Reklama

Prawdziwa Polka, „Isia” Radwań

Prawdziwa Polka, „Isia” Radwańska spisała się na medal, póki co srebrny. Wszystko zdążyła zrobić, zgwałcić Ukrainkę, odprawić czarną mszę przed betonowym tupolewem, urwać psu nogę i wyjechać na wakacje, a na końcu zakompleksiona i histeryczna, wyrównała historyczne rachunki z Niemką. Tak się zastanawiam, czy w związku z powyższym kołtuństwem, trafi prawdziwa Polka na europejskie okładki i w jakim stroju? Redaktorze Lis, ma pan jakiś pomysł? A może jak zwykle, bez pomysłu, Talibka w finale Wimbledonu! Burka, pismo arabskie na lewe kopyto i pełna europejskość przekazu. W tle zdjęcie marszu ludu smoleńskiego, w środku coś o ludziach prezesa. I tylko nie dzielić Polaków, wprawdzie fajni Polacy wygrali Euro, o czym jeszcze nie wiedzą Hiszpanie, a polski kołtun jest dopiero w finale, jednak to powinien być nasz wspólny sukces. Wielki sukces wiary w Boga, w Polskę i w prawdę o Smoleńsku. Uwierzysz redaktorze Lis, redaktorko Paradowska, dziennikarzu Stasiński? Przyłączycie się do narodowego święta, do radosnego patriotyzmu? Poszanujecie odmienności nie przystające do sztampy, wiarę, naród i te wszystkie archaizmy? Zapraszamy serdecznie, my polskie chamy, do stołu, gdzie zawsze się znajdzie wolne krzesło dla zbłąkanego Pana redaktora i fajnych Polaków.

Prosiłbym tylko, by na czas finału powstrzymać się przed cytowaniem kontrowersyjnych blogerów, którym krzyżyk na piersi polskiej chamki, dyndał agresywnie i zaatakował blogerską wrażliwość. Jeśliby się dało, nie zatrudniać pani Szczuki, komentującej seksualne jęki na korcie, będziemy w ciemnogrodzie wdzięczni. O ile pani Środa zdoła się powstrzymać przed parytetem publiczności, a pani Gessler nie wypowie się na temat wimbledońskiego menu, będzie polska chamka mniej zestresowana. Pan Żakowski mógłby w tym czasie dokończyć wywiad z Dodą, no i najważniejsze, żeby panowie „Mrożek” i „Gombrowicz” nie uruchomili konwencji murzyńskiej sędziny i ukraińskich podawaczek piłek. Dałoby się załatwić, ten jeden raz trochę ciszy? Maria Czubaszek nie będzie jedną ręką skrobać, a drugą zapładniać in vitro? Kibole tenisa będą mogli zaśpiewać kibolską „Barkę”? Chodzi tylko o finał Wimbledonu, takie pakt o nieagresji, na wzór, za przeproszeniem, prezesa. Porażkę, my polskie chamy, bierzemy na siebie, zwycięstwo jest Waszmość Państwa, tak jak w ludowej demokracji, którą po grób kochacie.

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. EURO “kosztowało nas” jak to określili dziennikarze
    prorządowi 100 mld, zajęliśmy ostatnie miejsce. Isia jest w finale i nie trzeba było stawiać Wimbledonu II za miliard. Nacjonalizacja PZPN kontra wolny rynek tenisa. No tak, ale nad Isią nie ma “działaczy” ani TW.

    • ora et labora!
      Według mnie nie masz racji zakłądając, że “nacjonalizacja” coś tutaj rozwiąże! Stary toż to jednych “działaczy” zastąpią inni…tylko, że POlscy, a jak się wypełnią dni to…i inni.

      Patrząc na sukces, bo FINALISTA Wimbledonu jest KTOŚ!, to nie wziął on się ani z państwowego ani prywatnego nadania, a z CIĘZKIEJ PRACY od małego oraz odrobiny uśmiechu losu czyli Opatrzności! Podobnie Siostra Serena naprzebijała się w życiu z miliard piłek, w tym x milionów, z pociskami jej ziomków w tle! ZAPIERDOL i odrobina szczęścia!!!

      • Dokładnie, na tym polega “Nacjonalizacja” PRYWATNEGO
        stowarzyszenie PZPN. Rząd nie powinien się zajmować prywatnymi stowarzyszeniami bo idzie drogą Cara Putina.

        Żakowski ma rację, PZPN to nie problem rządu, chociaż Mucha tak myśli, że prywatne stowarzyszenie powinny być na jej pasku. Zawsze można przyjąć model brytyjski, głową każdego prywatnego stowarzyszenie sportowego jest minister Mucha a rządzi zarząd.

  2. EURO “kosztowało nas” jak to określili dziennikarze
    prorządowi 100 mld, zajęliśmy ostatnie miejsce. Isia jest w finale i nie trzeba było stawiać Wimbledonu II za miliard. Nacjonalizacja PZPN kontra wolny rynek tenisa. No tak, ale nad Isią nie ma “działaczy” ani TW.

    • ora et labora!
      Według mnie nie masz racji zakłądając, że “nacjonalizacja” coś tutaj rozwiąże! Stary toż to jednych “działaczy” zastąpią inni…tylko, że POlscy, a jak się wypełnią dni to…i inni.

      Patrząc na sukces, bo FINALISTA Wimbledonu jest KTOŚ!, to nie wziął on się ani z państwowego ani prywatnego nadania, a z CIĘZKIEJ PRACY od małego oraz odrobiny uśmiechu losu czyli Opatrzności! Podobnie Siostra Serena naprzebijała się w życiu z miliard piłek, w tym x milionów, z pociskami jej ziomków w tle! ZAPIERDOL i odrobina szczęścia!!!

      • Dokładnie, na tym polega “Nacjonalizacja” PRYWATNEGO
        stowarzyszenie PZPN. Rząd nie powinien się zajmować prywatnymi stowarzyszeniami bo idzie drogą Cara Putina.

        Żakowski ma rację, PZPN to nie problem rządu, chociaż Mucha tak myśli, że prywatne stowarzyszenie powinny być na jej pasku. Zawsze można przyjąć model brytyjski, głową każdego prywatnego stowarzyszenie sportowego jest minister Mucha a rządzi zarząd.

  3. ło matko!!!
    ło matko!!! co oni teraz zrobią z Jezusem z piłek tenisowych i wypowiedziami o Katastrofie?! cóż z tym zrobić?!
    wiem! krótka informacja na żółtym pasku, mały artykuł o sukcesie, ale broń Boże beż opisu sylwetki. no i rzecz jasna beż wspominania o “kontrowersyjnych wypowiedziach”
    oby wygrała!!!

      • opinia Radwańskiego
        Przy tej całej euforii i radości jest jednak i smutek, i to dość duży. Oglądałem dzisiaj chyba wszystkie programy informacyjne, bodaj na wszystkich kanałach i jednak nie rozumiem, czemu newsem numer jeden w sporcie było wszędzie to, że Grzegorz Lato będzie znów kandydował na szefa PZPN. Co to ma tak naprawdę wspólnego ze sportem, w którym ciężką pracą i maksymalnym wysiłkiem osiąga się prawdziwy sukces. Agnieszka dotarła do finału Wimbledonu jako pierwsze Polka o 75 lat. Takie wydarzenie powinno być chyba bardziej wyeksponowane w serwisach informacyjnych – uważa Radwański.

        – W sumie się do tego przyzwyczailiśmy. Ale po prostu szkoda, że mimo coraz lepszych wyników naszych zawodników tenis w Polsce wciąż jest traktowany tak po macoszemu w mediach. Właściwie prawie wcale nie można go oglądać w polskiej telewizji, no wyjątkiem tu jest Polsat. W tenisie sezon trwa dziesięć miesięcy, czyli niemal przez cały rok trzeba być w wysokiej dyspozycji i grać na okrągło, co chwilę zmieniając kontynenty. Ale bardziej promuje się sporty, w których startuje się przez trzy miesiące w roku, albo takie, które uprawiane są w kilku ledwie krajach Europy. Mam nadzieję, liczę po cichu, że sukcesy Agnieszki i innych polskich tenisistów, wreszcie zasłużą na większą uwagę mediów, zwłaszcza telewizji – dodał.

  4. ło matko!!!
    ło matko!!! co oni teraz zrobią z Jezusem z piłek tenisowych i wypowiedziami o Katastrofie?! cóż z tym zrobić?!
    wiem! krótka informacja na żółtym pasku, mały artykuł o sukcesie, ale broń Boże beż opisu sylwetki. no i rzecz jasna beż wspominania o “kontrowersyjnych wypowiedziach”
    oby wygrała!!!

      • opinia Radwańskiego
        Przy tej całej euforii i radości jest jednak i smutek, i to dość duży. Oglądałem dzisiaj chyba wszystkie programy informacyjne, bodaj na wszystkich kanałach i jednak nie rozumiem, czemu newsem numer jeden w sporcie było wszędzie to, że Grzegorz Lato będzie znów kandydował na szefa PZPN. Co to ma tak naprawdę wspólnego ze sportem, w którym ciężką pracą i maksymalnym wysiłkiem osiąga się prawdziwy sukces. Agnieszka dotarła do finału Wimbledonu jako pierwsze Polka o 75 lat. Takie wydarzenie powinno być chyba bardziej wyeksponowane w serwisach informacyjnych – uważa Radwański.

        – W sumie się do tego przyzwyczailiśmy. Ale po prostu szkoda, że mimo coraz lepszych wyników naszych zawodników tenis w Polsce wciąż jest traktowany tak po macoszemu w mediach. Właściwie prawie wcale nie można go oglądać w polskiej telewizji, no wyjątkiem tu jest Polsat. W tenisie sezon trwa dziesięć miesięcy, czyli niemal przez cały rok trzeba być w wysokiej dyspozycji i grać na okrągło, co chwilę zmieniając kontynenty. Ale bardziej promuje się sporty, w których startuje się przez trzy miesiące w roku, albo takie, które uprawiane są w kilku ledwie krajach Europy. Mam nadzieję, liczę po cichu, że sukcesy Agnieszki i innych polskich tenisistów, wreszcie zasłużą na większą uwagę mediów, zwłaszcza telewizji – dodał.

  5. Żeby radzieccy kibice mogli czuć się jak u siebie w domu
    zmieniono nazwę stoczni w Gdańsku na Lenina, HGW spotykała się z tymi miłymi Rosjanami którzy chcieli rozgranizować patrotyczny przemarsz i to nie była prowokacja, a teraz się dowiaduję że z szef radzieckich kiboli to jest radziecki staruch. I nie wiem, czy Hania kłamała czy Hania jest na poziomie Starucha skoro jest równorzędnym partnerem dla radzieckiego kibola.

  6. Żeby radzieccy kibice mogli czuć się jak u siebie w domu
    zmieniono nazwę stoczni w Gdańsku na Lenina, HGW spotykała się z tymi miłymi Rosjanami którzy chcieli rozgranizować patrotyczny przemarsz i to nie była prowokacja, a teraz się dowiaduję że z szef radzieckich kiboli to jest radziecki staruch. I nie wiem, czy Hania kłamała czy Hania jest na poziomie Starucha skoro jest równorzędnym partnerem dla radzieckiego kibola.