Reklama

W życiu, a w Internecie jeszcze bardziej ludzie uwielbiają posługiwać się wielkimi kwantyfikatorami i bzdurnymi porównaniami, konsekwentnie kpię z braku dostrzegania niuansów, półtonów i okoliczności, które składają się na wyjątek od niemal każdej reguły. Przyjmuję chrześcijańską zasadę, że o zmarłych nie powinno się mówić źle, chociaż nie wierzę, że Bóg zmarłych rozliczy, to majestat śmierci jest dla mnie wystarczającym powodem do powściągliwości. Szlachetna zasada do ogólnego zastosowania jest bardzo dobrą, wyjściową, normą społeczną, ale jak każda zasada ma swoje wyjątki. W przypadku stalinowskiej poetki Wisławy Szymborskiej doszukuję się aż dwóch wyjątków. Po pierwsze Szymborska po śmierci była łaskawa się odezwać, w dodatku językiem komunistycznej chwały, po drugie nie da się milczeć, gdy komunistka nie żyje, ale komunizm zza grobu wiecznie w niej żywy. Brzmi to trochę surrealistycznie, niemniej fakty są bardzo realne, stalinowska poetka przygotowała ostatnią pośmiertną prowokację, która nie pozostawia wątpliwości, jakim „ideałom” przez całe życie była wierna i jakie „ideały” chciała zabrać do grobu, by stamtąd przekazać „ideowy testament” potomnym. Ustanowienie przez Szymborską literackiej nagrody im. Adama Włodka, komunistycznego aparatczyka i esbeckiego kapusia, znosi chrześcijańską zasadę milczenia, mocą innej chrześcijańskiej zasady: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. Powalczmy zatem z komunistycznym złem, z komunistycznym cynizmem i komunistyczną bezczelnością zza grobu, dobrym katalogiem argumentów.

Gdyby na chwilę zapomnieć o tym, że Adam Włodek był komunistycznym aparatczykiem i esbeckim kapusiem, należałoby sobie zadać najprostsze pytanie: „Kto to w ogóle był”. Odpowiedź nie napawa wielkością, mówiąc brutalnie w świecie literackim Włodek był nikim, natomiast za życia był co najwyżej mężem znanej poetki. Tonę złota temu, kto wykaże, że Włodka na 100 zapytanych i to takich obytych z poezją, 5 wskaże jako poetę, którego twórczość zna i ceni na miarę literackiej nagrody. Bardziej sprytni relatywiści swoją starą sztuczką odwołują się do uczuć i wrażliwości poetki, sentymentu i wielkiej miłości, ale tutaj fakty są równie jednoznaczne, jak w przypadku dorobku literackiego. Wielka miłość po 6 latach skończyła się rozwodem, oczywiście to bardzo fajne i nowoczesne rozwiązanie, przeradzające się w związek partnerski, ale znam nieco ciekawsze historie miłosne, aż po grób. Gotów jestem jednak przyjąć i ten płaczliwy relatywizm, nie moja sprawa jak się komuniści kochają i chociaż pozbywam się tym samym dwóch najważniejszych argumentów, pozostaje argument trzeci, który jest ewidentnie sprzeczny z naczelnym argumentem obrońców stalinowskiej poetki: „jej pieniądze i jej prywatna sprawa jaką nagrodę i komu funduje”. Kłamstwo komunistyczne! Sprawa jej, ale pieniądze publiczne z Instytutu Książki, co kończy dyskusję na temat prywatnej spuścizny stalinowskiej pisarki.

Przez chwilę dam się namówić na naiwność i nie będę podważał zapewnień szefa instytutu Grzegorza Gaudena, niech będzie, że Gauden nie miał wiedzy na temat przeszłości esbeckiej Włodka. Poczekam cierpliwie do 2 stycznia, kiedy ustami Gaudena ma paść ostateczna odpowiedź ze strony Instytutu Książki, ale jeśli po uzupełnieniu wiedzy Instytut podtrzyma decyzję o współpracy, pan Gauden dołączy do reszty relatywistów sławiących komunistyczne „idee”. Wówczas o panu Gaduenie będzie można mówić to samo, co należy mówić o każdym koniunkturaliście udającym, że państwowe jest prywatne, a podłe jest osobistą tragedią. Tak czy inaczej powstało dziwne zamieszanie, choć moim zdaniem problem da się rozstrzygnąć w niezwykle prosty sposób, korzystając z pięknej legendy, którą sama poetka za swojego życia propagowała. We wszystkich telewizyjnych kanałach i na łamach wszystkich poczytniejszych gazet, ta skromna matrona opowiadała, że nie ma pojęcia gdzie schowała Nagrodę Nobla i w ogóle nie jest zainteresowana wymiarem finansowym nagrody. Teraz wystarczy, że jakiś bystry obrońca prywatności Szymborskiej napisze do pana Michała Rusinka „Dzień dobry!”, zamiast „Witaj!” i podsunie dwa pomysły. Przede wszystkim trzeba odnaleźć skarpetę, w której poetka trzymała milion dolarów od Nobla i innych donatorów, potem zająć się poszukiwaniem statuetki i po odszukaniu wystawić na aukcję. Przy odpowiednim fachowcu od zarządzania, na przykład były prezes LOT i NCS jest wolny, tego kapitału powinno wystarczyć dla setek talentów, tym bardziej, że wartość materialna nagrody ufundowanej przez Szymborską, to 50 tysięcy złotych. Piękne, szlachetne i osobiste rozstrzygnięcie niepotrzebnego sporu na tym wstępnym etapie, a dalej się będziemy spierać, czy beneficjent przyjmujący taką nagrodę jest człowiekiem, czy też spadkobiercą komunistycznych „ideałów” przesłanych zza grobów.

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. nagroda za niewybrzydzanie, gdy dają
    To prawda, że jedyną zasługą pana Włodka było bycie mężusiem sławnej poetki, ale to jej prywatny interes niestety. Gdyby była bardziej złośliwa, to ustanowiła by nagrodę literacką imienia Bieruta.
    Inna sprawa, że nagroda zrobi się obciachowa, mimo że 50 patyków piechotą nie chodzi. Chyba będą ją dawać tylko artystom typu pana Włodka.

  2. nagroda za niewybrzydzanie, gdy dają
    To prawda, że jedyną zasługą pana Włodka było bycie mężusiem sławnej poetki, ale to jej prywatny interes niestety. Gdyby była bardziej złośliwa, to ustanowiła by nagrodę literacką imienia Bieruta.
    Inna sprawa, że nagroda zrobi się obciachowa, mimo że 50 patyków piechotą nie chodzi. Chyba będą ją dawać tylko artystom typu pana Włodka.

  3. dobrze,  że  poruszyleś   i  
    dobrze,  że  poruszyleś   i   TEN  temat..;-)
    trza  o  tym  rozgadywać  się  na lewo/prawo/wokół…- gdyż  to  spowoduje  reakcję /wiedzę/ ,  na  ….-  dziadostwo  pleniące  się  …-  każdą  płaszczyznę  dziadostwa  należy  uwidocznić/uwidaczniać  /internet jest  wielce  pomocny, …- by  natychmiast  zapodawać  "wiadomości"/…-  bo  "ataki "  są  na  świadomosć  …-  bez  świadomości  prawdziwości  – zaklamywanej  mamy  co  rusz…;-(..- wszędobylska  jest  !
    nooo  .,  i  za  to  …-  uklon,  choć  poprosze   o  wieksze  roztoczenie  wzroku  na  haniebności  –  tu,…  w terenie  polskiej  ziemi…;-)…- bo  Cię  czytam,  jak  i  wielu..;-)
    PS.  MK..nie  znałam  Cię  wczesniej,  a  jak  widze,  to  pisałes  "farmazony"  w  zaszłości…-  nie przeczytałam  ich…-  bom  nie  znała  Twego  linka,  aleeee…jak  weszłam  tu,  kiedy  weszłam,  treści..-   Twych  treści  "używam"  ..-  jako  ,  jako  najbardziej  normalne….wróóóććć…-  cha..ha..cha  –  wariackie…;-)))
    a  coooooooo…
    cha..ha..cha…
    pozdro  M.K.
    PS 2…
    naprawdę  tylko  dekalog   sprawia,  że  przestrzeganie  tegoż  ,  może  zahaczać  o  szczęście/normalność  na  tym  ziemskim  padole…;-)
    ach,  i  jeszcze  jedno  ,  tak  a propo..
    otóż…żaden  prezydent, premier  i  temu  podobne  figury…- wyniesieni  na  urząd/mający  umowę  na  pracę  z  NARODEM ….-  nigdy  nie  będą  bogami…-   NIE…..- będą  tylko  osobami  zatrudnionymi  do  /niestety,  jak  burak,/tudzież  kukla/..-  reprezentowania  …-  i  na  pewno  nie  bedę  modlić  się  do  niego,  a  tym  bardziej,  nie  pozostawię  suchej  nitki,  w  przypadku niezadowolenia  z  tychże  "wzniesionych"  na  urząd   –  a  obecnie  : kukly……/dopisz   co  chcesz………/
    co  widzę,  czuję…
    i  żaden  paragraf..-/przyp. tworzony  na  dekalogu/,  a  rozbudowany  dla  potrzreb  np. notabli….-  nie  jest  w  stanie  ,  mnie  zatrzymać  od  mowy  krytyki  i  nazwania  /wynikającej  z  postrzegania  normalności/  …-    i  żła  po  imieniu…;-)…
    dobra…-  imieniu  także…;-)
    i  NIKT…żadnym  paragrafem  – prZetworzonym…-  nie  bedzie  mnie  opluwał…-  bo  jeżeli  to  czyni…,TO  to  należy   zmienić, dostosować…- aleeee,  nie na prawch  niewolnictwa,…!
    bo  mam  gębę  i  dupę..;-)…..- jak  ci  na  piedestale !!!!!.
    i  jak  ktoś  z  tego  chce  uczynić  "władztwo"..-  to  zwyczjnie  myslacy  "gostek/gostka" ..-  powie/powinien !   po  meęsku…- łaciną  kuchenną;-)…-  powiedzieć  wynocha  na  drzewo.!…- kiedy  nie  spełniają   oczekiwań  NARODU….- PŁATNIKA  ich  apanaży……
    – MK…-  taki  wrzut   myśli…
    albo  wrzód   na ……………../i  już  nie  czepiaj  sie  mych  "krzaczków"  pisowni/inter…-  nie  nada…/?/…-  poczuj  bluuuuuussssssssssssaaaaaaaaaaaa..;-)
    cha.ha.cha..
    bebe

  4. dobrze,  że  poruszyleś   i  
    dobrze,  że  poruszyleś   i   TEN  temat..;-)
    trza  o  tym  rozgadywać  się  na lewo/prawo/wokół…- gdyż  to  spowoduje  reakcję /wiedzę/ ,  na  ….-  dziadostwo  pleniące  się  …-  każdą  płaszczyznę  dziadostwa  należy  uwidocznić/uwidaczniać  /internet jest  wielce  pomocny, …- by  natychmiast  zapodawać  "wiadomości"/…-  bo  "ataki "  są  na  świadomosć  …-  bez  świadomości  prawdziwości  – zaklamywanej  mamy  co  rusz…;-(..- wszędobylska  jest  !
    nooo  .,  i  za  to  …-  uklon,  choć  poprosze   o  wieksze  roztoczenie  wzroku  na  haniebności  –  tu,…  w terenie  polskiej  ziemi…;-)…- bo  Cię  czytam,  jak  i  wielu..;-)
    PS.  MK..nie  znałam  Cię  wczesniej,  a  jak  widze,  to  pisałes  "farmazony"  w  zaszłości…-  nie przeczytałam  ich…-  bom  nie  znała  Twego  linka,  aleeee…jak  weszłam  tu,  kiedy  weszłam,  treści..-   Twych  treści  "używam"  ..-  jako  ,  jako  najbardziej  normalne….wróóóććć…-  cha..ha..cha  –  wariackie…;-)))
    a  coooooooo…
    cha..ha..cha…
    pozdro  M.K.
    PS 2…
    naprawdę  tylko  dekalog   sprawia,  że  przestrzeganie  tegoż  ,  może  zahaczać  o  szczęście/normalność  na  tym  ziemskim  padole…;-)
    ach,  i  jeszcze  jedno  ,  tak  a propo..
    otóż…żaden  prezydent, premier  i  temu  podobne  figury…- wyniesieni  na  urząd/mający  umowę  na  pracę  z  NARODEM ….-  nigdy  nie  będą  bogami…-   NIE…..- będą  tylko  osobami  zatrudnionymi  do  /niestety,  jak  burak,/tudzież  kukla/..-  reprezentowania  …-  i  na  pewno  nie  bedę  modlić  się  do  niego,  a  tym  bardziej,  nie  pozostawię  suchej  nitki,  w  przypadku niezadowolenia  z  tychże  "wzniesionych"  na  urząd   –  a  obecnie  : kukly……/dopisz   co  chcesz………/
    co  widzę,  czuję…
    i  żaden  paragraf..-/przyp. tworzony  na  dekalogu/,  a  rozbudowany  dla  potrzreb  np. notabli….-  nie  jest  w  stanie  ,  mnie  zatrzymać  od  mowy  krytyki  i  nazwania  /wynikającej  z  postrzegania  normalności/  …-    i  żła  po  imieniu…;-)…
    dobra…-  imieniu  także…;-)
    i  NIKT…żadnym  paragrafem  – prZetworzonym…-  nie  bedzie  mnie  opluwał…-  bo  jeżeli  to  czyni…,TO  to  należy   zmienić, dostosować…- aleeee,  nie na prawch  niewolnictwa,…!
    bo  mam  gębę  i  dupę..;-)…..- jak  ci  na  piedestale !!!!!.
    i  jak  ktoś  z  tego  chce  uczynić  "władztwo"..-  to  zwyczjnie  myslacy  "gostek/gostka" ..-  powie/powinien !   po  meęsku…- łaciną  kuchenną;-)…-  powiedzieć  wynocha  na  drzewo.!…- kiedy  nie  spełniają   oczekiwań  NARODU….- PŁATNIKA  ich  apanaży……
    – MK…-  taki  wrzut   myśli…
    albo  wrzód   na ……………../i  już  nie  czepiaj  sie  mych  "krzaczków"  pisowni/inter…-  nie  nada…/?/…-  poczuj  bluuuuuussssssssssssaaaaaaaaaaaa..;-)
    cha.ha.cha..
    bebe

  5. za Wikipedią:
    za Wikipedią:

    "(…) dyrektor Instytutu Książki Grzegorz Gauden poinformował w specjalnym oświadczeniu w dniu 28 grudnia 2012 roku, że przeszłość Włodka nie była znana Instytutowi w momencie podejmowania decyzji o współpracy z Fundacją w tym zakresie i zapowiedział wydanie ostatecznego stanowiska 2 stycznia 2013 roku po spotkaniu z Fundacją. (…)"

    Właściwie to już pan Gauden, w pewnym sensie, dołączył do grona relatywistów. Esbecki kapuś, z zatwierdzonymi donosami jako patron nagrody literackiej, powinien automatycznie zostać odrzucony, te 4 dni to nawet za dużo na zastanowienie. Ciężka decyzja laureata późniejszej nagrody z takim patronem – z jednej strony wstyd a zdrugiej 50 tyś. które ciężko dziś uciułać z pracy pisarskiej.

  6. za Wikipedią:
    za Wikipedią:

    "(…) dyrektor Instytutu Książki Grzegorz Gauden poinformował w specjalnym oświadczeniu w dniu 28 grudnia 2012 roku, że przeszłość Włodka nie była znana Instytutowi w momencie podejmowania decyzji o współpracy z Fundacją w tym zakresie i zapowiedział wydanie ostatecznego stanowiska 2 stycznia 2013 roku po spotkaniu z Fundacją. (…)"

    Właściwie to już pan Gauden, w pewnym sensie, dołączył do grona relatywistów. Esbecki kapuś, z zatwierdzonymi donosami jako patron nagrody literackiej, powinien automatycznie zostać odrzucony, te 4 dni to nawet za dużo na zastanowienie. Ciężka decyzja laureata późniejszej nagrody z takim patronem – z jednej strony wstyd a zdrugiej 50 tyś. które ciężko dziś uciułać z pracy pisarskiej.