Trybunał profesorów i bezprawia

Prześlij dalej:

Trybunał Konstytucyjny to piętnaście synekur, czyli stanowisk sędziowskich, wysokopłatnych, piastowanych dziewięć lat. Większość zajmujących je osób to łasi na tytuły i apanaże profesorowie, których kwalifikacje moralne i merytoryczne są co najmniej wątpliwe. Nie wiem czy każdy z nich czeka na jakiś medal, ale można wysunąć przypuszczenie graniczące z pewnością, że tak właśnie jest. Może to być medal nawet od Putina albo jakiegoś afrykańskiego satrapy i mordercy.

Ciekawe czy Rzepliński przyjąłby medal od Boko Haram? Teraz oczywiście nie, ale w innych okolicznościach? Chyba by wziął, jak połaszczył się o papieski krążek, wielki rarytas, którego katolicki prezes nie mógł sobie odmówić. Nie był po prostu w stanie na niego poczekać do emerytury. Jego zdolność sądzenia, przede wszystkim sądzenia w sprawach podstawowych, znajduje się w fazie zaawansowanego uwiądu, ale kto u nas to zauważa. Rzepliński pokazał się jako dobry katolik. A mnie się on ukazał jako oportunista, bez charakteru, moralności, a przede wszystkim zdolności do trzeźwego sądu. Rzepliński to zepsuty katolik, ale komu to przeszkadza w kraju zdominowanym przez ludzi mu podobnych.

Teraz sobie Rzepliński powinien przypiąć papieski krążek na todze i w takiej dekoracji orzekać jako prezes Trybunału Konstytucyjnego. Przecież tego rodzaju orderu, najwyższego dla katolików, nie powinno się trzymać w domu. Należy go pokazywać. Zwłaszcza powinien go pokazywać człowiek o mentalności Wyszynskiego. Nie kardynała oczywiście, tylko prokuratora Andrieja Wyszynskiego.

Bardzo łatwo przychodzi sędziom pozbawionym zdolności uczciwego sądzenia, uwikłanym w rozmaite interesy i poddanym presji religijnej, moralna i intelektualna degrengolada, prowadząca do ferowanie niekompetentnych wyroków. Widać ją szczególnie po orzeczeniu wydanym w grudniu 2014 r. w sprawie uboju rytualnego, który stał się przedmiotem negatywnej oceny, drwin i oburzenia resztki prawników zdolnych jeszcze do krytycznego myślenia. Sędziowie TK po prostu zalegalizowali nie tylko ubój rytualny bez ogłuszania, ale w ogóle dopuścili masowe prowadzenie uboju zwierząt bez uprzedniego ogłuszania. Ustalenia nauki nie zainteresowały ich, jak i nie przyciągnęła uwagi zmiana stosunku ludzi do zwierząt.

Profesorski trybunał uznał, że jak się zwierzę morduje, to nie boli, czyli można zabijać wedle uznania, po prostu jak się opłaci. Z szacunkiem dla żydowskiego zabobonu. Ponieważ rzekomo nie ma badań dowodzących, że zwierzęta cierpią podczas szlachtowania.

Oczywiście przemądrzali sędziowie nie wzięli też pod uwagę aspektu moralnego. Nie mają pojęcia, że zabijanie zwierząt już od dwóch stuleci jest oceniane w tych kategoriach i te oceny od dawna znajdują odbicie w ustawodawstwie. Sędziów interesował tylko efekt biznesowy i ochrona religijnego zabobonu. Przez niektórych szumnie nazywana wolnością religijną.

Tak Trybunał Konstytucyjny, ważna instytucja demokratycznego państwa, kształtuje nie jego system prawa, ale umacnia mechanizmy promujące konformizm. Pod kierunkiem profesorów prawa cała instytucja zachowuje się konformistycznie i bezmyślnie.

Sędziowie nie są zdolni do refleksji nawet nad statusem Trybunału Konstytucyjnego i postrzeganiem ich samych w społeczeństwie. Nie zdają sobie sprawy z tego, że istnienie każdego sądu, w szczególności zaś Trybunału Konstytucyjnego, ferującego wyroki nie nad konkretnymi ludźmi, lecz nad prawem, jest możliwe tylko w pewnych warunkach. Gdy krytyka takiej instytucji jest minimalna.

Strony

3834 liczba odsłon

Autor artykułu: wujek Boczniak