne rozwiązania”. Czasami chodzi mu o akumulację kapitału. “W innym przypadku motywem prywatnego właściciela może być pozbycie się konkurencji lub inna podobna przesłanka skłaniająca go do zamknięcia zakładu lub porzucenia na pastwę losu”. Można byłoby stworzyć długą listę takich przypadków na krajowym podwórku. Dla mnie symbolicznym zdarzeniem było przejęcie przez Siemensa wrocławskiego “Elwro”, a następnie zniszczenie jednego z najbardziej nowoczesnych zakładów w Polsce.

    Lista błędów, niedopatrzeń oraz zwykłych przekrętów w procesie polskiej prywatyzacji opisana przez prof. Tittenbruna jest bardzo długa.

    Czy teraz chcąc sprzedawać KGHM i spółki energetyczne PO będzie popełniać główne grzechy polskiej prywatyzacji? Kto się znajdzie jeszcze na tej liście? Telewizja publiczna, wyższe uczelnie czy też cały system służby zdrowia? Budując lewicową alternatywę dla Polski, nie można pomijać spraw modelu własności gospodarki. Czas dogmatycznej wyższości własności prywatnej w gospodarce minął w świecie wraz z globalną zadyszką kapitalizmu. Warto zauważyć to również w Polsce.

    Piotr Żuk

    Tekst ukazał się w tygodniku “Przegląd”

  17. “Misja w Afganistanie to nasza racja stanu”.
    Min. Klich oznajmił to narodowi na konferencji prasowej. Z dyskusji pod wpisem MK sądząc, część kontrowersyjnych również tak uważa. Ja nie wiem, dlatego zwracam się z prośbą o odpowiedź na pytania:

    1. Na czym polega wyższość owej misji nad innymi interesami naszego kraju?
    2. Czy misja jest wspólnym interesem dla większości obywateli naszego kraju? Jeśli tak/nie, to dlaczego?
    3. W jaki sposób misja w Afganistanie broni suwerenności naszego kraju? (Proszę wybaczyć, ale argumenty o zagrożeniu ze strony talibów i islamu mnie nie przekonują).

    Będę wdzięczna za odpowiedzi, serio mówię, bo głupia jestem “w tym temacie”.
    Pozdrawiam.

    • odpowiadam jak umiem
      1. Ta misja nie ma specjalnej wyższości nad innymi interesami, ale ma wyższość nad innymi misjami.
      2. Nie. Polaków jednoczy opresyjność. Jak mamy stosunkowy dobrobyt i demokrację, to tak zwane racje stanu nam wiszą. Tylko nieliczni mają właściwą optykę, ale to się zwykle okazuje post factum.
      3. Misja nie broni suwerreności naszego kraju, bo ani Talibowie ani inni arabscy skrajni islamiści nam bezpośrednio nie zagrażają. Ale misja broni demokratycznego świata. Cytując dalej Klicha – misja broni sensu istnienia NATO. Gdy misja przegra, wtedy geneza sojuszu, a co za tym idzie demokracji zachodniej traci na wiarygodności, przestaje mieć sens. Rozpocznie się koniec cywilizacji o podstawach demokracji śródziemnomorskiej.

  18. “Misja w Afganistanie to nasza racja stanu”.
    Min. Klich oznajmił to narodowi na konferencji prasowej. Z dyskusji pod wpisem MK sądząc, część kontrowersyjnych również tak uważa. Ja nie wiem, dlatego zwracam się z prośbą o odpowiedź na pytania:

    1. Na czym polega wyższość owej misji nad innymi interesami naszego kraju?
    2. Czy misja jest wspólnym interesem dla większości obywateli naszego kraju? Jeśli tak/nie, to dlaczego?
    3. W jaki sposób misja w Afganistanie broni suwerenności naszego kraju? (Proszę wybaczyć, ale argumenty o zagrożeniu ze strony talibów i islamu mnie nie przekonują).

    Będę wdzięczna za odpowiedzi, serio mówię, bo głupia jestem “w tym temacie”.
    Pozdrawiam.

    • odpowiadam jak umiem
      1. Ta misja nie ma specjalnej wyższości nad innymi interesami, ale ma wyższość nad innymi misjami.
      2. Nie. Polaków jednoczy opresyjność. Jak mamy stosunkowy dobrobyt i demokrację, to tak zwane racje stanu nam wiszą. Tylko nieliczni mają właściwą optykę, ale to się zwykle okazuje post factum.
      3. Misja nie broni suwerreności naszego kraju, bo ani Talibowie ani inni arabscy skrajni islamiści nam bezpośrednio nie zagrażają. Ale misja broni demokratycznego świata. Cytując dalej Klicha – misja broni sensu istnienia NATO. Gdy misja przegra, wtedy geneza sojuszu, a co za tym idzie demokracji zachodniej traci na wiarygodności, przestaje mieć sens. Rozpocznie się koniec cywilizacji o podstawach demokracji śródziemnomorskiej.

  19. “Misja w Afganistanie to nasza racja stanu”.
    Min. Klich oznajmił to narodowi na konferencji prasowej. Z dyskusji pod wpisem MK sądząc, część kontrowersyjnych również tak uważa. Ja nie wiem, dlatego zwracam się z prośbą o odpowiedź na pytania:

    1. Na czym polega wyższość owej misji nad innymi interesami naszego kraju?
    2. Czy misja jest wspólnym interesem dla większości obywateli naszego kraju? Jeśli tak/nie, to dlaczego?
    3. W jaki sposób misja w Afganistanie broni suwerenności naszego kraju? (Proszę wybaczyć, ale argumenty o zagrożeniu ze strony talibów i islamu mnie nie przekonują).

    Będę wdzięczna za odpowiedzi, serio mówię, bo głupia jestem “w tym temacie”.
    Pozdrawiam.

    • odpowiadam jak umiem
      1. Ta misja nie ma specjalnej wyższości nad innymi interesami, ale ma wyższość nad innymi misjami.
      2. Nie. Polaków jednoczy opresyjność. Jak mamy stosunkowy dobrobyt i demokrację, to tak zwane racje stanu nam wiszą. Tylko nieliczni mają właściwą optykę, ale to się zwykle okazuje post factum.
      3. Misja nie broni suwerreności naszego kraju, bo ani Talibowie ani inni arabscy skrajni islamiści nam bezpośrednio nie zagrażają. Ale misja broni demokratycznego świata. Cytując dalej Klicha – misja broni sensu istnienia NATO. Gdy misja przegra, wtedy geneza sojuszu, a co za tym idzie demokracji zachodniej traci na wiarygodności, przestaje mieć sens. Rozpocznie się koniec cywilizacji o podstawach demokracji śródziemnomorskiej.

  20. “Misja w Afganistanie to nasza racja stanu”.
    Min. Klich oznajmił to narodowi na konferencji prasowej. Z dyskusji pod wpisem MK sądząc, część kontrowersyjnych również tak uważa. Ja nie wiem, dlatego zwracam się z prośbą o odpowiedź na pytania:

    1. Na czym polega wyższość owej misji nad innymi interesami naszego kraju?
    2. Czy misja jest wspólnym interesem dla większości obywateli naszego kraju? Jeśli tak/nie, to dlaczego?
    3. W jaki sposób misja w Afganistanie broni suwerenności naszego kraju? (Proszę wybaczyć, ale argumenty o zagrożeniu ze strony talibów i islamu mnie nie przekonują).

    Będę wdzięczna za odpowiedzi, serio mówię, bo głupia jestem “w tym temacie”.
    Pozdrawiam.

    • odpowiadam jak umiem
      1. Ta misja nie ma specjalnej wyższości nad innymi interesami, ale ma wyższość nad innymi misjami.
      2. Nie. Polaków jednoczy opresyjność. Jak mamy stosunkowy dobrobyt i demokrację, to tak zwane racje stanu nam wiszą. Tylko nieliczni mają właściwą optykę, ale to się zwykle okazuje post factum.
      3. Misja nie broni suwerreności naszego kraju, bo ani Talibowie ani inni arabscy skrajni islamiści nam bezpośrednio nie zagrażają. Ale misja broni demokratycznego świata. Cytując dalej Klicha – misja broni sensu istnienia NATO. Gdy misja przegra, wtedy geneza sojuszu, a co za tym idzie demokracji zachodniej traci na wiarygodności, przestaje mieć sens. Rozpocznie się koniec cywilizacji o podstawach demokracji śródziemnomorskiej.

  21. to bardzo proste.
    Amerykanie mają od dawna opanowana jedna strategię wojenną. Walczyć na terenie wroga. Dzięki temu jedynymi ludźmi jacy giną są żołnierze, kraj się rozwija nie niepokojony, a jeszcze pobudza to gospodarkę, a i żołnierze nie siedzą bezczynnie.
    Talibowie zamiast tracić siły i energię na podkładanie bomb pod samolotami pasażerskimi czy w przedszkolach.
    Po WTC Amerykanie postanowili przenieść pole walki poza USA,bo to dla nich korzystniejsze, i prawdopodobnie mają rację.

  22. to bardzo proste.
    Amerykanie mają od dawna opanowana jedna strategię wojenną. Walczyć na terenie wroga. Dzięki temu jedynymi ludźmi jacy giną są żołnierze, kraj się rozwija nie niepokojony, a jeszcze pobudza to gospodarkę, a i żołnierze nie siedzą bezczynnie.
    Talibowie zamiast tracić siły i energię na podkładanie bomb pod samolotami pasażerskimi czy w przedszkolach.
    Po WTC Amerykanie postanowili przenieść pole walki poza USA,bo to dla nich korzystniejsze, i prawdopodobnie mają rację.

  23. to bardzo proste.
    Amerykanie mają od dawna opanowana jedna strategię wojenną. Walczyć na terenie wroga. Dzięki temu jedynymi ludźmi jacy giną są żołnierze, kraj się rozwija nie niepokojony, a jeszcze pobudza to gospodarkę, a i żołnierze nie siedzą bezczynnie.
    Talibowie zamiast tracić siły i energię na podkładanie bomb pod samolotami pasażerskimi czy w przedszkolach.
    Po WTC Amerykanie postanowili przenieść pole walki poza USA,bo to dla nich korzystniejsze, i prawdopodobnie mają rację.

  24. to bardzo proste.
    Amerykanie mają od dawna opanowana jedna strategię wojenną. Walczyć na terenie wroga. Dzięki temu jedynymi ludźmi jacy giną są żołnierze, kraj się rozwija nie niepokojony, a jeszcze pobudza to gospodarkę, a i żołnierze nie siedzą bezczynnie.
    Talibowie zamiast tracić siły i energię na podkładanie bomb pod samolotami pasażerskimi czy w przedszkolach.
    Po WTC Amerykanie postanowili przenieść pole walki poza USA,bo to dla nich korzystniejsze, i prawdopodobnie mają rację.