Reklama

Wiele się ostatnio mówiło o kulturze wypowiedzi, zres

Wiele się ostatnio mówiło o kulturze wypowiedzi, zresztą tak naprawdę nie przestaje się o tym mówić, bo co i rusz są powody do rozmów. Najświeższy powód w baranicy i z klubu PiS pozwał gazetę za to, że opublikowała brzydkie wyrazy autorstwa senatora. Brzydkie wyrazy? Tak właśnie, znów brzydkie wyrazy, a ja znów się nie mogę połapać dlaczego w TV i innych radiach gdy się cytuje „biznesmena” Sobiesiaka-Golfa, czy innego Skorupę-Byrcyna-Curusia, to się „wypipczywuje” kurwy i chuje, a nie to czego naprawdę przyzwoity człowiek nie powinien słyszeć. Mówię nie o takiej przyzwoitości, która jest kojarzona z moralnością, ale o przyzwoitości intelektualnej. Mnie nic nie bulwersuje, mnie śmieszy i poraża niezmiennie to, kto w tym biednym, bo ciągle poniewieranym kraju, robi pieniądze i karierę. I kto? Ano niezmiennie jedna kategoria – skończone, dokumentne głupki. Kiedy Sobiesiak został okrzyczany męczennikiem i świętym obrazem polskiego biznesu, to mnie nie bulwersowały etyczne wolty i polityczna ślepota, no może to akurat tak, ale to, że środowisko wybrało sobie głupka na przedstawiciela. Mam nadzieję, że ci co bronili wsioka Sobiesiaka nie podniosą ręki na prostaczka górala, ponieważ to jest dokładnie ten sam typ mentalny i ta sama historia człowieka sukcesu.

Gdy słyszałem nagrania prywatnych rozmów Sobiesiaka, to usłyszałem przede wszystkim kogoś, kto w cywilizowanych warunkach, ze swoim potencjałem intelektualnym mógłby zostać co najwyżej brygadzistą łopatowych. W Polsce jest to król hazardu i stoków narciarskich, kumpel ministra. Ten nieszczęśnik z PiS co opowiadał, że pierdoli się wysilać za 8 tysięcy i to jeszcze w takim gównianym fachu jak polityka, jest bohaterem ludu, takim samym jak Sobiesiak. Ci dwaj podzielili jedynie lud na partie i wpływy, ale nie na marzenia i motywacje. Tak ja Miro jest Miro i może się jako minister polskiego rządu kumplować z taką miernotą jak Sobiesiak i znajdzie z nim w pół słowa wspólny język, tak pan senator rzucając kurwami w senat rozbawił swoją prościutką małżonkę do łez i rozmarzył jednocześnie. Jak ona pięknie mówiła, że najważniejsze w życiu są kafelki w sraczu, to dech zapierało. Jak on pięknie mówił co mu się od życia należy i jak bardzo działka pod ekologiczne wiatraki, no to serce rosło. Nie wiem co mam już ze sobą zrobić, bo mnie człowiekowi z chłopa i robotnika ani kurwa kością w gardle nie staje, a ni chuj mi słowotwórczym wrogiem, mnie nieustannie w uszy parzy intelektualna płycizna. Skoro jest tak, że głupek na głupku rozdaje karty w polityce i biznesie, to przecież nie można mieć pretensji, że nieustannie się do tematu wraca i nieustannie lecą kurwy w tę stronę.

Nie kurwy trzeba „pipkać”, ale ten typ mentalny, tę przaśność, ten model głupka sukcesu. I ja jeszcze raz bez wiary w powodzenie powtórzę, że skupmy się na czynach, mechanizmach, potencjale, nie na dupie Maryni i słowach, które są wszędzie, bo tak mówią miliony, dziesiątki milionów. Nie ważne jakich słów się używa, ważne co się mówi, co chce się powiedzieć lub jak bardzo nie ma się nic do powiedzenia. Mnie nic nie bulwersuje, mnie śmieszy, że ten prostaczek z PiS jak dostał po grzbiecie znów się przedzierzgnął w dyplomatyczny bełkot i nawet góralski akcent zatracił, choć ta szczera do bólu gęba mówi wszystko. Bronić też trochę będę tego bacę i to nie do końca tym samym argumentem co obrońcy Sobiesiaka. Ten tu baca był w swojej izbie i jakiś szpicel go nagrał, CBA to jeszcze instytucja porządna, bo ta nie publikowała nagrań z brzydkimi wyrazami, ale z brzydkimi pomysłami. Baca się po prostu wkurwił, że robi w gównianym zawodzie i ta jedna refleksja, nawet daje nadzieję, że coś tam w nim jednak tkwi, jakiś neuron, ale to wszystko co mam na obronę bacy, bo mój dom to moja wieża i jeśli jakiś szpicel nagrywa mnie w mojej chałupie, to mam żelazne alibi. Tyle na obronę, dalej to już tylko atak.

Często zarzuca mi się coś, co nazywa się intuicją i posługiwanie się tą bronią na oślep, ale ja idę o zakład, że gdyby mi tego bacę pokazać za weneckim lustrem, pośród dziesięciu średnio rozgarniętych ludzi, to wskazałbym jego szczerą gębę bez wahania jako właścicielkę słów tego „bulwersującego” nagrania. Jesteśmy na takim etapie karier politycznych i biznesowych, że mnie wystarczy gęba karierowiczów, aby wiedzieć z kim mam do czynienia. On nie musi się odzywać, nikt nie musi mi go przedstawiać i wiem o nim wszystko, a to dlatego, że na gębie ma wymalowaną pustkę. I taka będzie jego żona, tacy będą jego kumple, tak będzie załatwiał sprawy, dokładnie tak jak wygląda. Tak jak wyglądał Sobiesiak, tak żyje i taki jest, tak jak wygląda Byrcyn z PiS-u, taki jest. Można się podniecać, że tak nie wolno po szacie twarzy zdobić człowieka, ale niech ktoś tak sam przed sobą ma odwagę się przyznać, że codziennie tego nie robi. Idziemy ulicą i choćby odruchowo myślimy, o matko jaka gęba, albo o kurde jaka sympatyczna buzia. Nie ma się co bawić w detale, popatrzcie na gęby polityków i ich biznesowych sponsorów, tam znajdziecie wszystko czyli nic. Branie na mikrofonową tapetę kolejnego przypadku, to jest detal, w którym można się bawić do końca życia i jeden dzień dłużej. Hurtem widać, że nie ma na co liczyć i to, że on jeden z drugim kurwą sobie rzuci i chujem się podeprze, to naprawdę jest finezja w porównaniu z tym kim on jest i z kim się zadaje.

Reklama
Poprzedni artykułInternauta – czyli święta krowa.
Następny artykułMigawki (4) Blask spirytusowej lampki
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

20 KOMENTARZE

  1. A ja mam
    trudne pytanie. A może wcale nietrudne. Czy są wg Ciebie w Polsce czynni politycy, którzy nie zeszmacili sie do końca, których darzysz w jakims stopniu szacunkiem. Czy też niestety będziemy musieli czekać aż obecne pokolenie wymrze?

  2. A ja mam
    trudne pytanie. A może wcale nietrudne. Czy są wg Ciebie w Polsce czynni politycy, którzy nie zeszmacili sie do końca, których darzysz w jakims stopniu szacunkiem. Czy też niestety będziemy musieli czekać aż obecne pokolenie wymrze?

  3. Matko Kurko!
    Czy Ty się kiedykolwiek zastanawiałeś, jakie cechy sprzyjają stanięciu się biznesmenem? W tak wczesnej fazie kapitalizmu, jak w Polsce?
    Ja po wielorakich kontaktach i rozmowach skonstatowałem, że aby zostać rekinem wczesnego kapitału, trzeba aby pewnych cech brakło. Trzeba cechować się właśnie tak zwaną mielizną intelektualną.
    Okazuje się, że aby politycy znaleźli wspólny język z tak pojętym biznesem, muszą mówić jako te wrony, intelektualnie inaczej.

    Przy okazji – jak w/g Ciebie ma wyglądać lobbing?
    Bo w sprawie komercyjnego hazardu zdaje się, że o styl lobbingu chodzi, a nie o korupcję. Nikt tam o żadnych pieniądzach, które miały przepłynąć pomiędzy biznesem a politykami nigdy się nie zająknął nawet.
    To po co się w końcu tworzy prawo? Dla urzędników czy dla ludzi, którzy chcą się w świele prawa poruszać? Jak tacy ludzie mają wpływać na polityków aby odpowiednie prawo tworzyli?

    Bardzo bym chciał poczytać jakąś idealistyczną wizję?

    Bo co innego teksty polityka, jak to chce sobie gniazdko z kontaktów z biznesem uwić i mu materii nie staje, a co innego jak to biznes chce dojścia do polityków poszukać i ni tak go, panie, ni siak. Ni łapówka, ni cmentarz. Skup się proszę na tych różnicach i napisz jak to widzisz.

  4. Matko Kurko!
    Czy Ty się kiedykolwiek zastanawiałeś, jakie cechy sprzyjają stanięciu się biznesmenem? W tak wczesnej fazie kapitalizmu, jak w Polsce?
    Ja po wielorakich kontaktach i rozmowach skonstatowałem, że aby zostać rekinem wczesnego kapitału, trzeba aby pewnych cech brakło. Trzeba cechować się właśnie tak zwaną mielizną intelektualną.
    Okazuje się, że aby politycy znaleźli wspólny język z tak pojętym biznesem, muszą mówić jako te wrony, intelektualnie inaczej.

    Przy okazji – jak w/g Ciebie ma wyglądać lobbing?
    Bo w sprawie komercyjnego hazardu zdaje się, że o styl lobbingu chodzi, a nie o korupcję. Nikt tam o żadnych pieniądzach, które miały przepłynąć pomiędzy biznesem a politykami nigdy się nie zająknął nawet.
    To po co się w końcu tworzy prawo? Dla urzędników czy dla ludzi, którzy chcą się w świele prawa poruszać? Jak tacy ludzie mają wpływać na polityków aby odpowiednie prawo tworzyli?

    Bardzo bym chciał poczytać jakąś idealistyczną wizję?

    Bo co innego teksty polityka, jak to chce sobie gniazdko z kontaktów z biznesem uwić i mu materii nie staje, a co innego jak to biznes chce dojścia do polityków poszukać i ni tak go, panie, ni siak. Ni łapówka, ni cmentarz. Skup się proszę na tych różnicach i napisz jak to widzisz.

  5. Ponieważ co roku wrzały
    Ponieważ co roku wrzały emocje wokół sms-ów i laptopów to pragnę poinformować, że z aukcji na Allegro wyszło jedno wielkie G. Notebook osiągnął trochę więcej niż połowę wartości i za taką cenę to profanacja sprzedawać. Z Nokią sytuacja wygląda tak, że walnąłem się w cenie minimalnej i w ostatniej chwili poratowała mnie dobra dusza, ale oczywiście nie wcisnę jej czegoś, czego nie potrzebuje. Także informuję o porażce i nie wiem na razie co dalej. Jak wymyślę to powiem, w każdym razie nie Allegro, bo to nie ma sensu jak widać.

    • wyjdzie na to żem złośliwe bydle
      ale nie każdy “w biznesie” potrafi. Sobiesiak z pewnością miałby jakiś “pomysł” na laptopa i resztę.Skorupie bym nie dawał,bo u takiego górala to i strach się potem o swoje upomniec.Jak widac każdy ma jakieś talenta,czasami wypisane na twarzy a czasami nie.

  6. Ponieważ co roku wrzały
    Ponieważ co roku wrzały emocje wokół sms-ów i laptopów to pragnę poinformować, że z aukcji na Allegro wyszło jedno wielkie G. Notebook osiągnął trochę więcej niż połowę wartości i za taką cenę to profanacja sprzedawać. Z Nokią sytuacja wygląda tak, że walnąłem się w cenie minimalnej i w ostatniej chwili poratowała mnie dobra dusza, ale oczywiście nie wcisnę jej czegoś, czego nie potrzebuje. Także informuję o porażce i nie wiem na razie co dalej. Jak wymyślę to powiem, w każdym razie nie Allegro, bo to nie ma sensu jak widać.

    • wyjdzie na to żem złośliwe bydle
      ale nie każdy “w biznesie” potrafi. Sobiesiak z pewnością miałby jakiś “pomysł” na laptopa i resztę.Skorupie bym nie dawał,bo u takiego górala to i strach się potem o swoje upomniec.Jak widac każdy ma jakieś talenta,czasami wypisane na twarzy a czasami nie.