Reklama

Bezpieka peerelowska współpracowała ze społeczeństwem i się z nim kontaktowała. Współpraca i kontakty mogły być jawne.

Bezpieka peerelowska współpracowała ze społeczeństwem i się z nim kontaktowała. Współpraca i kontakty mogły być jawne. Czyli takie, które dziś nie podlegają żadnym procedurom lustracyjnym, represyjnym czy dekomunizacyjnym. Szczególnie jeśli nie były nigdzie odnotowane lub zarejestrowane. No, chyba, że ktoś wierzy, że nierejestrowanych kontaktów z rodakami bezpieczniacy nie utrzymywali. Cholera ich wie, może rzeczywiście tak było? Bo faktycznie to co notowali, sygnowali i rejestrowali to już 80 km odzyskanej makulatury. Nie licząc tego, co spłonęło na kiszczakowych stosach. I co jeszcze, jak wieść gminna niesie, ukrywane jest w rozmaitych piwnicach i silosach.

W każdym razie w tym, co dzielni historycy i archiwiści IPN-owscy odzyskują kategorie "jawny współpracownik" i "jawny kontakt" nie istnieją. Są za to, obok "tajnych współpracowników", "osobowe źródła informacji" oraz różne kategorie "kontaktów": "informacyjny", "służbowy", "operacyjny", "obywatelski" oraz"poufny". IPN przygotował specjalny słownik, aby zainteresowanym pojęcia te przybliżyć. Na pierwszy rzut oka jednak widać, że kategoryzacja przejrzystością i logiką nie grzeszy. Co znakomicie utrudnia z jednej strony wyrokowanie o winie osoby inkryminowanej, z drugiej zaś jej obronę.

Marcin Libicki, pisowski eurodeputowany z Poznania, kilka miesięcy temu figurował w katalogu IPN jako "kontakt obywatelski". Kilka dni temu, w obliczu znalezionych nowych dokumentów, awansował na "kontakt poufny". W swoim ostatnim oświadczeniu lustracyjnym Libicki wyjaśniał istotę zarówno paszportowych kontaktów z SB, jak i kontaktów zagranicznych, którymi SB było zainteresowane. Dołączył nawet oświadczenie red. Morawskiego z RWE dotyczące tych kwestii. Ale według niektórych dziennikarzy i prokuratorów IPN "poufność" jego kontaktów nadaje sprawie nowy wymiar. I może kwalifikować europosła do kategorii "kłamcy lustracyjnego".

Według IPN-owskiego słownika pojęć "kontakt poufny" to "rejestrowana kategoria współpracy zbliżona do ? Kontaktu obywatelskiego (w l. 1960-70 nazwa zamiennie stosowana z kategorią P.O. ? Pomoc obywatelska)". Tymczasem Libicki w nowym odkryciu IPN nie widzi żadnych rewelacji. Utrzymuje, że nigdy współpracy nie podjął, o żadnej rejestracji nie wie, dyplomatów angielskich i kanadyjskich, o których rzekomo miał dostarczać informacje, nie znał. I co z tym fantem zrobić?

Libicki jest jednym z lepiej funkcjonujących polskich europosłów. Jako szef Komisji petycji przyczynił się m.in. do wrzucenia na forum PE tematu zagrożeń ekologicznych przez bałtycką rurę. Ma jednak zarówno w okręgu, jak i w partii sporo wrogów. Uważany za chrześcijańsko-narodowego fundamentalistę nie dołączył, wbrew spekulacjom, do rozłamowców Marka Jurka. Kariera własna i syna, posła na sejm, okazały się ważniejsze. Z drugiej strony, podobnie jak cała reszta ZChN-owskiego spadu w PiS-ie, w łaski PC-etowskiej kamaryli chyba wkupić mu się nie udało. Za duża konkurencja, szczególnie teraz wobec zbliżających się kolejnych wyborów do europarlamentu. No i za słaba praca w regionie, beznadziejnie antypisowskim.

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Te 80 km literatury
    to chłopcy z IPN tak “z marszu” opracowywują?
    Ostatecznie to ubecja dla ubecji kolekcjonowała sobie. Stąd pytanie: czy IPN zatrudnia jakiś ubeków jako specjalistów, konsultantów, na prace zlecone itp? Ostatecznie to była urzędnicza organizacja, stąd Parkinson musiał funkcjonować doskonale wprost.
    Tak z ciekawości pytam, wiesz coś o tym?

  2. Te 80 km literatury
    to chłopcy z IPN tak “z marszu” opracowywują?
    Ostatecznie to ubecja dla ubecji kolekcjonowała sobie. Stąd pytanie: czy IPN zatrudnia jakiś ubeków jako specjalistów, konsultantów, na prace zlecone itp? Ostatecznie to była urzędnicza organizacja, stąd Parkinson musiał funkcjonować doskonale wprost.
    Tak z ciekawości pytam, wiesz coś o tym?