fbpx

Człowiek ma wredną naturę, do dobrego szybko się przyzwyczaja i zaczyna marudzić, przy tym udaje, że nie pamięta jak było kiedyś. W ostatnim odcinku genialnego serialu „Alternatywy 4” jest taka scena, w której widzimy jak mieszkańcy bloku odreagowują rządy Stanisława Anioła i znęcają się nad nowym gospodarzem domu, niejakim Cichockim. Nie wiedzieli niewdzięczni, jak wyglądał ostatni kadr odcinka, na którym reżyser Bareja uwiecznił tego samego Stanisława Anioła, ale już nie w roli gospodarza domu, tylko kierownika całego osiedla. Narzekanie na nowe, potrafi szybko i ze zdwojoną siłą przywrócić stare.

Dopóki się naród zmagał z ośmioma latami rządów złodziei i oszustów, wysprzedających Polskę kawałek po kawałku, to była w narodzie solidarność wymierzona przeciw wspólnemu wrogowi. Teraz coraz częściej widzę i słyszę, że ptasie mleczko nie smakuje, że za dużo pól trzeba wypełnić, aby dostać marne 500+ i tak dalej i tak dalej. Moja Babcia mawia w takich razach, nie obrażaj Boga, jeszcze będziesz szukał tego, na co narzekasz, no i zwykle Babcia ma rację. Do całej listy marudzenia trzeba jeszcze dopisać wieczne utyskiwanie nad tym, że „nikt nie poszedł siedzieć”. Co ciekawe lub raczej irytujące, to marudzenie działa w bardzo dziwny sposób. Najczęściej jest tak, że jak człowiek na coś czeka z utęsknieniem, to w chwili spełnienia marzeń z radości wyrzuca ręce w górę, krzyczy hura, albo chociaż uśmiecha się pod nosem. Nic podobnego w przypadku nowych zarzutów i aktów oskarżenia się nie dzieje i nie ma komu się cieszyć.

W ciągu trzech lat prokuratura i sądy postawiły zarzuty takim nazwiskom, że chociaż przez chwilę marudy powinny się zatrzymać i przyjrzeć, jak bardzo marudzą. Skazaną jest Hanna Zdanowska, wyrok karny usłyszał sam Jerzy O., a trzy kolejne procesy czekają w kolejce. Przed sądem został postawiony: Tomasz Arabski, były szef kancelarii Tuska, Krzysztof Kwiatkowski, szef NIK i były minister sprawiedliwości w rządzie Tuska, Stanisław Gawłowski, były sekretarz PO, Sławomir Numann, obecny szef klubu PO, Jan Bury, były szef klubu PSL, Józef Pinior, była „legenda Solidarności” i Władysław Frasyniuk, też była „legenda Solidarności”. Naprawdę można bez grzechu powiedzieć, że „nic się nie zmieniło”? Na argument, że do wyroków sądu jeszcze daleko, jestem w stanie się zgodzić, ale w małej części.

Bądźmy poważni i uczciwi, pięć lat temu żadne z tych nazwisk nigdy nie usłyszałoby jakichkolwiek zarzutów, a o wyrokach w ogóle nie byłoby mowy. Oznacza to tyle, że „nic się nie zmieniło” jest zwyczajnym kłamstwem, które trzeba odróżnić od marudzenia. Zmieniło się bardzo wiele, tylko mało kogo tak naprawdę to interesuje. Jestem głęboko przekonany, że wielu dopiero po przeczytaniu felietonu, przypomni sobie lub dowie się, że te wszystkie grube ryby mają bardzo poważne problemy z prawem i to nie są żarty. Kto nie miał do czynienia z aktem oskarżenia, temu się wydaje, że na niektórych oskarżonych nie robi to najmniejszego wrażenia. Zapewniam, że robi duże wrażenie i to na wszystkich powyżej spisanych. Jeśli chodzi o ostateczne posadzenie oskarżonych, warto pamiętać, że tutaj mamy do czynienia z sądami, które są takie, jakie są i nic więcej w tej kadencji z sądami zrobić się nie da.

Interesuję się tą „problematyką” od lat i to dogłębnie, dlatego nie zamierzam Boga obrażać, ale staram się trzeźwo patrzeć na rzeczywistość. Wdrożenie programu cela+ nie jest zadaniem łatwym, przeciwnie wiele pułapek tu czyha, w tym śmiertelnych. Przekonanie, że Polacy zobaczą paru skazanych złodziei i zrozumieją w końcu kto ich okradał, zostało brutalnie zweryfikowane w Łodzi, gdzie Hanna Zdanowska dzięki wyrokowi i próbie wyeliminowania jej z wyborów, pobiła rekord. Daleko jest do ideału, ale na pewno nie jest tak źle, czyli „tak samo, jak było”. Gdy się zaczyna przełamywać tabu potrzeba czasu, aby się ludzie oswoili i zrozumieli czemu to ma służyć.

No i jeszcze jedno, sądy to nie gazeta, czy Internet, w sądzie się nie da krzyczeć, że ten albo tamten jest złodziejem i basta, w sądzie trzeba to udowodnić. Większość grubych złodziei kradła i zaraz zacierała ślady, nie sztuka wnieść akt oskarżenia, który w sądzie się nie ostanie i zrobi ze złodzieja męczennika. W związku z tym jeszcze raz prowokacyjnie powtórzę, jak na warunki i okoliczności, to w kwestii „siedzenia” udało się sporo zrobić, a na dalsze efekty trzeba jeszcze trochę poczekać.