Reklama

Tuż po pierwszych wynikach exit poll podzieliłem się uwagą, że stało się najlepiej, jak się mogło stać, ale całe życie staram się unikać śmieszności, dlatego napiszę poważnie. Przed wynikami dostałem maila od jednego z Czytelników, który pesymistycznie prognozował wynik frekwencji na „referendum nieudane”. Odpisałem, że nie wierzę w frekwencję poniżej 25% i sądzę, że może być po wyżej 30%. Jak widać palnąłem półprawdą i to jest rzecz w psychologii człowieka naturalna – nie ma co ukrywać, podświadomie chciałoby się skopać zadek HGW, co w prostej linii oznacza kopa dla Tuska. Tak, by się chciało, jednak gdy emocje opadną można usiąść i popracować nad czymś, co w przeciwieństwie do proroctw jest moja mocną stroną. Analiza wyników i zdarzeń, które zaistniały pokazuje, że odwołanie HGW byłoby pyrrusowym zwycięstwem, jeśli nie zapowiedzią przyszłej klęski PiS. Tu i teraz kandydat PiS nie ma najmniejszych szans na wzięcie prezydentury Warszawy i prezydentury Polski również. Widać to tak wyraźnie, że strach pomyśleć, jakie PiS dostałby baty we wcześniejszych wyborach, które wbrew zapowiedziom odbyłby się na pewno, bez żadnego wyznaczania komisarza. Tusk nie jest głupi i doskonale wie z czym startować do boju. Wybrał bojkot referendum z prostej przyczyny – mógł wygrać tylko i wyłącznie walkowerem. Z tego samego powodu wybory odbyłby się wcześniej, bez wyznaczania komisarza, ponieważ z rachunków wynika, że kandydat PO ma jak najbardziej realne szanse na wygraną w Warszawie, z kolei PiS szans nie ma żadnych. Takie paradoksy nie są w Polsce czymś nowym, HGW w referendum przy normalnej frekwencji przegrywa, ale kandydat PO wybory na prezydenta Warszawy z bardzo dużym prawdopodobieństwem wygrać powinien.

Frekwencja z 2010 roku wynosiła 48%, a HGW dostała 345 737 (53,6%) głosów. Widać wyraźnie, że prawie jak w mordę strzelił pasują do siebie głosy wyborcze na TAK z 2010 roku (345 737) i głosy referendalne na NIE z 2013 roku (ponad 322 tysiące). Prostym rachunkiem da się również odjąć 322 tysięce na NIE z referendum 2013 roku, od przeciętnej frekwencji, czyli tej z 2010 roku (649 tysięcy) i wówczas mamy jakieś 327 tysięcy, które oczywiście nie są w całości HGW, ale już widać, że HGW poparcie straciła na poziomie czystej matematyki, bez mieszania w to konkurencji politycznej. Te 327 tysiące, które by doszły przy normalnej frekwencji, roboczo uszczuplę o co najmniej 40 tysięcy dla planktonu politycznego, głównie SLD i PSL, a więc partie bojkotujące referendum. Tylko 40 tysięcy dla plankonu, ponieważ większa część jest schowana w głosach referendalnych , PIS miał tylko lub aż 54% z tego wyniku. Mając na uwadze, że frekwencja po wyczynach PO na wypadek wyborów uzupełniających w sposób naturalny by spadała i co najwyżej byłaby na poziomie 40%, to wychodzi nam tak pi razy drzwi 220 do 250 tysięcy głosów dla kandydata PO. Ważne! Kandydata PO w najgorszej postaci, bo to na skompromitowanej HGW robimy obliczenia. Wystarczy jednak wziąć jakiegoś Buzka lub innego Radosława Majdana, a Lemingowo Stołeczne zapomni o wszystkich zalanych tunelach i dołoży poparcia. Zatem referendum przy 250 tysiącach głosów i to maksymalnie, oznacza porażkę HGW bez dwóch zdań, tego nawet nie trzeba liczyć, ale 250 tysięcy głosów, czy nawet 220 tysięcy to jest wystarczająca liczba, aby w drugiej turze wygrać prezydenta PO. Dokładnie 240 tysięcy miała HGW w 2007 roku, gdy… i tu uwaga… przegrała I turę z Marcinkiewiczem, który miał 270 tyś. głosów.

Reklama

Takie są realia liczbowe, naturalnie liczone w dużym uproszczeniu, proszę nie traktować tych wartości w kategoriach fachowej pracy statystycznej, ale precyzyjne szacunki niewiele zmienią, co widać gołym okiem. Mówiąc językiem PSL „na dzień dzisiejszy” PO jest w Warszawie nie na tyle mocna, żeby samodzielnie wygrać referendum ze wszystkimi, ale wystarczająco mocna, żeby wygrać wybory z PiS i to wyraźnie. Z kolei PiS „na dzień dzisiejszy” może sobie pomarzyć o wyniku w I turze na poziomie 270 tysięcy. W referendum wyborcy PiS stanowili 54%, co daje jakieś 160 tysięcy głosów i z lekką nadwyżką pasuje idealnie do ostatniego urobku PiS z 2010 roku, który zebrał Czesław Bielecki (149 200 głosów). Na pocieszenie można jeszcze dorzucić ze 40 tysięcy, tytułem zużycia PO i większej mobilizacji elektoratu PiS, jednak warto pamiętać, że Gliński ma połowę sondażowego poparcia Bieleckiego i takich optymistycznych ruchów bym nie wykonywał. Realnie stąpając po ziemi PiS w Warszawie „na dzień dzisiejszy” jest numerem 3, za PO i co gorsze za „Twoim Ruchem” lub innym Kaliszem. Moim skromnym zdaniem niska frekwencja, jednak na granicy sukcesu, uratowała PiS od klęski warszawskiej i lepiej stać się nie mogło. Szyk hasła „dziś Warszawa jutro cała Polska” wypada przestawić, wcześniej musi paść Tusk, dopiero potem Warszawa. Pozostaje jeszcze wyjaśnić parę „drobiazgów”. Całe durne gadanie o „zawłaszczeniu referendum” i zabiciu frekwencji przez Kaczyńskiego można puścić mimo uszu. Gdyby nie zaangażowanie PiS frekwencja byłaby poniżej 20% i to grubo. Wszystkim „analitykom” tym świadomym swojej propagandowej roli i tym rozgoryczonym, którzy proponowali oddać referendum Guziałowi, polecam wynik Guziała z Ursynowa – 19%, czyli najniższy w całej Warszawie.

Błędy PiS? Naturalnie, że były i nazywają się Adam Hofman, którego dawno widzę w trzecim garniturze. Wcale nie mam na myśli litery „W”. Hofman miał problemy z mobilizacją własnego elektoratu, któremu „W” akurat nie szkodziło. Błąd nr jeden PiS? Pokazali alternatywę dla HGW, która jest zaledwie 3 miejscem w Warszawie. Kaczyński eksponował słabego póki co Glińskiego, jako następcę HGW i ten błąd zdecydował o wszystkim. Lemingi swoją drogą, ale wielu warszawiaków zostało w domach, bo referendum, przy takich kontrkandydatach, rzeczywiście pozbawione było większego sensu. Gliński nie miał szans na wybór, a zamiana PO na „Twój Ruch w Domu Wszystkich Polska”, byłby dramatem. Błąd z Glińskim zawiera całą serię mniejszych błędów. Żal dupę ściska jak się patrzy, gdy Kaczyński przerabia Glińskiego na Marcinkiewicza. No nie może być tak, że jeździ się z Profesorem po gminach i pokazuje niczym babę z brodą, która jest dobrą rozrywką na każdą okazję. PiS nie ma i prawdopodobnie nie będzie mieć lepszego kandydata na prezydenta RP, ale jak sam nie potrafi poszanować swojego człowieka, to trudno, żeby się inni nie śmiali z Glińskiego w roli łaty na każdą dziurę. Jaki normalny warszawiak zagłosuje na człowieka, który za rok będzie chciał startować na prezydenta RP i pójdzie sobie do nowej kampanii, rzucając Warszawę, o ile cokolwiek w Warszawie by ugrał? To aż po ślepiach daje i nie wiem jakim cudem Kaczyński dał sobie wmówić tak idiotyczną strategię, pewnie szeptaną przez Hofmana.

Dalej mamy całą serię wpadek pod tytułem „łapiemy się społecznego sprzeciwu”. Na Ursynowie trzy babcie napisały, że im samoloty nad głową fruwają i geniusz Hofman doszedł do wniosku, że mamy do czynienia z buntem wielkiej sypialni Warszawy, skąd da się wyciągnąć tysiące niezadowolonych, obiecując im ciszę nocną. Na Ursynowie święta nie było, reszta dzielnic miała niezły ubaw z powodu zamykania przestrzeni powietrznej. Identycznie rzecz się miała z Pragą, którą Kaczyński okrzyknął wyjątkową, najcudowniejszą dzielnicą Warszawy. Znów „ktoś” podpowiedział, że Praga jest najbardziej niezadowolona i tam jest potencjał. Fajnie, tylko, że przy okazji komplementu dla Pragi, pozostałe dzielnice usłyszały, że są mniej wyjątkowe i bardziej pospolite. Hofman rozpieprzył nie pierwszą kampanię PiS, porażka z 2011 roku, to jego dzieło i pora wyciągnąć wnioski. Słyszę plotki, że Bielan ma zastąpić Hofmana i ja bym te plotki od ręki przekuł w czyny, ale z małą poprawką. Bielan mimo wszystko zdezerterował i nie wiedzę powodu, żeby znów stał się gwiazdą i twarzą PiS. Natomiast może i powinien siedzieć na zapleczu, jako główny spec od PR, bo na tym się zna, na pewno 10 razy lepiej od Hofmana, który przy Bielanie wygląda na trampkarza, w dodatku jego przerośnięte ambicje nie pierwszy raz stoją w kontrze do partyjnej strategii.

Tę korektę należy wykonać od zaraz, a druga korekta to poważne traktowanie Glińskiego, który ma być obnoszony przez PiS jak hetman, a nie jak giermek na polityczne posyłki. PiS powinien raz na zawsze powiedzieć – Gliński naszym prezydentem i tak Glińskiego powinien traktować. Na Warszawę trzeba się było trzymać ostrożnie „neutralnego” Bieleckiego albo poszukać lepszego, co moim zdaniem łatwe nie będzie. Poza wszystkim prężenie mułów w Warszawie jest bezpodstawne, tutaj PiS nie ma szans na wygraną, póki PO i Tusk ostatecznie nie odpadną. Warszawa to w sporym kawałku miasto lewacko-liberalne, głównie z powodu napływowej ludności ościennej, która kompleksy leczy bezmyślnym naśladownictwem popkulturowych wzorców, ale też zasiedziałych urzędasów PRL. Tego się nie da zmienić konferencją Prezesa. Równie dobrze Tusk mógł jeździć na Podkarpacie dwa razy dziennie i efekt byłby taki sam. Warto stać nieco z boku i robić za „sensacyjny wynik”, tam gdzie na zwycięstwo po prostu i póki co nie ma szans. Bielan takich oczywistości by nie pominął, Hofman, który walczył o życie zrobiłby jeszcze więcej bzdur, aby włożyć w ucho Kaczyńskiego „bojowe hasła”, co Prezes niestety lubi.

Błędy PO? Zostawiłem PO na koniec, żeby nie pozostawić efektu biadolenia, czego absolutnie nie chcę robić, powtórzę, stało się bardzo dobrze, a błędy należy skorygować, do tego dokładam optymistyczne błędy PO. Ostatni oddech gadziny – tak zatytułowałbym końcowy rozdział w wykonaniu PO. Rzucili wszystkie siły na szalę i jeszcze raz się udało, ale to ostatni raz. Zwycięstwo PO? No ciekawa „wrzutka”, tylko jakoś nie ma komu tego zwycięstwa odtrąbić. Jak niby Tusk miałby wyjść i powiedzieć „wygraliśmy walkowerem”? W PO, a właściwie w PO Tuska, słychać było jedynie wielkie „uff”. Tusk niczego nie wygrał, tylko razem z HGW uciekł od topora. Święta, tym bardziej triumfu, nie będzie. Stanie się coś zupełnie innego w niedalekiej przyszłości. Za te wybryki na granicy Białorusi, za strasznie urzędników i nauczycieli, za obniżanie frekwencji majestatem najwyższych urzędów, PO wcześniej niż później zapłaci. Idealnie się składa, bo pierwsze będą wybory do PE, które z natury rzeczy mają niską frekwencję i tutaj jest dość proste zadanie dla PiS. Przy frekwencji 20% zmobilizowanie elektoratu PiS na poziomie 2/3 wyborów powszechnych daje triumf. Mam nadzieję, że to już Bielan będzie się tym zajmował, bo Hofman i taką łatwiznę gotów spieprzyć. Od dziś warto pomyśleć o mądrym haśle, pokazującym kierunek i to nie może być hasło: „Idziemy na Berlin”, ale coś w rodzaju: „Idziemy po dotacje dla rolników, idziemy po likwidację CO2”. Tyle co przyszło mi do głowy. Jest pat nie porażka i dzięki Bogu powstał materiał do korekty, zamiast „moralnego zwycięstwa”, które PiS czekało w wyborach na prezydenta Warszawy. SLD podało rękę Tuskowi, ale nie za darmo ten gest, przyjdzie słono zapłacić stołkami, nie tylko w Warszawie. Przekrój głosujących pokazuje, że za odwołaniem HGW byli młodzi, wykształceni z dużego miasta, to dwa dodatkowe profity dla PiS: koalicja PO z komuną i sprzeciw inteligencji. Aha! Jeszcze jedno! Sprawa referendum pożyje góra dwa dni, potem wrócą sprawy kluczowe i to nie PiS będzie uciekać od referendum, ale PO będzie udawać, że nic się nie stało i w ogóle nie było żadnej sprawy.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. SLD wielkim przegranym
    SLD pokazało jak beznadziejnie rozegrać akcję. Już biadolą, że PO na poważnie 27 października chce odwołać prezydenta z SLD. Będą niezłe jaja jak odwołają prezydenta Słupska, a PiS w ogóle tam nie będzie się odzywał, bo na tej ziemi ma takie szanse jak np. w Opolu albo Gdańsku.
    Na dziś mamy dwie zagwozdki prezydenckie – czy prezydent Tarnowa poperany przez PO jak wyjdzie za kaucją z celi ma sprawować władzę do listopada 2014? Przy przyspieszonych wyborach PiS nie może tam nie wygrać.
    Druga zagwozdka – z tego co piszą o Adamowiczu to facet "machnął" się siedmiokrotnie w oświadczeniach majątkowych. PO za rok prawdopodobnie wystawi innego kandydata, a Adamowicz będzie dryfował.
    PS. W 2011 roku kampanię powierzono miłemu, spokojnemu, do bólu uczciwemu eurosposłowi Tomaszowi Porębie. Hofman może i coś tam podpowiadał, ale szefem był Poręba. Kampanie PiS powinni robić Kochan, Bielan, Żukowski. Ja podpowiadam tylko tyle, że PiS nie musi pomnikować i martyrologizować – ten elektorat już ma, niech będzie umiarkowany dla bezideowej większości, która ma po dziurki w nosie trolla z Sopotu i obecnie lekkim okiem przygląda sie właśnie PiSowi jako gwarantowi nie podjęcia koalicji z PO.

  2. SLD wielkim przegranym
    SLD pokazało jak beznadziejnie rozegrać akcję. Już biadolą, że PO na poważnie 27 października chce odwołać prezydenta z SLD. Będą niezłe jaja jak odwołają prezydenta Słupska, a PiS w ogóle tam nie będzie się odzywał, bo na tej ziemi ma takie szanse jak np. w Opolu albo Gdańsku.
    Na dziś mamy dwie zagwozdki prezydenckie – czy prezydent Tarnowa poperany przez PO jak wyjdzie za kaucją z celi ma sprawować władzę do listopada 2014? Przy przyspieszonych wyborach PiS nie może tam nie wygrać.
    Druga zagwozdka – z tego co piszą o Adamowiczu to facet "machnął" się siedmiokrotnie w oświadczeniach majątkowych. PO za rok prawdopodobnie wystawi innego kandydata, a Adamowicz będzie dryfował.
    PS. W 2011 roku kampanię powierzono miłemu, spokojnemu, do bólu uczciwemu eurosposłowi Tomaszowi Porębie. Hofman może i coś tam podpowiadał, ale szefem był Poręba. Kampanie PiS powinni robić Kochan, Bielan, Żukowski. Ja podpowiadam tylko tyle, że PiS nie musi pomnikować i martyrologizować – ten elektorat już ma, niech będzie umiarkowany dla bezideowej większości, która ma po dziurki w nosie trolla z Sopotu i obecnie lekkim okiem przygląda sie właśnie PiSowi jako gwarantowi nie podjęcia koalicji z PO.

  3. dziś pyrrusowa klęska PiS
    To prawda. We Warsiawie wzorowy Europejczyk znany z telewizji wygra z każdym. Nawet Bielecki nie, bo jakiś taki denerwująco energiczny,  jakby chciał wszystko nie daj Boże zmieniać.
    Ale jakiś żal po referendum jest. No szkoda.
    Z drugiej strony, tak jak piszesz – referendum mogło być wygrane, a potem nieuchronna klęska PiS w prawdziwych wyborach warszawskich.

  4. dziś pyrrusowa klęska PiS
    To prawda. We Warsiawie wzorowy Europejczyk znany z telewizji wygra z każdym. Nawet Bielecki nie, bo jakiś taki denerwująco energiczny,  jakby chciał wszystko nie daj Boże zmieniać.
    Ale jakiś żal po referendum jest. No szkoda.
    Z drugiej strony, tak jak piszesz – referendum mogło być wygrane, a potem nieuchronna klęska PiS w prawdziwych wyborach warszawskich.

  5. Teraz wyraźnie widać, jakie
    straty poniósł PiS pod Smoleńskiem.

    PS. Matko Kurko pewnie będzie ci przyjemnie przeczytać, że pan Janusz Szewczak, Główny Ekonomista SKOK, pisze iż jesteś jego ulubionym Blogerem. W swoim artykule, w ostatnim "wSieci", nawet cytuje ciebie:-)
    O czym z przyjemnością donoszę.

  6. Teraz wyraźnie widać, jakie
    straty poniósł PiS pod Smoleńskiem.

    PS. Matko Kurko pewnie będzie ci przyjemnie przeczytać, że pan Janusz Szewczak, Główny Ekonomista SKOK, pisze iż jesteś jego ulubionym Blogerem. W swoim artykule, w ostatnim "wSieci", nawet cytuje ciebie:-)
    O czym z przyjemnością donoszę.

  7. Donald Tusk ws. referendum chcę podziękować warszawiakom
    Ileż to radości naszego wodza z tego co POkazali warszawiacy.
    94% głosujących NIE CHCE PO I GRONKOWCA  a reszta PO i Gronkowca ma serdecznie w doopie razem z Millerem. Ot gest Kozakiewicza
    To naprawde zwycięstwo i wielki POwód do radości.
    Szampan POwinien lać się strumieniami.
    Totalna PARANOJA.

  8. Donald Tusk ws. referendum chcę podziękować warszawiakom
    Ileż to radości naszego wodza z tego co POkazali warszawiacy.
    94% głosujących NIE CHCE PO I GRONKOWCA  a reszta PO i Gronkowca ma serdecznie w doopie razem z Millerem. Ot gest Kozakiewicza
    To naprawde zwycięstwo i wielki POwód do radości.
    Szampan POwinien lać się strumieniami.
    Totalna PARANOJA.

  9. Jako babcia z pewnością się
    Jako babcia z pewnością się Panu narażę, ale to moja specjalność (narażanie się).
    1. Samoloty nie latają nad Ursynowem, bo muszą, bo kupilam mieszkanie koło lotniska to mam, bo XXI wiek. One tu latając, bo na pięć miesięcy w tym roku zmieniło się im trasę z powodu remontów czy czegoś. Przedtem (do 2012) zmienialy tę trasę na miesiąc w roku i to było do wytrzymania i w porządku.
    2. Naprawdę za odwolaniem HGW glosowali MWzWM? Na oko (bylam 3 razy ze starszymi osobami) to były same starsze panie. Ale niech bedzie – to kwestia pory.
    3. Starsze panie (myślę o rocznikach przedwojennych), które wszakże zwykle są za PiS-em, nie mogły przetrzymać wyczynu Hofmanna, znam takie, które wyjechały do sanatorium, zamiast referendowac, bo dowcipasów o penisie znieść nie mogły. Nie wszyscy jeszcze są w Polsce wychowankami "Bravo girl", NIE i tym podobnych. Pomysł, że JK wystąpił nastepnego dnia z Hofmanem na konferencji, zamiast go choćby symbolicznie zawiesić w roli rzecznika (czy inaczej dac po łapach), wykosił resztę tych starszych pań, co jeszcze czekały na cud.

    • A co też Pani opowiada i w
      A co też Pani opowiada i w dodatku chleb mi odbiera. Od narażania się to ja jestem mistrzem i będę tego tytułu bronił, nawet w roli damskiego boksera o tytuł się pobiję. W Pani komentarzu nie ma żadnego narażania się, gotów jestem się pod nim podpisać. Właściwie jeden punkt sporny to Ursynów. Zgoda, to fatalny pomysł aby i babciom (też się zbliżam do wieku dziadka niebezpiecznie) i młodzieży nad osiedlem wytyczać korytarz powietrzny. Tylko polityka jest taką francą, że nie logikę, ale emocje i jaja lubi. Bardzo łatwo wyśmiać występ Kaczora w tym względzie, bo po prostu źle to przekazał. Trzeba było mówić o bezpieczeństwie i jeszcze raz o bezpieczeństwie, a nie “po moim niebie nie będą fruwać”. Zresztą nic nie trzeba było mówić, bo to nie jest temat na referendum, było 10 ważniejszych problemów w Warszawie. Podobnie z ciszą nocną. No naprawdę powiedzieć, że pora Warszawę o 22.00 położyć spać, to samobójstwo. Po raz pierwszy nie tylko lemingi, ale nawet lewicowe pajace miały dość PO, a w zamian dostali takie kwiatki. Po co pytam, się pakować w takie kłopoty? I jeszcze raz powtórzę, że pal licho to referendum i te błędy, bo po pierwsze w wyborach byłaby maskara, po drugie to jest dobry poligon przed prawdziwą godziną “W”. Przerażające są wnioski z tej przegranej bitwy i awanse generałów. Aha! MWzW? Miałem na myśli ponad połowę głosujących z wyższym wykształceniem, w tym babcie i przyszłych dziadków.

  10. Jako babcia z pewnością się
    Jako babcia z pewnością się Panu narażę, ale to moja specjalność (narażanie się).
    1. Samoloty nie latają nad Ursynowem, bo muszą, bo kupilam mieszkanie koło lotniska to mam, bo XXI wiek. One tu latając, bo na pięć miesięcy w tym roku zmieniło się im trasę z powodu remontów czy czegoś. Przedtem (do 2012) zmienialy tę trasę na miesiąc w roku i to było do wytrzymania i w porządku.
    2. Naprawdę za odwolaniem HGW glosowali MWzWM? Na oko (bylam 3 razy ze starszymi osobami) to były same starsze panie. Ale niech bedzie – to kwestia pory.
    3. Starsze panie (myślę o rocznikach przedwojennych), które wszakże zwykle są za PiS-em, nie mogły przetrzymać wyczynu Hofmanna, znam takie, które wyjechały do sanatorium, zamiast referendowac, bo dowcipasów o penisie znieść nie mogły. Nie wszyscy jeszcze są w Polsce wychowankami "Bravo girl", NIE i tym podobnych. Pomysł, że JK wystąpił nastepnego dnia z Hofmanem na konferencji, zamiast go choćby symbolicznie zawiesić w roli rzecznika (czy inaczej dac po łapach), wykosił resztę tych starszych pań, co jeszcze czekały na cud.

    • A co też Pani opowiada i w
      A co też Pani opowiada i w dodatku chleb mi odbiera. Od narażania się to ja jestem mistrzem i będę tego tytułu bronił, nawet w roli damskiego boksera o tytuł się pobiję. W Pani komentarzu nie ma żadnego narażania się, gotów jestem się pod nim podpisać. Właściwie jeden punkt sporny to Ursynów. Zgoda, to fatalny pomysł aby i babciom (też się zbliżam do wieku dziadka niebezpiecznie) i młodzieży nad osiedlem wytyczać korytarz powietrzny. Tylko polityka jest taką francą, że nie logikę, ale emocje i jaja lubi. Bardzo łatwo wyśmiać występ Kaczora w tym względzie, bo po prostu źle to przekazał. Trzeba było mówić o bezpieczeństwie i jeszcze raz o bezpieczeństwie, a nie “po moim niebie nie będą fruwać”. Zresztą nic nie trzeba było mówić, bo to nie jest temat na referendum, było 10 ważniejszych problemów w Warszawie. Podobnie z ciszą nocną. No naprawdę powiedzieć, że pora Warszawę o 22.00 położyć spać, to samobójstwo. Po raz pierwszy nie tylko lemingi, ale nawet lewicowe pajace miały dość PO, a w zamian dostali takie kwiatki. Po co pytam, się pakować w takie kłopoty? I jeszcze raz powtórzę, że pal licho to referendum i te błędy, bo po pierwsze w wyborach byłaby maskara, po drugie to jest dobry poligon przed prawdziwą godziną “W”. Przerażające są wnioski z tej przegranej bitwy i awanse generałów. Aha! MWzW? Miałem na myśli ponad połowę głosujących z wyższym wykształceniem, w tym babcie i przyszłych dziadków.