Reklama

Sam dziś skrytykowałem wypowiedź Górskiego, wypowiedź była głupia jak mało co, nie będę jej usprawiedliwiał.

Sam dziś skrytykowałem wypowiedź Górskiego, wypowiedź była głupia jak mało co, nie będę jej usprawiedliwiał. Jednak w momencie, gdy polskie władze na kolanach przepraszają USA i robią z głupoty jednego mało znanego posła największy problem w stosunkach międzynarodowych, wtedy coś jest nie tak. To przepraszanie, to ciągłe kajanie się i mówienie, że wypowiedź posła jest oczywiście niedopuszczalna, że to skandal i że nie jest to stanowisko Polski, zaczyna mnie drażnić. Oczywiście, że nie jest to stanowisko Polski, to głupota jednego posła, głupota, która jest jego prywatną sprawą. Owszem, poseł swoją głupotę upublicznił i pochwalił się nią w sejmie, ale na litość boską, czy nie wystarczy potępić posła za głupotę? Czy potrzebne są specjalne oświadczenia MSZ i cała ta gadka o ratowaniu stosunków z Ameryką?

W sytuacji, gdy poseł partii, którą uważam za symbol patologii i ucieleśnienie negatywnego polskiego stereotypu, nazywa prezydenta innego państwa czarnym komuchem, który zniszczy białą rasę, automatycznie potępiam posła. Kiedy jednak cały kraj, na czele z najważniejszymi rządowymi instytucjami, zaczyna czołobitnie błagać o wybaczenie, wtedy poseł schodzi na drugi plan, na pierwszym planie jest lokajska postawa MSZ, który trzęsie portkami, by przypadkiem stosunki z Murzynem zza wielkiej wody nam się nie popsuły. Zadam takie pytanie, pytanie retoryczne: czy władze USA, albo jakiegokolwiek innego kraju, zareagowałyby w taki sam sposób na idiotyzm jakiegoś kongresmana/deputowanego/senatora ( niepotrzebne skreślić )? Czy ministrowie wydawaliby specjalne oświadczenia, czy z pospolitego debilizmu robionoby rację stanu? Oczywiście, że nie, potraktowanoby to, jako problem wewnętrzny, media nagłośniłyby wybryk polityka, inni politycy by potępili, wyborcy wymierzyliby karę przy następnych wyborach. Na tym sprawa by się zakończyła. No, ale nie w Polsce, w Polsce wszyscy kochają USA, tu musi zareagować MSZ, zareagować i uderzyć czołem przed państwem zza wielkiej wody.

Spróbuję z innej strony: gdy polski prezydent umieścił kanclerz Merkel między kanadyjskimi gejami i kartografami z Waffen SS, nikt nie poczuł się w obowiązku przeprosić panią kanclerz, choć były ku temu powody, bo głupoty nie palnął jakiś nikomu nieznany poseł, głupotę palnął prezydent i głupotę obserwowała cała Europa. Teraz z wypowiedzi zwykłego posła robi się skandal, wymagający interwencji samego MSZ. Chyba już wiecie do czego zmierzam, zmierzam do tego, że polski serwilizm wobec USA przypomina mi bardzo uległość wobec ZSRR. Do ZSRR nie wolno było pyskować, bo był to nasz “strategiczny partner”, “największy sojusznik” i “bratni kraj”. Prawda jest taka, że w USA nikt się sprawą nie zainteresuje, bo tam nikt nie wie nawet o istnieniu Polski, ktoś może co najwyżej pomylić ją z sosem do sałatek. O przepraszam, prawie nikt nie wie o istnieniu Polski. O istnieniu naszego kraju wie atkabe, która wie też, że 90% Polaków to rasistowscy i homofobiczni nacjonaliści. Zabrakło mi tylko “polskiego bydła”. Przepraszam droga atkabe, że takie polskie bydlę, jak ja ośmiela się zadać ci pytanie, ale robiłaś jakieś badania na ten temat, czy tak rzuciłaś sobie te “90%”? No, w każdym razie gratuluję tak szczegółowej wiedzy o Polsce, jeśli potrafisz jeszcze wymienić sąsiadów USA, to jestem pełny podziwu. 90% Amerykanów nie posiada tak wielkiej wiedzy, no ale nic dziwnego, macie aż dwóch sąsiadów. Kto by się w tym połapał, to za dużo jak na tak światłe społeczeństwo, które po 300 latach tłamszenia czarnych wybrało sobie Mulata na prezydenta i chyba wciąż nie jest w stanie otrząsnąć się z szoku kulturowego.

Reklama