fbpx

Nieskromnie, wręcz bezczelnie napiszę, że mam pełne prawo wystosować taki apel, choćby z tego tytułu, że w marcu i kwietniu 2020 roku więcej niż połowa dzisiejszych wojowników nazywała mnie „szurem”. Po dwóch latach odwaga staniała i jak zwykle na czoło wysuwają się „biznesmeni” i politycy „pandemii” z drugiej strony. Piszę ten tekst również jako człowiek, w którego interesie leży podgrzewanie tematu, bo mam przed sobą statystyki portalu kontrowersje.net i kanału „Polska Chata”. Łatwo się domyślić, że teksty i nagrania dotyczące „pandemii”, a szczególnie bandyckich zachowań władzy, biją rekordy. Pozostałe „produkcje” natychmiast redukują zainteresowanie i to nie o 10, czy 20%, ale do 60%. Gdybym był mądry i cyniczny, zamknąłbym dziób i zarabiał na odsłonach reklam, ale staram się być mądry bez cynizmu.

Po dwóch latach paranoi ludzie mają serdecznie dość wszystkiego i potrzebują, nomen omen, oddechu pełną piersią. Przez ten czas patrzę na to, co się dzieje z moim dzieckiem, młodą dziewczyną, której odebrano wiele miesięcy normalnego życia i to wtedy, gdy się żyje na 100%. Zestawienie statystyk i zysków z życiem najbliższych osób i życiem ludzkim w ogóle, to zajęcie dla psychopatów, dla człowieka wybór jest jasny. Moje dziecko, Żona, Mama, Babcia i miliony Polaków nie czekają na proroków, którzy im powiedzą, najczęściej za pieniądze albo „lajki”, że za chwilę wszyscy umrzemy, bo zabije nas przymusowa szczepionka z opóźnionym bombą depopulacyjną, a kto przeżyje ten nie wyjdzie z domu, jak w Australii. Z tym, co się wokół nas dzieje trzeba walczyć, każdy rozsądny i przyzwoity człowiek powinien to zrobić, ale czym innym jest walka, czym innym dywersja. Jak ludzie mają szukać motywacji i nadziei, kiedy każdego dnia brednie i pogróżki Niedzielskiego są uzupełniane przez „naszych”? Co więcej jest to czynione z pełną premedytacją lub ignorancją, chociaż podpisują się pod tymi propagandowymi „ekspertyzami” fachowcy od prawa i medycyny. Przy pomocy tej technologii pojawia się w przestrzeni publicznej dziesiątki bzdurnych tez, które nie wiszą w powietrzu, ale trafiają do serc i umysłów, wywołując określane reakcje, głównie przygnębienie i rezygnację.

Odwiedziło mnie wiele pognębionych ludzi, jeszcze więcej do mnie pisze i to są konkretne pytania. Panie Piotrze, co z dziećmi, czy nam posegregują, czy zmuszą do „szczepienia”? Zawsze i wszędzie odpowiadałem, że do tego się nie posuną i gdyby przekroczyli tę granicę, to my musimy przekroczyć inną. Dziękować Bogu stało się tak, jak mówiłem i nie jest to w żadnym wypadku powód do utraty czujności, czy tym bardziej do ogłaszania triumfu, ale zbrodnią jest też niedocenianie NASZEGO sukcesu, którym trzeba pociągnąć kolejne. Nie straszcie ludzi! Nie będzie w szkołach żadnych przymusowych „szczepień”, nie będzie segregacji dzieci i daję głowę, że poza paroma propagandówkami, głównie w lewackich liceach, nie będzie też „punktów szczepień”. Nie będzie w Polsce żadnej Australii, gdzie grupa opętanych i skorumpowanych lewaków urządza komunistyczny cyrk i nie będzie też Francji, chociaż pewne jest, że jakieś formy nacisku i próby upokarzania niezaszczepionych wystąpią. Zamiast opowiadania bzdur o NWO, który nakazuje Niedzielskiemu wymordować Polaków, musimy się skupiać na kolejnych celach do osiągnięcia.

Powtórzę 1000 raz bez żadnej kokieterii i przesady. Powstrzymanie obowiązkowych „szczepień” i powrót dzieci do szkół, to jest nasze zwycięstwo, „nasze” czyli wszystkich, którzy przez ten paranoiczny czas dzień w dzień publikowali w Internecie fakty przeczące propagandzie i żądali normalności. Teraz czas na „ustawę Kraski” i wyrwanie „obozowi patriotycznemu” następnego bata, jaki na nas szykują i na dodatek umywają ręce, podrzucając bat pracodawcy. Piszemy i alarmujemy, że oddanie pracodawcy dokumentacji z danymi wrażliwymi pracowników, to kryminał dla Kraski i pozostałych, którzy się pod tym podpiszą. To samo dotyczy przesunięcia pracownika na inne stanowisko, jeśli nie jest „zaszczepiony”, nie wspominając o odesłaniu na urlop bezpłatny, co jest de facto pozbawieniem środków do życia. Nie straszymy, nie marudzimy, robimy! Dalej robimy swoje!