Plan Morawieckiego? Skojarzenie z Kwiatkowskim i Grabskim samo się narzuca!

Prześlij dalej:

Zawodowcy z etatami od bełtania ludziom w głowach, masowo zajęli się największym skandalem w RP III od czasów afery alkoholowej Leszka Balcerowicza. Mąż Beaty Szydło wstąpił do lumpexu! Nie znalazłem w sobie tyle siły, żeby zapoznać się z detalami, w każdym razie ze szczątkowych danych i pobieżnej analizy wynika jedno. Całe to „lepsze towarzycho”, których ojcowie i dziadowie biegali do wychodka ze stodołą, straciło wszelki kontakt z rzeczywistością. Dla średnio rozgarniętego chłopo-robotnika komunikat jest jasny – swój chłop. Mąż Beaty Szydło zamiast biegać do Sowy i wykładać z kieszeni podatnika 1300 zł za carpaccio z żubra, poszedł do bieda sklepu, gdzie zaopatruje się 70% emerytów, 40% gospodarstw domowych i 30% młodzieży poszukujących „firmówek”. Wspomniałem o tej najnowszej pożywce resortowych dzieci, ponieważ to doskonały punkt odniesienia, do dzisiejszego wystąpienia ministra Morawieckiego. Czym się zajmujesz tym jesteś! Mam na własny użytek spisaną psychoanalizę Jarosława Kaczyńskiego, którą teraz streszczę. Człowiek ma jedno marzenie – przejść do historii jako wybitny Polak. Nie ma lepszej motywacji dla polityka, ale do realizacji marzeń potrzebne są wybitne osiągnięcia, co obywateli powinno szczególnie cieszyć. Kaczyński może sobie marzyć, by za pół wieku jego nazwisko jednym tchem wypowiadano z Józefem Piłsudskim, czy inną historyczną postacią najwyższego formatu, ale jeśli nie zostawi po sobie osiągnięć, przepadnie w tłumie niespełnionych bohaterów. Z tej zależności wynika pewna błogosławiona konsekwencja. Pan Jarosław nie udaje głupiego, nie robi propagandy w stylu Tusk, on naprawdę miał i ma fioła na punkcie wielkiej Polski i ta wielkość ma przełożenie na jego ambicje.

Naturalnie sam Kaczyński murowanej Polski po sobie nie zostawi, musi mieć przy sobie ludzie, o podobnych aspiracjach i takich właśnie wybrał. Zdaję sobie sprawę, że można mnie uważać za naiwnego, ale nie tylko wierzę, że plan Morawieckiego jest poważnym i największym polskim projektem od 100 lat, tylko jestem tego pewien. Pewność dają ludzie, którzy się za to wzięli, Kaczyński swoją drogą, Morawiecki swoją. Początkowo nie mogłem się nadziwić, że do rządu Beaty Szydło wszedł klasyczny, było nie było, bankier. Jednak już po kilku tygodniach i pierwszych publicznych wypowiedziach dało się zauważyć, że mamy do czynienia z wyjątkiem w samym środku reguły. Młody Morawiecki to nie jest szczur wyścigowy, cyniczny potomek peerelowskiego sekretarza, który dla kariery sprzeda własną matkę. On się w domu napatrzył i nasłuchał o rzeczach największych. Cokolwiek nie sądzić i jak nie oceniać Kornela Morawieckiego, to nie można mu odmówić godności, odwagi, niezłomności i ideowości, a wręcz donkiszoterii. Takich cech kupić się nie da, takie cechy trzeba mieć i pielęgnować. Syn Morawieckiego to przeciwieństwo resortowego dziecka i bez dwóch zdań bardziej go interesuje wyzwanie na miarę dokonań Kwiatkowskiego, niż premia w WBK. Świadczą o tym co najmniej trzy okoliczności. Przede wszystkim współpraca z Kaczyńskim jeśli nie na trwale, to na długi czas czyni trędowatym. Po drugie Morawiecki na pewno dostawał większą kasę w bankach niż otrzymuje z ministerstwa. Po trzecie, nie ma żadnego przypadku w nazwach projektów, które zaproponował: „Żwirko-Wigura” i „Batory”.

Strony

39823 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

41 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    nic 2 x sie nie zdarza....przed ponad 100 laty zbudowalismy COP i przemysł na pomorzu w okolo 5 lat..czy mamy tez tyle czasu jak po roku 20-tym??zanim sie to wszystko (eurokołchoz) zawali??
    prezes JK w wywiadzie z torańska stwierdził ze chce zostac "emerytowanym zbawcą polski"
    tak strasznie duzo jest do zrobienia..niech sie ktos spróbuje dostac z miasta 20 paro;30 paro-tysiecznego do wiekszego..tam gdzie zrownano z ziemia dworce PKP i PKS..gdzie kursuja busy w tak strasznym stanie technicznym ze z wyczuciem trzeba zamknąc drzwi busa pelnego ludzi..ale tak..by..nie wyrwac klamki w drzwiach i by..... sie podloga w nim nie oberwała...
    jest juz tak zle ze chyba nie mamy sie gdzie cofnąć...

  2. No tak. U państwowych przewoźników tak jest. Ale tylko dla tego, że są źle zarządzani. Na pewno nie dla tego, że mało osób korzysta z usług transportowych. Swojego czasu często jeździłem prywatnymi busami do Krakowa. Na początku były to stare mercedesy sprintery, pakowało się tam ze 30 osób, takie było ciśnienie i zapotrzebowanie. Obecnie busy z mojej miejscowości jeżdżą praktycznie cały dzień po 3 razy na godzinne. Busy są nowe lub kilku letnie. Bilety dwa razy tańsze niż u państwowego przewoźnika i czas podróży jest 20 minut krótszy (trasa 50 km)

    Nie wiem jak w innych miastach ale transport w Krakowie jest dobrze rozwiązany, tabor stale modernizowany, dochodzą nowe trasy, stare są remontowane. Jest bardzo dobrze. Cena w miarę rozsądna. Nie twierdze, że jest to dobrze zarządzane ale zapotrzebowanie jest tak ogromne, że nie sposób zepsuć takiego biznesu. Na pewno wielka kasa idzie bokiem do prywatnych kieszeni i nie jeden dom postawili z lewizny. Nie widać tego bo "jak jest dobrze, to jest dobrze"

    Dla mnie spółki państwowe to jest pomyłka. Dlaczego do LOT dopłacamy potężne pieniądze a WizzAir i Ryanair osiągają spore dochody ?

  3. avatar

    sorry ze sie nie okresliłem..to firma prywatna..busy kursuja wokół wiekszego miasta..(ok.140.ooo ludzi) rozwoża do i z miasta i na "prowincje" do okolicznych miasteczek i wioseczek..(opisywałem sytuacje z przed 3-4 lat)..teraz jest lepiej..tylko troche lepiej..
    z PKS-em..sprawa podobna..autobusy wygladaja tak..przeżarte rdzą budy starych autosanów i sanosów ida na kapitalkę..nowa tapicerka i wykladziny wewnątrz..(buda pospawana tak ze klękajcie narody)..pomalowane na nowo..i tyle..jak z ukladem jezdnym i chamulcowym..to nie wiem..ale cóż..takie realia...

  4. To dziwne bo próg rentowności w tym biznesie nie jest jakiś bardzo wyśrubowany. Ludzie chcąc nie chcąc muszą się przemieszczać. Może to, że w Twojej okolicy nie ma solidnego przewoźnika jest okazją do spróbowania sił w biznesie ? Poddaj komuś taki pomysł lub sam się rozglądnij. 140 tyś to duży rynek. Z mojej miejscowości (30 kilka tyś) firma przewozi około 3000 tyś ludzi dziennie. Kursują na liniach Chrzanów - Kraków i Chrzanów - Katowice. Życzę powodzenia.

  5. ale zegar zagłady trzymają w ręku wielkie mocarstwa, więc nas nie pytaj...

  6. Jest tylko jedno pytanie do wyborcow ,  mianowicie czy przez te 25 lat pozwola rzadzic w Polsce PIS -owi ! Bo gdyby jednak nie daj Boze POwrocilo stare , to wszystko znowu rozpierdola !

  7. W czasach Grabskiego i Kwiatkowskiego rząd budował państwowe firmy produkujące przydatne rzeczy (np broń), huty, kopalnie, zakłady przemysłu ciężkiego. Kładł tory i budował porty. Wszystko to było państwowe, gdyż jako opłacone z kieszeni podatnika nie miało prawa trafić w obce łapy i wzbogacać inne państwa na pracy polaków.
    Teraz ma być inaczej. Ludzie sprytni, pomysłowi i dobrym dojściem do władzy dostaną nasze pieniądze na rozkręcenie biznesów które na pniu pójdą w lepsze ręce. Jeszcze niedawno twórca np Biedronki musiał sam wyłożyć gotówkę na rozkręcenie sieci którą opylił międzynarodówce. Gdyby trochę poczekał to polscy podatnicy by mu sfinansowali biznes życia.
    Nadzieje jakie można wiązać z tym planem polegają na tym, że jest czymś innym na co wygląda, że posiada ukryte dno o którym nie wiemy.
    Oby tak było.

  8. pisałem od kilku miesięcy. W wyborach zdecydowana większość odrzuciła środowisko michnika, które żyło głównie dla siebie. W odpowiedzi byli dyrektorzy zaczadzeni helem wyszli na ulicę domagając się sprawiedliwości społecznej, politycy opozycji wieszali się  za granicą na rękawach ważnych członków biura politycznego, którzy interweniują w Polsce i przywrócą ich do władzy. Nawet wciągneli Berlin do walki z nowymi władzami Polski, które miały świeży mandat wyborczy, przekonując że dokonano puczu a oni na ulicy obalą nowe władze. Tylko że nowe władze zamierzały umocnić Polskę od środka, umocnić pozycję Polski wewnątrz Unii i przez to równocześnie wzmocnić cała Unię, na jej wschodnim skrzydle, a nie błakać się gdzieś w izolacji. To władze Niemiec mają tendecję do podejmowania ważnych decyzji w oparciu o nacjonalistyczne interesy, władze Polski odwrotnie.
    Nie dość że ludzie cesarzowej Europy podjęli walkę z nowym rządem Polski, to nałożył się na to kryzys w Europie, na skutek czego Berlin sam się wpędził w izolację polityczną. A już głupotą było ściągnięcie Premier Szydło do PE żeby ugięła się i  złożyła hołd. Za to premier Polski przejęła inicjatywę i rzuciła polityczne wyzwanie wewnątrz Unii Kanclerz Niemiec, jako polityk który lepiej rozumie problemy innych państw UE.

    Te wszystkie manifestacje wypasionych że jest im źle, połajanki zagranicznych polityków że Polacy są źli, odrzucenie zaproszenia do prowadzenia programów w państowej telewizji jaki protest przeciwko niemożliwości prowadzenia swoich programów w telewizji, pucz faszystowski, agenci Putina, skazało opozycję na kompletne wyalienowanie z życia publicznego. Każda manifestacja i każdy protest amerykańskich senatorów to kotwica która ciągnie opozycję na dno.

    Jest też niestety problem, którego nie da się przełożyć wprost na wygraną którejkolwiek ze stron. Putin bardzo umiejętnie rozgrywa Europę i chce jak najbardziej osłabić Niemcy oraz struktury UE, a podjęcie politycznej wojny domowej przez opozycję i wciągnięcie Berlina który musiał przegrać, oznacza duże przybliżenie Putina do zaplanowanych celów. Na skutek takich działań albo władze w Berlinie w promieniu 1-2 lat osłabią swoją zdolność do integrowania UE, Albo władze w Berlinie się wzmocnią i narzucą Europę dwóch prędkości,co w stosunkowo krótkim czasie doprowadzi do likwidacji UE. Chyba że Warszawa i Berlin dogadają się i wspólnie zaczną ciągnąć UE do przodu, ale to by chyba wymagało zaorania mentalności polityków w Berlinie.

  9. avatar

    Pod warunkiem, że pełnomocnikien  państwa będzie w tym przypadku fachowiec (autor) i dopilnuje

  10. No nie wiem. Brak nawet śladu obietnic w sprawie prostoty zakładania i prowadzenia drobnych firm. Czyli tego co było pod koniec komuny: pięć minut formalności, śmieszne podatki, księgowości brak, ,zakres działalności - jaki się chce wpisać do zgłoszenia.
    Po drugie już nie mogę słuchać bredzenia o innowacyjnej gospodarce, bo najpierw trzeba by włożyć miliardy w szkoły techniczne i w politechniki. Czyli nie ta kolejność. Ci którzy coś potrafią już uciekli albo są za starzy. Trzeba szkolić nowych.

  11. Strony