Reklama

No dobrze, niech będzie, że zauważyłem 1000

No dobrze, niech będzie, że zauważyłem 1000 już inicjatywę blogerską wychodzącą z Salonu24. Komentować chce mi się to średnio, ale ponieważ jest tu klasyczna sytuacja „przyganiał kocioł garnkowi”,  mam nadzieję na dość oryginalne spostrzeżenia z własnej i cudzej perspektywy. Ponad rok prowadzenia tego interesu jakim są Kontrowersje.net, nauczył mnie kilku rzeczy i najprawdopodobniej na kilka rzeczy jestem impregnowany. Jak to się robi? Początki są najłatwiejsze, „postawienie” takiego portalu, to jakieś 15 do 40 minut roboty w zależności od szybkości łącza internetowego i wiedzy właściciela. Ściągamy gotowy, nazwijmy to program, żeby nie wchodzić w szczegóły techniczne i sprawiać wrażenia, że śmiertelnik sobie z tym nie poradzi. Poradzi sobie, ale najpierw trzeba mieć serwer, czyli takie miejsce, gdzie będziemy gromadzić wszystkie zapisane informacje od plików instalacyjnych po wszystkie materiały publikowane na stronie.

Serwer dostarcza provider, a mówiąc po ludzku firma, która sprzedaje miejsce na swoim dysku, dla naszych potrzeb. Takich firm jest multum, ceny zróżnicowane, jednak już przy 100 złotych miesięcznie można wykupić całkiem przyzwoitą opcję, która na początek w zupełności wystarczy. Gdy już jest serwer można zakładać portal. Ściągamy z Internetu jeden z trzech najpopularniejszych programów: Drupal, Joomla, WordPress i mamy już stronę. Najłatwiejszy w obsłudze jest WordPress, z instalacją da sobie radę prawie każdy, kto kiedykolwiek instalował cokolwiek. Z konfiguracją oprogramowania na takim poziomie, że nie ma wodotrysków, ale można spokojnie pracować również poradzi sobie osobnik nawet lekko w ciemię bity. Serwer w profesjonalnej firmie można wynająć on-line w godzinę, instalacja oprogramowania z zapasem na „przygody”, to kolejna godzina. Tym sposobem w dwie godziny mamy portal do dyspozycji użytkowników i z tą chwilą kończy się też wszystko co proste i zaczyna życie.

Portal będzie jaki? Oczywiście niezależny, nieocenzurowany, niereglamentowany, tym chce czy nie chce musi być każdy portal blogerski. Na portalu musi być co? Wolność rzecz jasna, portal bez wolności nie ma racji bytu. Kto będzie zaglądał na portal? Utalentowani ludzie, którzy sprawią, że nie będzie na portalu żadnego Onet. Co tym samym wyznaczy portal? Portal wyznaczy nową jakość, takiego portalu jak w dwie godziny postawiony portal sieć jeszcze nie widziała. Czy wszystko jasne w temacie portalu? Wręcz przeciwnie, z tego pakietu dyżurnych założeń pozostanie wiór w 99 przypadkach na 100. Cofnijmy się jednak do miejsca, w którym portalowi potrzebni są użytkownicy. Istnieje kilka metod gromadzenia użytkowników, jakie można zastosować przy budowaniu portalu. Pierwsza metoda to idea, najlepsze są takie portale, które są wyraziste. Portal żydowski lub portal antysemicki, portal prawicowy, lewicowy, gejowski lub neonazistowski. Portal z muzyką hip hop, albo portal ze starymi przebojami PRL. Przy tej metodzie bierze w łeb pierwsze szlachetne założenie, mianowicie „niezależność” i portal kisi się we własnym sosie, wczesniej czy później bulgocząc w radykalizującym się konflikcie. Niemniej to jest dobra metoda, ponieważ na starcie dostarcza użytkowników w postaci wielbicieli i wrogów. Jeśli głównym motywem budowy portalu jest klikalność i komercja, polecam z całego serca tę metodę.

Gorzej jeśli chcemy być ambitni i niszowi, wtedy metoda bierze w łeb. Z oczywistych względów niewiele ma do roboty miłośnik rocka, na portalu disco polo, nieco inaczej jest z portalem prawicowym, który jest chętnie odwiedzany przez lewicę, celem wypowiedzenia kilku ciepłych słów. W sumie metoda niezła, tylko trzeba sobie odpowiedzieć co jest celem. Metoda druga, to bunt. Portal powstaje w wyniku buntu społeczności, zwykle sponiewieranej na innym portalu, no i tu Salon24 jest niezawodnym katalizatorem takich inspiracji. Przy takim natchnieniu buduje się „anty”, tamci nie mieli pojęcia co to jest wolność słowa i jakość, my im pokażemy jak to się robi. Metoda na krótkich nóżkach, zdycha w błyskawicznym tempie, rozczłonkowana na kolejne inicjatywy buntu. Metoda sława lub/i pieniądze założyciela portalu. Portal zakłada ktoś, kto ma swoje grono wiernych czytelników, lepiej wyznawców, lub ktoś, kto ma kasę i przyciąga sławnych, ostatecznie ktoś sławny bez kasy, ale zdolny kasę wygenerować.

Metoda pozwalająca na wiele, wiele więcej niż inne metody, tylko ma jedną poważną wadę – trzeba być adoratorem. Trzeba pisać tak jak wierni oczekują. Ostatnia metoda, to zaprzecznie i odejście od wszystkich pozostałych metod, nawet jeśli początki były klasycznie metodyczne. Ostatnią metodą jest metoda wyławiania pereł. Tworzenie portalu nie wokół idei, sławy, pieniędzy i bunty, nawet jeśli początki były takie, ale wokół pereł pojawiających się na portalu. Budowanie portalu wokół indywidualności i opędzania się od tandety. Takie założenia powodują, że kończy się demokracja i pełna swoboda ruchu, a zaczynają sztuczne i niezbędne regulacje wywołane prostym znanym ludzkości od zarania faktem. Większość idzie drogą Herostratesa i tylko nieliczni drogą benedyktyńską, cała sztuka polega na tym, aby z Herostratesów uczynić mięso armatnie, a z pracowitych zakonników, nie tyle zakon, co opatów własnej twórczości. Projekt ryzykowny i nieuchronnie związany z konfliktem, oczywiście konflikt generują ci od podpalania świątyń, czytaj rozpieprzania portalu.  

Obserwuję i znam historię wszystkich portali, które w ciągu 2 godzin wyszły z Salonu24 i stały się niezależnym, alternatywnym portalem: prawica.net (zdechła), blogomedia24 (zdycha), niepoprawni.pl (zipie, ale ledwie), textowisko.com (trup), polis (to się chyba nawet nigdy nie urodziło), ostatni produkt "piwnica", która ma aż 109 blogerów, uwabił mnie najbardziej. W statystce celowo pomijam kontrowersje.net, chociaż ten portal ewidentnie wypełnia warunek buntu i dzięki buntowi powstał. Ewidentnie wypełnia warunek idei, ponieważ na „antykaczyzmie” się na początku skupiał. Jako tako spełnia warunek „sławy”, ponieważ nick MK był w stanie przyciągnąć parę tysięcy użytkowników. Pomijam kontrowersje.net, ponieważ szybko wykaże, że to jest inny niż pozostałe portale, ale zanim to wykażę najpierw krótka diagnoza, dlaczego „piwnica” jest najbardziej zabawna i nigdy nie wyjdzie na powierzchnię. Mógłbym tu budować piętrowe teorie, analizować szczegółowo i pod kątem, ale mnie wystarczy jedna, jedyna prosta jak drut obserwacja. Patrzę na tę listę 109 blogerów i już nie wspomnę o tym, że kontrowersje.net, mimo problemów technicznych z logowaniem, po dwóch dniach miały 400, ale wspomnę, że co najmniej 60% Nicków na tak zwane oko widzę jako tych co byli zalogowani we wszystkich innych padających odpryskach salonu24. Przy szczegółowej analizie do tych 60% doszłoby z pewnością kolejnych 10% no i spory odsetek klonów, co jest normą.

Śmieszność tej inicjatyw polega na tym, że średnio co kilka miesięcy ci sami ludzie odpalają WordPressa, Drupala lub Joomlę, żeby podbić sieć. Za każdym razem zarzewiem jest syf jaki wywołuje Janke i tu dochodzimy do sedna sprawy. Naprawdę nie trzeba być geniuszem, aby widzieć, że to co robi Janke z Krawczykiem dzieje się zawsze wtedy gdy zdycha klikalność Salonu24, gdy nic na zewnątrz się nie dzieje. Gdy są afery polityczne, gdy Czuma ściga Katarynę, gdy Tusk odbiera samolot Kaczyńskiemu, gdy Rysio gada ze Zbychem na cmentarzu, całe zbuntowane i rozpierzchnięte po coraz bardziej żałosnych projektach stado, wraca żeby zobaczyć co na to Kataryna, Leski i inne tuzy „analizy”. Wraca i dobija się do topu, aby wisieć sobie amatorsko obok wielkich nazwisk. Do kiedy przetrwa „piwnica”? Mogę to obliczyć precyzyjnie, jeśli dostanę informację, kiedy pójdzie w eter nowa sensacja z CBA, albo w Pułtusku pani dyrektorka gimnazjum zdejmie krzyż, co w efekcie wywoła nocne katolików czuwanie przed szkołą. Takie inicjatywy są śmieszne na starcie i nieustannie mielone przez tych samych ludzi, wiecznych zadymiarzy, którzy wstają rano robią przedziałek i zastanawiają się co by tu starego napisać o tym jak są prześladowani i ich genialne teksty nie trafiają na upragnioną SG.

Piwnice, tekstowiska, polis, niepoprawni i inne blogomedia, to nieustanne projekcje emocjonalne tych samych zadymiarzy, którzy mnożą byty ponad potrzebę, ponieważ mnożyć talentu i tekstów inne niż wszystkie nie są w stanie. Janke steruje tymi dzieciakami jak mu się podoba i zawsze w tych punktach, kiedy mu to pasuje. Wystarczy odpalić dostępne narzędzia statystyczne, aby wiedzieć, że po tej kolejnej i niepoliczalnej już zadymie S24 dostał adrenalinę z kliknięć, bo towarzystwo klonujące byty wraca z wywalonym ozorem i podniecone sprawdza, czy już Salon zdechł. Tego WordPressa zwanego „piwnicą” przeżyje motyl i to widać po składzie buntowniczym jak i po tym, że tam NIE MA CO CZYTAĆ, poza tym, że Janke jest pies. Zapału wystarczy do pierwszej zewnętrznej zadymy, wtedy Janke w klasyczny dla siebie sposób zjednoczy siły przeciw układowi i znów wszyscy poczują się jedną salonową rodziną.  

Byłoby na tyle wstępu do sedna tylko, że większość z tych mechanizmów można z powodzeniem przypisać portalowi Kontrowersje.net, a mimo to jesteśmy jedynym portalem, który po roku funkcjonowania nie zwinął się, ale rozwinął. KAŻDY odprysk z S24, z czasem tracił lub padał, TYLKO Kontrowersje.net notują wzrosty, choć oczywiście bywają wahnięcia, na przykład ten miesiąc jest średni. Dzieje się tak z kilku zasadniczych powodów, a powodem nadrzędnym jest to, że jakość tekstów jakie są publikowane na kontrowersje.net to jest przepaść miedzy tym co można przeczytać na wszystkich odpryskach razem z salonem wziętych. Inna rzecz jest taka, że Kontrowersje.net po wszystkich możliwych grzechach pierworodnych, stopniowo odchodziły od klasycznych metod budowy portalu. Z buntu przeciw Salonowi24 nie zostało wiele, poza akcjami promocyjnymi kosztem S24. Salon24 jest tu gościem tylko wtedy, gdy to służy Kontrowersje.net. Wiodącej idei na portalu nie ma żadnej, a już na pewno nie jest to „antykaczyzm”, wręcz przeciwne stawia mi się zarzuty. Sława czy jak kto woli „gurowanie” założyciela portalu, to już przeszłość. Matka Kurka przerobił się na furiata, aferzystę, zadymiarza, efekciarza, strach się do znajomości z nim przyznać. Nic nie pozostało z grzechów pierworodnych, wszystko jest odpokutowane i dzięki temu portal trwa. W efekcie powstało miejsce dla „opatów” i nikt obiektywnie myślący nie jest w stanie zarzucić Portalowi, że tu nie szanuje się talentów i indywidualności. Nawet skonfliktowani z Portalem blogerzy, dostają indywidualne narzędzia, aby realizować swoje pomysły. Warunek jest jeden. Ten co się domaga i kwestionuje „politykę” Portalu musi pokazać, że potrafi robić lepiej lub gorzej, ale swoje, nie rozpieprzać cudze. Dla zadymiarzy skończył się złoty okres, który na Portalu był i o tym jeszcze wspomnę, przy innej okazji

Obok pokuty za grzechy założycielskie jest jeszcze inna rzecz, która różni zasadniczo Kontrowersje.net od pozostałych odprysków z S24 , to bezlitosne i spektakularne wykorzystywanie Janke do promowania Kontrowersji.net. Jestem przekonany, że Janke po akcjach: Ketman, Wielbłąd, PiS wróci, kataryna show, słysząc Matka Kurka, nie wie co ma z rękoma zrobić. Jeśli wchodziłem na S24, to tylko po to aby kolejny raz skompromitować to towarzystwo i wyciągnąć rozumnych ludzi. Za każdym razem to nie był prostacki trolling, ale ośmieszanie odbywało się przy pomocy tekstów o klasę lepszych niż można było znaleźć na Salon24. Kontrowersje.net są jedynym portalem, który ośmieszył Salon24 jakością tekstów, a nie prymitywnymi zadymami, czy biadoleniem na administrację. Oczywiście jest faktem, że przy prostackich zabiegach Janke, choćby z męczennicą kataryną, dostał Igor „szmaciarzem” po oczach, ale to też była rzecz przemyślana i zasłużona.  Janke z S24 przestał być wrogiem Kontrowersje.net i stał się najlepszym przyjacielem dostarczającym ludzi i sprzętu. Ostatnia rzecz to wspomniane konsekwentne stawianie na jakość tekstów i tępienie tandety jako narzędzia promocji. W efekcie stało się tak, że portal zaliczył kilka spektakularnych banów, spektakularnych ponieważ wcześniej tego nie było. Początki Kontrowersje.net, to klasyka gatunku, nieustająca debata o wolności słowa i wojna pomysłów na prowadzenie interesu. W takich bitwach zawsze biorą udział ci, co nic ciekawszego nie mają do roboty, albo ci co chcieliby mieć tu swój szyld, słowem Herostrates show. W takich wypadkach kończy się demokracja i trzeba podjąć decyzje, które blokują zadymy generowane przez kilku, a bywa, że przez jednego użytkownika. Długo się trzeba tej sztuki uczyć, aby dojść do jedynego oczywistego wniosku, zadymiarza się po prostu wycina i to tak, aby nie miał najmniejszych szans obrony, przez co staje się śmiertelnym wrogiem i dostarcza plotkarskiej reklamy na innych portalach.

Jedyna buntownicza inicjatywa jaka wypłynęła z Kontrowersje.net to nieocenzurowano.pl, gdzie za gwiazdy robił magik od stawiania 40 forów politycznych rocznie, ciało pedagogiczne z Biłgoraja, emerytowany górnik dyslektyk, jeden gość co dałby sobie jaja obciąć za żydowskie korzenie, no i gówniarz spod Lublina, który dziennie organizował 4 rewolucje. Po tej inicjatywie został kod błędu php na stronie głównej, a ten co miał uczyć mnie szacunku dla użytkowników, zwinął dupę jak gówniarz i zostawił swoje owieczki, bez słowa: „pocałujcie mnie w dupę”. Niestety nie ma innej metody jak cięcie zadymiarzy, którzy przychodzą na portal tylko po to, aby nasrać na środku i babrać się w własnej produkcji. Nie mam najmniejszego żalu do Janke, że mnie wywalał z 15 razy za zadymy jakie tam wszczynałem i na przykład wykasowanie takiego Koteusza, który na S24 truje dupę od początków istnienia, odchodząc, przychodząc, klonując nicki, to wręcz dla higieny portalu niezbędne. Janke popełniał inne karygodne błędy, Janke wyrzucał blogerów utalentowanych, pozostawiał tandetnych zadymiarzy, nakręcających klikalność. Po roku prowadzania portalu nie mam najmniejszych wątpliwości, że na Kontrowersje.net nie ma miejsca dla srających w gniazdo. Każda opinia, każdy pogląd wyrażony z pozycji „robię swoje”, jest tu szanowany i otoczony opieką, natomiast dupy męczenie, z koroną cierniową paradowanie, bo „administracja” nie chce docenić jak ładnie pachnie, to co Herostrates narobił na scenie jest i będzie tępione.

Póki co nie ma wielkiego problemu, na palcach jednej ręki można policzyć męczenników i dzięki temu, nawet najbardziej żarliwa dyskusja, toczy się na temat. Dzięki rozliczeniu się z grzechów pierworodnych pozostali na portalu ludzie, którym nie trzeba dwa razy tłumaczyć, co jest wolnością słowa, a co tandetą w poszukiwaniu taniej sławy. Kto wyszedł z S24 i nie zrozumiał, dlaczego stamtąd wyszedł skończył lub skończy jak wszystkie odpryski. Prowadzenie portalu to coś więcej niż darmowe oprogramowanie i serwer za 100. Znacznie więcej niż bunt przeciw innym, zupełnie coś innego niż wieczne sranie w banię czym jest wolność i cenzura, wieczne zadymy o to co admin może, a czego nie może. Prowadzenie portalu, to przede wszystkim chuchanie na teksty i kastrowanie wszystkiego co od tekstów odwraca uwagę. Każda inicjatywa, która zaczyna od naiwnych założeń, grzechów pierworodnych portalu i nie wyciąga wniosków, wcześniej niż później kończy bardziej skompromitowana niż miejsce, z którego wyszła. W tym co się robi trzeba być pracowitym i uczciwym, co nie oznacza miękko dobrodusznym. Uczciwość pojmuję jako rzetelną informację dla Użytkowników portalu. Tak są bany na Niereglamentowanym Portalu, jest czołganie, ale tylko frajerów, którym się wydaje, że mogą tanim kosztem zostać gwiazdami.

Przy wszystkich przejściach jakie miałem na S24, zdanie o Janke mam podłe, ale jedno trzeba mu oddać z szacunkiem, on utrzymał swój portal i robi z buntownikami to co mu się podoba. Wychodzi mu to dlatego, że większość tych buntowników, to wieczni buntownicy, którzy z zadym żyją i tylko zadyma ich podnieca. Kiedyś postawiłem taką tezę, że dopóki istnieje S24 jako monopol dla tak zwanej „bologosfery”, siła niezależnego od mediów przekazu będzie marna, bo wpleciona między nazwiska Warzechy, Leskiego i inny rzeczników Kochanowskich, do których z łaski przykleja się teksty amatorów. Zdania nie zmieniam, ale na pewno tego monopolu nie złamią wieczni zadymiarze z 34 inicjatywą skupioną wokół tych samych Nicków i treści. Aby zbudować miejsce alternatywne dla chłamu sieciowego, trzeba umieć pisać i ściągnąć innych potrafiących pisać, trzeba dać pełną swobodę talentom i na zbity pysk gonić zadymiarzy. Na szczęście dla mnie i Kontrowersje.net, nie jest to myślenie powszechne i nawet podane na tacy nie zostanie skonsumowane, ponieważ większość podniecona buntem, nie budowaniem.

Reklama
Poprzedni artykułSpisek na wagę złota.
Następny artykułNa jeziorze
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

5 KOMENTARZE

  1. Jakoś umknęła mi
    Jakoś umknęła mi “odpryskowość” kontrowersji. Pewnie dlatego, że jak wielu moich znajomych skorzystałam z najlepszej formy reklamy jaką jest Jedna baba drugiej babie, czyli, Czytałaś teksty M_K na onecie? Przy okazji ominęły mnie wszelkie wojny i przepychanki, bunty i takie tam inne “atrakcje”.
    Na salony trafiłam właśnie stąd, klikając w zamieszczane tu linki. Zwiększam tym samym klikalność tamże chcący/niechcący. W ten sam sposób dotarłam do piwnicy, tracąc tym samym czas na szukanie tekstu wartego przeczytania. Jedyne czego się dowiedziałam, to jak dogryźć zamierzają salonowi piwniczanie.
    A co do kontrowersji, to jeśli przestanie mi się podobać linia promowana przez Gospodarza portalu, po prostu i zwyczajnie wyniosę się stąd. Na razie cieszę się, że mam możliwość czytania tekstów z którymi nie zawsze się zgadzam, ale które coś wnoszą do mojego punktu widzenia. Cieszy mnie zwłaszcza racjonalne podejście do tematów, bo jestem z gruntu emocjonalna i nie zawsze potrafię dostrzec inną stronę medalu. Nie zawsze też mam obok siebie kogoś kto by mi pokazał nielogiczność moich poglądów. Podoba mi się też umieszczanie tu tekstów pozapolitycznych. Od lat pałętam się po sieci i nie trafiłam na podobne miejsce polskojęzyczne. Czyżby ewenement na skalę ogólnopolską co najmniej?
    Jeśli wyszło jak laurka, to przepraszam.;)
    Pozdrawiam.:)

  2. To nie wszystko
    Ciekawy opis mechanizmów, tym więcej wart, że wymagał pewnej szczerości. Jednak mnie zaalarmowało słowo “blogosfera”, użyte przez Ciebie chyba zbyt wąsko. Według mnie słowo “blogosfera” ma podwójne znaczenie. Z jednej strony obejmuje ogół środowiska związanego z blogami, autorów, komentatorów oraz absolutną większość, czyli biernych czytelników. W drugim znaczeniu to jakaś grupa powiązanych blogów i czytelników, takie kręgi zainteresowań lub towarzyskie. W tym drugim sensie każdy może być użytkownikiem kilku różnych blogosfer i działać w każdej z nich na innych poziomach – blogera, komentatora, czytelnika.
    Piszę o tym, żeby podważyć rolę grupy (blogosfery) skupionej wokół Salonu24, bo właściwie to jest temat Twojego wpisu. Ogólna blogosfera jest gigantycznym tworem, którego na ogól nie ogarniamy. S24 nie ma żadnego monopolu na nic i na pewno nie hamuje ona ani decydująco nie animuje rozwoju mediów społecznych, czyli niezależnych.
    Mogę powiedzieć to na swoim przykładzie, co ja się od zawsze interesuję polityką a o tej grupie słyszę tylko u Ciebie. To z kontrowersji zacząłem kojarzyć tego Janke, a było to przy sprawie Kataryny. Pozostałe nazwiska czy też nicki, które wymieniasz, zupełnie nic mi nie mówią, a sprawiasz wrażenie, jakoby są jakieś ważne.
    Przy okazji Kataryny, to też jest dobry przykład jak do trudno jest salonowym mediom pozbyć się salonowych nawyków i jak oni kompletnie nie znają i nie rozumieją internetu. Gros internautów, jak i ja, o Katatrynie usłyszało przy okazji “sprawy Kataryny”. Z ich punktu widzenia to jest zupełnie marginalna postać, która stała się tylko pretekstem do któregoś już z kolei starcia z tradycyjnym mediami oraz do dyskusji o anonimowości w sieci. A tu raptem mainstreamowe media obwołały marginalną Katarynę czołową polską blogerką. No bez jaj… Samych politycznych blogów są dziesiątki poważniejszych, a co mówić o takim śmiałych słowach, jak czołowy bloger w ogóle.
    Pisałem już tutaj przy innej okazji, że ciekawym ruchem dla Ciebie i dla tego portalu byłaby próba wypłynięcia na szerokie wody ogólnej blogosfery. S24 nie jest żadnym odniesieniem. Z tego co widzę, to jest wąska grupa, zupełnie niereprezentatywna ani prestiżowa dla całości blogosfery. Co ją wyróżnia, to z przełożenie na media tradycyjne i salon, a przez to tradycyjne dla takich środowisk, błędne przeświadczenie o własnej wielkości. Jak mówię, jest to wielkość tylko w oczach własnych i góra kilkuset osób. Absolutną większość internautów to ani ziębi, ani grzeje.
    Nawet jeśli kontrowersje powstały w kręgu S24, o czym nie wiedziałem, to myślę, że są na dobrej drodze, żeby wyjść z tej niszy. I stworzyć sobie swoją… 😉

    • Zwykle udaję najmądrzejszego
      Zwykle udaję najmądrzejszego na świecie, ale tym razem zaciekawił mnie Twój wpis i rzucił nowe światło. To nie jest tak, że Kontrowersje wyszły z S24, jeśli już to szybciej i o zgrozo z Onet. Tak zwane bractwo kurkowe, o S24 i aferze z moim udziałem dowiedziało się jak już było pozamiatane. Natomiast Janke dał mi impuls, szukałem swojego miejsca w sieci, bo Onetu już miałem z oczywistych względów dość. Żeby było śmieszniej miałem dokładnie tak jak Ty, nie miałem pojęcia o istnieniu S24 i trafiłem tam przypadkiem, a już o jakiejś Katarynie może raz słyszałem i to w jakimś cudacznym kontekście. Masz rację, że S24 nie jest odniesieniem więcej już się stamtąd nie da wydusić. Natomiast co do pomysłów na Kontrowersje, jednym z nich jest stworzenie platformy blogerskiej z możliwością reklamy własnej twórczości. Proponowałem wielu blogereom “przedruki” tekstów na Kontrowersje, z możliwością wklejania w swoim profilu linka lub nawet banera do swojego bloga. Warunek stawiam tylko jeden, to musi być cywilizowane, czyli reklama na swoim miejscu (w profilu), a nie spam w treści wpisów, no i oczywiście nie zamierzam reklamować ludzi, którzy przychodzą tu zrobić zadymę, a potem w męczeńskiej aurze odesłać do swojej krainy wolności. Takie rozwiązanie jest na rękę blogerom, bo śmiem twierdzić, że na indywidualnych blogach nie wygenerują ruchu takiego jak na Kontrowersje, a gdyby nawet to i tak mają dodatkową reklamę i poczytność. Jest to oczywiście dobre rozwiązanie dla Kontrowersji, bo wybór tekstów w jednym miejscu to jakby ściąga tego co się dzieje w sieci i nie są to zrzuty, ale pełne teksty z możliwością prowadzenia dyskusji z autorami. Zachęcam do takiej współpracy każdego kto widzi w tym sens, a wydaje mi się, że sens jest wielki i pożyteczny dla obu stron.

      • Tak to sobie wyobrażałem
        Czyli jest tak, jak sądziłem do tej pory, że jest to kontynuacja działalności onetowej. Z odniesień do S24 w kontekście Twoich doświadczeń z tworzeniem portalu w tym artykule wywnioskowałem, że kontrowersje są jakimś odpryskiem stamtąd. Nie pasowało mi to, ale źle zrozumiałem.
        Onet i dla mnie był przez długi czas, podstawowym portalem, pod koniec lat 90-tych i na początku 2000-cznych. Takie były czasy. Trzeba pamiętać, że kiedyś internet był inny, a obecna degrengolada onetu to nie jest to co było od początku. A potem też, nie powiem, teksty MK na onecie w epoce ancien régime to było coś… 😉

  3. Nie tylko kapryśne ,,gwiazdy,” wszystko jest na chwilę –
    wszystko do , albo od jutra .Ulubiony program zamienia się w paradę tandeciarzy,ulubiona gazeta w żenującą broszurę a portal w festiwal grafomanów.Nie można i nie wolno przyzwyczajać się do nazw i produktów,bo prędzej czy później czeka zawód.Tzw. ,,marki” to iluzje dla mas.Z powyższych powodów chciałbym , pod tym właśnie adresem ,znajdować teksty dobre i poruszające,albo takie które bym napisał gdybym tylko potrafił.Oraz teksty diametralnie różne,a najbardziej od tych z onet.pl i gazeta.pl.