Reklama

Z analogiami trzeba niezwykle uważać, ale zdarzają się porównania naprawdę celne. Mnie przypadło do gustu zestawienie rechotu wokół dwukrotnej kandydatury Piotra Glińskiego na technicznego premiera, z poważnym traktowaniem nieustającej aspiracji Donalda Tuska, który już za chwilę zostanie europejską szychą. Przyznam się uczciwie, że kompletnie się nie interesuję biurokratycznymi marionetkami, ani ich stanowiskami. Nie rozpoznaję tych nieistotnych stanowisk i sprawujących urzędy, ale jedno widzę gołym okiem, to są postaci gogolowskie. Gogol wziął sobie do serca sławetną instrukcje Piotra Wielkiego: „Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego”. Tusk wypełnia kryteria europejskiego urzędnika na najwyższym szczeblu, dokładnie tak się prezentuje na widok Merkel i innych przywódców, ale to żadna sztuka, gdy się jest w ekipie PO i żaden atut w konkursie na europejski stołek. Skoro warunkiem brzegowym jest głupota i uległość bijąca z twarzy kandydata, to siłą rzeczy konkurencja jest bezkresna. Proponuję przyjrzeć się, tak rasistowsko i z mową nienawiści na ustach, wszystkim twarzom wysokich europejskich urzędników, to znaczy na papierze wysokich. Barroso, Ashton, Rompuy i nasz Lewandowski, czy to nie jest gotowy materiał ludzki do slapstickowej komedii, tudzież gotowe postaci, bez charakteryzacji, commedii dell’arte. Pantalone, Dottore, Poliszynel i Colombina gorsza niż w oryginale. Brzydko, prymitywnie i nierozumnie jest się naśmiewać z czyjejś fizyczności, ale czasami coś człowieka trafia na starcie i nie puszcza do mety. Istnieją brzydale, w których kochają się niewiasty i niezbyt urodziwe niewiasty podbijają serca przystojnym mężom. Nie w urodzie, nie w czepianiu się do fizis tkwi sedno sprawy, ale właśnie w gogolowskiej ilustracji, widzisz bohatera i nie musisz pytać, co on ma w głowie, a raczej czego nie ma.

Na takim tle literackim, po raz 154 wrzucono do mediów porażającą wiadomość; „Tusk będzie europejskim wodzem”. Upał taki, że się myśleć i prostować głupot nie chce, ale co bardziej ambitni i odważni pisali już kilka dni temu, że media obiecują Tuskowi Inflanty. Stary, nudny, prymitywny numer. Gdzieś tam złapano Tuska na balkonie z Merkel, gdy był przepytywany na okoliczność taśm i innych podsłuchów, no to poszła do Hajdarowicza plota, że „ustalenia zapadły”. Kilka dni jałowej gadaniny, której finał znał każdy obserwator politycznego cyrku. Nakręca się publikę wizją szklanych domów i złotych sklepień, by przejść do bohaterskiej prozy życia. Nasze dobro narodowe mogłoby się zażerać ptasim mleczkiem i obłapiać gejsze, piastując najwyższe urzędy w Europie, ale poświęca się dla Polski. Ile razy przerabialiśmy tę kandydaturę, przy której Gliński miał realne szanse zostać nie tylko technicznym, ale rzeczywistym premierem? I za każdym razem w tych samych malinach hasają naiwniacy, produkując brednie z głupotami. Znów na stołkach spoczną twarze z komedii commedii dell’arte, jeśli ktoś ma wątpliwości to przecież wybrano pierwszego, nikomu nieznanego Pantalone z Luksemburga, Jeana-Claude Juncker’a.

Prowincja może zapomnieć o wysokich i realnie nieistotnych urzędach, konkurencja jest tak duża, że najgłupsze wyrazy twarzy są wybierane pośród twarzy zachodnich. Coś tam muszą polskiej kolonii odpalić, z czego „murzyńskość” zrobi wielki sukces, jak z przewodniczącego Buzka, który stukał „łaską” i tyle zrobił dla Polski, ale to nie będzie nic powyżej „teczkowego”. Istnieje taka teoria, że Tusk byłby doskonały, ponieważ łatwo nim manewrować i Merkel robiłaby swoje interesy. Zgadzam się z oczywistością, tylko poszerzam do rzeczywistych rozmiarów. Tuskiem może sterować każdy, Putin, Kulczyk, USA podsłuchujące panią kanclerz, mongolski minister sportu i wódz plemienia Dakota. Dlatego Merkel nie chce mieć marionetek, do których nie będzie miała wszystkich sznureczków, bo wiadomo czym się kończy sterowanie laleczką, gdy się nią szarpie na oślep z przeciwnych końców. Odegrano zwykły teatrzyk dla stałej klienteli, reszta smaży pośladki w słońcu, kiełbasę grillową na ruszcie i śmieje się z Legii Warszawa, która przerżnęła z księgowymi i kierowcami autobusów z Dublina.

Reklama
Poprzedni artykułRaty 0%, wynagrodzenie nawet do 400 euro na godzinę, czyli radosna księgowość Złotego Melona
Następny artykułPogadajmy na żywo jak w Internecie i „Ani słowa o Żydach”
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

14 KOMENTARZE

  1. Tymczasem Putin strącił
    Tymczasem Putin strącił rękami zielonych ludzików 300 ludzi z Malezji i zdaje się m.in. z Holandii. Holandia do spółki z enerdówą Angelą popiera Rosję, więc na spokojnie przełkną dzisiejszy "incydent". Rakietę pewnie podpisano po ukraińsku, ew. polski batalion załatwił ten nieszczęsny samolot. Jestem pd wrażeniem propagandy radzieckiej.

  2. Tymczasem Putin strącił
    Tymczasem Putin strącił rękami zielonych ludzików 300 ludzi z Malezji i zdaje się m.in. z Holandii. Holandia do spółki z enerdówą Angelą popiera Rosję, więc na spokojnie przełkną dzisiejszy "incydent". Rakietę pewnie podpisano po ukraińsku, ew. polski batalion załatwił ten nieszczęsny samolot. Jestem pd wrażeniem propagandy radzieckiej.