Misiewicz



share

Rozumiem, że Misiewicz ma odpychającą aparycję i dodatkowo pcha się przed kamery, ale żeby zawieszać go bo nie ma kwalifikacji i kompetencji, a jednocześnie nie zawieszać 50% pozostałych członków PiS, z których każdego można swobodnie nazwać Misiewiczem? no nie ma sprawiedliwości na tym świecie

Albo zawiesić go, bo dużo zarabia, a jednocześnie nie zawiesić pozostałych 80% członków funkcyjnych, którzy dużo zarabiają? albo nie zawiesić całego zarządu partii, który niczym gargantuiczna pijawka bardzo dużo zarabia na dotacjach partyjnych? no nie ma sprawiedliwości na tym świecie

Albo zawiesić go bo jest fryzjerem, czy tam aptekarzem, a nie politykiem, a jednocześnie nie zawieszać 90% pozostałych analfabetów politycznych, którzy za polityków uchodzą i politykę robią? no nie ma sprawiedliwości na tym świecie

-----------------



share

Melodramat pod tytułem „Misiewicz” zdawał się nie mieć końca, aż do dziś, gdy sam Kaczyński wykopał Bartka za drzwi PiS. Biorąc pod uwagę, że przez całe miesiące tematem medialnym numer jeden był człowiek NIKT, każda rozsądna partia poszłaby po rozum do głowy lata świetle wstecz. Nieważne jaką przyjmiemy optykę, jeśli nawet tak idiotyczną, że mamy do czynienia z wybitną postacią, która bez powodu została zaszczuta przez media, to moja odpowiedź jest jedna. Wybitna postać zaszczuta przez media, to Jarosław Kaczyński, który zrezygnował z aspiracji politycznych dla dobra całego ugrupowania. Przyjmując wersję obiektywną trzeba powiedzieć, że nieszczęsny Misiewicz spokojnie lokuje się gdzieś pomiędzy Kierwińskim i Misiło, ale to jest wystarczający powód, aby w PiS takich postaci, przynajmniej na czele partii nie było.



share

Minął zaledwie rok odkąd PiS przejęło władzę i jeszcze nie wybrzmiały główne hasła o pokorze, standardach i nowej jakości w polityce, a już widzę stare jak świat zjawisko. Nasze chłopaki i dziewczęta są nasze i ich nie wolno traktować ostro, ich trzeba przytulić do serca, gdy wrócą pierwszy raz pijani do domu i zapaskudzą łazienkę. Pełna zgoda, że z wszystkich poważnych spraw, Misiek Macierewicza nie jest nawet sprawą marginalną, to tak zwany „Michałek”, czyli robienie tematu dnia z czegoś, co się nadaje do prasy bulwarowej. Dlatego też nie Misiewiczem chcę się zajmować, ale niebezpiecznymi zjawiskami i wyborcami PiS, którzy na przykładzie Misiewicza zaczynają zdradzać najgorsze cechy przywódcze – teraz my tu rządzimy, reszta ruki pa szwam.

Strony