Prześlij dalej:

Syndrom dnia następnego, dobrze znany wszystkim, którzy używają życia, to jedna z tych przypadłości, na którą nie ma lekarstwa. Jedyne co można zrobić, to cierpieć godnie i honorowo odczekać do następnego razu. Opanowałem tę niełatwą sztukę, ale jak widzę dużej konkurencji nie mam. Drugi dzień POKO – Wielka Koalicja nie znalazła żadnego lekarstwa na to, co im wczoraj zaaplikował Jarosław Kaczyński. Miotanie się pomiędzy „to jest nasz program”, a „to jest Wenezuela i Grecja” sprawia wrażenie, jakby całe towarzystwo jednocześnie było na bani i kacu.

Zaklinanie rzeczywistości nic nie da, jednym ruchem Kaczyński ustawił swoją drużynę o trzy długości bliżej mety i bezsilnym dreptaniem w miejscu tego dystansu nadrobić się nie da. Widok cieszy, ale życie nie stoi w miejscu i mimo wszystko nie trzeba widzieć polityczne faktu z innej beczki. Nie chcę psuć święta, ale muszę uprzedzić, że w polskich realiach, przede wszystkim medialnych, nie takie przewagi były znoszone i to kompletną bzdura, która stawała się tematem dnia. Oczywiście przebić się przez ofertę PiS będzie bardzo trudno, nie znaczy to jednak, że od poniedziałku nie zacznie się wściekła kontrofensywa nowopowstałej POKO – Wielka Koalicja. Całe to towarzystwo, słusznie podsumowana „najgorszym sortem”, walczy o życie, co oznacza, że zrobi wszystko i sięgnie po każdą metodę. Dziecko też wie, co w takiej sytuacji jest możliwe do osiągnięcia – tylko zmiana tematu na jakieś kolejne wieże i faktury. Pożyjemy zobaczymy.

Póki co POKO – Wielka Koalicja, dzięki Bogu lub złośliwemu losowi, zależy kto i w co wierzy, ma jeszcze jeden poważny problem, który będzie pochłaniał bardzo wiele energii i generował dziesiątki konfliktów. Łatwo wejść do tak kuriozalnej koalicji łączącej pseudo chadeckie i konserwatywne frakcje PO i PSL, ze skrajnymi antyklerykałami i rewolucjonistami LGBT, ale wyjść z tego cało to się raczej nie da. Wszystkie wielkie koalicje w Polsce zawsze kończyły się upadkiem i jeśli ktoś przetrwał, to tylko danie główne, przystawki zawsze znikały. Zresztą nie ma co zgadywać, takie partie jak Nowoczesna, Teraz Petru i SLD również, politycznie nie istnieją i właśnie dlatego szukają ratunku pod skrzydłami POKO – Wielka Koalicja.

Od tej grupy można oddzielić jedynie PSL, przez wiele lat niezatapialna ZSL-owska klika, której siła to nie „100 lat tradycji”, ale porozstawiane stołki w gminach, powiatach i agencjach rolnych. Jeśli ktoś się może z koalicyjnego Titanica uratować, to stawiam na szalupę PSL, pozostali muszą pójść na dno. Najważniejsze pytanie brzmi ile jednostek w ostatecznym rozrachunku spocznie na wiecznej mieliźnie i tutaj widzę dwie możliwości. Jeśli POKO – Wielka Koalicja osiągnie wynik powyżej 30% i nie daj Boże o włos wyprzedzi PiS, wówczas sprawy są przesądzone. Schetyna stanie się panem sytuacji z taką przewagą nad pozostałymi członkami koalicji, że i Tusk Grześkowi nie podskoczy.

Dobry wynik w wyborach europejskich przesądzi o wspólnym starcie w wyborach krajowych, o ile nie wydarzy się coś nadzwyczajnego o czym nikt w tej chwili nie ma pojęcia. Wprawdzie na jesieni z definicji i specyfiki wyborów, nie da się powtórzyć wyniku, ale to nie ma znaczenia, bo POKO – Wielka Koalicja w tak zdefiniowanych okolicznościach jest skazana na wspólny start. Każde inne posunięcie byłoby nie do wytłumaczenia we własnych szeregach i co ważniejsze wyborcy kompletnie by się pogubili.

Strony

Źródło foto: 
14152 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. Na kampanię wyborczą do parlamentu europejskiego, PIS powinien wydać większe ,a przynajmniej takie same pieniądze, jak na jesienne wybory .Powinien wbijać wyborcom do głowy ,że im więcej PIS-u w PE tym lepiej będzie w Polsce .Opozycja cały czas pieprzy o polexicie ,a PIS powinien mówić o UE jako jedynej słusznej drodze do szybkiego rozwoju..bla, bla, bla przy dużym udziale naszych polskich, pisowskich eurodeputowanych .
    Dolar wydany na reklamę ,zwraca się dziesięciokrotnie ..PIS to słyszy?

  2. avatar

    "po ogłoszeniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego."

    A kto liczy głosy?

  3. avatar

    A ja tam bym dał medala Widelcowi za twarde propolskie umiejętności: komu innemu, przed ważnymi wyborami, udało się spędzić całą antypolską chołotę PO bolszewicką i folksdojczów do jednego koryta? EuKOALicja ma więcej cech z bezrozumnym koala niż z Alicją w krainie czartów. EU w nazwie listy hańby, jest znakiem eutrofizmu. Schetynsyn i inne melepety o mentalności kołchoźników, przyczepiają sobie EU w klapę by się rozpoznawać PO zapachu naftaliny, na wypadek, gdyby zbrodnicze Niemcy wpadły Tygrysami do Polski, bronić pedała UB Biedronia przed mową nienawiści. Jesteś sodomitą i gomorytą, głosuj na listę Schetynsyna.

  4. Wielka koalicja ma jedną wadę. Coraz mniej dobrze płatnych miejsc zostaje dla ludzi z PO. Trzeba się przecież podzielić z innymi. Owi inni zawsze żądają zbyt wiele.

    Niedługo peowcy się zorientują, że dostaną kilka mandatów na 20 miejsc, które zdobędzie koalicja i wtedy może być bunt przeciwko Schetynie. Chyba że towarzystwo już wie, że przyszedł taki rozkaz z Berlina i po prostu trzeba go wykonać.

     

  5. Trochę współczuję totalnej opozycji, gdyż nie ma ona nic do powiedzenia, a decyzje jej dotyczące zapadają poza Polską.
    Tak było z Kosiniakiem Kamyszem - Namiestnikiem wyznaczonym przez europejskie gremia przestępcze, tak było z partią Biedronia i tak jest z Wielką Koalicją. Jeśli do tego dodamy antypisowską postawę całego otoczenia RN, to widzimy spójność w działaniach tej antypolskiej Zmowy.
    Dzisiaj wszystko jest już jasne.

  6. Zadowolone ryje z nadzieją na  pełniejsze koryto i tyle w tym europejskości.

  7. Celną uwagą na histerię i niespójność narracji PO /głównie Neumana, ale nie tylko/ po konwencji PIS podzielił się RAZ, cyt:

    "Dwie odpowiedzi PO na konwencję PiS 1) obietnice bez pokrycia bezsensowne rozdawnictwo puszczą budżet z torbami 2) to wszystko nasze obietnice ukradli nam je. Ciekawe czy zauważą, że trzeba się zdecydować albo-albo?"

    Dobre... :-)

  8. PO-PSL ustami Rostowskiego: pinidzy ni ma i nie będzie.

    Kaczyński: pieniądze są i będą!

    Rzecz w tym, że za PO-PSL też były, tyle że dystrybucja była inna. Dlaczego ci owcześni Beneficjenci (aka złodzieje) zgodzili sie na Zmianę? Co ma się wydarzyć w Europie i do czego potrzebna jest im mocna Polska?

     

  9. "Dlaczego ci owcześni Beneficjenci (aka złodzieje) zgodzili sie na Zmianę? Co ma się wydarzyć w Europie i do czego potrzebna jest im mocna Polska ?"

    Nieee, nie uważam, że to, o czym mówisz działa na same doły, zaplecza wyborcze partii, zwykłe rodziny Kowalskich. Nie przychodzą do nich smutni panowie z propozycją nie do odrzucenia, "na kogo mają głosować", albo z propozycjami korupcyjnymi.

    PIS zrobił świetna kampanię przed wyborami 2015, jeździli po całym kraju, do miasteczek i powiatów ze swoim programem. Rezultat widzimy w Sejmie.

    Tym IM, o których mówisz, NIE JEST potrzebna mocna Polska, wręcz przeciwnie. ONI tego się nie spodziewali, zwyczajnie nie spodziewali. Mają TVNazi, GW, Lisa i inne media, mające na celu odwracanie rzeczywistości, nachalne kłamstwa, które mają wpływać na świadomość Polaków. Nie przewidzieli, że nie są w stanie na świadomość POLAKÓW wpływać. Tym się jeszcze różnimy od zachodnich nacji i to nasza siła. Ból dupy mają, stąd m. in. próby ataku na Kościół Katolicki, bo to ogromne "spoiwo" wielkiej części naszego społeczeństwa.

    Sam wiesz i widzisz, o co toczy się ta wojna.

    Prawdziwych zdrajców i zaprzańców w Polsce jest zdecydowana mniejszość, ale to jednak spora zgraja zaprzedanych łajz z polskim obywatelstwem.  Oni są w: PO, .N, LSD, Jesień Średniowiecza w postaci "Wiosny" Biedronia i "Tеперь" debila Petru. Oni są z zewnątrz opłacani, żeby robili to, co robią przez Niemcy i fundacje Sorosa. To są postsowieckie czerwone dynastie w trzecim pokoleniu.

    Ich przodków Stalin zwiózł na ruskich tankach; siepaczy, żydowskich chazarów i czekistów, aby w strukturach władzy prl-u służyli zssr i mordowlali resztki polskiej inteligencji. Ci "wżenili" się w takich "Polaków" jak oni sami, a w latach 50-tych zostali spolszczeni i ich prawdziwe życiorysy zniszczone. Byli jeszcze Niemcy pozostali na ziemiach odzyskanych, którzy nie zwiali do rajchu i przyjęli polskie obywatelstwa. Stąd m. in. niemieckie nazwiska osób z polskim obywatelstwem w polityce. Wreszcie byli i tacy "Polacy", którzy zwyczajne po wojnie zaprzedali się sowietom, żeby lepiej żyć, bo wszystkich innych i wszystko inne mieli w dupie.

    Tych w/w łączy jedno: ZDRADA i nienawiść do wszystkiego, co polskie. Zauważ, że w przekazie totalnych zdrajców nie ma NIC merytorycznego, poza NIENAWIŚCIĄ i próbami WYKLUCZENIA ze świata żywych. 

     

  10. Strony