strajk



share

Robi się nudno wokół oświatowego ciamjadanu, ale też nie ma co udawać, że to jest temat nieobecny. Akcja Broniarza i Schetyny ciągle utrzymuje się na topie i inaczej być nie może, bo wywołany chaos dotyczy milionów Polaków, głównie uczniów i rodziców. O samym strajku napisałem więcej niż chciałem i czas najwyższy spojrzeć na ten cyrk z odpowiedniego dystansu, bez cienia emocji. Przy takiej perspektywie w oczy rzucają się dwie charakterystyczne rzeczy, o czym za chwilkę, wcześniej pytanie lustrujące sytuację. Czy nie macie wrażenia, że ta operacja odbyła się w beznadziejnym terminie?



share

Tytuł jest trochę mylący, w każdym razie dla tych, którzy od lat doskonale wiedzą, co jest największym problemem oświaty. Sam siebie zmyliłem, bo dla mnie to żadna nowość i nic się nie ujawniło, jest jednak coś, co sprawia, że chyba wszyscy poczuli się zaskoczeni. Skala zjawiska i poziom ciała pedagogicznego. Opisując pewien stan rzeczy w ramach dużej grupy można pójść w infantylną stronę i powielać te wszystkie „złote myśli”, że są różni nauczyciele, dobrzy i źli albo nazwać rzeczy po imieniu. W tej chwili dysponujemy odpowiednimi wskaźnikami, aby popaść w skrajne przygnębienie.



share

W tytule ogień, to w treści wypada odkręcić wodę, ale nie po to, żeby się lała, tylko jako drugi żywioł dopełniła dzieła. Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, przekonało się o tym wielu, ostatnią była gwiazda z Facebooka, która zbierała do „Puszki Adamowicza". Mało kto wie, że ta sama gwiazda zbiera teraz podpisy pod Noblem dla Owsiaka, dla higieny nie podam linka, ale sam fakt, że tę informację podje portal kontrowersje.net, a nie w TVN, jest wystarczającym potwierdzeniem jak ta akcja przebiega. Broniarz tylko teoretycznie się wymyka wspomnianym regułom, przecież od lat pasożytuje na stołku prezesa i się jakoś nie zużył. Zgoda, ale właśnie przyszedł jego czas i procesu zużycia nic już nie odwróci.

Strony