Reklama

Decyzja o rozpoczęciu powstania była podjęta w warunkach niepełnej informacji, wcale nie jednomyślnie, pod presją i nie pozbawiona wątpliwości. Czy słusznie brzmią oceny winiące jedynie rząd londyński, czy gen. Bora-Komorowskiego? To był prawdziwy koszmar w obliczu błyskawicznie zbliżającego się frontu i niestety dowódcy wyraźnie “chcieli” skorzystać z doświadczeń I wojny światowej. Sowieci otwarcie inspirowali wybuch powstania, jednocześnie blokując pomoc ze strony zachodnich aliantów (zakaz lądowania) i aresztując oddziały AK idące na pomoc Warszawie.
https://g0.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1428000/1428578-powstanie-warszawskie-28-sierpnia.jpg  (link is external)

Powstanie miało na celu opanowanie stolicy przez A.K. i wzmocnienie w oczach opinii światowej prawa i roszczeń legalnego Rządu w Londynie do reprezentowania i objęcia władzy w Polsce w obliczu polityki faktów dokonanych Stalina na zajmowanych polskich ziemiach. Powstanie, szczególnie w pierwszym okresie było swoistym festiwalem polskości, patriotyzmu i „swojskości”. Są głosy, że powstanie było przyczyną dla której Stalin nie wchłonął Polski jako 17 republiki, tego chciał Związek Patriotów Polskich z W. Wasilewską na czele, ideę tę forsowała wpływowa wdowa po Feliksie Zofia Dzierżyńska. Jednak Stalin już wiosną 1943, postanowił utworzyć wianuszek państw „narodowych” w środkowo-wschodniej Europie i zupełnie je sobie podporządkować. Intencją przywódców polskich było przeszkodzenie w ustanowieniu się moskiewskiego PKWN w stolicy. 

Reklama

Czy powstanie wybuchło, bo gen. Bór uległ nastrojom własnego narodu? Czy podjął decyzję pod wpływem rozgorączkowanych generałów? Czy jak powiedział płk.dypl. J. Bokszczanin („Sęk”, „Wir”, KG A.K.): 

„była to albo lekkomyślność albo nerwy nie wytrzymały”?

Nie bez znaczenia dla wyboru godziny „W” było żądanie Delegata Rządu Jankowskiego 24 godzin (minimum 12 godzin) przed wejściem Rosjan na zainstalowanie władzy cywilnej. Czy powstanie powinno być przerwane wobec niemieckiego bestialstwa i rozstrzeliwań, nawet bez praw kombatanckich? (Deklaracja rządów Wielkiej Brytanii i USA z 29 sierpnia 1944 o uznaniu A.K. za wojska sojusznicze, jednak Sowieci pozostali przy “bandytach z AK”). Rada Jedności Narodowej wystąpiła z sugestią kapitulacji ok. 10 września, ale Sowieci podeszli do Pragi i ciągle liczono na pomoc. 

Polacy nie chcieli czegoś niezwykłego, 19 sierpnia 1944 wybuchło powstanie w Paryżu, już 24 sierpnia do Paryża wkroczyła francuska 2 Dyw. Pancerna, następnego dnia Niemcy się poddali. Czy to pokolenie, które podjęło nierówną walkę w 1939 r, mogło nie podjąć walki w sierpniu 1944, kiedy losy Polski miały się zdecydować na długie lata? Warszawa z atmosferą rosnącego terroru, nieustannych zagrożeń, ciągłych rozstrzeliwań, deportacji do Niemiec, upokarzania Polaków w każdej możliwej sytuacji, w przeciwwadze uwierzyła w ideę pomszczenia, wymierzenia sprawiedliwości, w ideę powstania wierząc, że właśnie nadszedł odpowiedni czas.

Przez lata Warszawa była ośrodkiem oporu, siedzibą Komendy Głównej A.K., Rady Jedności Narodowej, Delegata Rządu, stolicą Polski Podziemnej. Tu było ok. 50 000 zorganizowanych żołnierzy, największa siła w kraju i wydawało się logicznym stoczenie tymi siłami bitwy z bitym, wycofującym się w nieładzie i panice wojskiem niemieckim, a takim go widziano w dniach 23, 24 i 25 lipca. Napięcie rosło. Niemcy uciekali w pośpiechu z Warszawy. Jednak 26 i 27 lipca sytuacja radykalnie się zmieniła, koniec paniki, zdyscyplinowane już jednostki niemieckie przemieszczały się przez Warszawę w kierunku wschodnim.

Postępowanie Rosjan wobec powstania , odsłoniło wreszcie aliantom ich oblicze, Churchill nazwał to początkiem „zimnej wojny”. Potwierdza to niemiecki historyk, Hans von Krannhals, pisząc o powstaniu Warszawskim:
„Tu i nie gdzie indziej rozpoczęła się „Zimna Wojna” między wschodem a zachodem.”

Stalin dowiedział się o powstaniu 2 sierpnia o 1.10 po północy od angielskiego Sztabu Generalnego, depesza zawierała prośbę o pomoc. Stalin (weteran przegranej wojny 1920 r), znając plan „Burza” był powstaniem zaskoczony, ale jeszcze tego samego dnia wydał tajny rozkaz marsz. Rokossowskiemu i marsz. Koniewowi , aby natychmiast wstrzymali ofensywę na froncie i zajęli się tylko umacnianiem zdobytych przyczółków. Jednocześnie zaczął taniec pozorów z aliantami. Liczył, że czas rozwiąże sytuacje w Warszawie po jego myśli. Jednak decyzja o wybuchu powstania, zatrzymując ofensywę sowiecką, zdecydowała o tym, ile obszaru niemieckiego zajmą Rosjanie, a ile zachodni alianci (mimo wcześniejszych uzgodnień). Zatrzymując sowiecki blitzkrieg powstanie uratowało życie setkom tysięcy Niemcom i pozwoliło im na ucieczkę na zachód. W odpowiedzi Niemcy po upadku powstania przystąpili do  realizacji nieaktualnej już koncepcji Hitlera zburzenia Warszawy, na której ruinach miało powstać niemieckie miasto (GENERALPLAN OST).

Trzeba przyznać, że tak jak stalinowski PKWN reprezentował interesy sowieckie w zagarnianej przez Sowietów Polsce, tak Rząd Polski w Londynie poddawany był ciągłym presjom agentury sojuszników, a nawet tajnych organizacji międzynarodowych, które reprezentował najbliższy współpracownik gen. Sikorskiego “kuzynek diabła” Józef Rettinger (jeden z ojców Unii Europejskiej). Trzeba tu przypomnieć słynną Mapę Maurice Gomberga z października 1941 r (czyli przed przystąpieniem USA do wojny!). Outline of post-war new world map. (link is external)

Mapa Gomberga już wtedy (grubo przed Jałtą, po ataku Hitlera na Stalina) ukazywała przyszły podział Europy na dwie strefy wpływów: sowiecką i amerykańską. Widzimy więc, że polskie ambicje i pragnienia odbudowania Niepodległej wysiłkiem militarnym, czy dyplomatycznym nie miały w tych okolicznościach żadnych szans.

We Włoszech, gen. Anders jednoznacznie negatywnie oceniał powstanie określając je jako bezsensowne niszczenie Warszawy, jej żołnierzy i cywilnych mieszkańców, nazywając decyzję rozpoczęcia powstania zbrodnią. Jednak sam zdecydował się wcześniej na uderzenie na dobrze bronione ruiny Monte Cassino mimo negatywnej opinii Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego, który właśnie nie chciał daremnego przelewu polskiej krwi na już (dla Polski) przegranej wojnie (wkrótce po tym Sosnkowski musiał odejść). Sam Sosnkowski jeszcze przed powstaniem udał się do 2 Korpusu i nie zdecydował się na oficjalne wydanie rozkazu jednoznacznie zakazującego powstania.

Czy możliwa była inna koncepcja niż zniszczenie powstania i Warszawy, przecież niektórzy Niemcy chcieli wbić „klina” między aliantów i opuszczając Warszawę z jej londyńskim rządem, wrzucić przysłowiowego „szczura” aliantom. Ten scenariusz przypomina wersję z 1918, z uwolnieniem Piłsudskiego w celu zatrzymania sowieckiej trockistowskiej rewolucji w Europie. W Warszawie powstałby polski (z Londynu) popierany przez zachód rząd, pod nosem Stalina, były takie koncepcje, ale po zamachu 20 lipca na swoje życie Hitler stwardniał, nie było ochotników, aby go o tym przekonać. 

Kiedy Roosevelt z Churchillem i Stalinem podzielili się strefami wpływów jesienią 1943 r. w Teheranie, Polska w sensie politycznym wojnę już przegrała. Z powodów geograficznych Polska znalazła się w strefie sowieckiej. Przywódcy narodu, tak spiskujący w podziemiu, jak i ci w Londynie i w szeregach wojska na obczyźnie, wiedzieli czego można się było spodziewać od Sowietów. Katyń, Syberia, zdradzieckie aresztowania współdziałających z Armią Czerwoną jednostek AK i ujawniających się podziemnych władz nie pozostawiały niedomówień. Dodajmy również, że w tradycji naszych zachodnich sojuszników (wcześniej Francja, później Anglia i Ameryka) było przedmiotowe traktowanie Polski jako sprzymierzonego elementu, do rozgrywania na europejskiej szachownicy. Ze swojej historii z sojuszami Polacy powinni wreszcie wyciągnąć wyciągnąć wnioski, że dla Anglików, Francuzów i Amerykanów jesteśmy tylko pionkami w grze.

Polacy przegrali powstanie, ale dali z siebie wszystko, zwycięstwo mogło być tylko w sferze duchowej, moralnej. Tym razem nie było wstydu za Zaleszczyki, za ucieczkę Rządu i Dowództwa. Walczyli do końca, ale nie mogli zwyciężyć . Tak jak w swojej długiej historii, w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym kiedy szanse często nie były większe, wiedzieli o co walczą i za jakie wartości przyjdzie im zginąć. Polska kwadratura koła. 

Jednak postawiona w dramatycznej sytuacji generalicja AK zawiodła, a oskarżanie Stalina o brak pomocy świadczy co najmniej o naiwności i o tym, że zaistniała sytuacja przerosła dowódców AK. Piłsudski ze swoim instynktem powiedziałby, że powinni “kury szczać prowadzać”. Swoimi decyzjami dowództwo AK doprowadziło do zniszczenia Warszawy i wyniszczenia najmężniejszych z mężnych synów Warszawy (uzbrojony był tylko co 6-10 powstaniec). Cóż, w diabolicznych okolicznościach, łatwo o tragiczną w skutkach kalkulację…

W marcu 1945, gen. Gehlen (później pracował dla Amerykanów), wybitny znawca Rosji i wschodniego teatru działań, zakończył przygotowywane dla Himmlera 200 stronicowe opracowanie o organizacji, szkoleniu, taktyce, wywiadzie i łączności Armii Krajowej. Upadające Niemcy chciały uczyć się sztuki oporu i walki pod okupacją od najlepszych…

Rosjanie , podobnie jak dzisiaj, dbali tylko o swoje imperialne interesy.  Wszelkie próby kontaktów z Rosjanami nie przynosiły rezultatów (sowieccy szpiedzy: kpt. Konstanty Kaługin, kpt. Iwan Kołos odmawiali przesyłania depesz do Armii Czerwonej, albo przesłane pozostawały bez odpowiedzi). Gen. „Monter” wysłał radiostację z por. „Makiem” do Rosjan, ale kontakt trwał tylko kilka dni. Stalin miał inne plany. Na scenie milionowego miasta miał się rozegrać rozstrzygający akt politycznej polsko – rosyjskiej konfrontacji w celu ostatecznego ustawienia stosunków z rosyjskim molochem. Powstanie było też desperacką próbą zaprzeczenia oskarżeń Stalina, że AK nie walczy z Niemcami, a walczy tylko z sowiecką partyzantką. Stalin ostro odmówił zgody na lądowanie alianckich samolotów dokonujących zrzutów dla Warszawy. Więc kopaliśmy się z koniem. Są jednak Polacy, którzy mówią o Rosjanach jako wyzwolicielach Polski (?)

Gen. Okulicki (parł do decyzji o rozpoczęciu powstania, wcześniej sowiecki więzień, alkoholik): ”Potrzebny był czyn, który by wstrząsnął sumieniem świata”. Zniszczeniu uległo prawie całe miasto, zginęło ok. 200,000 mieszkańców, spłonęły muzea, archiwa i biblioteki. Powstanie paradoksalnie zamiast przeszkodzić, pomogło komunistom z PKWN w przejęciu władzy w Polsce. Powstaje pytanie czy ewentualne “wygaszenie” powstania, jeśli w ogóle byłoby możliwe nie skazało by tysięcy warszawskich żołnierzy AK  na dogorywanie w sowieckich łagrach i  wyrąbywanie lasów Syberii?  Kogo wtedy obarczyli byśmy winą za nie rozpoczęcie Powstania?

Pasywny Stalin wobec Powstania dokonał swego dzieła przy milczącym przyzwoleniu Londynu i Waszyngtonu (patrz wyżej:mapa Gomberga). To, że Hitler wykonał mokrą robotę Stalina w Warszawie, nie zmienia imperialistycznego sowieckiego postępowania i tragizmu następnych powstań: berlińskiego 1953, węgierskiego 1956, czy praskiego 1968. Może ta krwawa ofiara warszawska sprawiła, że dlatego nie było powstania w 1956 r w Warszawie i był bezkrwawy sierpień 80? Wszak polskie elity państwowo twórcze zostały wymordowane przez obydwa nienawidzące Polski  totalitarne systemy  niemiecki nazistowski i rosyjski bolszewicki. Czas zrozumieć, że po prostu żyjemy w bandyckim sąsiedztwie…

Powstanie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej Europie, do walki stanęło ok.  50,000 powstańców. Zaplanowane na kilka dni, trwało dwa miesiące, zginęło 18,000 powstańców, a ok. 25,000 zostało rannych. Zginęło ok. 180,000 cywilnych mieszkańców Warszawy, pozostałe przy życiu 500,000 Niemcy wypędzili z Warszawy, a miasto (w ok. 85%)  zostało praktycznie zburzone. 

Oddajmy cześć ofiarom i uczestnikom Powstania Warszawskiego!

Jacek K. Matysiak                                                                                                                            Kalifornia, 2023

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. Cześć i chwała BOHATEROM Powstania! Wielu pseudo-historyków wiesza psy na decydentach którzy podjeli decyzję o rozpoczęciu powstania, a ci historycy wygłaszają swoje sądy bez wiedzy o nastrojach albo ignorując nastroje ówczesnych mieszkańców Warszawy i przyszłych powstańców. Był wielki sprzeciw przeciwko działaniom szkopów, ludzie mieli dosyć ich opresji i tylko czekali na sygnał. Inna strona medalu to jest to, że większość powstańców nie miała wiedzy o zdradzie tzw. “aliantów” czyli Roosevelta i Churchilla. Tych dwóch masońskich wypierdków (Churchill trochę mniej) było zafascynowanych “sowieckim mirem” i dlatego oddali całą Europę środkową temu złamasowi. Co z tego wyszło, wielu z nas pamięta, niektórzu udają, że nic takiego się nie stało. Powstańcy chyba się w grobach przewracają…

  2. @Adam66. Polecam doskonałą książkę Piotra Zychowicza na temat powstania, którą przeczytałem gdy, tylko się pojawiła w sprzedaży “Obłęd 44”. A od siebie zapytam Cię skoro wydajesz takie twarde sądy na temat słuszności tej rzezi. Czy zdajesz sobie sprawę, że 80% powstańców nie posiadało żadnego uzbrojenia ?? Jak można było wydać decyzję o powstaniu w mieście pełnym cywilów młodym ludziom, jasne bohaterom ale bez uzbrojenia przeciwko armii uzbrojonej po zęby ? Przecież to nie mogło skończyć się inaczej. Przytoczę, tylko jedną wypowiedź jednego z dowódców powstania Chruściela vel “Montera” do powstańców gdy do niego przyszli i zapytali czym mamy walczyć skoro nie mamy broni ? Monter im odpowiedział-“Brak broni zastąpi furia odwetu”. Jest wiele innych wypowiedzi, które znajdziesz w polecanej książce jak np Okulickiego. To, że warszawiacy mieli dość hitlerowców nie jest wystarczającym powodem, żeby prawie wszystkich skazywać na pewną śmierć. I nie jest prawdą co napisałeś, że powstanie miało poparcie wśród ludności cywilnej. Już wcześniej działania AK były tragiczne w skutkach gdy za zabitego jednego Niemca wyłapywano na ulicach stu Polaków i rozstrzeliwano. Ludność Warszawy wcale nie była nastawiona pozytywnie do takich działań i przed powstaniem a tym bardziej w czasie powstania bo płacili za to ogromną cenę a na koniec urządzono im piekło.

    • @Daniel
      Myślę, że trochę niejasno się wyraziłem, nie popieram tej decyzji i nie mogę wydawać twardych sądów bo nie byłem wtedy w Warszawie. Nastroje ówczesnych warszawiaków znam tylko z relacji rodzinnych, które niekoniecznie muszą odzwierciedlać poglądy większości jednak z tych relacji wynika, że była wola walki. To jak ta walka została zorganizowana to zupełnie inna sprawa, jednak rozumiem dlaczego ludzie ruszyli do tej walki. Według mojego zrozumienia całej sytuacji, ci którzy wydali rozkaz do rozpoczęcia powstania byli albo kompletnie niezorientowani w realich geopolitycznych albo byli zwykłymi zdrajcami. Przecież zdrada tzw. “aliantów” w 1939 powinna całe polskie dowództwo wyleczyć z jakiejkolwiek wiary w ich pomoc. Więc żeby się zbytnio nie rozpisywać, wyjaśnię co chciałem powiedzieć a co nie wyszło najlepiej. Rozumiem ludzi którzy przystapili do walki ale nie popieram wydania rozkazu do rozpoczęcia tej walki.

  3. A oto wypowiedź Leopolda Okulickiego, która pięknie wpisuje się w myślenie Montera i podsumowuje co dowódcy powstania mieli w głowach. Aż krew się burzy, gdy czyta się to kolejny raz
    Leopold Okulicki—-“Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. Będzie to krzyk protestu, że sowieci zagarniają Polskę. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje.”