NPW



share

Dosłowne traktowanie tego, co zostało na konferencji NPW powiedziane nie ma najmniejszego sensu, ponieważ mieliśmy do czynienia z biurokratycznym bełkotem, który starał się nakryć tak skandaliczne zaniedbania w „śledztwie”, że graniczące z sabotażem. Pojawiły się w nowomowie wojskowych prokuratorów nowe kompromitacje, jak powyrównywanie samolotu z autobusem, co i tak należy uznać za postęp, bo jak pamiętamy wcześniej samochód w zdarzeniu z przydrożną topolą robił za analogię. Niczego więcej z taniego spektaklu w sferze dosłowności wydobyć się nie da, ale mnie bardzo zaintrygowało to, co zostało powiedziane między wierszami. Patrząc i słuchając prokuratorów trudno oprzeć się wrażeniu, że im chodzi o wszystko tylko nie o prawdę materialną. Na twarzach mają wypisane jedno; „Jezus Maria, żebyśmy tylko za to wszystko w przyszłości nie beknęli”.



share

Długo by opowiadać dlaczego dziś nie było tekstu o umówionej porze, ale to nie znaczy, że nie opowiem. Będę pisał o wizycie we Wrocławiu, bo jest o czym, w tej chwili na zachętę powiem tylko tyle, że archiwa wrocławskiego IPN wyrzuciły tuzin Artymowiczów i żaden nie był ofiarą prześladowań, a wręcz przeciwnie. Całego tuzina nie mam sił badać, ale interesująca nas wszystkich gałąź, z której na polskich pilotów rzygał bydlak Paweł Mikołajewicz, będzie opisana ze szczegółami. Tymczasem dobry Bóg albo korzystny zbieg okoliczności sprawił, że mam gotowy tekst. Stało się pewną tradycję, że publikuję odpowiedzi od rozamiatych zacnych instytucji, a NPW w tej tradycji zajmuje zaszczytne miejsce. Przyszły odpowiedzi od Rzecznika NPW i jak zwykle proste pytania spotkały się... a zresztą, co ja będę opisywał, kiedy każdy sobie może dopowiedzieć, z czym sie spotkały. Poniżej wklejam treść pełnej korespondencji z NPW i proszę o Wasza wnioski, bo sam mam dziś wyłączony umysł.



share

Pojęcia nie mam co mnie oślepiło, że nie dostrzegłem we własnym domu prawdziwego skarbu, który idealnie nadaje się do amatorskich zabaw geodezyjnych, satelitarnych i porównawczych. Trudno uwierzyć, ale do tej pory nie zwróciłem uwagi, że mam pod nosem niemal instalację tego, co mieliśmy pod Smoleńskiem. Byłem ślepy i przy okazji niezbyt lotny, bo nie wpadłem na prostą myśl, żeby dokładnie sfotografować to co widzę codziennie za oknem i skonfrontować z tym co pokazuje Google. Straszny błąd, bo nie mam lepszego i podręcznego przykładu, aby wszystkim pokazać dlaczego prości ludzie z Zespołu Laska i NPW wpadli w panikę. Podkreślam, że wiem już z całą pewnością skąd panika po analizie zdjęć satelitarnych wśród pogan smoleńskich, do samej analizy zgodnie z obietnicą się nie odniosę, dopóki nie dostanę naukowego dowodu potwierdzającego błędy metodologiczne i sam wyniki badań Profesora Cieszewskiego.

Strony