Reklama

Co roku mówi się, że nie frontem do klienta, tylko afrontem do zasłużonych. Coroczne dywagacje na temat obrażonego Wałęsy i nagłówki w prasie, że to jest święto pojednania i wszyscy powinniśmy być razem. Kiedy słyszę to magiczne zaklęcie najczęściej płynące ze środowiska człowieka honoru i jego kumpla, to mam ochotę tak przypieprzyć, żeby się pojednawca kopytami nakrył. Naprawdę pierwszy odruch jaki mam przy haśle: „musimy być razem”, to mam ochotę przypieprzyć autorowi zawołania z całej siły. Skąd we mnie tyle agresji? Ano stąd, że ja wiem co ten mediator tak naprawdę mówi. On mówi, że nie mam takiej możliwości i to nie w Polsce, ale wszędzie, gdzie rocznice tak olbrzymiego w skali i znaczeniu wydarzenia, będzie się obchodzić „razem”. A ponieważ wie, to krzyczy bądźmy razem, żeby bardziej wkurzyć i wypełnić szpalty „polskim piekłem”. Może by tak zadać sobie trud i sprawdzić jak obchodzone są rocznice w świecie. Niech się przejedzie jeden z drugim po YouTube i poogląda rocznice wojny w Wietnamie, zjednoczenia Niemiec i inne poważne światowej klasy wydarzenia. ZAWSZE są alterglobaliści, neonaziści, pacyfiści, weterani bez nogi i kręcący się wokół nich politycy. ZAWSZE. Zatem takie gadanie o jedności, to jest nic innego jak kolejna prymitywna przygrywka do wywołania sensacji. Pewnym jest, że na 10 milionów, które posiadały legitymację ktoś się na kogoś obrazi. No i w aurze takiej pewności propagandysta rzuca pojednawcze hasła, żeby się za chwilę publicznie samogwałcić żalami nad pęknięciem, polaryzacją, podziałem i innymi gorszącymi scenami. 

Co mnie obchodzi, że nadęty półanalfabeta Wałęsa olał zaproszenie na wszelkie obchody? Olał nawet Bogu ducha winnych „roboli” ze Szczecina. Co mnie to obchodzi, skoro to było jasne w styczniu nie sierpniu i to od kilku lat. Co mnie obchodzi, że Michnik nie spotka się w Gdańsku z Gwiazdą, a Kaczyński z Frasyniukiem? Wiedziałem to od zawsze. Co mnie obchodzi, że Wyszkowski wygwiżdże Mazowieckiego, niech gwiżdże jak anarchista przed Białym Domem w rocznicę Wietnamu. Ktoś słusznie zauważy, że jest drobna różnica. Otóż żrą się liderzy i notable, a nie jakieś tam grupki społeczne. A gówno prawda, niech ktoś spróbuje krzyknąć dziś do 10 milionów: „chodźcie coś zrobimy”. Niech krzyczy, tylko nie zad długo bo łeb mi pęka po sobocie. Dziś prawie każdy z tych 10 milionów ma swoją opowieść i BARDZO DOBRZE. Chodzi o jedno, chodzi o wieczne wywoływanie gównianej debaty, żeby zamazać kto tu jest kim. Chodzi o pokazanie, że cała ta Solidarność to bydło było, prymitywy i oszołomy, ale na szczęście dobry i starotestamentowy Bóg zesłał dwóch inteligentnych generałów, jednego redaktora gazety i siłą spokoju uratowali kraj, grubym szlaczkiem, żeby ładnie i serdecznie narodowi odwrócić uwagę od zupełnie innych podziałów – podziałów łupów. 

Mnie kompletnie nie interesuje kto przyjdzie, kto nie przyjdzie na obchody. Mnie oczywiście śmieszy, że gwiazdą tego roku będzie Jarosław Kaczyński, z Jarosława taki bohater tamtych dni jak i ze mnie, też wtedy byłem gówniarzem. Przy okazji DUŻE sprostowanie, bardzo proszę nie powtarzać tych bredni łączących Lecha Kaczyńskiego z Jarosławem Kaczyńskim. Lech był jedną z czołowych postaci, najbliższym współpracownikiem Wałęsy, internowanym przez rok, autor części 21 postulatów. Także śmiać się można i nawet trzeba z Jarosława Kaczyńskiego, natomiast kto ma rozum Lecha zostawi w spokoju. Tak jak śmieszy mnie Kaczyński na obchodach w roli gwiazdy, tak jeszcze bardziej śmieszyła mnie propaganda i tchórzostwo pajaca Donalda Palikota, co Gdańsk przeniósł na Wawel i obchodził Sierpień z przygłupem Berlusconim, gdy „robole” zostali postawieni tam gdzie ZOMO, a przy nich ABW. I tu też przy okazji wielkie sprostowanie. TUSK NIGDY NIE BYŁ ITERNOWANY, też ciekawy przypadek, lat miał niewiele mniej od Kaczyńskiego i jakoś na mit 17-letniego Michnika się nie załapał. Zatem Donald Palikot to taki sam gieroj jak Jarosław Kaczyński, tak samo się zesrał pod matczyną pierzyną, tylko jakoś media tego nie odnotowały. Warto sobie łączyć te postaci również dlatego, że to oni dziś rozpieprzają wszystko, nikt inny tylko oni przy udziale swoich najemników.

Reklama

Ale ad rem jak mówią wieśniaki. Mnie w rocznicę wydarzeń sierpnia interesuje jedno. Interesuje mnie relacja z tamtych dni opowiedziana przez wszystkich od Michnika do Macierewicza. Tylko chodziłoby mi o taką inną relacje niż dotąd. Nie chodziło by mi o to, żeby jedno łgarstwo o bohaterskich generałach i jedynym „prawdziwym” opozycjoniście Michniku było kropione święconą wodą, a założyciel KOR Macierewicz nie miał prawa się odzywać, oszołom pieprzony. Na tym polega cała zabawa, że w kraju szanującym obywatela, obywatele mają prawo mówić prawdę i być rozliczani z kłamstw. Na 10 spytanych 8,5 odpowie, że KOR założył Michnik z Kuroniem i to jest efekt pieprzenia o „pojednaniu”. To jest fałsz wypracowany przez lata i to jeden z cieńszych fałszów. Nieistotnych fałsz, aż tak bardzo, chociaż jako żywo przypomina sowieckie wymazywanie i domalowywanie główek na starych fotografiach z Leninem. Mnie chodziłoby o to, żeby w rocznicę wydarzeń sierpniowych mówić o tym, że Jarosław Kaczyński tak jak Donald Palikot był dupa nie opozycjonista, Lech Kaczyński był ekstraklasą tamtych wydarzeń, Macierewicz zakładał KOR, co nie znaczy, że esbecy psychicznie nie zatłukli Kuroniowi ojca i żony i nie pobili syna. Nie lubię Unii Wolności, ale to nie znaczy, że Wujec nie dostał od władzy z piąchy pod oko, choćby nawet dziś uważał, że nie ma układu, który jest i przeżywa swój rozkwit, drugą młodość. Mówiąc krótko i z zażenowaniem, mnie chodzi o mówienie prawdy, przynajmniej raz w roku i ten dzień rocznicy wydaje się niezłym terminem. Niech Michnik pisze swoje mity, niech Macierewicz głosi swoje teorie, niech dojdą do głosu normalni i wszyscy niech mówią jak było, resztę pozostawiając myślącym, bo bezmyślni mają telewizję, którą i tak sobie przełączą na M jak miłość. Raz do roku powiedzieć prawdę, to by dopiero było coś, to byłaby poważna reforma, najpoważniejsza w ostatnim dwudziestoleciu.

Reklama

34 KOMENTARZE

  1. Najfajniejsze są spotkania starych ,,solidaruchów”
    Ci,którzy się trzymają (aktualnej) władzy – tryskają optymizmem , emanują zadowoleniem.Natomiast zfrustrowani pesymiści , węszący za agenturą – to przedstawiciele nurtu , który pozostał sobą , i jest w opozycji do każdej władzy,albo zwyczajnie – nie załapali się na żadne samo- ani rządowe posady.

  2. Najfajniejsze są spotkania starych ,,solidaruchów”
    Ci,którzy się trzymają (aktualnej) władzy – tryskają optymizmem , emanują zadowoleniem.Natomiast zfrustrowani pesymiści , węszący za agenturą – to przedstawiciele nurtu , który pozostał sobą , i jest w opozycji do każdej władzy,albo zwyczajnie – nie załapali się na żadne samo- ani rządowe posady.

  3. Kiedy zobaczyłem Wałęsę w roli społecznego adwokata
    Jaruzelskiego na procesie o morderstwa z grudnia 1970 r. zrozumiałem , że to Bolek. Że rację mieli wszyscy ci ,,frustraci” i ,,wariaci” od Gwiazdy i Wyszkowskiego . Nagle wszyscy zaczęli się Wałęsą zachwycać .
    Napisał w ,,Rzepie” Ziemkiewicz – o tej późnej miłości do Wałęsy, którą nawet Jaruzelski był wyjawił. Szkoda – konkludował autor – że redaktor Urban nie wygłasza żadnych peanów.
    Włączam ,,Superstację” , a tam Urban w całej krasie.Wymienia , po kolei,wszystkie przymioty Wałęsy jako ,uwaga – męża stanu.

  4. Kiedy zobaczyłem Wałęsę w roli społecznego adwokata
    Jaruzelskiego na procesie o morderstwa z grudnia 1970 r. zrozumiałem , że to Bolek. Że rację mieli wszyscy ci ,,frustraci” i ,,wariaci” od Gwiazdy i Wyszkowskiego . Nagle wszyscy zaczęli się Wałęsą zachwycać .
    Napisał w ,,Rzepie” Ziemkiewicz – o tej późnej miłości do Wałęsy, którą nawet Jaruzelski był wyjawił. Szkoda – konkludował autor – że redaktor Urban nie wygłasza żadnych peanów.
    Włączam ,,Superstację” , a tam Urban w całej krasie.Wymienia , po kolei,wszystkie przymioty Wałęsy jako ,uwaga – męża stanu.

  5. Z Solidarności wypączkował
    Z Solidarności wypączkował pluralizm, z pluralizmu AWS – różnorodność poglądów namnażała się jak bakterie, więc teraz prawd jest więcej niż etatów w administracji. Prawda od kłamstwa nie różni się już niczym, poza tym, w które z nich uwierzysz.

  6. Z Solidarności wypączkował
    Z Solidarności wypączkował pluralizm, z pluralizmu AWS – różnorodność poglądów namnażała się jak bakterie, więc teraz prawd jest więcej niż etatów w administracji. Prawda od kłamstwa nie różni się już niczym, poza tym, w które z nich uwierzysz.