To są pierwsze wybory, w których Internet spuścił łomot „mediom”

Prześlij dalej:

Przez wiele lat walczyłem z mitem siły Internetu wskazując na pewną wtórność sieci, co brzmi jak herezja, ale chodzi o to, że Internet w znacznej mierze zajmuje się ocenianiem mediów i przetwarzaniem informacji dostarczanych przez media. Inna istotna wada to odwieczny problem ludzkości, czyli pieniądze. Główne portale mają milionową oglądalność i miliony zysków od reklamodawców, twórcy stron niezależnych zwykle są bez grosza przy duszy, a nawet jeśli powstają takie strony jak wpolityce.pl, to nie mogą się równać z Onet.pl i Gazeta.pl. Syndrom Allegro, wszyscy wiedzą, że to serwis, który przekroczył każdą granicę nieprzyzwoitości, jednak w Internecie kto pierwszy ten lepszy. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby jakikolwiek alternatywny pomysł wygrał z serwisem gigantem, w każdym razie nie jest mi znany taki przypadek. Przez bardzo długi czas media miały przewagę i w tej przewadze jeszcze jedną przewagę, w postaci opanowania Internetu swoimi portalami. Trudno się w takich warunkach spodziewać równej walki, jednak do przełomu doszło, co mnie niezmiernie cieszy, gdyż sam uważam się za produkt internetowy, który powstał z niczego i coś tam osiągnął.

Moje dotychczasowe sceptyczne nastawienie wynikało też z własnych doświadczeń, ale w obliczu nowego faktu, z którym nie polemizuje, muszę uznać, że te wybory pokazały jak Internet przekracza Rubikon. Łomot dostał nie tylko Komorowski, łomot zebrał…, tak, tak CAŁY SYSTEM w tym media szczególnie. Powodów, dla których tak się stało trzeba szukać w wielu miejscach i pierwszym jest dostępność. Prawie w każdej chałupie i to dosłownie chałupie za kilkadziesiąt złotych można się połączyć ze światem i odkryć nowe lądy. Drugi istotny powód to kontrast, który wali po oczach. Komunikaty w mediach wyglądają zupełnie inaczej niż treści dostępne w sieci. Mało tego, pod oficjalnym bełkotem na stronach znanych mediów, komentujący natychmiast wyśmiewają albo wyrażają oburzenie na coraz bardziej ordynarnie forsowane łgarstwa.

Tylko z tych dwóch powodów CBOS nie jest już żadnym narzędziem manipulacji, ale czymś w rodzaju współczesnego ORMO, koktajlem głupoty z wazeliną. Z tych dwóch powodów „autorytety” stają się karykaturami samych siebie, znani dziennikarze lokajami władzy, a wszelkiej maści instytucje, wydające idiotyczne decyzje, złem wcielonym. Cieszę się niezmiernie, bo to zwycięstwo Internetu jest znacznie ważniejsze od zwycięstwa Andrzeja Dudy, któremu nic ująć nie chcę, jednak dla mnie celem nie jest wygrana konkretnego polityka, tylko zmiana tak zwanej „świadomości zbiorowej”. Najwyraźniej doczekaliśmy się tej kropli, która przelała czarę, gdzie prócz goryczy bełtały się wszystkie patologie i łgarstwa rządzącej sitwy. Miny dziennikarzy i słowa Kwaśniewskiego o tym, że „ludziom przejadły się „twarze, medialne też” oddają idealnie zmianę nastrojów i potęgę Internetu. Przesadzać nie chcę, ale intuicyjnie wskazałbym w pojedynku między nowym i starym systemem medialnym 45% do 55% jeszcze na rzecz „TVN-ów” i „Gazet-ów”, jednak z perspektywą szybkiej zamiany lidera. Z takim potencjałem trzeba się liczyć i co niezmiernie cenne, w Internecie ludzie sami sobie są dziennikarzami, autorytetami, ekspertami, dlatego przez tryle lat byli wyśmiewani, nazywani „hejterami” itd.

Strony

38731 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

25 (liczba komentarzy)

  1. Nie zgodzę się z tezą zawartą w tytule.
    Ponieważ: pierwszymi wyborami, w ktorych internet zadziałał, były wybory 2005. Wtedy, po aferze Rywin - Michnik pojawiła się nowa technologia - WEB 2.0. Z tej technologii pojawiły się możliwości komentowania artykułów w mediach elektronicznych i możliwość zakładania blogów. Wtedy też po raz pierwszy skonfrontowano pierdy wypuszczane przez system ze zwykłą logika platońską - wtedy pojawiły się pierwsze okreslenia ze strony mainstreamu per hołota internetowa.
    W wyborach 2005 - parlamentarnych 80% głosów poszło na partie antysystemowe - PO była wtedy do nich zaliczana. z "systemem" b yły wówczas utożsamiane SLD + UD/UW + PSL.

    Potem to zostało spacyfikowane - takie projekty jak S24 temu służyły.
    Pojawiło się od cholery ludzi, którzy potrafili pisac, celnie i logicznie argumentować. Teraz ich nie ma zniknęli, zostali wyrzuceni - zrobiono to specjalnie, aby takie miernoty jak (tu sobie proszę wstawić imię i nazwisko ulubionej luksusowej dziennikareczki płci dowolnej) mogły nadal funkcjonować jako AUTORYTETY.

    Zwycięstwo w tej chwili raczej bym upatrywał (zwycięstwo informacyjne), w tym, że nastapił rozdźwięk poznawczy pomiędzy lejącą się z TV wazelina, a postrzeganą rzeczywistością. Ponadto przesadzono z pedagogiką wstydu - jak się ludziom mówiło raz na rok, że są antysemitami i odpowiadają za Auschwitz to patrzyli na to z pobłazaniem, ale jak przegięto pałę, to nastapiła retorsja - nie będzie mnie gnój oskarżał o to z czym nie miałem zadnego związku

    owszem pojawiły się również inne nowe technologie, które umożliwiają jeszcze szybsza komunikację (Twiiter, fej-zbuk) i one owszem wpłynęły na wynik. zwłaszcza, że tu informacja jest czysta - bez pomieszania informacji z opinia, co jest nagminne na stronach dużych firm.

  2. avatar

    Bylam tam w zyciu moze z 5 razy, zupelnie zapomnialam, ze tam email (oczywiscie alias) moj maja.

    Wczoraj przyszla nieoczekiwanie wiadomosc od nich, ze wybory etc.

    Czyzby tez juz widzieli walizki do pakowania, ze spam mail wysylaja?

  3. Pewien wpływ internetu zapewne da się zauważyć, ale jeszcze skala tego jest mała. Masa ludzi praktycznie nie używa komputera do celów umysłowych. Sprawdzają pocztę, konto w banku, płacą kwity, kupują sobie czasem kota w worku i tyle.
    Żeby się dowiedzieć co się dzieje, włączają Dziennik Telewizyjny.
    Ja mam odwrotnie, prawie nic nie czerpię z mediów oficjalnych. No ale jestem raczej wyjątkiem w okolicy.

  4. jednym z nielicznych, który stałe łącze z Internetem ma od 1997 roku, to kawał czasu, szmat historii i cała masa doświadczeń. Na początku był chat wewnątrz sieci osiedlowej, potem kanały na Onecie (randki i polityka), doszło GG i... się zatrzymałem. Nie mam konta na Twitterze i Fb, nie mam i miał nie będę. Ale widzę młodych ludzi, jak z telefonem przyrośniętym do dłoni, wiecznie coś obserwują, klikają, piszą. Przypuszczam, że poza esemesami udzielają się na portalach społecznościowych i z nich czerpią wiedzę. I bardzo dobrze. Pan Mordka Morozowski czy pan Lizz zwyczajnie nie są im do niczego potrzebni. Pierwszy raz Młodzi Polacy pokazali to w przypadku Acta, teraz po raz drugi pokazali faka gajowemu:-)
    Trwaj chwilo, jesteś piękna!

  5. Niestety muszę Cię poinformować co do Fb.Nie musisz mieć tam wogóle konta,wystarczy by miała/założyła je jakakolwiek znajoma Ci osoba.Fb "zarezerwował"sobie swoiste prawo,o ktorym raczej żadko kto z zakładających konto ma świadomość.Chodzi mianowicie o to że niejako "z automatu" bez wiedzy właściciela konta FB są pobierane(kradzione) adresy mail z którymi się kontaktuje.Następnie (również bez wiedzy i zgody posiadacza konta) na każdy z tych adresów wysyłany jest mail zaproszeniowy na Fb.
    Mi osobiście pachnie to chamską hakerką,Tobie zaś polecam przeglądać pocztę bo może przyjść czas że się zdziwisz widząc zaproszenie na Fb.Po za tym wg mnie istnieje duże prawdopodobieństwo "przewertowania" danych na kompie na które dotarło takie "zaproszenie".

  6. Od dłuższego czasu obserwuję narastający rozdzwięk między treścią artykułów w najpopularniejszych mediach internetowych (onet, interia, wp, tvn24) a opiniami wygłaszanymi
    w komentarzach do artykułów. Te komentarze to właściwie tzw. ściek, ale pokazuje jak ludzie są
    wkurzeni na tych pseudo dziennikarzy, którzy nawet się nie podpisują pod "artykułami" i jaka jest przepaść między tym co głoszą te media a opiniami zwykłych ludzi. Przykłady:
    Komentarze po śmierci Romaszewskiego, komentarze po śmierci Bartoszewskiego (strony wyłączały możliwość komentowania, co jeszcze bardziej rozwścieczyło ludzi). Nie zauważyłem tego ścieku, gdy umarli np. Anna Przybylska, czy Wojciech Killar.

  7. Panie Piotrze,

    Proszę zwrócić uwagę na frekwencję ogólną. Najnowsze dane z PKW (podają z dn. 10.05) wynoszą  34.41 %. To jest tragedia i pokazuje wolę tylko 1/3 Polaków. Warto na to spojrzeć w ten sposób oraz zastanowić się nad tym, że jeżeli system prawny byłby do bólu demokratyczny (np. zakładałby, że aby wybory były ważne, to musi głos oddać co najmniej 50 % obywateli + jeden głos), to te wybory byłyby nieważne. To samo z wynikami = patrząc czysto matematycznie to p. Dudę popiera tylko 35,31 % z 34,41 % Polaków.

    Ilość oddanych głosów wciąć pokazuje, gdzie większość Polaków ma te wybory i wystawianych przez partie kandydatów. To samo było w przypadku wyborów parlamentarnych.
    Pisał Pan o rozłamie, jednak wciąż nikt nie grzmi nt. najważniejszego i widocznego gołym okiem przy ww. kwestii rozłamu - między politykami a obywatelami. Te dwie struktury od pierwszych wyborów (wg opinii niektórych) "mniejszego zła" wydają się funkcjonować odrębnie i to jest przerażające, bo przy takim nastawieniu nie ma co liczyć na ogólnopolski ruch mający przynieść jakąkolwiek zmianę.

  8. rozumiejących coś z szeroko rozumianej "polityki", wydaje mi się, że w tym przypadku właśnie oni wzięli udział w wyborach i mnie to akurat pociesza ...

  9. skad masz te 25-30%? link?

    prowadzilem ze znajomymi kilka lat temu, na probkach kilkunastoosobowych (w roznych krajach) badania, ktore mialy okreslic odsetek homo SAPIENS w populacji

    byly tylko takie zalozenia:

    level basic:
    -umiejetnosc klamania/oszukiwania dla wlasnego celu bez niszczenia osoby oszukiwanej
    -asertywnosc sytuacyjna
    level advanced:
    -osobista zdolnosc do rozumienia rzeczywistosci (prawidlowego)
    -umiejetnoscl planowania i przewidywania skutkow wlasnych dzialan

    Wynik?
    5% (tak, tak - slownie PIEC PROCENT). Niestety z tych 5% w/g statystyk 1.5% to (skrotowo) psychopaci, czyli osoby z levelem advanced ale rownoczesnie niestabilne psychicznie.

    Oczywiscie te 5% to w calej populacji, nie mylic z 5% uprawnionych do glosowania.
    Katastrofalny wplyw na IQ ludzi mialo sztuczne utrzymywanie przy zyciu idiotow az do osiagniecia wieku prokreacyjnego, zwiazane z "osiagnieciami" socjalnymi XX wieku.

  10. avatar

    Właściwie to szokujące twierdzisz. Jakieś linki? 5% to ile w IQ?

  11. Strony