Reklama

Zauważyłem u siebie postępujące zdziczenie i odrealnienie, pewnie są to objawy mniej lub bardziej poważnych zaburzeń chorobowych, ale nie zamierzam się dobrowolnie poddać leczeniu. Chcę trwać w stanie dzikości i odrealnienia, ponieważ realność i model cywilizacyjny PRLII odrzuca mnie mocą instynktu. Za starym jestem na strój rycerski złożony z miski do golenia i przerdzewiałej zbroi, ale jeszcze nie tak zdziadziały, żeby nie odczuwać drobnych podniet, niestety tylko intelektualnych. Trzeba się cofnąć w czasie, przynajmniej rok, trzeba się uzbroić w odporność na torsje i obcowanie z głupotą napędzaną kłamstwem. Z takim orężem chyba powinno się udać odczytanie archiwalnych łgarstw, kpin i całego zwyrodnienia, które zostało sprzedane jako jedyna słuszna postawa współczesnego inteligenta. Po mnie presje trendów spływają, ale mnie nie dotyczyły tragedie, mnie nie dotyczyły zarzuty o taniec na grobach krewnych, gdy heroizmem okupionym kaftanem bezpieczeństwa było stwierdzenie makabrycznego faktu, jak bolszewicka hołota przeprowadzała sekcje i złożenie ciał do trumien. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz opatrzność, czy złośliwy los podsyła symbole. W tych dniach do Polski trafił Mercedes z kilkunastoma niemieckimi trumnami i co się okazało? Przede wszystkim można otworzyć trumny, ba, trzeba przeprowadzić powtórną identyfikację zwłok w zakładzie medycyny sądowej i to na dobry prawny początek. Gdy przez kilka tygodnie toczyła się w Polsce dyskusja, czy Polacy mieli prawo otwierać trumny swoich bliskich, padało 124 tysiące rozmaitych interpretacji. Dziś już wiadomo, że do Polski zgodnie z polskimi przepisami, zostały zaproszone niemieckie rodziny i pełnomocnicy rodzin poszkodowanych w wyniku kradzieży niemieckiego karawanu.

Wszystko w złośliwości losu układa się przeciwnie do kłamstw sprzedawanych w przypadku polskich trumien, które przyjechały z bolszewickich kostnic. Kłamano, że po przekroczeniu granicy przepisy zabraniają otwierania, że naruszamy radziecką jurysdykcję, że sanitarne względy wykluczają odlutowanie trumien. Tych dwóch idealnie pokrewnych przypadków nie skojarzył nikt, nikomu nie przyszło do głowy, żeby kolejny raz zapytać łżących dzień i noc, a swego czasu kpiących i obrzucających inwektywami, jak to w końcu jest z polskim prawem, przepisami i zasadami higieny. Dlaczego państwo polskie nie dało wiary dokumentacji państwa niemieckiego, ale doprowadziło do makabry, tańca na grobach i jak się to tam w telewizji nazywa, nakazując powtórną identyfikację niemieckich zwłok? Dlaczego państwo polskie dało wiarę państwu radzieckiemu i nie doprowadziło do powtórnej identyfikacji oraz sekcji zwłok polskich obywateli, w dodatku obywateli z samego szczytu narodowej hierarchii? Przedstawione tragedie pomijając skalę i okoliczności w wymiarze prawnym kompletnie się rozjeżdżają. Państwo polskie nie zainteresowało się trumnami polskich obywateli z taką pieczołowitością, szacunkiem dla rodzin i bliskich, z jakim państwo polskie potraktowało trumny niemieckie. Czy ktoś, poza dzikimi, nienawistnymi, odrealnionymi, czyli zwyczajnie wariatami, rozumie cokolwiek z powyższego zestawienia? Jeśli nie rozumie, to bez większej nadziei mogę dodać jeszcze kilka okoliczności.

W środkach masowego przekazu sprawie kradzieży Mercedesa oraz niebywałego wstydu dla wizerunku Polski poświęcono kilka dni i temat nadal żyje. Natomiast w kwestii zamiany zwłok ostatniego Prezydenta Polski na uchodźctwie, w hali fabrycznej pośród świstu kantówek, syków spawarek i kilku średnio udanych dowcipów meteorologicznych, padło wyjaśnienie: „bardzo przykra pomyłka urzędnika niższego szczebla”. Nie ma znaczenia w realnym świecie otoczonym cywilizacyjny modelem PRLII, czy leje się na głowę, czy dzwoni się do sędziego, czy znika ze skarbca złoto, czy giną szlachetni synowie narodu. Wszystko jedno, wszystkim i zawsze, jest wersja modelowo cywilizowana dla inteligencji uwspółcześnionej i jest płacz, ból, zgrzytanie zębów, metaliczny dźwięk miski do golenia odbijanej od ściany. Owszem, gdy już opadnie cały dym, kurz i osuszy się bagno łgarstw PRLII pojawia się zmaltretowana, przechorowywana gdzieś po strychach i piwnicach, prawda o „prawdzie”, tylko stan prawdy nie pozwala na nic prócz intelektualnej satysfakcji. Dziś mamy 25 października 2012 roku, zastanawiam się ile będzie musiało upłynąć czasu napakowanego kłamstwem i kaftanem bezpieczeństwa, by poczuć intelektualną satysfakcję, na widok zmasakrowanej prawdy o nitach samolotu znajdowanych w ciałach ofiar „kontrolowanego lotu w ziemię”.

Reklama
Poprzedni artykułWzywa się obywatela w charakterze podejrzanego z paragrafu 135, artykuł 2!
Następny artykułDonald Tusk: w ciągu kilku godzin wyjaśnimy tę bulwersującą sprawę z Opola
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

26 KOMENTARZE

  1. Jest w tym logika
    w tej historii z niemieckimi trumnami. Ponieważ polscy byli tylko złodzieje, a trumny i trupy – poważnego państwa, za którym stoi cała potęga prawa, tajnych służb i pieniędzy.
    Innymi słowy – gówniany premier gównianego kraju, na każdym kroku przyznaje i potwierdza, że za nic ma życie i śmierć swoich obywateli, że za nic ma godność i powagę, a o majestacie RP – czytał w starych książkach. Gówniany premier ceduje swoje gówniane uprawnienia na gówniane głowy niższych czynowników. I oni też dokładnie rozumieją, że nawet niemieckie truchło muszą bardziej szanować jak polskie, żywe, istoty. 

  2. Jest w tym logika
    w tej historii z niemieckimi trumnami. Ponieważ polscy byli tylko złodzieje, a trumny i trupy – poważnego państwa, za którym stoi cała potęga prawa, tajnych służb i pieniędzy.
    Innymi słowy – gówniany premier gównianego kraju, na każdym kroku przyznaje i potwierdza, że za nic ma życie i śmierć swoich obywateli, że za nic ma godność i powagę, a o majestacie RP – czytał w starych książkach. Gówniany premier ceduje swoje gówniane uprawnienia na gówniane głowy niższych czynowników. I oni też dokładnie rozumieją, że nawet niemieckie truchło muszą bardziej szanować jak polskie, żywe, istoty. 

  3. Prąd z Kaliningradu
    Zaciekłość z jaką platforma chce ściągnąć prąd z obwodu kaliningradzkiego wiele wyjaśnia. Mężydło był tak zapiekły i zacietrzewiony, że mi kopara opadła. Coś niebywałego, nie widziałem jeszcze czegoś takiego – ten deal to ma być jak największe uzależnienie od radzieckiego prądu. Naimski, facet dość twardy i konkretny, został wbity w fotel przez lobbystę z platformy.

      • Czy da się rządzić?
        Odetniemy i co dalej? Ktokolwiek chcący posprzątać tę stajnię Augiasza-Tuska, będzie miał powtórkę z rozrywki, którą przerabiały Kaczory. Media, "niezależni prokuratorzy" i "niezawisłe sądy" nie pozwolą mu rządzić. Jedyne wyjście, to po przejęciu władzy, zamknąć GWno i TVN oraz wywalić na zbity ryj wszystki TW-prokuratorów i TW-sędziów. Nie wiem czy to starczy…..

  4. Prąd z Kaliningradu
    Zaciekłość z jaką platforma chce ściągnąć prąd z obwodu kaliningradzkiego wiele wyjaśnia. Mężydło był tak zapiekły i zacietrzewiony, że mi kopara opadła. Coś niebywałego, nie widziałem jeszcze czegoś takiego – ten deal to ma być jak największe uzależnienie od radzieckiego prądu. Naimski, facet dość twardy i konkretny, został wbity w fotel przez lobbystę z platformy.

      • Czy da się rządzić?
        Odetniemy i co dalej? Ktokolwiek chcący posprzątać tę stajnię Augiasza-Tuska, będzie miał powtórkę z rozrywki, którą przerabiały Kaczory. Media, "niezależni prokuratorzy" i "niezawisłe sądy" nie pozwolą mu rządzić. Jedyne wyjście, to po przejęciu władzy, zamknąć GWno i TVN oraz wywalić na zbity ryj wszystki TW-prokuratorów i TW-sędziów. Nie wiem czy to starczy…..