PKW uwiarygodniła zarzuty PiS, ale bez wypełnienia kuponu w Totka się nie wygra

Prześlij dalej:

Leśnym dziadkom z PKW należy tylko i wyłącznie podziękować. Do tej pory nikt tak nie uwiarygodnił „teorii spiskowej” PiS, jak sama PKW. Po tym co się działo od niedzieli do poniedziałku, w świadomości wyborców musiał pozostać trwały ślad. Ludzie zaczynają sobie głośno zadawać pytania, których dotąd nie śmieli powtarzać w duchu. PKW przedobrzyła, ale paradoks całej tej sytuacji polega na czymś zupełnie innym. Otóż ja nie wierzę w żadne sfałszowane wybory europejskie i mam co najmniej kilka argumentów podtrzymujących wiarę. Powiadają ludzie, że 3% nieważnych głosów, czyli ponad 200 tysięcy w liczbach stanowi doskonałą możliwość fałszerstwa. Bardzo proszę nie róbmy sobie jaj, wróćmy do szkoły podstawowej i policzmy na szybko te „nieograniczone możliwości”. Normalnie na całym świecie liczba nieważnych głosów sięga 2% i wynika z wielu czynników. Głównym wcale nie jest głupota wyborcy, ale świadome działanie. Wielu przed wyborami deklaruje, że pójdzie i skreśli wszystkich albo napisze pocałujcie mnie w dziurkę. Od tych 200 tysięcy można spokojnie odjąć połowę, żeby uzyskać wręcz rekordowy wynik nieważnych głosów w wymiarze europejskim, rekord rzecz jasna polega na niskim wyniku. Nikt nie wykazuje ZERA nieważnych głosów, 1% to minimum. Do czego zmierzam? Ano do tego, że mając do dyspozycji 100 tysięcy ewentualnych „lewych” głosów można wprawdzie zrobić taki numer, jak dobowe liczenie i wygrana PO od 0,36%, do 2%, ale tutaj się kończą możliwości. Gdyby tajemnica domniemanych przekrętów PKW leżała w 3% nieważnych głosów, to niczego poza kosmetyką nie dałoby się tą metodą załatwić. Nie warto iść ślepym torem, bo warto dokopać się do rzeczy właściwych. Zwracam uwagę, że zarówno Tusk, jak i Kaczyński uznali wyniki wyborów tuż po ogłoszeniu wyników sondażowych, chociaż różnica była na poziomie 1%. Szaleńcy? Obaj? No nie, cała ta zadyma wokół liczenia głosów jest zwyczajną fikcją. Nie ma komisji w Polsce, w której nie siedzieliby przedstawiciele PO i PiS, różnica polega tylko na tym, że PiS głośno mówi jak będzie uruchamiać swój system liczenia, a PO nie chce i nie może powiedzieć, że robi dokładnie to samo.

Strony

43824 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

58 (liczba komentarzy)

  1. W sprawie wałków mam inne zdanie. Przykładem słynne już na całą Polskę Choszczno - 500 głosów na jednego kandydata, przy wydanych 98 kartach do głosowania. 
    Na s24 Ironiczny anglosas pisze o sfałszowaniu protokołu w Londynie:
    "W komisji wyborczej nr 154 znajdującej się przy Ambasadzie RP w Londynie znalazło się urnach wyborczych 5 kart niewiadomego pochodzenia. Członkowie Komisji Wyborczej ukryli ten fakt fałszując dane."
    Mimo tych niuansów wyborczych  winę za porażkę widzę w wyborcach PiS-u. Tak niewiele brakowało.
    Jest i pozytywny przekaz - Szetyna skrytykował Tuska za wystawienie Miśka w Lublinie i okazało się, że miał rację. Tusk mu tego nie może puścić płazem, do wyborów samorządowych mogą puścić nerwy.
    Drugi pozytyw: policzyliśmy się, oto wynik:

  2. avatar

    Znam te przykłady, ale to są wszystko pierdoły. Co to za kant, który może wykryć byle sołtys z Choszczna albo bloger z Biskupina. Nie wykluczam wałków w PKW i najgłupszą rzeczą jak można zrobić to nie robić swojego, czyli mieć w komisji swoich ludzi i liczyć na własną rękę. Uczulam tylko, żeby nie popełniać grzechu naiwności. Co z PKW wyglądają na mało rozgarniętych, ale dla zmyłki, bo za nim siedzą prawdziwi macherzy z wypracowaną metodą, której prosty chłopo-robotnik nie wyłapie. Jeśli istnieje jakiś mechanizm przewalania głosów to jest on bardziej skomplikowany niż się wydaje i daleki od wyrazu tworzy dziadków z PKW. Z drugiej strony poszukiwanie 5 głosów w Londynie, czy 500 w Choszcznie, gdy przyczyna minimalnej porażki leży gdzie indziej to tylko wyraz tak zwanej frustracji. Usprawiedliwianie wyników przy pomocy PKW jest większym grzechem niż wiara w PKW. Poza wszystkim nie ma tragedii, nawet bym powiedział, że pojawia się jakaś nadzieja.

  3. ja się z Panem zgadzam: dupy dali pisowcy. I nie ma to tamto. Jechałem do lokalu godzinę w jedną i godzinę w drugą stronę. Przypilnowałem żonę, bo z kobitkami to nigdy nic nie wiadomo (głosowała w innym mieście, ja w Sopocie, ona w Gdańsku). Zrobiłem co było w mojej mocy.
    Z drugiej strony niech Pan policzy: 26 tys. lokali wyborczych, w każdym po jednym głosie:-)
    Liczyłem, że Pan dziś napisze o następnych wyborach, brać na pokład judaszów czy spuścić ich do kibla? Te wybory to już historia. 

  4. Niech mie kto wytłomaczy, bo ja niedoedukowany jestem, czemu niektóre okręgi wyborcze składały się z połączonych województw. Połączenie woj. podlaskiego i warmińsko-mazurskiego całkiem mi pasuje do takiego ciekawego słowa, gerrymandering: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gerrymandering Ale reszta?

  5. kosztuje (mnie, bo wolontariusze to inna sprawa). Ale zwrócę uwagę na pewien aspekt sprawy. Powiedzmy że PKW robi w majty i fizycznie nic nie kombinuje. Na szczeblach komisji obwodowych powiedzmy (ale tu z ciut większym niedowierzaniem) też nikt nie kombinuje, no bo w komisjach nieznani sobie wcześniej ludzie, bo czasem przedstawiciele partii, bo mężowie zaufania, itp. Ale jest szczebel pośredni pomiędzy PKW a komisjami obwodowymi - okręgi. Bladego pojęcia nie mam (przyznam bez bicia) jak ten twór działa - czy są tam przedstawiciele partii, czy są mężowie zaufania? (z prawem wglądu w to, co do okręgu przyszło). I na moment wrócę do szczebla najniższego. Tu i ówdzie słyszę, że nie dawali robić własnych kopii protokołów, problemy z fotkami, protokoły zdjęte w poniedziałem przed południem. No i zapytam, po co te kompy w obwodowych komisjach - do grania w POkemony? - tym bardziej, że procedura była taka - najpierw wyniki wklepane do kompa i wysłane, potem drukowane i na drzwi (okna) komisji (przed fizycznym zawieszeniem wiezione jakiś szczebel wyżej do sprawdzenia poprawności wypełnienia protokołu).

  6. avatar

    Ja absolutnie nie twierdzę, że nie ma wałków w PKW i w ogóle w czasie głosowania. Mówię tylko, że:

    a) to nie może być takie prostackie, jak się większości wydaje, że się wsypuje karty do urn, gdy jeden na drugiego patrzy, czy się wpisuje na strona PKW takie idiotyzmy, jak 500 głosów na jednego kandydata i nic więcej. To są raczej prowokacje i prowokacyjki, które mają służyć pokazywaniu "oszołomów".

    b) Tych wyborów PiS nie przegrał przez wałki, przyczyny leżą gdzie indziej.

  7. avatar

    Z lat mego "dzieciństwa" kiedy zasiadałem w komisjach wyborczych pamiętam że można było na karcie dopisać cokolwiek nawet "chyży rój" i głos był ważny jeżeli tylko w kratce były przecinające się linie. 

  8. Polityk po raz wtóry zdobywa rekordowe poparcie, mimo że została rozsadzona jedna z jego flagowych reform. Pisnął tylko jak myszka, nie potrafił zachować się honorowo i przynajmniej wystąpić z PO.
    Koszt wprowadzenia reformy to były pewnie dziesiątki milardów złotych, wycofania się z niej podobnie. "W międzyczasie" dług nam urósł niebotycznie, ofe się napasły a my wróciliśmy do punktu wyjścia z pętlą na szyi. Czy nikt tego nie widzi? Czy zdolności kojarzenia faktów, liczb i logicznego myślenia kompletnie w narodzie zanikły?

  9. że jego rodzina napisała krzyżyk przy Buzku bo tylko to nazwisko znali, to raz, a dwa, gość został wykreowany na dystyngowanego pana, to tak jak z 70% poparciem Bigosława, tylko nawet lepiej bo Buzka nikt na dłubaniu w nosie nie złapał. A reformy, chooy tam z popierdzielonymi reformami, które pamiętam jak debil zachwalał na bilbordach jak tylko wprowadził. 
    Reasumując, tak zanikły, ale jest światło w tunelu :)

  10. avatar

    Jasne.
    Hanysy to ciemniaki które nawdychały się pyłu węglowego który siadł im na rozumie.Nikt tak jak Buzek i PO ich nie "wystrzygły"
    http://blogopinia24.pl/polityka/917-platformerscy-baronowie-doj-lsk
    a uni jak ciymno masa dali to samo, nadstawiajo doopa do kłopanio i pieprzą o Autonomii którą im zaszczepiła kilkanaście lat temu GW.
    A jeśli chodzi o celebrytę Rydzyka to zanim zacznie nam porządkować kraj niech uporządkuje swoje własne sprawy, sprawy najbliższej rodziny. Słyszałem, że cała familia ustawiła się do niego tyłem a niektórzy to i wiarę zmienili.Nie przystoi to kapłanowi. Kapłan ma łowić wiernych i odwodzić ich od grzechu a nie babrać się w brudzie polityki, jeśli chce się  być czystym, to jak mówi przysłowie "Nie mieszaj się z plewami to cię świnie nie zjedzą".Książeczkę w rękę, do kruchty, modlić się za wiernych i szanować ten biały strój.

  11. Strony