środowisko



share

Przytomny i nie idący na łatwiznę Użytkownik Twittera w ciągu jednego dnia, przy pomocy 140 znaków, opublikował całą litanię powiązań finansowych pomiędzy warszawskim ratuszem, sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Agorą i VIP-ami. Człowiek posługuje się pseudonimem „Antyleft”, ale to nie anonimowość sprawiła, że unikalne treści nie wyszły poza obręb społeczności internetowej. On nie jest „niepokorny” dziennikarz i przez to skończył jako zwykły internauta. Wprawdzie jakieś tam przebłyski w niszowych kanałach się pojawiły, jednak próżno szukać tytułów na medialnym szczycie, chociaż w normalnych warunkach powinien to być temat dnia. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do konta https://twitter.com/antyleft_,bo nie ma sensu robić sprawozdania z esencjonalnej wiedzy przekazanej przez samego Autora.



share

To była moja najwcześniejsza ideologia. Pamiętam, że bodaj w "Płomyczku" natrafiłam na artykuł dla dzieci o konieczności ochrony środowiska i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie już w przedszkolu. Tę ideę pielęgnowałam odtąd zawsze, w czasie strajków w 1980 roku jedną z moich obaw było, czy "Solidarność" zechce przyłożyć należytą uwagę do tych spraw. Na szczęście zechciała, bardziej niż ówczesna władza. Po kilku kolejnych latach sama przystąpiłam do ruchu ekologicznego - i niestety przeżyłam szok.



share

Mam trochę materiału komediowego ze sprawy Matka Kurka vs „państwo polskie”, ale doszedłem do wniosku, że się wstrzymam z publikacją do bardziej ciekawych momentów, a wiele wskazuje, że takim momentem będzie łóżko na oddziale zamkniętym. Pomyślałem sobie, że odstępując od szczegółowego opisu własnych przygód z „państwem polskim” zajmę się przygodami pozostałych obywateli oraz reakcjami zebranej publiczności. Trzy sprawy, w tym ta moja, i trzy odmienne reakcje, które do facto sprowadzają się do tego samego poziomu kultu totemicznego. Brunon K. do dziś był najbardziej aktualnym przypadkiem, ale pojawił się Artur Nicpoń na stronie głównej biuletynu żydowskich komunistów i już się ciężary gatunkowe poprzesuwały. Z szacunku dla chronologii zacznę mimo wszystko od Brunona K. Chyba nie ma nikogo, kto by się w tej kwestii nie wypowiedział i co zrozumiałe pierwsze komentarze musiały się skupiać na prymitywnej prowokacji ABW.