strajk



share

Od lat oglądam TVN24 i dopóki będę się zajmował publicystyką, z tego masochizmu nie zrezygnuję. Przy założeniu odpowiednich filtrów jest to kopalnia wiedzy o wrażym obozie politycznym i medialnym. Jako ekspert od propagandy TVN24 stwierdzam autorytatywnie, że przyszedł ten moment, wcale nierzadki, w którym stacja z Wiertniczej zaczyna wymazywać temat dnia. Pierwsze objawy to wprowadzenie na antenę fauny. Początkującym polecam wskaźnik zwierzęcy, bo jest łatwy do zidentyfikowania i przesądza o zamknięciu kampanii propagandowej. Jeśli tylko w TVN24 pojawia się biegający łoś po rynku w Sokółce albo krowa, która poszła w tango ze stadem żubrów, to można być pewnym, że jest po herbacie.



share

Wyjątkowo ciężko idzie mi pisanie o strajku „nauczycieli” i choćbym chciał, to emocji do końca nie wyciszę. Żona nauczycielka, Córka maturzystka, w rodzinie i wśród znajomych też sporo ciała pedagogicznego. Wyłącznie mój wredny charakter i chęć uczciwego postawienia spraw, zamiast stawiania na głowie, sprawiły, że nie zostawiam suchej nitki na szkolnej hucpie. Inną trudnością jest zmęczenie tematem, malowane krowy i profanacje muzycznych przebojów trwają już trzeci tydzień i człowiek wyposażony w jakiekolwiek pouczycie estetyki musi się od tego oderwać, inaczej zgłupieje, jak zgłupiały miss pokojów nauczycielskich.



share

Robi się nudno wokół oświatowego ciamjadanu, ale też nie ma co udawać, że to jest temat nieobecny. Akcja Broniarza i Schetyny ciągle utrzymuje się na topie i inaczej być nie może, bo wywołany chaos dotyczy milionów Polaków, głównie uczniów i rodziców. O samym strajku napisałem więcej niż chciałem i czas najwyższy spojrzeć na ten cyrk z odpowiedniego dystansu, bez cienia emocji. Przy takiej perspektywie w oczy rzucają się dwie charakterystyczne rzeczy, o czym za chwilkę, wcześniej pytanie lustrujące sytuację. Czy nie macie wrażenia, że ta operacja odbyła się w beznadziejnym terminie?

Strony