Reklama

Przepraszam za spóźnienie, ale mam dość solidne usprawiedliwienie – byłem w sądzie. Pan prezes Owsiak do spółki z mecenasem postanowili niczym karpie pomodlić się o przeniesienie terminu Wigilii. Nie będę wchodził w szczegóły, ale chodzi o to, że co najmniej przez 14 dni i w WOŚP i w Złotym Melonie nikogo nie było w domu, ewentualnie obcym listonoszom nie otwierano. Dopiero po dwóch tygodniach prezes raczył odebrać zarządzenie sądu dotyczące Mrówki Całej i konkretnych pytań o finansowe powiązania z WOŚP oraz spółką córką. Pojęcia nie mam, co kombinuje prezes, mogę się jedynie domyślić, że chodziło o uniemożliwienie mi zapoznania się z dokumentami przed posiedzeniem sądu i przesłuchaniem księgowej albo o coś znacznie większego. W każdym razie uprzejmie informuję, ponieważ nie zwykłem grać faul nawet z takim przeciwnikiem jak nieustannie kłamiący i faulujący prezes Owsiak, że kombinacje zdały się psu na budę. Wokanda została odwołana w związku z brakiem dokumentów, których zażądał sąd. Miałem wnioskować jako strona o przesunięcie posiedzenia sądu, ale Wysoki Sąd miał w tej kwestii identyczne stanowisko, co skłoniło mnie do wycofania wniosku w ostatniej chwili, aby nie robić bałaganu w aktach sprawy. Stan rzeczy w tej chwili jest taki, że najpóźniej jutro pan prezes ma obowiązek wysłać kwity dotyczące Mrówki Całej, a według mojej wiedzy na sali sądowej spotkamy się dopiero w czerwcu, zatem obstrukcja nie zadziała. Dziwnie dziecinne jest to zachowanie Owsiaka i mecenasa, prawdę mówiąc trudno się tu doszukać czegoś więcej poza desperacją. Jaki sens miało opóźnianie nieuniknionego? Panowie naprawdę się pogubili, ewentualnie planowali coś większego. Jedynym sensownym wyjaśnieniem tej niedojrzałej obstrukcji jest art. 496 kpk § 3, który mówi, że sąd umarza postępowanie jeśli na sali rozpraw w wyznaczonym terminie nie zjawi się oskarżyciel, naturalnie bez usprawiedliwienia. Może moja głowa ma dziś większe problemy z myśleniem niż zwykle, jednak nie widzę innego logicznego wyjaśnienia.

Według scenariusza pisanego art. 496 kpk § 3, Owsiakowi udałoby się na ostatni dzwonek uniknąć okazywania kwitów sądowi i tym samym największa tajemnica prezesa zostałby zachowana. Głośno sobie myślę nad możliwymi przyczynami rozpaczliwych manewrów, bo tak to już jest, że gdy się zostało okłamanym przez prezesa i mecenasa w kilku innych sprawach, które były proste do weryfikacji, to nie ma żadnych podstaw, aby wierzyć w przypadki. Tak, czy siak wysiłek mecenasa i jego klienta poszedł na marne, teraz mamy sytuację jasną jak słońce i nie ma siły, żeby bez łamania prawa kwity miały do sądu nie trafić. Inna rzecz, że nadal nie wiadomo, co trafi. Mając na uwadze rozrachunki Złotego Melona, które nie na 100%, ale na 1000% nie przedstawiają wszystkich operacji finansowych między WOŚP i spółką córką, trudno się spodziewać rzetelnego zestawienia dla Mrówki Całej, jednak i tu pole manewru prezesowi się kończy. Owszem jakąś kreatywną sztuczkę zawsze można podrzucić, ale po pierwsze jeszcze raz przypomnę, że mam dowody na uniki w przypadku operacji finansowych Złotego Melona, po drugie mam sporo czasu na przygotowanie nowych wniosków dowodowych, które w banalny sposób zweryfikują rzetelność realizacji zarządzeń sędziego, jeśli ta realizacja będzie grubymi nićmi szyta. Podpowiem o jaką grubość chodzi – o wielomilionową. No i wreszcie jest tak, że każde kolejne kombinowanie przy dostarczaniu dokumentów utrwala fatalny obraz, jaki roztacza sobą zachowanie oskarżyciela ukrywającego bezpośrednie dowody w sprawie. Zaczęło się od wygłupów z pudłami, potem prezes Owsiak mówił o tonach dokumentów w ciężarówkach i kserowaniu na mój koszt, z kolei kwity Złotego Melona odzwierciedlają zaledwie kawałek przepływu finansowego z WOŚP.

Reklama

Sporo tego, a przecież jeszcze prezesa nie można było zastać w domu i gdyby na końcu miało dojść do podrzucania sądowi makulatury zamiast operacji finansowych WOŚP i Złotego Melona z Mrówką Całą, to tak sobie myślę, że tego obrazu w oczach sądu niczym się już nie zatrze. Poza wszystkim pan mecenas razem z prezesem zagrali dla mnie, chyba nie wiedząc dla kogo grają. 28 maja mija termin próby za sprawę z Tuskiem i Komorowskim, gdyby do tego czasu zapadł prawomocny wyrok, sąd jest zobligowany wszcząć ponownie umorzone postępowanie. Nigdy nie uczyniłem żadnych ruchów, aby przedłużać postępowanie w sądzie, przeciwnie to mecenas odrzucał wcześniejsze terminy, aż w końcu przeholował. Piszę o tym dlatego, że mecenas, Owsiak i co bardziej krewcy zwolennicy WOŚP „straszyli” mnie „recydywą”. Zabawne to było zachowanie, nie mam najmniejszych obaw jeśli chodzi o moją sytuacje prawną i nie dam się szantażować, ale w tej chwili nie ma o czym mówić i tę zabawę też sobie mecenas popsuł. Dzieje się wokół sprawy z Owsiakiem coraz więcej cudów i dziwów, próba zmykania mi ust przy pomocy zobowiązania sądowego miała zapobiec publikacji kwitów Złotego Melona i wypłat Owsiaka, jakie pobiera, bo sam siebie zatrudnił w spółce córce. Przeciąganie realizacji kolejnego rozporządzenia sądu, dotyczącego znacznie poważniejszej sprawy, wszak Mrówka Cała to tylko i wyłącznie prywatna kieszeń Owsiaków, pokazuje czego się panicznie Owsiak boi i nie mam złudzeń, że będzie próbował wykonać jeszcze niejeden manewr, dlatego mam dla pana prezesa kilka scenariuszy na każdą okazję i próbę ucieczki.

Reklama

36 KOMENTARZE