Reklama

Bujam się ze swoją powieścią, ale proszę się nie niepokoić,

Bujam się ze swoją powieścią, ale proszę się nie niepokoić, nie będę truł i zawracał głowy celebrą gorzkich żalów. Przy tej okazji temat mi wpadł do głowy, czas trochę odsapnąć od bieżących rewelacji. Podzielę się kuchnią, nie będę tym razem szokował, prowokował, zwyczajnie powiem jak jest, może ktoś skorzysta z moich doświadczeń, obserwacji i do czegoś mu się w życiu ta wiedza przyda. Przede wszystkim poznałem tak zwany rynek wydawniczy i tutaj nie ma wielkich niespodzianek. Jeśli ktoś pamięta z dzieciństwa jakieś znane firmy wydawnicze, do tych wszystkich firm proszę przyłożyć jedną kalkę. Wysłałeś powieść do powiedzmy Świata Ksiązki, dostałeś, po zwyczajowych trzech miesiącach kulturalnie absurdalną formułkę, w której nikt ci niczego nie wyjaśnił? W takim wypadku daruj sobie wysyłanie tekstu do jakiegokolwiek wydawnictwa, którego nazwę kojarzysz z dzieciństwa i wczesnej młodości. Naczynia połączone. Słuchaj Stefan miałeś takiego, czekaj, jak mu tam, o mam, Kozikiewicza i ten, czekaj, a mam „Alicję bez krainy”. Czekaj Heniu, czekaj. Kozikiewicz jest i Alicja jest. O co chodzi? Będziesz go robił? Recenzowałeś? Wchodzisz w to? No nie wiem, a ty co Stefan? No nie wiem Heniu. A weź jeszcze Stefan zadzwoń do Jaśki? Do której? Dobra, dobra, jest jedna Jaśka do Czytelnika przekręć. W tym miejscu proszę zwrócić uwagę, że stara kadra porozumiewa się analogiem, telefonem i to takim na biurku. Do Jaśki się dzwoni, bo ona cuduje, zdarza się jej podrzucić jakiemuś studentowi parę stron. Odpowie po ludzku, że raczej nie, chyba nie i wtedy następuję seria kulturalnych formułek. Proszę mi uwierzyć, że to się tylko stopką różni. Tak wygląda ten najstarszy, najbardziej zasłużony segment rynku. Kto ciekawy jakie konkretne firmy w tym segmencie się mieszczą, niech sobie wejdzie do dowolnej biblioteki i przejrzy pozycję z lat 80-tych. Drugi segment to jest tak zwana opozycja, z tym, że ta znana opozycja. Opozycja ma swoje wydawnictwa, które wydają wyklętych. Myliłby się jednak ten frajer, który uważa, że spotka w tym segmencie nowości. Metoda jest prawie ta sama, z tym, że w wymianie informacji bryluje poczta internetowa. Z opozycją, podobnie jak z głównym nurtem jest tak, że musisz się wpisać. Jeśli popełniłeś dzieło nurtowe, dajesz sobie szansę, ale musi być bardziej nurtowe od samego nurtu. Identycznie w przypadku dzieła opozycyjnego, jeśli napiszesz tak opozycyjnie, że nurt szlag trafi, wal do redakcji podziemnych. Z redakcjami podziemnymi jest tak, że one powstały w wyniku redukcji zatrudnienia w gazetach i nurtowych wydawnictwach. Łatwo zweryfikować kadry, wystarczy zajrzeć do zakładek: bestsellery, nowości, wydaliśmy. Znajdziemy tam pięciu, może 7 autorów i każdy będzie miał po kilka pozycji. Jednocześnie w zakładce redakcja, znajdziemy nazwiska autorów z zakładek: bestsellery, nowości, wydaliśmy. Coś jak w tym słynnym dowcipie Tyma, że jak on przez mikrofon mówki do słuchawek to mówi to co słyszy, a to co słyszy to mówi. Aż mnie korci, żeby podać flagową firmę w opozycyjnym segmencie, ale daruję sobie, żeby nie wzmacniać nurtu, bo to mimo wszystko większy kanał.

Ostatni segment rynku to są kontakty indywidualne, polecam z całego serca, chyba jedyne co ma sens w przypadku autorów, którzy są za mało nurtowi i jeszcze nie opozycyjni. Warto dotrzeć do takich nazwisk, z którymi autor chciałby pogadać, które sam uważa za godne rozmowy. Dotrzeć nie tak łatwo, ale i tak łatwiej niż do nurtu czy opozycji. Po dotarciu trzeba cierpliwie odczekać i tu niestety muszę przerwać ocenę tego segmentu, a to z prostej przyczyny. Czekam. Jak się doczekam zdam relację, niemniej już teraz mogę powiedzieć, że ten segment polubiłem najbardziej. Kontakt z ciekawymi ludźmi, wstępna wymiana zdań, przy okazji zdarzyć się może jakiś wtręt na tematy ogólne. Jest fajnie, fajniej niż w nurcie i opozycji. Oczywiście w tym segmencie obowiązuje pełna swoboda, sam wybrałem sobie takich trochę podobnych do mnie, też się niespecjalnie mieszczą w nurcie i jeszcze na mieliźnie opozycji nie osiedli. Nie byłbym sobą, gdybym jednak choć w kilku zdaniach nie nawiązał do ogólnej sytuacji. Zapomnijcie frajerzy, a z drugiej strony zapamiętajcie sobie raz na zawsze, że jeśli tamci są źli, to ci inni będą fajni. Do jednych i drugich musisz przyjść z mecenasem pod pachą. Pełna nieufność, trzeba wpisowe uiścić, legitymację okazać, przysięgę na kodeks złożyć. Mówię, kto chce słuchać, że jak wejdziesz w dowolne środowisko już po tobie, dlatego sugeruję nie wchodzić, bo można tylko wdepnąć. Naturalnie każdy sobie może wydać wszelkiego rodzaju poradniki, przewodniki, diety, mody, kochaj, zdradź. W tym segmencie jest normalnie i raczej zdrowa konkurencja. Ciekawi mnie już tylko jedno, czy poza opcją: pieprzę sam sobie zrobię, istnieje możliwość, przepraszam za wyrażenie, uczciwego załatwienia sprawy. Tylko to mnie w tej chwili interesuje. Jak zweryfikuję swoją naiwność napiszę i dopełnię obraz rynku wydawniczego w Polsce. Nie sądzę, aby jakikolwiek rynek w Polsce wyglądał inaczej, ale zachęcam wszystkich, którzy mają prześwietlone dowolne branże, do zdania sprawy, to chyba coś daje.

Reklama
Poprzedni artykułPiramida wyborcza zamiast partii politycznych.
Następny artykułSuma polskich strachów (c)
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

9 KOMENTARZE

  1. A może byś spróbował
    A może byś spróbował “niekonwencjonalnych” jak do tej pory ale coraz bardziej popularnych metod publikacji swojej książki?
    Amazon umożliwia publikację książek jako e-booki poprzez ich platformę. Fakt, że kasują 65% ceny wywoławczej, ale trzeba skalkulować jak się mają koszty tradycyjnego druku do ceny finalnej. Może warunki Amazona nie są takie tragiczne w ostatecznym rozliczeniu?
    Kolejną platformą do publikacji książek jest Lulu.com, dalej masz Fastpencil.com albo completelynovel.com

    Skoro współczesne tuzy muzyki omijają agencje płytowe i wydają swoje utwory bezpośrednio w sieci, a niektóre książki osiągają milionowy nakład w sieci zanim pojawią się w wersji papierowej to może warto poszperać. Pozostaje jeszcze kwestia reklamy i product placement, ale skoro potrafiłeś informację o portalu Kontrowersje wcisnąć w wielu miejscach w sieci to i z tym chyba nie będziesz miał problemu.

    • Takie propozycje mam, takie i
      Takie propozycje mam, takie i nawet bardziej atrakcyjne. Jest coś takiego jak druk na zamówienie, są inne formy. Ale ja nie o tym. Uparłem się, że do końca zweryfikuję pewną diagnozę i już wiele mi nie zostało. Weryfikować mogę swobodnie, ponieważ dysponuję recenzjami tak zwanych nazwisk i czekam spokojnie na kolejne. Mało tego mam recenzję ze Znaku, w której padają sztubackie, ale ciężkiej wagi komplementy, a potem mistrzowska chociaż klasyczna rozgrywka blokująca wydanie. Dobry redaktor i zła redakcja, pan rozumie Panie Piotrze, ale możemy się spotkać prywatnie, miałbym dla Pana ciekawą propozycję. Stąd mój spokój, że w całej zabawie nie chodzi o moje talenty, ale o dotknięcie nietykalnych. Moja bieda polega na tym, że dotknąłem inteligentnie, gdybym dopierdolił, opozycja wydałby bez problemu, bo prymitywne dopieprzenie nie szkodzi, ale służy nurtowi. W tej chwili jestem na ciekawym etapie, otóż koresponduję z kilkoma wydawcami swoim tradycyjnie bezczelnym językiem. Efekty są niespodziewane, chyba ze cztery firmy pokłoniły się nad tekstem. Mam też dwie poważne osoby, które zachowują się inteligentnie, zobaczymy jak będzie. Mnie nie zależy na wydaniu za wszelką cenę, mam czas, sprawdzę jak to naprawdę działa, tym bardziej, że jednym z wątków powieści jest opisany mechanizm działania.

      • Czy więcej niż Dostojewski?
        Właśnie przeczytałem, że ta pani co napisała Harrego Pottera wysyłała swoją książkę do dziesiątek wydawnictw. Teraz ma ponoć majątek wielkości miliarda dolarów. Ciekawe czy nakład jej książek jest większy niż Dostojewskiego?

  2. A może byś spróbował
    A może byś spróbował “niekonwencjonalnych” jak do tej pory ale coraz bardziej popularnych metod publikacji swojej książki?
    Amazon umożliwia publikację książek jako e-booki poprzez ich platformę. Fakt, że kasują 65% ceny wywoławczej, ale trzeba skalkulować jak się mają koszty tradycyjnego druku do ceny finalnej. Może warunki Amazona nie są takie tragiczne w ostatecznym rozliczeniu?
    Kolejną platformą do publikacji książek jest Lulu.com, dalej masz Fastpencil.com albo completelynovel.com

    Skoro współczesne tuzy muzyki omijają agencje płytowe i wydają swoje utwory bezpośrednio w sieci, a niektóre książki osiągają milionowy nakład w sieci zanim pojawią się w wersji papierowej to może warto poszperać. Pozostaje jeszcze kwestia reklamy i product placement, ale skoro potrafiłeś informację o portalu Kontrowersje wcisnąć w wielu miejscach w sieci to i z tym chyba nie będziesz miał problemu.

    • Takie propozycje mam, takie i
      Takie propozycje mam, takie i nawet bardziej atrakcyjne. Jest coś takiego jak druk na zamówienie, są inne formy. Ale ja nie o tym. Uparłem się, że do końca zweryfikuję pewną diagnozę i już wiele mi nie zostało. Weryfikować mogę swobodnie, ponieważ dysponuję recenzjami tak zwanych nazwisk i czekam spokojnie na kolejne. Mało tego mam recenzję ze Znaku, w której padają sztubackie, ale ciężkiej wagi komplementy, a potem mistrzowska chociaż klasyczna rozgrywka blokująca wydanie. Dobry redaktor i zła redakcja, pan rozumie Panie Piotrze, ale możemy się spotkać prywatnie, miałbym dla Pana ciekawą propozycję. Stąd mój spokój, że w całej zabawie nie chodzi o moje talenty, ale o dotknięcie nietykalnych. Moja bieda polega na tym, że dotknąłem inteligentnie, gdybym dopierdolił, opozycja wydałby bez problemu, bo prymitywne dopieprzenie nie szkodzi, ale służy nurtowi. W tej chwili jestem na ciekawym etapie, otóż koresponduję z kilkoma wydawcami swoim tradycyjnie bezczelnym językiem. Efekty są niespodziewane, chyba ze cztery firmy pokłoniły się nad tekstem. Mam też dwie poważne osoby, które zachowują się inteligentnie, zobaczymy jak będzie. Mnie nie zależy na wydaniu za wszelką cenę, mam czas, sprawdzę jak to naprawdę działa, tym bardziej, że jednym z wątków powieści jest opisany mechanizm działania.

      • Czy więcej niż Dostojewski?
        Właśnie przeczytałem, że ta pani co napisała Harrego Pottera wysyłała swoją książkę do dziesiątek wydawnictw. Teraz ma ponoć majątek wielkości miliarda dolarów. Ciekawe czy nakład jej książek jest większy niż Dostojewskiego?

  3. A może byś spróbował
    A może byś spróbował “niekonwencjonalnych” jak do tej pory ale coraz bardziej popularnych metod publikacji swojej książki?
    Amazon umożliwia publikację książek jako e-booki poprzez ich platformę. Fakt, że kasują 65% ceny wywoławczej, ale trzeba skalkulować jak się mają koszty tradycyjnego druku do ceny finalnej. Może warunki Amazona nie są takie tragiczne w ostatecznym rozliczeniu?
    Kolejną platformą do publikacji książek jest Lulu.com, dalej masz Fastpencil.com albo completelynovel.com

    Skoro współczesne tuzy muzyki omijają agencje płytowe i wydają swoje utwory bezpośrednio w sieci, a niektóre książki osiągają milionowy nakład w sieci zanim pojawią się w wersji papierowej to może warto poszperać. Pozostaje jeszcze kwestia reklamy i product placement, ale skoro potrafiłeś informację o portalu Kontrowersje wcisnąć w wielu miejscach w sieci to i z tym chyba nie będziesz miał problemu.

    • Takie propozycje mam, takie i
      Takie propozycje mam, takie i nawet bardziej atrakcyjne. Jest coś takiego jak druk na zamówienie, są inne formy. Ale ja nie o tym. Uparłem się, że do końca zweryfikuję pewną diagnozę i już wiele mi nie zostało. Weryfikować mogę swobodnie, ponieważ dysponuję recenzjami tak zwanych nazwisk i czekam spokojnie na kolejne. Mało tego mam recenzję ze Znaku, w której padają sztubackie, ale ciężkiej wagi komplementy, a potem mistrzowska chociaż klasyczna rozgrywka blokująca wydanie. Dobry redaktor i zła redakcja, pan rozumie Panie Piotrze, ale możemy się spotkać prywatnie, miałbym dla Pana ciekawą propozycję. Stąd mój spokój, że w całej zabawie nie chodzi o moje talenty, ale o dotknięcie nietykalnych. Moja bieda polega na tym, że dotknąłem inteligentnie, gdybym dopierdolił, opozycja wydałby bez problemu, bo prymitywne dopieprzenie nie szkodzi, ale służy nurtowi. W tej chwili jestem na ciekawym etapie, otóż koresponduję z kilkoma wydawcami swoim tradycyjnie bezczelnym językiem. Efekty są niespodziewane, chyba ze cztery firmy pokłoniły się nad tekstem. Mam też dwie poważne osoby, które zachowują się inteligentnie, zobaczymy jak będzie. Mnie nie zależy na wydaniu za wszelką cenę, mam czas, sprawdzę jak to naprawdę działa, tym bardziej, że jednym z wątków powieści jest opisany mechanizm działania.

      • Czy więcej niż Dostojewski?
        Właśnie przeczytałem, że ta pani co napisała Harrego Pottera wysyłała swoją książkę do dziesiątek wydawnictw. Teraz ma ponoć majątek wielkości miliarda dolarów. Ciekawe czy nakład jej książek jest większy niż Dostojewskiego?