Reklama

Wam nie kury, ale kurczęta szczać prowadzać! Tak bym sobie krzyknął z Kremla, gdybym siedział na miejscu cara. Z naszych polskich sensacji i rewelacji funta kłaków nie da się wyprodukować. W ostatnich dniach dołączyliśmy do cywilizowanego zachodu, czyli ofiar „radzieckiej narracji”. Zanim Donald Tusk postanowił zawinąć ogon i polerować swój angielski, Polska stała na baczność – 1 września niebożęta miały zostać w domu pod opieką karmiących tatusiów. Piorun strzelił i mamy nowy obraz starej rzeczywistości. I z czego się dziś tłumaczą nadwiślańscy gondolierzy? Nie, nie, żadnych rozmów z Putinem nie było, tym bardziej o powrocie z ziemi lwowskiej do Polski, ani słowa. Nie histeryzujemy, zachowujemy racjonalizm, bo dał nam przykład Hollande z Francji, Andżela z Niemiec i Europa, jak nie widzieć problemów. Mierzyliśmy w europejskiego ambasadora Ukrainy, teraz były polski minister spraw zagranicznych mówi wprost, że republik nadbałtyckich NATO nie obroni. Bingo? Jak najbardziej, wystarczyło, że jeden podrzędny oficer FSB postraszył Donalda i Radka jednocześnie, reszta zrobiła się sama. Na początku było tak, że tylko „narodowcy”, „korwinowcy” i zwolennicy Urbana krzyczeli o powrocie Krymu do macierzy. Minął tydzień, miesiąc, kwartał i dzieci mogą spokojnie chodzić do szkoły od 1 września po 1 sierpnia, bez wakacji. Władza kochana przestała straszyć, dostrzegła historyczne racje i niesprawiedliwości zdefiniowane w demokratyzującej się Rosji. Wnioski opłacane wierszówką? Dajmy sobie spokój z romantyzmem, pamiętajmy o Wołyniu, który za chwilę nakręci nam znany polski Smarzowski od „Wesela” i na pewno zrobi to równie wybitnie, jak „Katyń” zekranizował Jędruś Wajda.

Pozamiatane i nie od lewa do prawa, ale wszem wobec nie piśniemy słowa. Będziemy zajmować uwagę „opinii publicznej” sporem jednej agentury wpływu z drugą agenturą nacisku. A recepta? Nie ma żadnej recepty, przy aptekarskich wagach siedzą dostarczyciele konserwantów systemu. Bandyta z wielkiego kraju rozgrywa poszczególne republiki, bo ostatnie mocarstwo przestało istnieć. Gdy Rosja Radziecka zbiera szyki i każdy opór bierze za mordę, w USA rządzi kolorowy Hollywood. Wyścig zbrojeń to przeżytek, patologia wychodzi na ulicę ze sztandarem uciskanej mniejszości i związków partnerskich dwóch penisów z prawem do adopcji. Przekaz wybija się ponad wszystko. Trzy kraje rządzą tą zatracona planetą. Pierwszym są Chiny, drugim Rosja, trzecim Izrael. USA czwarte albo piąte po naszym zachodnim sąsiedzie, pozwalają modelować Ziemię od Wschodu. Ale dlaczego, jak to możliwe? Nie ma żadnej tajemnicy. Władimir Władimirowicz, zanim dostał klucz musiał wyciąć w pień kluczników. Podobnym systemem wybiera się szefów Chin i Izraela, reszta podlega demokratycznym kaprysom. Zgodzę się, że idę po bandzie i przesadzam, w dodatku nie bardzo wiadomo o co mi chodzi. Wyjaśnię na przykładach. Putin nie taki zły, bo Gérard Depardieu musiał uciekać z zamordystycznej Francji, co potwierdzi Wipler i Bosak. Putin fajny gość, bo na Wołyniu była rzeź, co potwierdzi Wipler i Bosak. Putin nie taki zły, bo Krym był zawsze rosyjski, tylko radziecki Nikita Chruszczow, bydle z KGB, popsuł demokratyzowanie Rosji pod rządami Putina.

Reklama

Jego błogorodie Władimir Władimirowicz Putin ma robotę równie prostą jak troll z Onetu. Wystarczy, że rzuci tekstem w stronę opłacanych wyrobników od Rzymu po Krym, a reszta będzie się podniecać prowokacjami. Nadmiernie myślących i odważnych „Car” traktuje Polnem na oczach zachodniego świata i Smoleńskiem pod okiem NATO. Zakompleksiony chłopak, który z całą pewnością chodził w butach po starszym bracie i zna smak gotowanych w całości ziemniaków polanych stopioną słoniną, urządza nam świat. Od zawsze tak było, konia wprowadzali do senatu i świat milczał, austriacki kapral bredziła w bawarskich knajpach i Monachium się śmiało. O czym i o kim to świadczy? To siła przodownika rosyjskiego stada, czy słabość świata? Ani jedno, ani drugie. Świat i człowiek się nie zmienia, Szekspir to popłuczyny po Homerze, bo wcześniej były znaki na niebie i tragedie wykute w jaskiniach. Jeden, wcale niezdolny, tylko konsekwentny Neron, jest w stanie podpalić Rzym, czyli centrum świata. Reszta bije brawo, albo po cichu podcina sobie żyły, z tą różnicą, że po tysiącach lat nikt nie będzie pisał poematów, bo prokuratora już sporządziła protokoły umorzenia śledztwa.

PS O co chodzi? Chodzi o to, że albo bierzesz za mordę albo dostajesz w pysk i tak od lat.

Reklama

14 KOMENTARZE

    • zachód nic nie traci, w razie czego może opylić Polskę
      Nadstawia, ale dobrze na tym wychodzi. Fajnie jest mieć dobre układy z krajem który musi kupować produkty wymagające pomyślunku dla niego nieosiągalnego, i musi opylać surowce by egzystować.
      Nas to nie dotyczy. Nie mamy swojego rządu, a mamy trochę jabłek.

    • zachód nic nie traci, w razie czego może opylić Polskę
      Nadstawia, ale dobrze na tym wychodzi. Fajnie jest mieć dobre układy z krajem który musi kupować produkty wymagające pomyślunku dla niego nieosiągalnego, i musi opylać surowce by egzystować.
      Nas to nie dotyczy. Nie mamy swojego rządu, a mamy trochę jabłek.

  1. formalnie wciąż jeszcze PAX Americana, ale
    od 2001r. amerykanie w 100% realizują plan bin ladena. wysłali tysiące żołnierzy na teren gdzie nie mogą wygrać doprowadzając do wrzenia, obalili we wszystkich krajach jedyną przeszkodę na drodze islamskiego fundamentalizmu. Potem przyjęli nową strategię znów bardziej korzystną tworzącego się mocarstwa islamskich fundamentalistów. Amerykanie nie wygrają, a robią wszystko – żeby przegrać. Nie wspomnę o restarcie Rosji Radzieckiej.
    Pakować się z nimi do wojny z islamskimi fundamentalistami to gwarancja przegranej. Żeby było zabawniej, prawdopodobnie te szumowiny z nadchodzącego islamskiego imperium będą naszym JEDYNYM  sojusznikiem. To nie życzenie tylko fragment analizy.

    Aha, z tym że w roku 70 urodzin Kaczyńskiego PRL już prawdopodobnie będzie pogrzebany, to nie był żart. Pradopodobnie dotyczy terminu, nie możliwości.

  2. formalnie wciąż jeszcze PAX Americana, ale
    od 2001r. amerykanie w 100% realizują plan bin ladena. wysłali tysiące żołnierzy na teren gdzie nie mogą wygrać doprowadzając do wrzenia, obalili we wszystkich krajach jedyną przeszkodę na drodze islamskiego fundamentalizmu. Potem przyjęli nową strategię znów bardziej korzystną tworzącego się mocarstwa islamskich fundamentalistów. Amerykanie nie wygrają, a robią wszystko – żeby przegrać. Nie wspomnę o restarcie Rosji Radzieckiej.
    Pakować się z nimi do wojny z islamskimi fundamentalistami to gwarancja przegranej. Żeby było zabawniej, prawdopodobnie te szumowiny z nadchodzącego islamskiego imperium będą naszym JEDYNYM  sojusznikiem. To nie życzenie tylko fragment analizy.

    Aha, z tym że w roku 70 urodzin Kaczyńskiego PRL już prawdopodobnie będzie pogrzebany, to nie był żart. Pradopodobnie dotyczy terminu, nie możliwości.