fbpx

Pamięć mam dobrą, wręcz doskonałą i dlatego pamiętam ze szczegółami wszystkie prześmiewcze komentarze pod moim adresem, jak to „żadnej wojny nie będzie”. Od tego czasu 1324 ekspertów, dzień w dzień ogłasza przełomy na froncie i koniec wojny, by za chwilę ogłosić początek wojny atomowej. A u mnie, co nowego słychać? U mnie bez zmian, żadnej wojny nie ma, od samego początku do samego końca będzie krwawy poligon polityczny, na którym USA rozgrywają partię z Rosją i reszta dużych graczy urywa swoje. Nikomu, łącznie z samą Ukrainą, na Ukrainie nie zależy, bo gdyby było inaczej to drugi co do wielkości kraj w Europie nie byłby jednocześnie najbardziej skorumpowanym krajem w Europie i w dodatku przez większość krótkiego istnienia Ukrainy rządzili tam namiestnicy Moskwy.

Na fali nowych radykalnych zmian i ekspertyz znamienitych profesorów oraz generałów zapraszanych do redakcji, kolejny raz potwierdza się „jakość i trafność prognoz”. Wczoraj wieczorem obowiązywał komunikat, że Putin się kończy, na Kremlu szykują zmianę dyktatora, żadnej mobilizacji nie będzie i referenda też odwołane. Minęło kilkanaście godzin i już w środę usłyszeliśmy, że stoimy u progu wojny atomowej, bo Putin jednak nie umarł, mobilizacja jednak będzie, a referenda w Ługańsku i Doniecku są zaklepane. Ci sami eksperci, te same redakcje, w pół doby odwołały wojnę i zapowiedziały wojnę atomową. Gdzie w takim razie szukać prawdy i choćby skrawka pewnych informacji wypranych z propagandy? Jak zwykle jest tylko jeden kierunek – osobisty mózg każdego obserwatora wydarzeń politycznych. Mój mózg mi podpowiada, że brednie o potędze ukraińskiej armii są bredniami, podobnie spawy się mają z genialną strategią. Wszystkie kontrakcje i oczywiście nie w takiej skali, jak są opisywane przez ukraińską propagandę, przeprowadzono na sprzęcie i strategii dostarczonej z zewnątrz. I to jest jedna strona prawdy, nijak mająca się do słoików z ogórkami i kóz występujących w roli saperów.

Po drugiej stronie prawdy jest słabość Putina i porażka Rosji, ale trzeba jedno i drugie rozumieć w odpowiednich proporcjach. Nie mówimy o żadnym końcu, ale bardzo poważnym osłabieniu. Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Putin jeszcze nigdy nie był tak słaby i tak zagrożony wewnętrznym konfliktem, jak to ma miejsce w tej chwili. Kondycja Rosji jest w bardzo podobnym stanie i jak dotąd politycznie nie wygrała nic, militarnie zebrała jakieś ochłapy, gospodarczo straciła znacznie. Musi się dziać sporo na Kremlu i wokół Kremla, skoro w kluczowych sprawach padają sprzeczne komunikaty. W normalnych warunkach żaden komisarz z Dumy nie odważyłby się mówić o braku mobilizacji, którą za chwilę wprowadza Putin, ale tylko częściowo. Gołym okiem widać, że trwa walka buldogów pod dywanem, średnio dwa razy w tygodniu jakiś oligarcha, generał albo polityk wypada z okna, jachtu, czy z fotela wysadzonego samochodu. Fizyczność i fizjologia samego Putina też jest widoczna gołym okiem i przypomina coś pomiędzy mumią Lenina, a schyłkowym Jelcynem. Trzeba bardzo mocno zamknąć oczy i jednocześnie być zapatrzonym w Putina, co samo w sobie jest nierealne, aby nadal w nim dostrzegać tego dżygita, który z obnażonym torsem galopował na koniu i nurkował w Bajkale. Nie ma Putina, którego znał świat i Rosja też jest w zupełnie innym miejscu.

Miała być łatwa wyprawa na „dzikie pola”, ale nic z tego nie wyszyło. Oligarchowie i przyboczni Putina coraz szybciej przebierają nogami, bo tracą kasę i okazję na przejęcie władzy. Putin zbyt wiele widział i sam przeprowadził, aby nie wiedzieć, kiedy się w Rosji dostaje nóż w plecy. Scenariusz jest zawsze taki sam, gdy car, czy sekretarz okażą słabość, to za parę chwil stają przed anielskim orszakiem, czy raczej kotłem ze smołą. Putin nie ma wyjścia, musi pokazywać całemu światu, że nadal jest przytomny i groźny, dlatego będzie wygadywał rożne brednie o zagrożeniu atomowym i będzie udawał, że dysponuje profesjonalną armią, gotową za niego umierać. Ukraina z pomocą amerykańskich agencji PR-owych nadal będzie sprzedać bohaterów z „Wyspy węży” i Marianny w ciąży. Kłamią wszyscy, Rosja, Ukraina, USA i nasi „geniusze”, ale te najbardziej podstawowe fakty są bardzo czytelne, wystarczy je wyłowić, do czego potrzeba odrobinę rozumu i nieco więcej odwagi.