Reklama

Jeśli ktoś chciałby mi przypisać jakąś fobię to pierwszą kandydaturą byłaby właśnie ruso-fobia. Po części jest to konsekwencja historii rodzinnej.

Jeśli ktoś chciałby mi przypisać jakąś fobię to pierwszą kandydaturą byłaby właśnie ruso-fobia. Po części jest to konsekwencja historii rodzinnej. O los kilkorga moich bliższych i dalszych krewnych w pełni i do końca zadbali nie Niemcy, Żydzi czy inni cykliści, tylko właśnie władze tego skądinąd godnego uwagi narodu. Narodu, którego synowie jak nikt inny potrafią babrać się w tajnikach duszy ludzkiej i jeszcze na dodatek przelać to na papier, ułożyć w rymy czy chrapliwym głosem wykrzyczeć na cały świat. Kiedy Rosjanie wyzwolili się spod okupacji sowieckiej gotowa byłam wiele im wybaczyć, nawet nie wypominać gułagu. Tym bardziej, że trochę ich wtedy poznałam osobiście. Widziałam traumę, szok, ból i dużo dobrej woli. Trzeba z żywymi naprzód iść – powtarzaliśmy razem.

Długo nie trwało. Rozstrzelanie Groznego, polowanie na Dudajewa i Maschadowa, Litwinienko, Politkowska, Chodorkowski. I triumfujący kagebista oraz odrodzony, zapatrzony w niego naród. Imperium odzyskuje siły. Gazem, ropą, szantażem i arogancją prowadzi swoją nową, wielką grę. Łaszą się wielcy tego świata. Nie tylko chodzi o biznes. Jest też niekłamany, choć trochę wstydliwy podziw. To jest jednak gość! Nikt, łącznie z delfinem, niby światowym technokratą, mu nie podskoczy. Forget Tschetschenia! Abchazja, Osetia Południowa, Krym? No cóż, jeśli Gruzja czy inna Ukraina chcą do naszej euroatlantyckiej rodziny, muszą swoje problemy z sąsiadem załatwić same.

Kiedy w sierpniu zaczęto znowu na Kaukazie strzelać, nie miałam wątpliwości kto jest naprawdę winien i komu to na rękę. Nieszczęsny Saakaszwili. On jednak naprawdę nie zna świata. Że niby Amerykanie nie odpuszczą? Nie tylko przegonią Ruskich z tunelu rockiego? Zmuszą ich także do zaakceptowania obcych sił rozjemczych w Osetii i Abchazji? Europa pomoże? Tymczasem wyszło jak zwykle. A Mikheilowi opozycja znowu zaczęła się dobierać do skóry.

Jednak w sierpniu nasz polski naczelny mąż stanu miał swoją wielką chwilę. Całkiem szczerze sekundowałam jemu i jego kilku kumplom, którzy przedarli się do Tbilisi i stanęli przed wiwatującym tłumem. Europa, mam wrażenie, też rozdziawiła buzię w zachwycie. Na czele z francuskim tymczasowym jej wodzem, Nicolasem Sarkozym. Wbrew malkontentom i prześmiewcom w kraju nad Wisłą. No, ale kiedy sytuacja zaczęła wracać do normy, według dokładnie i zmyślnie zaplanowanego na Kremlu scenariusza, wszyscy się nieco pogubili. Bo żeby z Rosją wygrać gruzińską partię szachów potrzebny byłby zaprawiony w bojach prawdziwy arcymistrz. Tymczasem nikt z tych, którzy stanęli do rozgrywki o rosyjskich imperialnych szachach nie ma pojęcia.

W Ameryce interregnum, więc zupełnie wypadła z gry. Co gorsza, nikt nie zna rzeczywistych umiejętności gracza, który w styczniu stanie na czele. Nie wiadomo nawet, czy w ogóle będzie miał głowę do zajmowania się Rosją i jej kłopotliwymi sąsiadami. Prezydent Sarkozy, choć niechętnie, żegna już się z rządzeniem Europą. A tak w ogóle wygląda na to, że jest z siebie zadowolony. Udało mu się bowiem przekonać Putina, aby nie wieszał Saakaszwilego za jaja. Przynajmniej na razie. Sikorski z Tuskiem podobno mozolnie montują partnerstwo wschodnie. Przede wszystkim jednak wszyscy zajęci są całkiem innym Kryzysem. Jedynie Saakaszwili nie ma nic do stracenia. Bo gorzej już mu być nie może. Dlatego zapewne jego wdzięczność dla prawdziwego polskiego przyjaciela nie ma granic. Prawdziwa pzyjaźń zaś musi wytrzymac kadżą próbę.

Polski przyjaciel Mikheila w kraju niewiele ma do roboty. Podpisywanie ustaw dużo czasu mu nie zajmuje. Ich niepodpisywanie – jeszcze mniej. Za to energia do działania go rozpiera. Pamięć sierpniowego sukcesu jeszcze bardziej. Wyrafinowaną dyplomacją, jak kilkakrotnie wykazał, po prostu się brzydzi. Bez doświadczenia z podwórka, najwidoczniej w grach zespołowych nie gustuje. Typowy solista. Sam przeciwko imperium. Są tacy, którzy uważają, ża nasz pan prezydent dał się wrobić w kłopotliwą sytuację przez swego gruzińskiego kompana. Sądzę, że takie przypuszczenie jest dla głowy RP uwłaczające. On wiedział co robi. Co więcej, wydaje się być dumny, że wykazał, co było do wykazania. O czym wszyscy zresztą i tak wiedzieli.

Na nieszczęście swoje i nasze, Lech Aleksander Kaczyński jest piastunem najwyższego urzędu w dużym państwie Unii Europejskiej. Dlatego wszyscy naokoło udają, że są niedzielnym gruzińskim incydentem strasznie przejęci. Nawet jeśli się półgębkiem lub całą gębą z pana polskiego prezydeta podśmiewają, nie ustają w wyjaśnianiu sprawy. I tu dochodzimy do sedna. Zadających wyjaśniające pytania pan prezydent raczył zaliczyć do grona prorosyjskiego lobby. Sama co prawda żadnych zasadniczych wątpliwości nie mam, bo wszystko jest jasne. Ale, zapewniam, gdybym miała okazję z pewnością całą serię pytań jednak bym zadała. Choćby, żeby poznać kilka nieistotnych szczegółów. Na przykład, czy pan prezydent konsultował z polskim MSZ-etem (jakiś wiceminister był w składzie delegacji) decyzję o wyjeździe na linię frontu? Czy podczas swojej gruzińskiej wizyty spotkał się także z any-mikheilowską opozycją? Czy rozmawiał z kimś o podobnych wystrzałowych incydentach? Jak wygląda w Gruzji dostęp do broni? itp. itd. Istnieją więc podstawy, abym była przez pana prezydenta zaliczona do wiadomego lobby. I co ja na to? Myślę, że przeżyję. Stałam juz tam gdzie zomo. Byłam wykształciuchem. Łże-elitą. Okrągłostołowym złogiem. To tylko jeszcze 703 dni.

Reklama
Poprzedni artykułW zasadzie to miałem poczekać
Następny artykułNajpiękniejsze chłopaki w Polsce w programie u przystojnego Lisa, czyli o ciotach i homoseksualistach.

60 KOMENTARZE

  1. wg Kuczyńskiego – 703
    jeśli Ty masz rację, nie wiem jak te 53 dni przeżyję; obawiam się, że dla “fermentu” opozycyjnego jest teraz w Rosji zła pogoda; a tak się pięknie zapowiadało – początek lat 90., jeszcze Leningrad pod Sobczakiem (skądinąd patronem Putina), konferencja praw człowieka, największy poznański zadymiarz z SW cały był osłupiały na to, co się tam działo; ducha jednak chyba im stłamsił jelcynowski bałagan i kryzys; teraz chyba wrócili do “równowagi” i są Putinowi wdzięczni za stabilizację; coś się stanie, jeśli obecny kryzys (obniżka cen ropy) zachwieje im gospodarkę

  2. wg Kuczyńskiego – 703
    jeśli Ty masz rację, nie wiem jak te 53 dni przeżyję; obawiam się, że dla “fermentu” opozycyjnego jest teraz w Rosji zła pogoda; a tak się pięknie zapowiadało – początek lat 90., jeszcze Leningrad pod Sobczakiem (skądinąd patronem Putina), konferencja praw człowieka, największy poznański zadymiarz z SW cały był osłupiały na to, co się tam działo; ducha jednak chyba im stłamsił jelcynowski bałagan i kryzys; teraz chyba wrócili do “równowagi” i są Putinowi wdzięczni za stabilizację; coś się stanie, jeśli obecny kryzys (obniżka cen ropy) zachwieje im gospodarkę

  3. wg Kuczyńskiego – 703
    jeśli Ty masz rację, nie wiem jak te 53 dni przeżyję; obawiam się, że dla “fermentu” opozycyjnego jest teraz w Rosji zła pogoda; a tak się pięknie zapowiadało – początek lat 90., jeszcze Leningrad pod Sobczakiem (skądinąd patronem Putina), konferencja praw człowieka, największy poznański zadymiarz z SW cały był osłupiały na to, co się tam działo; ducha jednak chyba im stłamsił jelcynowski bałagan i kryzys; teraz chyba wrócili do “równowagi” i są Putinowi wdzięczni za stabilizację; coś się stanie, jeśli obecny kryzys (obniżka cen ropy) zachwieje im gospodarkę

  4. wg Kuczyńskiego – 703
    jeśli Ty masz rację, nie wiem jak te 53 dni przeżyję; obawiam się, że dla “fermentu” opozycyjnego jest teraz w Rosji zła pogoda; a tak się pięknie zapowiadało – początek lat 90., jeszcze Leningrad pod Sobczakiem (skądinąd patronem Putina), konferencja praw człowieka, największy poznański zadymiarz z SW cały był osłupiały na to, co się tam działo; ducha jednak chyba im stłamsił jelcynowski bałagan i kryzys; teraz chyba wrócili do “równowagi” i są Putinowi wdzięczni za stabilizację; coś się stanie, jeśli obecny kryzys (obniżka cen ropy) zachwieje im gospodarkę

  5. z licznikiem – prawdziwy pech
    a pomoc podziemniakom stanu wojennego może być rozmaita; pan prezydent pewnie zarządzi zbiórkę darów przez Caritas i wyślemy im trochę puszek (sama takie dostawałam z Bułgarii, trochę się wybrzuszały); będzie kłopot z powielaczami coby je pod puszkami szmuglować, bo chyba już wszystkie w muzeum

  6. z licznikiem – prawdziwy pech
    a pomoc podziemniakom stanu wojennego może być rozmaita; pan prezydent pewnie zarządzi zbiórkę darów przez Caritas i wyślemy im trochę puszek (sama takie dostawałam z Bułgarii, trochę się wybrzuszały); będzie kłopot z powielaczami coby je pod puszkami szmuglować, bo chyba już wszystkie w muzeum

  7. z licznikiem – prawdziwy pech
    a pomoc podziemniakom stanu wojennego może być rozmaita; pan prezydent pewnie zarządzi zbiórkę darów przez Caritas i wyślemy im trochę puszek (sama takie dostawałam z Bułgarii, trochę się wybrzuszały); będzie kłopot z powielaczami coby je pod puszkami szmuglować, bo chyba już wszystkie w muzeum

  8. z licznikiem – prawdziwy pech
    a pomoc podziemniakom stanu wojennego może być rozmaita; pan prezydent pewnie zarządzi zbiórkę darów przez Caritas i wyślemy im trochę puszek (sama takie dostawałam z Bułgarii, trochę się wybrzuszały); będzie kłopot z powielaczami coby je pod puszkami szmuglować, bo chyba już wszystkie w muzeum

  9. tekst Szewcowej
    Artykuł Szewcowej jest rzeczywiście bardzo ciekawy. Nie mam złudzeń, że że wszyscy, którzy o Rosji się wypowiadają zadali sobie trud, aby go przeczytać. Obserwując blogosferę coraz częściej mam wrażenie, że rozeźleni głupimi posunięciami i słowami pana prezydenta wpadamy w drugą skrajność. Zaczynamy lekceważyć prawdziwe jednak – niestety – intencje Rosji Putina-Miedwiediewa-Ławrowa

  10. tekst Szewcowej
    Artykuł Szewcowej jest rzeczywiście bardzo ciekawy. Nie mam złudzeń, że że wszyscy, którzy o Rosji się wypowiadają zadali sobie trud, aby go przeczytać. Obserwując blogosferę coraz częściej mam wrażenie, że rozeźleni głupimi posunięciami i słowami pana prezydenta wpadamy w drugą skrajność. Zaczynamy lekceważyć prawdziwe jednak – niestety – intencje Rosji Putina-Miedwiediewa-Ławrowa

  11. tekst Szewcowej
    Artykuł Szewcowej jest rzeczywiście bardzo ciekawy. Nie mam złudzeń, że że wszyscy, którzy o Rosji się wypowiadają zadali sobie trud, aby go przeczytać. Obserwując blogosferę coraz częściej mam wrażenie, że rozeźleni głupimi posunięciami i słowami pana prezydenta wpadamy w drugą skrajność. Zaczynamy lekceważyć prawdziwe jednak – niestety – intencje Rosji Putina-Miedwiediewa-Ławrowa

  12. tekst Szewcowej
    Artykuł Szewcowej jest rzeczywiście bardzo ciekawy. Nie mam złudzeń, że że wszyscy, którzy o Rosji się wypowiadają zadali sobie trud, aby go przeczytać. Obserwując blogosferę coraz częściej mam wrażenie, że rozeźleni głupimi posunięciami i słowami pana prezydenta wpadamy w drugą skrajność. Zaczynamy lekceważyć prawdziwe jednak – niestety – intencje Rosji Putina-Miedwiediewa-Ławrowa

  13. @poważnie Romskey
    Mówiąc poważnie, na Kaczyńskich niech lepiej Kasparow nie liczy; ja miałam na myśli poważnych opozycyjnych kombatantów, a także tych młodych miłośników wolności i demokracji, którzy co roku 13 grudnia dymią pod domem Jaruzela, no i obecnych “solidarnościowców”. Może na kontrowersje.net urządzimy 13-go Dzień solidarności z Solidarnostią? Gdzie można o inicjatywie znaleźć więcej informacji?

  14. @poważnie Romskey
    Mówiąc poważnie, na Kaczyńskich niech lepiej Kasparow nie liczy; ja miałam na myśli poważnych opozycyjnych kombatantów, a także tych młodych miłośników wolności i demokracji, którzy co roku 13 grudnia dymią pod domem Jaruzela, no i obecnych “solidarnościowców”. Może na kontrowersje.net urządzimy 13-go Dzień solidarności z Solidarnostią? Gdzie można o inicjatywie znaleźć więcej informacji?

  15. @poważnie Romskey
    Mówiąc poważnie, na Kaczyńskich niech lepiej Kasparow nie liczy; ja miałam na myśli poważnych opozycyjnych kombatantów, a także tych młodych miłośników wolności i demokracji, którzy co roku 13 grudnia dymią pod domem Jaruzela, no i obecnych “solidarnościowców”. Może na kontrowersje.net urządzimy 13-go Dzień solidarności z Solidarnostią? Gdzie można o inicjatywie znaleźć więcej informacji?

  16. @poważnie Romskey
    Mówiąc poważnie, na Kaczyńskich niech lepiej Kasparow nie liczy; ja miałam na myśli poważnych opozycyjnych kombatantów, a także tych młodych miłośników wolności i demokracji, którzy co roku 13 grudnia dymią pod domem Jaruzela, no i obecnych “solidarnościowców”. Może na kontrowersje.net urządzimy 13-go Dzień solidarności z Solidarnostią? Gdzie można o inicjatywie znaleźć więcej informacji?

  17. Do MK & Mikiego: apelujemy o banerek 13.XII
    Pewnie nie śledzicie, ale gdybyście znaleźli czas, zapoznajcie się się z wątkiem Solidarnosti Kasparowa, wrzuconym przez Romskey’ego i z naszym apelem o solidarność z Solidarnostią; kogo jak kogo, ale szachistę warto popierać!

  18. Do MK & Mikiego: apelujemy o banerek 13.XII
    Pewnie nie śledzicie, ale gdybyście znaleźli czas, zapoznajcie się się z wątkiem Solidarnosti Kasparowa, wrzuconym przez Romskey’ego i z naszym apelem o solidarność z Solidarnostią; kogo jak kogo, ale szachistę warto popierać!

  19. Do MK & Mikiego: apelujemy o banerek 13.XII
    Pewnie nie śledzicie, ale gdybyście znaleźli czas, zapoznajcie się się z wątkiem Solidarnosti Kasparowa, wrzuconym przez Romskey’ego i z naszym apelem o solidarność z Solidarnostią; kogo jak kogo, ale szachistę warto popierać!

  20. Do MK & Mikiego: apelujemy o banerek 13.XII
    Pewnie nie śledzicie, ale gdybyście znaleźli czas, zapoznajcie się się z wątkiem Solidarnosti Kasparowa, wrzuconym przez Romskey’ego i z naszym apelem o solidarność z Solidarnostią; kogo jak kogo, ale szachistę warto popierać!