Prześlij dalej:

Z olbrzymim dystansem i rozbawieniem podchodzę do publicystycznych tez, które wieszczą koniec partii albo liderów. Takich końców mieliśmy 1000 i więcej, najbardziej znanym jest „Koniec PiS” autorstwa Kamińskiego i Mrozowskiego, która to ramota powstała bodaj na dwa lata przed podwójnym zwycięstwem PiS w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Wieszczono też inne końce, między PO, gdy powstała „Nowoczesna” i wówczas też należało zachować dystans, bo podobne akcje nigdy dotąd się nie udawały. Przychodzi jednak taki czas, że wajcha odbija w drugą stronę i wtedy nie ma zmiłuj się. POKO co najmniej od wyborów europejskich jest na cenzurowanym, a po porażce w parlamentarnych „salony” straciły cierpliwość.

Sprawy zaczęły się rozwijać w kilku kierunkach, frustracja wśród „elit” jest tak duża, że cześć nie wytrzymała i chciała dobić POKO zaraz po jesiennej przegranej z PiS. Głównym hamulcem, który uratował POKO był „rycerz na białym koniu”. Wszyscy po ciemnej stronie mocy czekali na decyzję Tuska i logika razem z instynktem samozachowawczym podpowiadały, że nie wypada zabijać POKO przed startem Tuska w wyborach prezydenckich. Tusk podwinął ogon, o czym pisałem od wielu miesięcy i dla każdego, kto Tuska zna, było jasne, że on wystartuje tylko wtedy, gdy PO odwali za niego całą robotę i wygra z PiS-em we wszystkich poprzednich wyborach, do tego nastąpi przełom w nastrojach społecznych. Jak się stało wszyscy wiemy i wtedy poziom frustracji na „salonach” sięgnął zenitu, czyli wartości koniecznej do podjęcia przełomowej decyzji.

Pojawiły się pierwsze żądania wyrażone wprost, Schetyna miał odejść i nawet wstępnie zapowiedział, że niby tak zrobi, dokładnie to po prostu nie wystawi swojej kandydatury w wyborach na przewodniczącego PO. Na jakiś czas sprawy przycichły i jednocześnie zaczęły się szopki z Bansiem oraz prawybory w PO. Idea prawyborów to nic innego jak rozpaczliwy gest Schetyny, który potrzebował czasu na wewnętrzne rozgrywki partyjne, czytaj utrzymanie pozycji lidera, bo w jego nieoficjalne deklaracje nie wierzy nikt. Niczemu innemu prawybory nie miały służyć, chodziło wyłącznie o to, że w samej PO trwa wojna na noże i poszczególne frakcje walczą o zajęcie jak najlepszej pozycji. I wszystko byłoby mniej zabawne, ale PO się zorientowała, że do prawyborów potrzeba co najmniej dwóch kontrkandydatów. Nikt nie chciał wziąć udziału w ustawionej farsie, dlatego w ostatniej chwili Schetyna do prawyborów zaciągnął siłą Jaśkowiaka.

Strony

Źródło foto: 
24173 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    To, że PO nie ma kandydata jeszcze o niczym nie świadczy. Przynajmniej jak w Warszawie, gdyby nawet goryla w klatce wystawili zamiast Czaskowskiego, też by przeszedł. W tej sytuacji wylansowanie przez PO kolejnego komucha wydaje się prawdopodobne.

    P.S. Po prawdzie to sierotki po Unii Wolności to też komuchy, tyle, że to te co ich Gomułka przejściowo od władzy odsunął a po 33 latach powrócili pod okrągłym stolcem.

  2. Cytat :  Z olbrzymim dystansem i rozbawieniem podchodzę do publicystycznych tez, które wieszczą koniec partii albo liderów. Takich końców mieliśmy 1000 i więcej, 

    Dokladnie tak samo widze wieszczenie rozpadniecia UE . Zbyt wiele zainwestowano w ta UE gdzie  lewactwo jest zbyt mocne i pobiera niesamowite korzysci . Pamietam tez (wielu tak twierdzilo ) jak to miala upasc-zbankrutowac  Polska pod rzadami komunistow lata 70-te i 80-te . Tak to prawda ze ta wajcha jest przestawiana od czasu do czasu ale tylko dlatego aby tz. lud myslal ze zmiany sa prawdziwe i glebokie i tylko patrzec ja Kraj bedzie miodem i mlekiem plynacy . 

  3. Nie wiadomo czy Unia Europejska się rozpadnie. Jest taka możliwość po tym, jak eurolewactwo wydało wojnę na wyniszczenie klasie średniej. Zobaczymy jak się to zakończy.

  4. POKO już nie jest nikomu potrzebne. Potęga Niemiec kruszy się, a Soros potrzebuje prawdziwie lewackiej partii. Tak więc będziemy świadkami procesu kontrolowanej implozji. Nie może ona przebiegać za szybko, bo chodzi tu o transfer elektoratu. Jest zbyt cenny, by zasilał PSL, Konfederację czy nawet PiS.

    Tak uformowany przeciwnik będzie niezwykle groźny dla PiSu. Nie da się go pokonać przesypiając kolejne cztery lata i oferując ulepszoną wersję "ciepłej wody w kranie". Trzeba będzie albo radykalnie działać albo przygotować się na pochówek. Oni naprawdę nie żartują z tym zniszczeniem PiSu.

  5. avatar

    Precyzyjnie rzecz ujmując, PiS to zombie. Możliwe, to całkiem sensowna - chwilowa -  opcja dla RP a czasy przed 3 rozbiorem wskazówką.

  6. takie drobne info :

    tu: https://www.dor...  opisano świat/bańke/"rzeczywistość" w której funkcjonuje/żyje jacek jasko.

    info dla tych  którzy nie wiedzą co to jest ten jaskowiak

    pozdro.!

  7. Strony