Reklama

Nieważne kto napisał poniższy tekst i jakie miał intencje, ważne jest kilka ciekawych uwag, którym warto się dokładnie przyjrzeć, ponieważ idealnie się wpisują w logiczny ciąg zdarzeń. 


Zdaję sobie sprawę, że to tylko anonim, ale nie mogę sobie pozwolić na ryzyko bo i tak wiele ryzykuję. Na początku muszę Pana zmartwić, Pan się myli przypisując Artymowiczowi szczególną rolę w procesie dezinformacji. Powiedziałbym, że jest wręcz przeciwnie. Artymowicz od początku sprawia niesamowite problemy ludziom, którzy z pełnym poświęceniem dezinformacji się poświęcili. Nie myli się Pan natomiast co do pochodzenia i politycznej proweniencji Artymowiczów, tutaj trafił Pan w 80%. Tylko dlatego brakuje Panu 20, bo pozostali powinowaci powiązani z SB i UB występują pod innymi nazwiskami, ale to nie jest ważne. Wrócę do roli Artymowicza. Proszę zwrócić uwagę na początki jego aktywności. Jakby Pan je określił, nie znając faktów, tylko na intuicję? Jestem pewien, że jedna z tez, która przychodzi Panu do głowy jest nadgorliwość. Jeśli tak jest, trafił Pan w sedno i nie warto się ponad tą prostą prawdę rozwodzić. Od początku Artymowicz był smarkatym i biegał po autografy pilotów. Artymowicze znają środowisko pilotów bardzo dobrze, poprzez rozmaite powiązania, ale tak naprawdę pilotem jest tylko Piotr Artymowicz i to on najczęściej przekazywał jakieś plotki. Od Pawła znacznie większą wiedzę, z pierwszej ręki, ma Andrzej Artymowicz. Paweł był zawsze ostatni, co widać w jego infantylnej twórczości. Pisząc w kilku miejscach naraz starał się jak najszybciej ten przykry stan rzeczy zmienić. Syndrom Burczymuchy sprawia, że Paweł Artymowicz nigdy nie był poważnie brany pod uwagę, jako ekspert na poziomie Hypkiego, czy Fischera. Brak kompetencji nie był problemem, przy odpowiednim opakowaniu Artymowicz wyszedłby na drugiego po Wolszczanie, wybitnego erudytę w dziedzinie fizyki. Niestety nad jego mitomanią nie da się zapanować, po wpadkach z Klichem nikt nie chciał pracować z tym samym materiałem ludzkim. Artymowicz ciężko znosił samozwańczą rolę, mam na myśli jego aktywność na blogu, która była rodzajem CV złożonym do kilku mocodawców. Ludzie decydujący o wielu sprawach, wiedzieli od początku kim jest YKW i tę wiedzę mielili z pierwszej reki. Sam Artymowicz korzystał z rozmaitych okazji i znajomości, aby podrzucić informacje o swojej walce internetowej. Starał się też pozyskać naukowców, by stanąć na czele antyzespołu Macierewicza. Motywację miał jedną i trywialną, była nią sława, pierwsza liga towarzyska.  Owe wysiłki skończyły się dla samego Artymowicza i oficjalnej wersji śledztwa fatalnie. Zamiast kontrakcji Artymowicz podrzucił Macierewiczowi wybitnych specjalistów, którzy potwierdzają prace Biniendy. Artymowicz dla ważnych ludzi jest czymś w rodzaju Jonasza Burczymuchy, oni nie lubią takich połączeń. Pomimo rozlicznych wysiłków Artymowicza, ludzie decydujący o sprawach nie chcieli Artymowicza wyciągać z Internetu, uznali, że w tej roli będzie pożyteczny, a wyżej narobi głupstw i się nie pomylili. Przełom nastąpił gdy do Artymowicza zgłosił się Bratkowski, dokładnie zgłosił się Gotlib, powołując się na Bratkowskiego. Pierwszy raz ktoś chciał Artymowicza, a nie Artymowicz wpraszał się do kogoś. Długo nie dał się prosić, samo nazwisko przykuło jego megalomanię, z kolei brak rozeznania kto jest kim w polskich mediach, popchnął Artymowicza do desperackiego kroku. Tym ruchem się pogrążył. YKW pozostawił po sobie tyle kompromitujących śladów, że próba wylansowania nowego eksperta z takiego materiału była bezsensowna. Na szczęście dla Artymowicza zespół parlamentarny zrobił dwa olbrzymie kroki i jeden kroczek. Kroczkiem była symulacja na brzozie, ona na nikim nie zrobiła większego wrażenia, ponieważ był to ślepy strzał. Znacznie większe wrażenie zrobił sam Binienda i jego kolejny już nie kroczek, ale krok. Pominięcie brzozy w wyjaśnieniu zagadki smoleńskiej jest strzałem w dziesiątkę, tyle komisja Millera i sami piloci ustalili już dawno, na podstawie samych odczytów z rejestratorów. Artymowicz musi o tym wiedzieć, bo to żadna tajemnica w pewnych gronach, o które się Artymowicz namolnie ociera. Drugim krokiem są oczywiście wybuchy, tego ważni ludzie obawiają się najbardziej. Ich strach jest związany przede wszystkim z tym, że oni tak naprawdę nie mają pojęcia co się pod Smoleńskiem wydarzyło. Pewnie nie uwierzy mi Pan, ale ludzie z komisji Millera, a nawet ci najbliżej powiązani z Moskwą nie mają pojęcia o prawdziwych przyczynach katastrofy. Panika wywołana pracami Biniendy bierze się przede wszystkim z niewiedzy. Przysłowiowi ONI najbardziej boją się tego, że badania Biniendy okażą się prawdziwe. Sami nie są w stanie zweryfikować prac Binniendy, w tym obozie nie ma ani jednego fachowca na poziomie Binniendy, dla nich to czarna magia. Pozostaje dezawuować i tak Artymowicz dostał swoją szansę. Zaproszenie do Kazimierza miało być życiową szansą Artymowicza, szybko się jednak okazało, że Artymowicz ze swoim poziomem wiedzy jest bardziej wtórny niż zgrani usłużni fachowcy w Polsce. Jego prezentacja została przyjęta z politowaniem i krępującym milczeniem. Poważnym badaniom Biniendy Artymowicz przeciwstawił sztubacki skrypt wyklepany na kolanie i nic ponad to, ale o ostatecznej porażce Artymowicza zdecydowało coś innego. Artymowicz nie jest medialny! Został przetestowany w kilku niszowych programach i okazało się, że cały jego internetowy polot przed kamerą wygląda jak lekcja religii z przedwojennym dobrodziejem. Od tego czasu Artymowicz skończył się ostatecznie i dlatego zintensyfikował działalność na blogu, gdzie jest systematycznie ośmieszany korektami na poziomie dyskwalifikującym profesora. Zajmowanie się Pawłem Artymowiczem jest bezcelowe, zdaję sobie sprawę, że może Pan to odczytać jako podstępną próbę uciszenia Pana, ale mam coś w zamian, co powinno Pana przekonać. Niech Pan publicznie zada Artymowiczowi jedno pytanie. Jaki przebieg ma wszczęte przez prokuraturę postępowanie z udziałem Pawła Artymowicza? Takie postępowanie z całą pewnością jest prowadzone i co więcej ma uciszyć Artymowicza. Ludzie, na których Artymowicz się powołuje, uciszają Artymowicza i mają o tyle trudne zadanie, że nie mogą tego zrobić wprost. Artymowicz w desperacji gotów palnąć coś na poziomie „debeściaków”, ale tym razem miałoby to dużo większe konsekwencje. Proszę przez chwilę pomyśleć w najprostszy sposób. Do studia Olejnik został zaproszony zupełny nikt, niejaki Łoziński, o ile dobrze pamiętam nazwisko. Przy nim Artymowicz jest gigantem. Dlaczego Artymowicz nie jest gościem Olejnik, Pochanke, co natychmiast zrobiłoby z niego eksperta pełną gębą? Odpowiedź jest prosta, ludzie znają wady Artymowicza, to jest niedojrzały egocentryk i bardziej niebezpieczny niż Klich. On zawsze miał strzępy informacji, w tej chwili jest od informacji odcięty. Artymowicz nie wydostanie się z Internetu, gdzie będzie się konsekwentnie ośmieszał. Zrobi Pan z tym listem, co Pan będzie chciał, ze swojej strony dodam, że jestem po ciemnej stronie mocy. Nie ruszyło mnie sumienie, jestem na to za tchórzliwy, ale niezwykle mnie interesuje sam Smoleńsk, z czysto zawodowych powodów. Zależy mi na poznaniu prawdziwych przyczyn, w Polsce nie ma na to szans, chociaż pewna nadzieja się rodzi. Artymowicz ciągle powtarza, że wszyscy polscy piloci i inżynierowie potwierdzają wersję Millera. Tak było przez pierwszy rok, chociaż nie do końca. Obecnie trend się odwrócił, więcej niż połowa pilotów i naukowców z otwartymi ustami przygląda się Macierewiczowi, dokładnie Biniendzie, Szuladzińskiemu i ostatnio Berczyńskiemu. O tym Artymowicz musi wiedzieć, ale musi też kłamać, bo jego jedyną szansą jest Antybinienda, co między innymi i Pan zauważył. Nastąpił przełom, dla ludzi takich jak Artymowicz bardzo niebezpieczny przełom. On jeszcze się nie rozeznał, że pełni funkcję spóźnionego Hypkiego i prawdopodobnie egocentryzm nie pozwoli mu na realną ocenę. Artymowicza najbliższe miesiące skompromitują ostatecznie, według mojej wiedzy zmieni się oficjalna wersja katastrofy. Nową wersją będą problemy techniczne samolotu, podane w formie prawdopodobieństwa. Wstępnie to rozwiązanie jest testowane w prasie, przy udziale francuskiej katastrofy. Trochę winy sprzętu, trochę pilotów, praktycznie w ogóle zniknie wątek politycznych nacisków. W ten sposób ma być ucywilizowana wersja Macierewicza. Artymowicz zaszedł za daleko, on jest nie do odratowania, ludzie mają już nowych ekspertów, którzy nie będą podważać, ale złagodzą wersję Macierewicza do bezpiecznego poziomu. Mnie fakty o Smoleńsku nie zabiją, jestem nikim w tej machinie, mam swoje anonimowe miejsce. Prawdziwe przyczyny katastrofy zabiją jeszcze wielu Petelickich, proszę zapamiętać te słowa.

Reklama

48 KOMENTARZE

  1. Jeszcze w temacie fundamentalistów ateistycznych
    Tak naprawdę oni nie są ateistami, im to zwisa czy ateizm czy buddyzm czy joga czy co tam jeszcze. Chodzi tylko i wyłącznie o władzę i pieniądze, kościół katolicki od 90 lat jest przeszkodą na drodze pełnej władzy nad Polską, dlatego wymyślili religię ateistyczną jako religię państwową.

    Czy określenie “katotalib” funkcjonujące na salonie, różni się czymś od “żydokomuny”?

  2. Jeszcze w temacie fundamentalistów ateistycznych
    Tak naprawdę oni nie są ateistami, im to zwisa czy ateizm czy buddyzm czy joga czy co tam jeszcze. Chodzi tylko i wyłącznie o władzę i pieniądze, kościół katolicki od 90 lat jest przeszkodą na drodze pełnej władzy nad Polską, dlatego wymyślili religię ateistyczną jako religię państwową.

    Czy określenie “katotalib” funkcjonujące na salonie, różni się czymś od “żydokomuny”?

    • Weiss o żartach Wojewódzkiego i Figurskiego: nędzny i nieetyczny
      dowcip. Skoro profesor nomen omen ETYKI Hartman uznał że żart jest etyczny i śmieszny, tylko zrozumiały jedynie dla elity, to na pewno potrafi uzasadnić że Lenin w Liście do delegatów domaga się powołania Stalina na I sekretarza, że o interpretacji wypadku lotniczego nie wspomnę.

      • Hartman to profesor nauk humanistycznych,
        filozof i bioetyk, wnuk rabina. Nie nam, skromnym komentatorom, oceniać tego męża.
        Stalin wygrał z Trockim rozgrywkę o władzę, aparat górą i to winniśmy zapamiętać.
        Interpretacja wypadku lotniczego stała się problemem politycznym. Potrenuj modlitwy, jeżeli mogę coś sugerować.

          • Tak, błękitna krew predestynuje do wysokich funkcji.
            “Talib” brzmi pospolicie, lepiej brzmi “mułła”. I te płomienne apele do walki z Krzyżowcami okupujący ziemie rdzennie etniczno Polskie.

            Kocie masz rację, wiem że po wakacjach czeka nas wielka wojna ojczyźniana z okopami świętej trójcy po obu stronach, ale bardziej mnie martwi to że Rydzyk planuje destabilizację PiS przez wprowadzenie Ziobry za plecy Kaczyńskiego. Tym bardziej że partia Ziobry pokazała, że nic nie potrafi.

          • Nie ‘Talib’ ani nie ‘Mułła’ jeno zwykły Pojeb nad Pojebami, Amen
            A co do okopów, Ty sądzisz, że ktoś z tego towarzystwa potrafi łopatę wziąć do ręki? Toć nawet z nożem i widelcem problemy mają.

          • Duch Święty na Hartmana powiał
            Jan Hartman 1 lipca o godz. 17:34
            Oczywiście, że jestem przeciwny prawu do obrzezania małych chłopców! Niech sobie rżną aż po pachwinę, jak skończą 18 lat.

            Myślę więc, że czytając powyższą (jakże pogardliwą!) opinię Jana Hartmana na temat obrzezania, warto pamiętać, kto ją wypowiada: ktoś, kto jest skłonny do pochopnych, powierzchownych sądów i kto ludzi o odmiennych poglądach nazywa debilami i porównuje do psów (“szczeka się w sforze”) – jednocześnie deklarując, że jest ekspertem w sprawach etyki.
            Paweł Jędrzejewski

    • Weiss o żartach Wojewódzkiego i Figurskiego: nędzny i nieetyczny
      dowcip. Skoro profesor nomen omen ETYKI Hartman uznał że żart jest etyczny i śmieszny, tylko zrozumiały jedynie dla elity, to na pewno potrafi uzasadnić że Lenin w Liście do delegatów domaga się powołania Stalina na I sekretarza, że o interpretacji wypadku lotniczego nie wspomnę.

      • Hartman to profesor nauk humanistycznych,
        filozof i bioetyk, wnuk rabina. Nie nam, skromnym komentatorom, oceniać tego męża.
        Stalin wygrał z Trockim rozgrywkę o władzę, aparat górą i to winniśmy zapamiętać.
        Interpretacja wypadku lotniczego stała się problemem politycznym. Potrenuj modlitwy, jeżeli mogę coś sugerować.

          • Tak, błękitna krew predestynuje do wysokich funkcji.
            “Talib” brzmi pospolicie, lepiej brzmi “mułła”. I te płomienne apele do walki z Krzyżowcami okupujący ziemie rdzennie etniczno Polskie.

            Kocie masz rację, wiem że po wakacjach czeka nas wielka wojna ojczyźniana z okopami świętej trójcy po obu stronach, ale bardziej mnie martwi to że Rydzyk planuje destabilizację PiS przez wprowadzenie Ziobry za plecy Kaczyńskiego. Tym bardziej że partia Ziobry pokazała, że nic nie potrafi.

          • Nie ‘Talib’ ani nie ‘Mułła’ jeno zwykły Pojeb nad Pojebami, Amen
            A co do okopów, Ty sądzisz, że ktoś z tego towarzystwa potrafi łopatę wziąć do ręki? Toć nawet z nożem i widelcem problemy mają.

          • Duch Święty na Hartmana powiał
            Jan Hartman 1 lipca o godz. 17:34
            Oczywiście, że jestem przeciwny prawu do obrzezania małych chłopców! Niech sobie rżną aż po pachwinę, jak skończą 18 lat.

            Myślę więc, że czytając powyższą (jakże pogardliwą!) opinię Jana Hartmana na temat obrzezania, warto pamiętać, kto ją wypowiada: ktoś, kto jest skłonny do pochopnych, powierzchownych sądów i kto ludzi o odmiennych poglądach nazywa debilami i porównuje do psów (“szczeka się w sforze”) – jednocześnie deklarując, że jest ekspertem w sprawach etyki.
            Paweł Jędrzejewski

  3. Wysadzono w Rosji samolot i
    Wysadzono w Rosji samolot i kazano pułkownikowi P posprzątać.
    P wykonał polecenie.
    Teraz P i jego mocodawcy zaczynają polowanie bo takim jak oni się nie rozkazuje i nie stawia bezkarnie przed faktami dokonanymi.
    Tak odczytuję ostatnie zdanie tego tekstu.

  4. Wysadzono w Rosji samolot i
    Wysadzono w Rosji samolot i kazano pułkownikowi P posprzątać.
    P wykonał polecenie.
    Teraz P i jego mocodawcy zaczynają polowanie bo takim jak oni się nie rozkazuje i nie stawia bezkarnie przed faktami dokonanymi.
    Tak odczytuję ostatnie zdanie tego tekstu.

  5. Cała Katastrofa (z wielkiej litery bo Katastrofa Polski)
    ma, w tej chwili, istotne znaczenie dla garstki ludzi. Znacznie mniejszej niż się inteligentnym i wrażliwym Rodakom wydaje. ,,Temat” umarł – zgodnie zarżnięty rękoma sowieckiej agentury, użytecznych idiotów oraz ,,polskich patriotów”, którzy w sprawie Smoleńska odegrali identyczną rolę jak Wasilewska w 1944.
    Posiłkując się językiem giełdowych analityków – Putin przetestował kolejny poziom, tym razem ,,na kierunku zachodnim”. I nabrał pewności, że również w tym wypadku(batalion specnazu plus jakiś wąsaty namiestnik w pałacu) nie wywołają żadnej reakcji tzw. zachodu. Po tym jak wymordował naród(Czeczenów) oraz napadł Gruzję.
    Nikt palcem w bucie nie kiwnie(za granicą), żeby w sprawie smoleńskiej katastrofy zainicjować elementarne śledztwo(jak choćby Francuzi w wielką pomocą Amerykanów wyjaśnili zagadkę Airbusa). Ponieważ wyniki prawdziwego dochodzenia naruszą status quo, tzn. będą kijem w polskie, antyrosyjskie mrowisko. A tego nikt sobie nie życzy.
    Czego historia Katynia – najlepszym dowodem.
    Cała nadzieja w Rosji i Rosjanach. Jak w 1986 – Gorbaczowa i w 1991 – Jelcyna.
    Ale musi zostać spełniony jeden warunek nasz, polski. Kiedy przyjedzie do Warszawy demokratycznie wybrany przywódca wolnej Rosji, albo jego emisariusz z odtajnionymi dokumentami w/s wydarzeń na lotnisku Siewiernyj – dynastia Bolkowo-Bronkowa musi zostać obalona, a rycerze okrągłego stołu – pogrzebani.
    Zaś tutaj, mała próbka ordynarnych kłamstw rudego szmaciarza:
    http://www.rp.pl/artykul/10,909826-Zeznania-Donalda-Tuska-ze-sledztwa-smolenskiego-ujawnia-TVN24.html

  6. Cała Katastrofa (z wielkiej litery bo Katastrofa Polski)
    ma, w tej chwili, istotne znaczenie dla garstki ludzi. Znacznie mniejszej niż się inteligentnym i wrażliwym Rodakom wydaje. ,,Temat” umarł – zgodnie zarżnięty rękoma sowieckiej agentury, użytecznych idiotów oraz ,,polskich patriotów”, którzy w sprawie Smoleńska odegrali identyczną rolę jak Wasilewska w 1944.
    Posiłkując się językiem giełdowych analityków – Putin przetestował kolejny poziom, tym razem ,,na kierunku zachodnim”. I nabrał pewności, że również w tym wypadku(batalion specnazu plus jakiś wąsaty namiestnik w pałacu) nie wywołają żadnej reakcji tzw. zachodu. Po tym jak wymordował naród(Czeczenów) oraz napadł Gruzję.
    Nikt palcem w bucie nie kiwnie(za granicą), żeby w sprawie smoleńskiej katastrofy zainicjować elementarne śledztwo(jak choćby Francuzi w wielką pomocą Amerykanów wyjaśnili zagadkę Airbusa). Ponieważ wyniki prawdziwego dochodzenia naruszą status quo, tzn. będą kijem w polskie, antyrosyjskie mrowisko. A tego nikt sobie nie życzy.
    Czego historia Katynia – najlepszym dowodem.
    Cała nadzieja w Rosji i Rosjanach. Jak w 1986 – Gorbaczowa i w 1991 – Jelcyna.
    Ale musi zostać spełniony jeden warunek nasz, polski. Kiedy przyjedzie do Warszawy demokratycznie wybrany przywódca wolnej Rosji, albo jego emisariusz z odtajnionymi dokumentami w/s wydarzeń na lotnisku Siewiernyj – dynastia Bolkowo-Bronkowa musi zostać obalona, a rycerze okrągłego stołu – pogrzebani.
    Zaś tutaj, mała próbka ordynarnych kłamstw rudego szmaciarza:
    http://www.rp.pl/artykul/10,909826-Zeznania-Donalda-Tuska-ze-sledztwa-smolenskiego-ujawnia-TVN24.html

  7. Czy brat Prezydenta Kaczyńskiego
    na spotkaniu z Romneyem poprosi go, o użycie amerykańskich ekspertów do wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem? Wiernego sojusznika USA, który wracał do Polski w czarnym worku?

    “Od tego czasu Artymowicz skończył się ostatecznie” No ja bym nie było tego taki pewien, wszyscy już zauważyli że Paweł jest słabym punktem reżimu, a mocnym opozycji. Przy czym chce rozgłosu, chce być traktowany jak chorąży reżimu. Może i w reżimowych mediach jest wyciszany, pytanie czy niezależne media też będą go wyciszać czy nagłaśniać. Jak to drugie, możemy znów usłyszeć o debeściakach, a tę żabę z helem będzie jadł Michnik i Tusk.

    To tak jak z Urbanem, jego marka w służbie reżimowej wynika, poza przynależnością do arystokracji, z tego że przez przeciwników jest kreowany na nr 1 polityki sbeckiej. W ten sposób normalni ludzie kreują władzy niesiołowskich.

    • Tylko Amerykanie mają w ręku narzędzia
      – satelitarny nasłuch oraz satelitarne zdjęcia – pozwalające potwierdzić lub zanegować wersję moskiewskich czekistów. Ponieważ jesteśmy tylko pionkiem na szachownicy, musimy mieć nadzieję, że ten gambit Obamy zostanie ujawniony i szczegółowo opisany.
      Wiele razy już tak w historii było. A to ,,Japończycy podsłuchali rozmowy sowieckich pilotów”, albo ,,ktoś zarejestrował sygnał meaconingu w Afryce Zachodniej”.

      • Nie chodzi mi nawet o wsparcie NATO bo do tego
        trzeba żądania Rządu, chodzi o zwykłą pracę ekspertów w połączeniu z przekazaniem kilku ważnych informacji uzyskanych drogą wywiadowczą. I to wszystko przekazać np. na ręce polskiego parlamentu. Komisja Macierewicza dostałaby pułk katiuszy do użytku…

        No i Komorowski przestałby ględzić o egzotycznym państwie, chociaż kto go wie…

        • Dobre pytanie, ale to nie nasz problem.
          Nie możemy siedzieć w norze bo “co powie świat i wyborcza”. Mamy zrobić, co zrobić trzeba w ochronie naszych najważniejszych interesów, niech Romney powie “jesteście naszym wiernym sojusznikiem, ale nie mamy zamiaru dla was nic zrobić”. Nie odpowiadajmy w ich imieniu na nasze niezadane pytanie.

          No i Jarosław ma okazję się pokazać jako polityk klasy światowej, rozmawiający z kandydatem na prezydenta. Chyba że nie mają dojścia i w Stanach już nie pamiętają o Lechu Kaczyńskim, ale w takim razie do rady gminy kładki naprawiać a nie robić politykę I klasy.

      • Cokolwiek Amerykanie mają, to
        Cokolwiek Amerykanie mają, to mają nas w dupie. Z dwóch powodów. Po pierwsze Polską rządzą dwa ruskie cwele. Po drugie to jest fantastyczny as w rękawie USA do układania sobie Ruskich. No i jeszcze po trzecie. Żydowska czarna pacynka jest z definicji ruskolubna.

          • Gdyby ktoś w Polsce, z grupy ,,polityków”
            miał jakieś pojęcie o robieniu polityki, to wysyłając czarne worki plus trumny plus ,,opancerzone” samochody do Afganistanu (na wojnę czarnego noblisty) – zażądał by czegoś w zamian. Choćby w kwestii Smoleńska. Ale prawda jest arcybolesna – żadna świnia z rządowego chlewu nie chce takiej pomocy, ani wyjaśnienia przyczyn Katastrofy.
            Więcej – Amerykanom wysłano ze sto sygnałów : nie wpier…ajcie się, to nasza wewnętrzna sprawa. Naszych sowieciarzy.

  8. Czy brat Prezydenta Kaczyńskiego
    na spotkaniu z Romneyem poprosi go, o użycie amerykańskich ekspertów do wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem? Wiernego sojusznika USA, który wracał do Polski w czarnym worku?

    “Od tego czasu Artymowicz skończył się ostatecznie” No ja bym nie było tego taki pewien, wszyscy już zauważyli że Paweł jest słabym punktem reżimu, a mocnym opozycji. Przy czym chce rozgłosu, chce być traktowany jak chorąży reżimu. Może i w reżimowych mediach jest wyciszany, pytanie czy niezależne media też będą go wyciszać czy nagłaśniać. Jak to drugie, możemy znów usłyszeć o debeściakach, a tę żabę z helem będzie jadł Michnik i Tusk.

    To tak jak z Urbanem, jego marka w służbie reżimowej wynika, poza przynależnością do arystokracji, z tego że przez przeciwników jest kreowany na nr 1 polityki sbeckiej. W ten sposób normalni ludzie kreują władzy niesiołowskich.

    • Tylko Amerykanie mają w ręku narzędzia
      – satelitarny nasłuch oraz satelitarne zdjęcia – pozwalające potwierdzić lub zanegować wersję moskiewskich czekistów. Ponieważ jesteśmy tylko pionkiem na szachownicy, musimy mieć nadzieję, że ten gambit Obamy zostanie ujawniony i szczegółowo opisany.
      Wiele razy już tak w historii było. A to ,,Japończycy podsłuchali rozmowy sowieckich pilotów”, albo ,,ktoś zarejestrował sygnał meaconingu w Afryce Zachodniej”.

      • Nie chodzi mi nawet o wsparcie NATO bo do tego
        trzeba żądania Rządu, chodzi o zwykłą pracę ekspertów w połączeniu z przekazaniem kilku ważnych informacji uzyskanych drogą wywiadowczą. I to wszystko przekazać np. na ręce polskiego parlamentu. Komisja Macierewicza dostałaby pułk katiuszy do użytku…

        No i Komorowski przestałby ględzić o egzotycznym państwie, chociaż kto go wie…

        • Dobre pytanie, ale to nie nasz problem.
          Nie możemy siedzieć w norze bo “co powie świat i wyborcza”. Mamy zrobić, co zrobić trzeba w ochronie naszych najważniejszych interesów, niech Romney powie “jesteście naszym wiernym sojusznikiem, ale nie mamy zamiaru dla was nic zrobić”. Nie odpowiadajmy w ich imieniu na nasze niezadane pytanie.

          No i Jarosław ma okazję się pokazać jako polityk klasy światowej, rozmawiający z kandydatem na prezydenta. Chyba że nie mają dojścia i w Stanach już nie pamiętają o Lechu Kaczyńskim, ale w takim razie do rady gminy kładki naprawiać a nie robić politykę I klasy.

      • Cokolwiek Amerykanie mają, to
        Cokolwiek Amerykanie mają, to mają nas w dupie. Z dwóch powodów. Po pierwsze Polską rządzą dwa ruskie cwele. Po drugie to jest fantastyczny as w rękawie USA do układania sobie Ruskich. No i jeszcze po trzecie. Żydowska czarna pacynka jest z definicji ruskolubna.

          • Gdyby ktoś w Polsce, z grupy ,,polityków”
            miał jakieś pojęcie o robieniu polityki, to wysyłając czarne worki plus trumny plus ,,opancerzone” samochody do Afganistanu (na wojnę czarnego noblisty) – zażądał by czegoś w zamian. Choćby w kwestii Smoleńska. Ale prawda jest arcybolesna – żadna świnia z rządowego chlewu nie chce takiej pomocy, ani wyjaśnienia przyczyn Katastrofy.
            Więcej – Amerykanom wysłano ze sto sygnałów : nie wpier…ajcie się, to nasza wewnętrzna sprawa. Naszych sowieciarzy.

  9. To co pisze na końcu lord
    To co pisze na końcu lord Vader (członek KBWL?), trochę się kupy nie trzyma, bo niby jak miałaby się zmienić oficjalna wersja katastrofy. “Trochę winy sprzętu” to jest całkowite odejście od ponad 2-letniej śpiewki dla idiotów, to jest powiedzenie “łgaliśmy, łżemy i łżeć będziemy”. Poza tym na jakiej podstawie miałby to ktoś (kto?) stwierdzić? Prokuratura, po otrzymaniu wraku? Wraku nie będzie jeszcze długo, ryżego sowieci spławią jakimiś problemami techniczno-proceduralnymi które zaczną “róść”. No chyba że to zostanie podane w formie całkowitego prawdopodobieństwa, a i to w zależności do czego dojdą eksperci Macierewicza.

  10. To co pisze na końcu lord
    To co pisze na końcu lord Vader (członek KBWL?), trochę się kupy nie trzyma, bo niby jak miałaby się zmienić oficjalna wersja katastrofy. “Trochę winy sprzętu” to jest całkowite odejście od ponad 2-letniej śpiewki dla idiotów, to jest powiedzenie “łgaliśmy, łżemy i łżeć będziemy”. Poza tym na jakiej podstawie miałby to ktoś (kto?) stwierdzić? Prokuratura, po otrzymaniu wraku? Wraku nie będzie jeszcze długo, ryżego sowieci spławią jakimiś problemami techniczno-proceduralnymi które zaczną “róść”. No chyba że to zostanie podane w formie całkowitego prawdopodobieństwa, a i to w zależności do czego dojdą eksperci Macierewicza.