Chazan



share

Nieustanne narażenie się wszystkim i wszędzie, to mój ulubiony sport ekstremalny. W Polsce, ale też i na świecie bardzo łatwo stracić szacunek, jeszcze łatwiej poklask, a najłatwiej zdychać z głodu. Trudno, takie ryzyko zawodowe i jednocześnie pełna wolność, a tego narkotyku nie jestem w stanie odstawić. Zgadzam się z konserwatystami i konserwatyści zgadzają się ze mną w 90%, ale wszyscy doskonale wiemy, że pozostałe 10% jest wystarczającym pretekstem, aby powstała wielka różnica zdań i po niej wojna domowa. Kto ma ochotę niech kopie rów, w każdym razie powtórzę kolejny raz, że nie przyłączam się do histerii wokół sześciolatków w szkole i radykalizm Chazana jest dla mnie okrutny. Tyle różnic, dalej będę się zgadzał, bo bunt jest sensem życia tylko wtedy, gdy wynika z potrzeby, nie kalkulacji. Pozostawiam daleko w tyle wszystkie bzdurne i dęte ideologicznie polemiki, znam argumenty na pamięć, nie wchodzę w to. Chazan zrobił na mnie wrażenie z zupełnie innego powodu.



share

Przepraszam za niskie pobudki i instynkty, ale po pierwsze jest sobota, po drugiego każdemu się należy chwila przerwy, po trzecie nie ma takiej idei i środowiska, któremu nie chciałbym się narazić. Polecam goręcej uwadze tytułowe pojedynki – one są kluczem i jednocześnie puentą do dzisiejszego felietonu. Na wstępie przyznam, że skojarzenia same nie przyszły mi do głowy, wcześniej myślałem o jednym nazwisku i nieważne jakim. Dopiero potem pojawiły się zestawienia i tak sobie zacząłem głośno rozważać, zaczynając trochę nie po kolei. Czym się różni Chazan, który stracił wszystko i nie wydał żadnej książki, ani też nie występuje w telewizji ze swoim kącikiem zainteresowań, od niejakiego Wojtka Cejrowskiego, który z pomocą Empik-u, TVN i paru innych antykatolickich biznesów potrafi zarobić miliony złotych na sponsorowanych podróżach?



share

W kwestii aborcji od lat zajmuję niezmienne stanowisko – nie wchodzę w żadne ideologiczne dysputy, mam swoje zdanie, czysto ludzkie i tego się trzymam. Oceniając po ludzku kolejne zawody w ideologicznym kisielu widać wyraźnie, że wszystko i wszystkim się w głowach kotłuje. Co do zasady zabijanie człowieka w każdej fazie rozwoju i z każdym stopniem upośledzenia jest po prostu zabijaniem, nie żadnym „zabiegiem”, ale przy każdej zasadzie powstają wyjątki. Kobiety, które decydują się na poród w sytuacji, gdy dziecko ma poważną, nierzadko śmiertelną, wadę genetyczną, są święte. Nie oznacza to jednak, że świętość ma być normą prawną. Ludzie zabijają się „legalnie” na dziesiątki sposobów, giną na bzdurnych wojnach, zapijają się na śmierć, popełniają samobójstwa lub działają w ramach wyższej konieczności. Życie to nie jest paciorek wyklepany wieczorem, ani lewacka ulotka, życie potrafi człowieka zabić, co jest największym paradoksem naszego jestestwa.