Tomek Lisienko bardziej zdesperowany niż Donald Tusk

Prześlij dalej:

W nowej rzeczywistości, która się pojawiła po przewrocie politycznym na Ukrainie, wręcz nie wypada przynajmniej raz nie nazwać Władimira Putina bandytą z KGB. Każdy szanujący się celebryta i dziennikarz ma już za sobą egzorcyzm, bo jak wiadomo dotąd lepsze towarzycho było opętane miłością do Rosji Radzieckiej i uprawnianiem najlepszych stosunków, to znaczy towarzycho wystawiało zadek, a niedźwiedź robił swoje. Niestety akcja zawiera szereg pułapek, w tym tę najgroźniejszą – przyznanie racji Lechowi Kaczyńskiemu. Nie wszyscy potrafią sobie poradzić z pułapkami i dlatego próbują trzymać kurs. Co ciekawe dość sprawnie działają dziennikarze z Gazety Wyborczej, którzy jakby się pogodzili, że tę jedną rzecz można Lechowi Kaczyńskiemu oddać. Redakcja Michnika znana jest z tego typu uwiarygodniania ideologicznego przekazu, poprzez powielanie metod Putina. Od czasu do czasu zaważą oczywistość, żeby na tej bazie sprzedać setkę fikcji. Rozpoczęła się seria zachowań przypominających przyzwoitość, coś na wzór tej „obiektywnej” dziennikarki z radzieckiej TV, która „nawrzucała” Putinowi. U nas za dziennikarkę robiła dziś Wielowieyska i trudno mi powiedzieć, czy jej zachowanie pani jest efektem szkoleń przeprowadzonych w ramach kolektywu, czy też osobiście doszła do wniosku, że będzie dla niej lepiej, gdy powie coś pozytywnego o Lechu Kaczyńskim, broń Boże o Jarosławie. Nieistotne, ważne jest to, że profesjonaliści potrafią się odpowiednio zachować, mają zdolność do zaciskania zębów i wymuszania na sobie właściwych opinii. Wielowieyska uwiarygodniła się Kaczyńskim, uznając wizytę w Gruzji za bardzo istotną i wydawałoby się, że taki fachowiec jak Tomek Lisienko nie da się podpuścić niczym dziecko, ale nie wytrzymał. Nienawiść do Kaczyńskiego sprawiła, że Tomek Lisienko zrobił inną woltę. Na okładce bulwarówki Newsweek pojawił się nowy zagorzały przeciwnik Putina i wygląda trzy razy groźniej niż najpodlejszego autoramentu przeróbka komputerowa stylizująca Antoniego Macierewicza na psychopatę Pan Maleńczuk stał się patriotą i z majchrem w dłoni chce zabijać dla Polski.

Strony

23858 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. Jedna chabeta W. czy druga chabeta K, to w sumie jedna i ta sama szkapa. Lis się nigdy na Kaczyńskiego nie przesiądzie. Karawana Tuska idzie dalej, Lis poniesie trumnę. Trochę żałoby i pewnie na Millera, albo Palikota. 

  2. trawestując jego wynurzenia,  odnośnie sposobu na polityczny sukces, Lis ma na twarzy krew i spermę Tuska. Taka jest cena "sukcesu". Co do Maleńczuka, to ma on z kolei kał na klacie.
    Przepraszam za język, ale inaczej się nie da.

  3. "W środku kryzysu na Krymie, niemiecki koncern energetyczny RWE planuje przekazać rosyjskiemu oligarsze firmę zajmującą się strategicznymi paliwami. Przedsiębiorstwo ma koncesje na poszukiwanie surowców m. in. w Polsce".
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1077321,RWE-chce-sprzedac-Rosjaninowi-spolke-wydobywajaca-rope-i-gaz

  4. Tekst jak zawsze wyborny. Ten ubawił mnie do łez w kontekście pytania, które niedawno temu mi zadano:
    - Czy wiesz dlaczego pewna anorektyczka wpadła w depresję?
    - ???????
    - Ponieważ całkowicie przez przypadek dowiedziała się, że ma jelito grube.

    Tak więc moi drodzy na podstawie tekstu Piotra i odpowiedzi na pytanie, które mi zadano można budować niezliczone modele myślowe, w  których występuje (występują) anorektyczka (cy), postępująca nieujawniona depresja oraz rzeczone jelito z zawartością.

  5. avatar

    Pamiętam, jak towarzysze testowali szanse Lisenki do wyborów prezydenckich w 2005 roku. Nagle nie wiadomo skąd, na szczycie sondaży pojawił się redakor Tomasz, a cały naród o niczym innym nie marzył, li tylko o Lisie - jako głowie państwa. Ta medialna nawalnka, urabiające opinię publiczną wrzutki, trwały kilka tygodni, a ja wtedy zastanawiałem się, nie znając mechaniznów działania PRL-u BIS, skąd oni do ch..a wytrzepali tego Lisa?
    Też jestem ciekaw Tusk czy nietusk i stawiam raczej na tę pierwszą opcję. Szykowana na następczynię SorryEla za wcześnie wypaliła z działa dość dużego kalibru :)))

  6. Premierzyca rzeczywiście się schowała, albo ją swiadomie schowali. Pewnie też testowali ją jak Lisa w 2005 roku. Ich metody nie zmieniły się od lat. Podobnie jest w gospodarce, produkt jest testowany na reprezentatywnej grupie osób, spodoba się, wchodzi do produkcji. Wszystko musi się sprzedać. Inaczej idzie do lamusa. 

  7. avatar

    Jakby mi tak poparcie leciało na zbity ryj po jej wypowiedziach :) Przypomnijcie sobie jednak, co się działo w mediach po jej nominacji. Ja już bałem się z domu wychodzić, by po otwarciu drzwi nie okazało się, że za nimi stoi premiera i wytrzeszcza na mnie oczy..
    No i wystarczyło trochę lodu, lekki atak wyjątkowo przecież łagodnej zimy :)))

  8. Jezu drogi, ja sobie wtedy nawet myślałam, że on się może nadaje, taki typ absolwenta amerykańskiej uczelni, mea culpa ...

  9. Zauważyłem pewna rzecz, dotyczącą sondaży. Spora część ludzi uważa że jeśli PIS wygra wybory, pomomo 30% poparcia, dokładają zdanie, z kim zawiążą koalicję. Nie wiem czy to nie jest metoda sondaży pod ten typ. Możecie wygrać, ale i tak my będziemy rządzić. Dodam, ze psychologicznie ludzie popierają, ze wzgledu na egoistyczny kierunek, i głosują na największe partie, działa to tak, że nie oddaje się głosów na partie niszowe, ze względu na to że większość nie lubi stawiać na przegranych. Nawet najlepsza partia, nie ma szans bez odzwierciedlenia w sonadażach. Czynnik wymieniłem. 
    Kiedy partie idą w łeb w łeb, sytuacja trochę jest inna. Dotyczy to bardziej niezdecydowanych. Tutaj dziala bardziej, albo albo. Kierowanie sondazami, moim zdaniem ma taką cechę. 
    Teoretycznie poparcie rzędu 40-50% dla PIS, trochę w mózgownicy już zmienia, bo coś dzieje się nie tak, ale nie bardzo wiadomo co. Większość tak myśli. Ludzie są ukierunkowani. Dzialają pochopnie i bez przemyślenia. O wiedzy, to mozna zapomnieć. Dyskusja z pierwszym lepszym nie popierającym PIS jest z góry wiadoma. Nie trzeba z nikim w dyskusję wchodzić, wystarczy obejrzeć tv, i już wiadome co delikwent myśli. 
    Oczywiście nie dotyczy to tylko polityki. Plytkość wiadomości, (czytanie samych nagłówków), plus treści z salonu, prezentowane w prasie, dają jasny obraz rzeczywistości. 

  10. Redaktor nie jest w szpicy głównego nurtu. Ma wprawszie legitymację celebryty, ale tymczasową, nie dożywotnią. Dożywotniej się nie dostaje, takową się ma od urodzenia w odpowiedniej rodzinie.
    Jako parweniusz jest zagubiony i musi trzymać się tego co już złapał.
    Sądzę że sam chce zastąpić Tuska. Nikomu tego nie zdradzi, ot takie marzenie.

  11. Strony