fbpx

Wczoraj wieczorem z wielkim trudem i na zasadzie ciekawostki, przebiła się informacja, że na nowojorskiej giełdzie cena ropy spadła poniżej zera. W Internecie ruszyła fala dowcipów, że teraz będą nam stacje benzynowe za tankowanie dopłacać i to właściwie była jedyna reakcja ludu pracującego miast i wsi. Gdzieniegdzie „eksperci” wyjaśniali, że nie do końca tak to działa, chodzi przecież o pewną „rzeczywistość analityczną”, ale tak naprawdę fizycznie nikt nam nie dopłaci za zakupu ropy. Dziś na stacjach benzynowych wielkich zmian rzecz jasna nie widać, nie słyszałem też, aby szejkowie, teksańscy nafciarze, czy Władimir Putin popełnili samobójstwa. Informacja, jakiej dotąd świat nie widział trafiła na półkę gwiazd filmowych przyłapanych na produkcji amatorskiego porno.

W takiej rzeczywistości śpimy, bo nie widać symptomów, aby na świecie, poza nielicznymi wyjątkami, politycy, media i ludzie żyli czymkolwiek innym poza „pandemią”. Do zrozumienia tego, co się dzieje nie wystarczy przykład z ceną ropy, trzeba sięgnąć po inne przykłady, które są nie tyle kontrastem, co absolutnym tematem numer jeden i motorem napędzającym histerię. Po sieci krąży filmik z bohaterskim powrotem hiszpańskiej pielęgniarki do domu, cała klatka w bloku pielęgniarki bije brawa, dzieci wręczają laurki, łzy wzruszenia same cisną się do oczu. Takich filmików w różnych miejscach i na różnych stronach można znaleźć setki i tym żyje globalne społeczeństwo. O ile komuś przyjdzie do głowy delikatnie wspomnieć, że fryzjerka chciałaby wracać z pracy do domu, zostanie zjedzony żywcem i zginie w mękach.

Działa stara jak świat reguła, dobrze opisana miedzy innymi przez Stanisława Bareję, w znanej scenie z serialu „Alternatywy 4”. W kolejce do mięsnego stoją ludzie i robot „Ewa”, wszyscy stoją spokojnie, ponieważ w sklepie nie ma żadnego towaru, a sama kolejka jest eksperymentem naukowym. Niestety już na tym etapie projektu „kolejkowego” robot kompletnie nie wytrzymuje próby, ludzie zwracają uwagę na kardynalne błędy, ale kulminacja następuje w chwili, gdy do mięsnego dowożą towar. Stojący w kolejce rzucają się do lady, robotowi „Ewa” odpada głowa. Większość w ogóle nie zwraca na to uwagi, parę osób widzi postać z głową pod pachą, jednak dla nich to tylko i wyłącznie okazja, aby przeskoczyć o jedno miejsce w kolejce, resztą się zupełnie nie przejmują. Odpowiadałem z tysiąc razy, teraz odpowiem tysiąc pierwszy na nieustająco powtarzające się pytanie. Jak to możliwe, że cały świat widzi pandemię, a pojedynczy wariaci to kwestionują i kto niby kieruje ogólnoświatowym spiskiem.

Nie spiskiem, ale emocjami kieruje ludzka natura, dokładniej psychika i tutaj nie potrzeba żadnego geniusza od psychologii tłumu. Wystarczy skupić ludzką uwagę na odwiecznych namiętnościach i nic innego do ludzi nie dotrze. Pokazał to Bareja, pokazał też inny reżyser, Orson Welles, tuż przed drugą wojną światową, gdy radio osiągało szczyt popularności, jak obecnie Internet. Welles przeprowadził jeszcze bardziej dobitny eksperyment, wyreżyserował słuchowisko „Wojna Światów”. Rzecz dotyczyła inwazji Marsjan na Ziemię i była tak sugestywnie przekazana, że ludzie w panice wybiegali z domów na ulice. Zjawisko to opisywały media, w swoim stylu, czyli do pojedynczych incydentów, które rzeczywiście miały miejsce, dodawały nagłówki „Panika w Arizonie”. Straszenie ludzi wizjami zagłady, wzmocnione przekazem medialnym i samonakręcaniem się ludzi, to gotowa recepta na „światowy spisek”.

Politycy, bankierzy i pozostali spece od mieszania ludziom w głowach, w sposób wybitnie prosty mogą w tej chwili z przerażonym tłumem zrobić wszystko. Zjechać z ceną ropy poniżej zera, przebudować gospodarkę w każdym kierunku, na przykład likwidując całe gałęzie, przenosząc produkcję w dowolne miejsce. Kolejne nakazy i zakazy całkowicie absurdalne i sprzeczne ze sobą, są bezkrytycznie przyjmowane, realizowane i jeszcze lud linczuje każdego, kto się wychyli. Był Bareja, był Orson Welles, ale żaden z nich nie jest twórcą opisanego mechanizmu, takie eksperymenty przeprowadzano wiele tysięcy lat temu, choćby w Egipcie, gdzie kapłani normalne zjawiska astronomiczne, przedstawiali jako gniew bogów. Wystarczy sztucznie wywołać ciemności egipskie, a dalej wszystko robi się samo, dzięki czemu kapłani mogą pozałatwiać własne biznesy polityczne i ekonomiczne, jakie tylko im przyjdą do głowy.