Reklama

Misternie wyrzeźbionym, obrotowym fałszem „moralny

Misternie wyrzeźbionym, obrotowym fałszem „moralnym” ciska się niemal każdego dnia z ekranów i szpalt po oczach maluczkich. Najpodlejszym z zajęć jest dłubanie w genach, przypisywanie zstępnym cech dziedzicznych i innych odpowiedzialności przodków. Według tej technologii zupełnie nie jest ważne, że Michael Corleone był synem Vito Corleone, ani nawet to, że Zygmunt August był synem Zygmunta Starego. Od dwudziestu lat w Polsce wiele znamienitych postaci nie ma drzewa genealogicznego, nie mają rodziców, za to chętnie chwalą się dziećmi. Ileż razy wielkie sławy odbierały wielkie nagrody, choćby takie Wiktory? Sprawdziłem jeden przypadek. Tomasz Lis odebrał dziewięć razy statuetkę Wiktora i ani razu nie podziękował swoim rodzicom z imienia i nazwiska. Dlaczego miałby to robić? Jeżeli chodzi o matkę Tomasza Lisa, to niestety nie mam bladego pojęcia, nie sposób dotrzeć do jakichkolwiek informacji, natomiast w przypadku ojca Tomasza Lisa, zachowanie syna jest co najmniej dziwaczne. Tomasz Lis spytany w luźnej kuluarowej rozmowie o swego ojca, nie wiedzieć z jakiej przyczyny rzucił egzaltowaną mową obrończą: „Mój ojciec był najsprawiedliwszym z ludzi i najuczciwszym z Polaków”. Ilu nie tak bardzo sławnych ludzi na proste pytanie o ojca, które pada w prawie każdym „tokszole” odpowiada w ten sposób, zamiast po prostu powiedzieć: „Mój ojciec był tokarzem, szewcem, żołnierzem, pisarzem, galwanizerem, kierowcą rajdowym”. Jak miał na imię pana ojciec, redaktorze Lis? Czy był tokarzem? Dlaczego „najsprawiedliwszy z ludzi i najuczciwszy z Polaków” pozostaje anonimowy, a jego dorobek nie został dotąd nagrodzony Orłem Białym?

Prywatna sprawa Tomasza Lisa? Nie grzebać w genach? Niestety nie da się, ponieważ Tomasz Lis jest osobą, która wyznacza standardy dla debaty publicznej, niedawno na przykład chciał wydobyć prawdziwą twarz jednego z polityków. Też bym tak chciał. Trzeba się tych standardów trzymać, inaczej opadnie nam jakość w przestrzeni publicznej. Tomasz Lis ustalił standard jeszcze inny standard, który nie zakłada żadnych oporów przed genetycznym grzebaniem, tak bardzo nie zakłada, że nawet nie bawi się w detal, ale leci hurtem: „Smoleńska tragedia uaktywniła pewną genetyczną skazę występującą u części nadwiślańskiej ludności. Na dziesięciolecia dała pożywkę infantylizmowi, egzaltacji i cierpiętnictwu lubiącym się przebierać za patriotyzm, gotowość cierpienia dla ojczyzny i pragnienie złożenia ofiary na ojczyzny ołtarzu, nawet jeśli mszę odprawia przy nim nie ksiądz Skarga, ale ojciec biznesmen. A więc znowu nam zrobili krzywdę, znowu straszliwy wróg wystąpił przeciw nam, znowu cios w samo jądro polskości zadano z samego jądra ciemności. Wprawdzie 100 ofiar to nie 250 tys., jak w powstaniu warszawskim, ale zawsze to coś.” Z tego wywodu wynika, że człowiek wychowany w konkretnym środowisku na dziesięciolecia przejmuje cechy środowiska, tutaj akurat środowisko nazywa się „lud nadwiślański”, żeby bardziej sponiewierać obciachowych Polaków. Jak rozumiem jest to powszechna reguła genetyczna, zatem da się zastosować do wielu środowisk. Środowisko patriotyczne zamieniam na środowisko peerelowskich funkcjonariuszy i genetycznie wygląda to tak, że dozgonna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, uznanie PZPR za przewodnią siłę narodu, awanse społeczne, przyspieszone talony na samochody i mieszkania są zapisane w kodzie DNA ludu nadwołżańskiego.

Z chwilą gdy zatrzymamy obrotową technologię grzebania w genach i wyjdzie nam symetryczny wskaźnik dla wszystkich żywotów oraz genów, musimy zachować konsekwencję. Albo Tomasz Lis grzebiąc w genach powinien dołączyć do oszołomów w gatunku „ojca biznesmena” albo powinien dołączyć do genetycznie spaczonych peerelowskim wychowaniem, zakorzenionym na dziesięciolecia. Wybór pozostawiam panu redaktorowi i już się tłumaczę, skąd ta dychotomia w wyborze. Otóż, pojęcia nie mam czy ojciec Tomasza Lisa był „najsprawiedliwszym z ludzi i najuczciwszym z Polaków”, bo pan Tomasz zapomniał powiedzieć nie tylko czym konkretnie ojciec się zasłużył, ale jak miał na imię. Wiem natomiast ponad wszelką wątpliwość, że ojciec Tomasza Lisa był wysokim oficerem Ludowego Wojska Polskiego w Śląskim Okręgu Wojskowym. Tomasz Lis genetycznie jest związany z tą częścią ludu nadwołżańskiego, która w LWP przechodziła polityczne szkolenia i przysięgała wierność ZSRR. Gdyby pan Tomasz Lis zdecydował się jednak podać imię swojego ojca, choćby przy odbiorze kolejnej nagrody od gastronomów nadwiślańskich, to wtedy moglibyśmy skonfrontować jego ocenę z moimi informacjami na temat pewnego oficera LWP o nazwisku Lis. Ten oficer, którego życiorysem dysponuję, był absolwentem WULM, potem politycznym oficerem w SOW LWP, a w stanie wojennym gorliwym zwolennikiem stanowczego traktowania awanturującej się opozycji, słowem stał tam gdzie ZOMO. Panie redaktorze Lis, ponieważ czuję się genetycznie i hurtowo zrecenzowanym przez pana, proszę uprzejmie, aby pan był łaskaw napisać coś o swoich genach. Pan w stylu peerelowskim wydał zbiorowy i pokazowy wyrok bez procesu, ja chciałbym cywilizowanej formy i zacznę od przesłuchania, na początek proszę podać imię ojca. Następnie zadam kilka innych prostych pytań:
1) Jaki był skład jury otwartego konkursu na dziennikarza telewizyjnego TVP organizowanego w 1990 roku, który pan wygrał? Wiadomo, że prezesem w tym czasie był TW „Kowalski” i TW Zbigniew Andrzej Drawicz. Czy prezes zasiadał w jury, czy może któryś z członków zarządu na przykład Lew Rywin, agent II Departamentu MSW PRL?
2) Co pana łączyło z Mieczysławem Wachowskim(przyjacielem), szefem gabinetu Lecha Wałęsy TW „Bolek”, podejrzewanym o przyjęcie łapówki od gangstera Słowika i skazanego za składanie fałszywych zeznań?
3) Co pan robił w zarządzie fundacji Pro Civili, która teoretycznie zajmowała się wspieraniem wojskowych i innych milicjantów, odchodzących lub wyrzuconych ze służby, a w praktyce wyprowadziła z WAT (Wojskowej Akademii Technicznej) około 400 milionów złotych? Jak się pan czuł w towarzystwie niejakiego Manfreda Holletscheka twórcy piramidy finansowej “Global System”, który odsiedział swoje, za inne przestępstwa? W ilu naradach brał pan udział i co pan ustalił z pozostałymi członkami zarządu: peerelowskim generałem Stanisławem Świtalskim, czy TW „Roman” Jerzym Maksymiukiem, prawą ręka Andrzeja Leppra.
4) Jak pan genetycznie wytłumaczy, że kolejno pańskimi szefami byli peerelowscy donosiciele lub aparatczycy. TW „Kowalski” Andrzej Drawicz, Lew Rywin skazany tylko za jedną aferę, agent esbecki, członek peerelowskiego Radiokomitetu. Mariusz Walter dziennikarz peerelowskiej telewizji, członek PZPR, rekomendowany przez Jerzego Urbana do specjalnego oddziału propagandowego mającego poprawić wizerunek SB i ZOMO. Jan Wejchert agent II Departamentu MSW PRL i WSI. Zygmunt Solorz-Żak, wcześniej Piotr Krok i Piotr Podgórski, TW Zeg.

Panie redaktorze czy pana genetycznie ciągnie do swoich i czy właśnie z tego powodu rozpaczliwie boi się pan nadwiślańskiego ludu, który oprócz telewizorów i kolorowych gazet ma jeszcze mózg i mózgu używa? I na koniec takie drobne podsumowanie pana genetycznych magnesów, pańska aktualna żona, to Hanna Kedaj, córka peerelowskich agentów i politruków umieszczonych na „liście kanalii” Stefana Kisielewskiego. Z panem trudno się nie zgodzić, pańska kontrowersyjna teza o genetycznym kodzie zapisanym na dziesięciolecia znajduje dziesiątki dowodów w pańskim życiorysie i ścieżce kariery.

Reklama

35 KOMENTARZE

  1. Lis – archiwalia
    W myśl zasady, że nieprzyjacioły naszych nieprzyjaciół bywają sojusznikami etapu, przypomnę, co o Lisie mówił Mariusz Walter. W wywiadzie dla Najsztuba daje krótką charakterystykę owego pana. Tekst jest dawny, więc może warto sobie odświeżyć :
    wiadomosci.wp.pl/kat,9811,title,Lis-to-czlowiek-chorobliwie-ambitny-i-egocentryczny—mowi-Mariusz-Walter,wid,4934770,wiadomosc.html
    A swoją drogą, cała ta dziennikarska kurwa brać  jest siebie warta.
    Poniżej zapis wywiadu z Lisem, na który Najsztub powołuje się w rozmowie z Walterem.
    niniwa2.cba.pl/tomasz_lis_boi_sie_wilczego_biletu.htm

    P.S. Ta strona niniwa2.cba.pl/ to niezły śmietnik internetowy, na którym można znaleźć całkiem ciekawe, gdzie indziej już niedostępne rzeczy.
    Pozdrowienia

    • Dodać do tego specyfikę Czerwonej Góry
      tzn. Zielonej Góry – czerwonej na wskroś. Miejscu festiwalu piosenki radzieckiej (właśnie reaktywowanej) oraz siedziby PZPR/SLD w uroczym pałacyku w samym centrum.
      Smutne, zielonogórskie blokowiska były ,,metropolią” dla licznej kadry ludowego wojska – z Żagania, Żar i Świętoszowa. Bo jak mawiali ,,światowcy” w zielonych mundurach, przy wódce – są trzy największe kurorty na świecie : Las Palmas Las Vegas i Żagań las.
      Czymże ma się chwalić ,,intelektualista” Lis? Jakie drzewo genealogiczne narysować? Musiałby w korzeniach tej sosny z żagańskiego lasu wymalować tatę i sowieckiego politruka ze 149 Dywizji w Szprotawie – jak z jednej szklanki ,,za pabiedu”…

  2. Lis – archiwalia
    W myśl zasady, że nieprzyjacioły naszych nieprzyjaciół bywają sojusznikami etapu, przypomnę, co o Lisie mówił Mariusz Walter. W wywiadzie dla Najsztuba daje krótką charakterystykę owego pana. Tekst jest dawny, więc może warto sobie odświeżyć :
    wiadomosci.wp.pl/kat,9811,title,Lis-to-czlowiek-chorobliwie-ambitny-i-egocentryczny—mowi-Mariusz-Walter,wid,4934770,wiadomosc.html
    A swoją drogą, cała ta dziennikarska kurwa brać  jest siebie warta.
    Poniżej zapis wywiadu z Lisem, na który Najsztub powołuje się w rozmowie z Walterem.
    niniwa2.cba.pl/tomasz_lis_boi_sie_wilczego_biletu.htm

    P.S. Ta strona niniwa2.cba.pl/ to niezły śmietnik internetowy, na którym można znaleźć całkiem ciekawe, gdzie indziej już niedostępne rzeczy.
    Pozdrowienia

    • Dodać do tego specyfikę Czerwonej Góry
      tzn. Zielonej Góry – czerwonej na wskroś. Miejscu festiwalu piosenki radzieckiej (właśnie reaktywowanej) oraz siedziby PZPR/SLD w uroczym pałacyku w samym centrum.
      Smutne, zielonogórskie blokowiska były ,,metropolią” dla licznej kadry ludowego wojska – z Żagania, Żar i Świętoszowa. Bo jak mawiali ,,światowcy” w zielonych mundurach, przy wódce – są trzy największe kurorty na świecie : Las Palmas Las Vegas i Żagań las.
      Czymże ma się chwalić ,,intelektualista” Lis? Jakie drzewo genealogiczne narysować? Musiałby w korzeniach tej sosny z żagańskiego lasu wymalować tatę i sowieckiego politruka ze 149 Dywizji w Szprotawie – jak z jednej szklanki ,,za pabiedu”…

  3. Lis – archiwalia
    W myśl zasady, że nieprzyjacioły naszych nieprzyjaciół bywają sojusznikami etapu, przypomnę, co o Lisie mówił Mariusz Walter. W wywiadzie dla Najsztuba daje krótką charakterystykę owego pana. Tekst jest dawny, więc może warto sobie odświeżyć :
    wiadomosci.wp.pl/kat,9811,title,Lis-to-czlowiek-chorobliwie-ambitny-i-egocentryczny—mowi-Mariusz-Walter,wid,4934770,wiadomosc.html
    A swoją drogą, cała ta dziennikarska kurwa brać  jest siebie warta.
    Poniżej zapis wywiadu z Lisem, na który Najsztub powołuje się w rozmowie z Walterem.
    niniwa2.cba.pl/tomasz_lis_boi_sie_wilczego_biletu.htm

    P.S. Ta strona niniwa2.cba.pl/ to niezły śmietnik internetowy, na którym można znaleźć całkiem ciekawe, gdzie indziej już niedostępne rzeczy.
    Pozdrowienia

    • Dodać do tego specyfikę Czerwonej Góry
      tzn. Zielonej Góry – czerwonej na wskroś. Miejscu festiwalu piosenki radzieckiej (właśnie reaktywowanej) oraz siedziby PZPR/SLD w uroczym pałacyku w samym centrum.
      Smutne, zielonogórskie blokowiska były ,,metropolią” dla licznej kadry ludowego wojska – z Żagania, Żar i Świętoszowa. Bo jak mawiali ,,światowcy” w zielonych mundurach, przy wódce – są trzy największe kurorty na świecie : Las Palmas Las Vegas i Żagań las.
      Czymże ma się chwalić ,,intelektualista” Lis? Jakie drzewo genealogiczne narysować? Musiałby w korzeniach tej sosny z żagańskiego lasu wymalować tatę i sowieckiego politruka ze 149 Dywizji w Szprotawie – jak z jednej szklanki ,,za pabiedu”…

  4. nie jego wina że jest najlepszy na świecie
    To że dziecko ogromnej, i właściwie międzynarodowej rodziny bezpieczniackiej jest skazane na sukces w dowolnie wybranej dziedzinie rozrywki czy biznesu jest faktem, jednak do tak specyficznej roboty jak dziennikarstwo gwiazdorskie potrzebne są dodatkowe zalety ciała i psychiki.
    Trzeba być od malucha czarusiem, ulubieńcem pań przedszkolanek i ciotek, przyzwyczajonym do tego że zawsze więcej mu wolno niż mniej udanym kolegom, kuzynom, braciom itd.
    To jest do tego stopnia trwały fundament udanego, wesołego życia, że spotyka się prezesów czarusiów dociągających w tym imagu do sześćdziesiątki, i tak samo trzepoczących cudnymi rzęsami jak kiedyś w przedszkolu.
    Lis to wszystko ma. Jest piękny, przekonany o swej przyrodzonej wyjątkowości, do tego posiada rzadki dar mówienia obcym językiem, po polsku gada dobrze, płynnie, nie jest głupi. Czego chcieć więcej od gwiazdora?
    Trzeba mu zazdrościć, a nie winić nieboraka za dobre geny elastycznych moralnie ojców. Chyba, że takiemu czarusiowi odbije, i wbrew swej naturze zamiast bawić się piastowanym stanowiskiem bierze się za poważne sprawy, np za politykę i urządzanie życia społeczeństwu, wtedy faktycznie trzeba bardzo uważać.

  5. nie jego wina że jest najlepszy na świecie
    To że dziecko ogromnej, i właściwie międzynarodowej rodziny bezpieczniackiej jest skazane na sukces w dowolnie wybranej dziedzinie rozrywki czy biznesu jest faktem, jednak do tak specyficznej roboty jak dziennikarstwo gwiazdorskie potrzebne są dodatkowe zalety ciała i psychiki.
    Trzeba być od malucha czarusiem, ulubieńcem pań przedszkolanek i ciotek, przyzwyczajonym do tego że zawsze więcej mu wolno niż mniej udanym kolegom, kuzynom, braciom itd.
    To jest do tego stopnia trwały fundament udanego, wesołego życia, że spotyka się prezesów czarusiów dociągających w tym imagu do sześćdziesiątki, i tak samo trzepoczących cudnymi rzęsami jak kiedyś w przedszkolu.
    Lis to wszystko ma. Jest piękny, przekonany o swej przyrodzonej wyjątkowości, do tego posiada rzadki dar mówienia obcym językiem, po polsku gada dobrze, płynnie, nie jest głupi. Czego chcieć więcej od gwiazdora?
    Trzeba mu zazdrościć, a nie winić nieboraka za dobre geny elastycznych moralnie ojców. Chyba, że takiemu czarusiowi odbije, i wbrew swej naturze zamiast bawić się piastowanym stanowiskiem bierze się za poważne sprawy, np za politykę i urządzanie życia społeczeństwu, wtedy faktycznie trzeba bardzo uważać.

  6. nie jego wina że jest najlepszy na świecie
    To że dziecko ogromnej, i właściwie międzynarodowej rodziny bezpieczniackiej jest skazane na sukces w dowolnie wybranej dziedzinie rozrywki czy biznesu jest faktem, jednak do tak specyficznej roboty jak dziennikarstwo gwiazdorskie potrzebne są dodatkowe zalety ciała i psychiki.
    Trzeba być od malucha czarusiem, ulubieńcem pań przedszkolanek i ciotek, przyzwyczajonym do tego że zawsze więcej mu wolno niż mniej udanym kolegom, kuzynom, braciom itd.
    To jest do tego stopnia trwały fundament udanego, wesołego życia, że spotyka się prezesów czarusiów dociągających w tym imagu do sześćdziesiątki, i tak samo trzepoczących cudnymi rzęsami jak kiedyś w przedszkolu.
    Lis to wszystko ma. Jest piękny, przekonany o swej przyrodzonej wyjątkowości, do tego posiada rzadki dar mówienia obcym językiem, po polsku gada dobrze, płynnie, nie jest głupi. Czego chcieć więcej od gwiazdora?
    Trzeba mu zazdrościć, a nie winić nieboraka za dobre geny elastycznych moralnie ojców. Chyba, że takiemu czarusiowi odbije, i wbrew swej naturze zamiast bawić się piastowanym stanowiskiem bierze się za poważne sprawy, np za politykę i urządzanie życia społeczeństwu, wtedy faktycznie trzeba bardzo uważać.

  7. To już “enty” tekst z tej
    To już “enty” tekst z tej serii i za każdym razem przecieram oczy ze zdziwienia, bo oś dyskusji wiecznie ta sama. Jakie grzechy rodziców? Jakie się pytam? Profity rodziców nie grzechy, paserka genetyczna, a nie trauma. Takie to trudne do zrozumienia? Może mniej kalek myślowych, więcej rękodzieła?

  8. To już “enty” tekst z tej
    To już “enty” tekst z tej serii i za każdym razem przecieram oczy ze zdziwienia, bo oś dyskusji wiecznie ta sama. Jakie grzechy rodziców? Jakie się pytam? Profity rodziców nie grzechy, paserka genetyczna, a nie trauma. Takie to trudne do zrozumienia? Może mniej kalek myślowych, więcej rękodzieła?

  9. To już “enty” tekst z tej
    To już “enty” tekst z tej serii i za każdym razem przecieram oczy ze zdziwienia, bo oś dyskusji wiecznie ta sama. Jakie grzechy rodziców? Jakie się pytam? Profity rodziców nie grzechy, paserka genetyczna, a nie trauma. Takie to trudne do zrozumienia? Może mniej kalek myślowych, więcej rękodzieła?

    • Czytając Dorna, aż do BULU pytania pojawiają się
      Inaczej niż on uważałem rząd za ważniejszy od prezydentury. Ale on poinformował mnie, że prezydentura jest najważniejsza, bo kandyduje jego brat.
      – To trochę irracjonalne, jeżeli się porówna kompetencje prezydenta i premiera.
      – To było doświadczenie zdobyte jeszcze podczas pracy w kancelarii Wałęsy. Wałęsa
      skasował Pawlaka jako premiera, potem Kwaśniewski przyczynił się do skasowania Millera.
      Politycy patrzą na rzeczywistość przez realne doświadczenia i to jest słuszne. Takie były przesłanki twierdzenia, że prezydentura to klucz do Polski.

    • Czytając Dorna, aż do BULU pytania pojawiają się
      Inaczej niż on uważałem rząd za ważniejszy od prezydentury. Ale on poinformował mnie, że prezydentura jest najważniejsza, bo kandyduje jego brat.
      – To trochę irracjonalne, jeżeli się porówna kompetencje prezydenta i premiera.
      – To było doświadczenie zdobyte jeszcze podczas pracy w kancelarii Wałęsy. Wałęsa
      skasował Pawlaka jako premiera, potem Kwaśniewski przyczynił się do skasowania Millera.
      Politycy patrzą na rzeczywistość przez realne doświadczenia i to jest słuszne. Takie były przesłanki twierdzenia, że prezydentura to klucz do Polski.

    • Czytając Dorna, aż do BULU pytania pojawiają się
      Inaczej niż on uważałem rząd za ważniejszy od prezydentury. Ale on poinformował mnie, że prezydentura jest najważniejsza, bo kandyduje jego brat.
      – To trochę irracjonalne, jeżeli się porówna kompetencje prezydenta i premiera.
      – To było doświadczenie zdobyte jeszcze podczas pracy w kancelarii Wałęsy. Wałęsa
      skasował Pawlaka jako premiera, potem Kwaśniewski przyczynił się do skasowania Millera.
      Politycy patrzą na rzeczywistość przez realne doświadczenia i to jest słuszne. Takie były przesłanki twierdzenia, że prezydentura to klucz do Polski.

  10. Co pan Lis robił w zarządzie
    Co pan Lis robił w zarządzie fundacji Pro Civili? Dobre pytanie.
    No, rzeczywiście bardzo ciekawe i to razem z Maksymiukiem. To wszystko jest jak puzzle, stanowiące podwalinę naszej ”demokracji”.
    Myslę, że jeżeli transformacja miałaby miejsce dziś, w dobie Internetu, wiedzielibyśmy więcej na temat tych wszystkich spraw, z użyciem koncesjonowanej opozycji.
    Czy społeczeństwo kiwnęłoby palcem, czy bardziej broniłoby swojego interesu, patrzało na łapy, trudno powiedzieć, patrząc na to, co dzieje się dziś z wyborcami PO, uważam, że dałoby się zmanipulować tak jak wtedy, tylko innnymi metodami.
    Łatwy dostęp do różnych informacji, linkowanych na różnych niszowych portalach, pozwala znaleźć nazwiska ludzi z pierwszych stron gazet, a nawet tych całkiem pierwszych, przeplatane nazwiskami ludzi kompletnie spalonych, agenturą, aferami, szemranym biznesem, to rzeczywiście stawia włosy na jeża.
    Zarówno wtedy jak i teraz, nikt przypadkowo tam się nie znalazł, żaden Gall Anonim niczego przypadkowo nie opisał, ani nie skomentował, żaden “obcy” niczego nie dostał, ani nie awansował. Jak na to wszystko patrzę, to widzę nazwiska samych swoich, albo ich dzieci.
    To właśnie Kurka napisał i nie ma to nic do rzeczy z dzidziczeniem win, Koranem, Torą czy Biblią.
    Wszyscy inni, to nienawistniki i oszołomy pisowskie, ot ciemnogród priwislanskij.

    • To prawda, ale mam jedno
      To prawda, ale mam jedno poważne pytanie. Nie uważasz, że mnie (wariatowi), który ma przesrane wszędzie i ze wszystkimi, jest łatwiej i skuteczniej? Nie jestem żaden PiS i nie to, żebym się wstydził, odsyłam do tekstu sprzed wyborów, jest aktualny, chociaż moja wiara siadła do zera. Mam na myśli tylko i aż tyle, że trzeba budować myślenie niezależne. PiS czy cokolwiek innego musi być pochodną myślenia nie odwrotnie. Prościej. 100 takich Portali jak ten, a lud będzie wiedział co wybrać, bez machania szyldem, ponieważ myślenie narzuci wybór. 100 albo 10 pod warunkiem, że olewając PiS, PO i całą resztę będziemy budować nie jakieś zasrane społeczeństwo obywatelskie, tylko tysiące homo sapiens. Robię tandetny marketing, ale dojrzewam do takiej myśli przewodniej. Nie partie konfigurować, ale kształtować wyborców, między innymi wyborców, bo chodzi o homo sapiens.

      • Wiesz, mam wrażenie, że
        Wiesz, mam wrażenie, że właśnie Kaczor przyczynił się do budowania takiej świadomości, wiem co mówię, dlatego, ze ja właśnie należę do tych trochę przez niego uświadomionych.
        W latach 90, my, z ludu nadwiślańskiego, bardzo młodzi wtedy, borykaliśmy się z bezrobociem lub własnymi śmiesznymi biznesikami, które szły jak krew z nosa, bo mając zerowy kapitał musieliśmy zbudować kapitalizm, wszystko musieliśmy kupić lub wydzierżawić za ciężki szmal, często za kredyty po paskarskich cenach. Ale co tam, nasz Bóg Lechu kazał brać sprawy w swoje ręce więc braliśmy.
        Cieszyliśmy się wolnością, nie dochodziło się wtedy, że trochę to jednak dziwnie wygląda, że ci co najpilniej budowali komunę mają się jak pączki z maśle, albo wręcz spijają śmietanę.
        Dookola wszystko padało jak muchy, dogorywały PGRy, dekapitalizowały się i niszczały firmy, zakłady, a na ich zgliszczach wspaniale dorabiały się spólki nomenkleaturowe, join-venture, lub powstające przy dużych firmach rady nadzorcze (zasiadający tam, to właśnie była stara komusza nomenkleatura) tworząc sobie wspaniałe źródło dochodu, sprzedając kolejne hale produkcyjne, magazyny i inne dobra na własne, wielkie wynagrodzenia itd.
        Słyszłem, że niektórzy kontestowali to, że Polska sprzedaje banki, że wysprzedaje się najbadziej wartościowe zakłady za bezcen, niektórzy szczęśliwcy dostawali jakieś akcje, te akcje wykupywali jacyś podstawieni, Balcerowicz mówił, że to dobrze, ze tak trzeba sprzedawać, właśnie tak najlepiej, za złotówkę. Łykałem to wszystko jak wzorowy wyborca PO.
        Sam głosowałem w 2005 na PO. Kompletnie nie interesowałem się wtedy niuansami i zawiłościami polskiej polityki, Kaczory były wtedy dla mnie małymi, śmiesznymi bufonami.
        Przed wyborami prezydenckimi Kurski wyjechał z Wermahtem, byłem oburzony, to chamstwo myślę sobie, jak tak można. Ale nagle z tej złości zacząłem się tym wszystkim trochę interesować, nie znałem Tuska, dla mnie wyglądał trochę na wieśniaka z tymi swoimi blond loczkami, ogólnie nijaki, obejrzałem jego debatę z Lechem Kaczyńskim i wtedy zobaczyłem, że Kaczor to normalny człowiek, a Tusk to taki trochę chłystek. A poza tym myślę kurczę, jak tam było w tej Tuskowej rodzinie do końca nie wiadomo, połowa rodziny to jednak byli Niemcy, a druga połowa Polacy, no ale czy to pewne w której połowie znajduje się Donald. Uważam, że Polak nie powinien głosować na prezydenda Niemca, no tak mam, wolno mi. I popatrz, o moim wyborze autentycznie zdecydowała informacja o dziadku z Wermahtu. Mieszkam na Śląsku i wiem, że dziadek z Wermahtu wyciągnał na wybory nawet te omy, króre nigdy nie chodziły głosować ” une poszły ino po to, coby zagłosować na tygo synka, co jego opa służył we Wermahcie”. Tak, że głosy chyba się zrównoważyły.
        Potem jak w telewizji zaczęli jazdę po Kaczorach, zacząłem słuchać tego co mówili, wszystko co było dla mnie dziwne w latach 90 zaczęło mi się układać.
        Uważam, że właśnie Kaczor rozpoczął odkłamywanie tamtych lat, które były dla nas zwyczajnych ludzi bardzo trudne, ale wierzyliśmy, że to wszystko jest dla naszego dobra, że to wszystko robi rząd z dobrymi intencjami, przeciez Lechu nad tym czuwa, on wie, on przecież on nas nie zdradzi.
        Kaczory obaliły parę mitów, mit Bolka, reformy Balcerowicza, okrągłego stołu, miłości unijnej itd itd. Nawet gdyby Kaczor już nigdy niczego nie wygrał, to i tak przyczynił się do wielkiej rzeczy.
        Z tych jego 30% poparcia, część to sterowane Toruniem mohery (szacuję to na jakieś 7 %) ale reszta to ludzie tacy jak ja – uświadomieni. PIS to etykietka, to na dzisiaj skrót dla myślących pod prąd.
        Ty robisz tu wspaniałą robotę i nigdy się nie dowiesz jak dalece ona wpłynęła na zmianę postawy Twoich czytelników. Ale nawet jeżeli zmusisz do myślenia niewielki ich procent, to i tak będzie to wielki sukces, oni mają rodziny, dzieci, znajomych, gdzieś i kiedyś z pewnością to wykiełkuje, może jako mądre, myślące społeczeństwo, albo chociaż jego niewielka część. To dobra misja, masz fajne pióro, wykorzystaj to.
        Dzięki.

  11. Co pan Lis robił w zarządzie
    Co pan Lis robił w zarządzie fundacji Pro Civili? Dobre pytanie.
    No, rzeczywiście bardzo ciekawe i to razem z Maksymiukiem. To wszystko jest jak puzzle, stanowiące podwalinę naszej ”demokracji”.
    Myslę, że jeżeli transformacja miałaby miejsce dziś, w dobie Internetu, wiedzielibyśmy więcej na temat tych wszystkich spraw, z użyciem koncesjonowanej opozycji.
    Czy społeczeństwo kiwnęłoby palcem, czy bardziej broniłoby swojego interesu, patrzało na łapy, trudno powiedzieć, patrząc na to, co dzieje się dziś z wyborcami PO, uważam, że dałoby się zmanipulować tak jak wtedy, tylko innnymi metodami.
    Łatwy dostęp do różnych informacji, linkowanych na różnych niszowych portalach, pozwala znaleźć nazwiska ludzi z pierwszych stron gazet, a nawet tych całkiem pierwszych, przeplatane nazwiskami ludzi kompletnie spalonych, agenturą, aferami, szemranym biznesem, to rzeczywiście stawia włosy na jeża.
    Zarówno wtedy jak i teraz, nikt przypadkowo tam się nie znalazł, żaden Gall Anonim niczego przypadkowo nie opisał, ani nie skomentował, żaden “obcy” niczego nie dostał, ani nie awansował. Jak na to wszystko patrzę, to widzę nazwiska samych swoich, albo ich dzieci.
    To właśnie Kurka napisał i nie ma to nic do rzeczy z dzidziczeniem win, Koranem, Torą czy Biblią.
    Wszyscy inni, to nienawistniki i oszołomy pisowskie, ot ciemnogród priwislanskij.

    • To prawda, ale mam jedno
      To prawda, ale mam jedno poważne pytanie. Nie uważasz, że mnie (wariatowi), który ma przesrane wszędzie i ze wszystkimi, jest łatwiej i skuteczniej? Nie jestem żaden PiS i nie to, żebym się wstydził, odsyłam do tekstu sprzed wyborów, jest aktualny, chociaż moja wiara siadła do zera. Mam na myśli tylko i aż tyle, że trzeba budować myślenie niezależne. PiS czy cokolwiek innego musi być pochodną myślenia nie odwrotnie. Prościej. 100 takich Portali jak ten, a lud będzie wiedział co wybrać, bez machania szyldem, ponieważ myślenie narzuci wybór. 100 albo 10 pod warunkiem, że olewając PiS, PO i całą resztę będziemy budować nie jakieś zasrane społeczeństwo obywatelskie, tylko tysiące homo sapiens. Robię tandetny marketing, ale dojrzewam do takiej myśli przewodniej. Nie partie konfigurować, ale kształtować wyborców, między innymi wyborców, bo chodzi o homo sapiens.

      • Wiesz, mam wrażenie, że
        Wiesz, mam wrażenie, że właśnie Kaczor przyczynił się do budowania takiej świadomości, wiem co mówię, dlatego, ze ja właśnie należę do tych trochę przez niego uświadomionych.
        W latach 90, my, z ludu nadwiślańskiego, bardzo młodzi wtedy, borykaliśmy się z bezrobociem lub własnymi śmiesznymi biznesikami, które szły jak krew z nosa, bo mając zerowy kapitał musieliśmy zbudować kapitalizm, wszystko musieliśmy kupić lub wydzierżawić za ciężki szmal, często za kredyty po paskarskich cenach. Ale co tam, nasz Bóg Lechu kazał brać sprawy w swoje ręce więc braliśmy.
        Cieszyliśmy się wolnością, nie dochodziło się wtedy, że trochę to jednak dziwnie wygląda, że ci co najpilniej budowali komunę mają się jak pączki z maśle, albo wręcz spijają śmietanę.
        Dookola wszystko padało jak muchy, dogorywały PGRy, dekapitalizowały się i niszczały firmy, zakłady, a na ich zgliszczach wspaniale dorabiały się spólki nomenkleaturowe, join-venture, lub powstające przy dużych firmach rady nadzorcze (zasiadający tam, to właśnie była stara komusza nomenkleatura) tworząc sobie wspaniałe źródło dochodu, sprzedając kolejne hale produkcyjne, magazyny i inne dobra na własne, wielkie wynagrodzenia itd.
        Słyszłem, że niektórzy kontestowali to, że Polska sprzedaje banki, że wysprzedaje się najbadziej wartościowe zakłady za bezcen, niektórzy szczęśliwcy dostawali jakieś akcje, te akcje wykupywali jacyś podstawieni, Balcerowicz mówił, że to dobrze, ze tak trzeba sprzedawać, właśnie tak najlepiej, za złotówkę. Łykałem to wszystko jak wzorowy wyborca PO.
        Sam głosowałem w 2005 na PO. Kompletnie nie interesowałem się wtedy niuansami i zawiłościami polskiej polityki, Kaczory były wtedy dla mnie małymi, śmiesznymi bufonami.
        Przed wyborami prezydenckimi Kurski wyjechał z Wermahtem, byłem oburzony, to chamstwo myślę sobie, jak tak można. Ale nagle z tej złości zacząłem się tym wszystkim trochę interesować, nie znałem Tuska, dla mnie wyglądał trochę na wieśniaka z tymi swoimi blond loczkami, ogólnie nijaki, obejrzałem jego debatę z Lechem Kaczyńskim i wtedy zobaczyłem, że Kaczor to normalny człowiek, a Tusk to taki trochę chłystek. A poza tym myślę kurczę, jak tam było w tej Tuskowej rodzinie do końca nie wiadomo, połowa rodziny to jednak byli Niemcy, a druga połowa Polacy, no ale czy to pewne w której połowie znajduje się Donald. Uważam, że Polak nie powinien głosować na prezydenda Niemca, no tak mam, wolno mi. I popatrz, o moim wyborze autentycznie zdecydowała informacja o dziadku z Wermahtu. Mieszkam na Śląsku i wiem, że dziadek z Wermahtu wyciągnał na wybory nawet te omy, króre nigdy nie chodziły głosować ” une poszły ino po to, coby zagłosować na tygo synka, co jego opa służył we Wermahcie”. Tak, że głosy chyba się zrównoważyły.
        Potem jak w telewizji zaczęli jazdę po Kaczorach, zacząłem słuchać tego co mówili, wszystko co było dla mnie dziwne w latach 90 zaczęło mi się układać.
        Uważam, że właśnie Kaczor rozpoczął odkłamywanie tamtych lat, które były dla nas zwyczajnych ludzi bardzo trudne, ale wierzyliśmy, że to wszystko jest dla naszego dobra, że to wszystko robi rząd z dobrymi intencjami, przeciez Lechu nad tym czuwa, on wie, on przecież on nas nie zdradzi.
        Kaczory obaliły parę mitów, mit Bolka, reformy Balcerowicza, okrągłego stołu, miłości unijnej itd itd. Nawet gdyby Kaczor już nigdy niczego nie wygrał, to i tak przyczynił się do wielkiej rzeczy.
        Z tych jego 30% poparcia, część to sterowane Toruniem mohery (szacuję to na jakieś 7 %) ale reszta to ludzie tacy jak ja – uświadomieni. PIS to etykietka, to na dzisiaj skrót dla myślących pod prąd.
        Ty robisz tu wspaniałą robotę i nigdy się nie dowiesz jak dalece ona wpłynęła na zmianę postawy Twoich czytelników. Ale nawet jeżeli zmusisz do myślenia niewielki ich procent, to i tak będzie to wielki sukces, oni mają rodziny, dzieci, znajomych, gdzieś i kiedyś z pewnością to wykiełkuje, może jako mądre, myślące społeczeństwo, albo chociaż jego niewielka część. To dobra misja, masz fajne pióro, wykorzystaj to.
        Dzięki.

  12. Co pan Lis robił w zarządzie
    Co pan Lis robił w zarządzie fundacji Pro Civili? Dobre pytanie.
    No, rzeczywiście bardzo ciekawe i to razem z Maksymiukiem. To wszystko jest jak puzzle, stanowiące podwalinę naszej ”demokracji”.
    Myslę, że jeżeli transformacja miałaby miejsce dziś, w dobie Internetu, wiedzielibyśmy więcej na temat tych wszystkich spraw, z użyciem koncesjonowanej opozycji.
    Czy społeczeństwo kiwnęłoby palcem, czy bardziej broniłoby swojego interesu, patrzało na łapy, trudno powiedzieć, patrząc na to, co dzieje się dziś z wyborcami PO, uważam, że dałoby się zmanipulować tak jak wtedy, tylko innnymi metodami.
    Łatwy dostęp do różnych informacji, linkowanych na różnych niszowych portalach, pozwala znaleźć nazwiska ludzi z pierwszych stron gazet, a nawet tych całkiem pierwszych, przeplatane nazwiskami ludzi kompletnie spalonych, agenturą, aferami, szemranym biznesem, to rzeczywiście stawia włosy na jeża.
    Zarówno wtedy jak i teraz, nikt przypadkowo tam się nie znalazł, żaden Gall Anonim niczego przypadkowo nie opisał, ani nie skomentował, żaden “obcy” niczego nie dostał, ani nie awansował. Jak na to wszystko patrzę, to widzę nazwiska samych swoich, albo ich dzieci.
    To właśnie Kurka napisał i nie ma to nic do rzeczy z dzidziczeniem win, Koranem, Torą czy Biblią.
    Wszyscy inni, to nienawistniki i oszołomy pisowskie, ot ciemnogród priwislanskij.

    • To prawda, ale mam jedno
      To prawda, ale mam jedno poważne pytanie. Nie uważasz, że mnie (wariatowi), który ma przesrane wszędzie i ze wszystkimi, jest łatwiej i skuteczniej? Nie jestem żaden PiS i nie to, żebym się wstydził, odsyłam do tekstu sprzed wyborów, jest aktualny, chociaż moja wiara siadła do zera. Mam na myśli tylko i aż tyle, że trzeba budować myślenie niezależne. PiS czy cokolwiek innego musi być pochodną myślenia nie odwrotnie. Prościej. 100 takich Portali jak ten, a lud będzie wiedział co wybrać, bez machania szyldem, ponieważ myślenie narzuci wybór. 100 albo 10 pod warunkiem, że olewając PiS, PO i całą resztę będziemy budować nie jakieś zasrane społeczeństwo obywatelskie, tylko tysiące homo sapiens. Robię tandetny marketing, ale dojrzewam do takiej myśli przewodniej. Nie partie konfigurować, ale kształtować wyborców, między innymi wyborców, bo chodzi o homo sapiens.

      • Wiesz, mam wrażenie, że
        Wiesz, mam wrażenie, że właśnie Kaczor przyczynił się do budowania takiej świadomości, wiem co mówię, dlatego, ze ja właśnie należę do tych trochę przez niego uświadomionych.
        W latach 90, my, z ludu nadwiślańskiego, bardzo młodzi wtedy, borykaliśmy się z bezrobociem lub własnymi śmiesznymi biznesikami, które szły jak krew z nosa, bo mając zerowy kapitał musieliśmy zbudować kapitalizm, wszystko musieliśmy kupić lub wydzierżawić za ciężki szmal, często za kredyty po paskarskich cenach. Ale co tam, nasz Bóg Lechu kazał brać sprawy w swoje ręce więc braliśmy.
        Cieszyliśmy się wolnością, nie dochodziło się wtedy, że trochę to jednak dziwnie wygląda, że ci co najpilniej budowali komunę mają się jak pączki z maśle, albo wręcz spijają śmietanę.
        Dookola wszystko padało jak muchy, dogorywały PGRy, dekapitalizowały się i niszczały firmy, zakłady, a na ich zgliszczach wspaniale dorabiały się spólki nomenkleaturowe, join-venture, lub powstające przy dużych firmach rady nadzorcze (zasiadający tam, to właśnie była stara komusza nomenkleatura) tworząc sobie wspaniałe źródło dochodu, sprzedając kolejne hale produkcyjne, magazyny i inne dobra na własne, wielkie wynagrodzenia itd.
        Słyszłem, że niektórzy kontestowali to, że Polska sprzedaje banki, że wysprzedaje się najbadziej wartościowe zakłady za bezcen, niektórzy szczęśliwcy dostawali jakieś akcje, te akcje wykupywali jacyś podstawieni, Balcerowicz mówił, że to dobrze, ze tak trzeba sprzedawać, właśnie tak najlepiej, za złotówkę. Łykałem to wszystko jak wzorowy wyborca PO.
        Sam głosowałem w 2005 na PO. Kompletnie nie interesowałem się wtedy niuansami i zawiłościami polskiej polityki, Kaczory były wtedy dla mnie małymi, śmiesznymi bufonami.
        Przed wyborami prezydenckimi Kurski wyjechał z Wermahtem, byłem oburzony, to chamstwo myślę sobie, jak tak można. Ale nagle z tej złości zacząłem się tym wszystkim trochę interesować, nie znałem Tuska, dla mnie wyglądał trochę na wieśniaka z tymi swoimi blond loczkami, ogólnie nijaki, obejrzałem jego debatę z Lechem Kaczyńskim i wtedy zobaczyłem, że Kaczor to normalny człowiek, a Tusk to taki trochę chłystek. A poza tym myślę kurczę, jak tam było w tej Tuskowej rodzinie do końca nie wiadomo, połowa rodziny to jednak byli Niemcy, a druga połowa Polacy, no ale czy to pewne w której połowie znajduje się Donald. Uważam, że Polak nie powinien głosować na prezydenda Niemca, no tak mam, wolno mi. I popatrz, o moim wyborze autentycznie zdecydowała informacja o dziadku z Wermahtu. Mieszkam na Śląsku i wiem, że dziadek z Wermahtu wyciągnał na wybory nawet te omy, króre nigdy nie chodziły głosować ” une poszły ino po to, coby zagłosować na tygo synka, co jego opa służył we Wermahcie”. Tak, że głosy chyba się zrównoważyły.
        Potem jak w telewizji zaczęli jazdę po Kaczorach, zacząłem słuchać tego co mówili, wszystko co było dla mnie dziwne w latach 90 zaczęło mi się układać.
        Uważam, że właśnie Kaczor rozpoczął odkłamywanie tamtych lat, które były dla nas zwyczajnych ludzi bardzo trudne, ale wierzyliśmy, że to wszystko jest dla naszego dobra, że to wszystko robi rząd z dobrymi intencjami, przeciez Lechu nad tym czuwa, on wie, on przecież on nas nie zdradzi.
        Kaczory obaliły parę mitów, mit Bolka, reformy Balcerowicza, okrągłego stołu, miłości unijnej itd itd. Nawet gdyby Kaczor już nigdy niczego nie wygrał, to i tak przyczynił się do wielkiej rzeczy.
        Z tych jego 30% poparcia, część to sterowane Toruniem mohery (szacuję to na jakieś 7 %) ale reszta to ludzie tacy jak ja – uświadomieni. PIS to etykietka, to na dzisiaj skrót dla myślących pod prąd.
        Ty robisz tu wspaniałą robotę i nigdy się nie dowiesz jak dalece ona wpłynęła na zmianę postawy Twoich czytelników. Ale nawet jeżeli zmusisz do myślenia niewielki ich procent, to i tak będzie to wielki sukces, oni mają rodziny, dzieci, znajomych, gdzieś i kiedyś z pewnością to wykiełkuje, może jako mądre, myślące społeczeństwo, albo chociaż jego niewielka część. To dobra misja, masz fajne pióro, wykorzystaj to.
        Dzięki.

  13. Rodzice
    W przydługim wywiadzie, bodajże dla “Dziennika Bałtyckiego” Tusk wyjawił, że śmierć ojca przyjął z ulgą. Jego ojciec, z tego co można wywnioskować z wywiadu, znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie. Do domu, z podwórka, wołał go okrzykiem” “Pomuchel do domu!”. Pomuchel, to po kaszubsku dorsz. Bił go paskiem i dawał mu sadystyczny wybór: Donek miał do wyboru kilka pasków.
    Matka Tuska, zanim zaczęła pracować w sekretariacie Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Gdańsk- Srebrzysko, przez pewien okres pracowała w sklepie rybnym przy ulicy Podjazd w Sopocie.
    Skoro możemy dziedziczyć po rodzicach długi, to równie dobrze możemy dziedziczyć co innego.

  14. Rodzice
    W przydługim wywiadzie, bodajże dla “Dziennika Bałtyckiego” Tusk wyjawił, że śmierć ojca przyjął z ulgą. Jego ojciec, z tego co można wywnioskować z wywiadu, znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie. Do domu, z podwórka, wołał go okrzykiem” “Pomuchel do domu!”. Pomuchel, to po kaszubsku dorsz. Bił go paskiem i dawał mu sadystyczny wybór: Donek miał do wyboru kilka pasków.
    Matka Tuska, zanim zaczęła pracować w sekretariacie Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Gdańsk- Srebrzysko, przez pewien okres pracowała w sklepie rybnym przy ulicy Podjazd w Sopocie.
    Skoro możemy dziedziczyć po rodzicach długi, to równie dobrze możemy dziedziczyć co innego.