Prześlij dalej:

Przekonywanie wyborców Boska przez wyborców Dudy, to polityczna tragifarsa. Rzecz była do przewidzenia, że po pierwszej turze wyborów prezydenckich część polityków i wyborców PiS nagle zacznie pałać żarliwą miłością do „ruskich onuc”. Jako zdecydowany krytyk zbieraniny politycznej pod szyldem „Konfederacja” patrzę na to nie tylko z zażenowaniem, ale i odruchem, którego w szczegółach opisywał nie będą. Zabiegi te, na poziomie czysto ludzkim i przede wszystkim politycznym, bo to mnie interesuje najbardziej, są całkowicie pozbawione nie tylko klasy, ale i sensu. Mamy do czynienia z bardzo specyficzną grupą zwolenników politycznej utopii, którą firmują osobliwości polskiej sceny politycznej: weteran Korwin-Mikke, Grzegorz Braun i politycy Ruchu Narodowego.

Nie po to wyborcy „Konfederacji” znaleźli sobie polityczną niszę, aby teraz iść pokornie w PO-PiS-owym pochodzie. Łączy tę grupę jedno, żyją w przekonaniu, że znaleźli receptę na wieczną szczęśliwość dla całej ludzkości, ale ludzkość nie dorosła do zażycia lekarstwa. Krótko mówiąc jest to zbiór indywidualności, ekscentryków i chyba największy odłam, to młodzi uczący się życia i polityki, by w wieku dojrzałym zazwyczaj zmienić poglądy na bardziej urealnione. Jak to indywidualiści, a wiem coś o tym, w największej pogardzie mają dobre rady, w dodatku te kierowane od politycznych przeciwników i wrogów. Wszelkie próby przekonywania, namawiania, czy nawet szkolnego podlizywania się, kończą marnie. Jeśli człowiek żyje w przekonaniu, że posiadł tajemnicę wszelkich prawd i pije ze źródła unikalnej wiedzy, to zawsze stawia się w roli mistrza, nie czeladnika oczekującego nauki. I nieważne na ile indywidualność staje się odruchem stadnym, co dzieje się zawsze, gdy wielu powtarza te same polityczne zaklęcia. Ważne jest osobiste przekonanie, które w „Konfederacji” utwierdzane jest linią partyjną.

Zaraz po wynikach pierwszej tury, „Konfederacja” wysłała komunikat, że ich wyborcy w czasie głosowania za dwa tygodnie, mają się kierować własnym rozumem i sercem. Przypadek? Nie, dokładne zrozumienie mechanizmów rządzących tą grupą. Bosak byłby skończony, jakby się zwrócił do swoich wyborców z komunikatem, którego oczekuje część środowiska związanego z PiS. Nawet liderom „Konfederacji” nie wolno traktować własnych wyborców w taki sposób, a co dopiero obcym. Dokładnie odwrotny skutek od zamierzonego uzyskają wszyscy samozwańczy moralizatorzy, osobiści trenerzy i inni motywatorzy. Jaki jest zatem sposób na pozyskanie głosów „Konfederacji” na rzecz Andrzeja Dudy? Jeden, jedyny! Zachować szacunek dla indywidualności wyborcy, dać mu pomyśleć i najważniejsze to pozostawić w przekonaniu, że dokonuje wyboru własnymi siłami, bez żenujących ściągawek publikowanych w mediach i w Internecie. Ponieważ jestem ulepiony z podobnej gliny, to prócz chłodnej oceny rzeczywistości mogę dorzucić doświadczenie i zapewniam, że nic tak nie irytuje indywidualisty, jak stadne beczenie.

Strony

Źródło foto: 
28234 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. Niezależnie od tego, kto w Konfederacji inteligencję udaje, ugrupowanie to mogłoby obecną sytuację wykorzystać. Najprostszy sposób, to wysłanie sms-a do Prezesa Kaczyńskiego pt. "jesteśmy zainteresowani podjęciem negocjacji na temat poszerzerzenia składu rządu Mateusza Morawieckiego. Prosimy o odpowiedź do dnia .... ".  Sms niewiele kosztuje, ale kłopot z odpowiedzią byłby dla PiS-u spory. Na miejscu PiS-u tego typu negocjacje przed drugą turą bym rozpoczął. Na ich rozpoczęciu zyskiwałyby obydwa ugrupowania - zarówno PiS, jak i Konfederacja.

     

     

  2. "jesteśmy zainteresowani podjęciem negocjacji na temat poszerzerzenia składu rządu Mateusza Morawieckiego. Prosimy o odpowiedź do dnia .... ".

    Taki ruch byłby dla Konfederacji, chcącej budować swoją samodzielną pozycję polityczną, ruchem niekorzystnym i takiego ruchu Konfederacja nie wykona.

    Wystarczy by nie dawać sygnałów, że uważa Trzaskowkiego za "mniejsze zło".

    Są też głosy, że taka oferta miałaby polegać na tym, że Konfederacja miałaby zastąpić w ZP "Porozumienie" J.Gowina, który pokazał w czasie kampanii wyborczej to, że jest "koniem trojańskim" PO-KO.

    Moim zdaniem Konfederacja nie jest na taki wariant gotowa. 

  3. Sądzę jednak, że byłby to ruch dla Konfederacji korzystny. Przede wszystkim przez nagłośnienie medialne. Szum medialny spowodowałby w sposób naturalny wzrost znaczenia Konfederacji, po drugie przez odcięcie się od etykietki "partii dla gówniarzy", ludzi niewyrobionych i niedojrzałych do rządzenia. Konfederacji przydałby się aeropag intelektualistów - jakimi swojego czasy byli Józef Mackiewicz, Gajcy, Stroiński, a obecnie Leszek Żebrowski, prof. Żaryn, prof Chodakiewicz -  którzy ruch narodowy popierają. No i odejście od prowokacji w stylu Korwina Mikke, jako jedynej metody poszukiwania popularności.

    To prawda, że nikt nie wyobraża sobie Korwina Mikke w roli poważnego negocjagtora. Dlatego byłoby zaskoczenie.

  4. avatar

    Nie jest istotne co byłoby korzystne dla Konfederacji tylko dla stabilności władzy w Polsce. Przydałaby się przeciwwaga dla Gowina ale czy politycy Konfederacji już do tego dorośli, trudne pytanie. Sam elektorat to też enigma, widzimy tylko hałaśliwych oszołomów produkujących się na forach ale co te ponad milion ludzi tak naprawdę myśli, trudno zgadnąć. Coś się może wyjaśnić po 12 lipca z analizy przepływów.

  5. To by była dobra taktyka w Sejmie, gdyby chodziło o przeciągnięcie posłów na swoją stronę. Posłowie są zwykle zdyscyplinowani i zrobią to, co wynegocjuje kierownictwo. W tym przypadku trzeba przyciągnąć milion wyborców Bosaka na swoją stronę. Najlepiej poprzez realizację ważnych punktów jego programu.Nie jestem jednak pewien, czy się to uda. Obie strony wylały już na siebie tyle obelg, że podział wydaje się być trwały i nieodwracalny.

    W tej sytuacji Trzaskowski ma łatwiej - on nie zawraca sobie głowy sporami ideologicznymi, ale dba o dostęp do koryta. A jest ono bardzo szerokie i wielu przy nim się zmieści. Taka Polska ponad podziałami.

  6. Obelgi wylewali na Konfederatów fanatyczni zwolennicy PiS-u, którym nie mieściła się w głowie jakakolwiek konkurencja po prawej stronie. Obelgi wylewala także agentura umieszczona po obydwu stronach w celu osłabienia zarówno Konfederacji, jak i PiS-u. Propozycja ze strony Konfederacji świadczylaby o dojrzałości tego ugrupowania.

     

  7. Przejąć posłów PSL? Pod rządami Kosiniaka i totalnej opozycji PSL zjechal poniżej granicy błędu statystycznego. Rozebrać te kluby od Sejmu po sejmiki wojewódzkie. 

  8. avatar

    Słuszna uwaga o sejmikach, gdyby nie kategoryczny wymóg Kosiniaka, żeby radni z PSL nie wchodzili w koalicje z PiS, blaćforma UBywatelska straciłąby większość w wielu miejscach Polski. 

  9. Witam Gospodarza, który pokonując chwilę słabości (po wypowiedzi rzecznika MZ) pokazał, że posiada profetyczne zdolności, czyli prawdziwy dar analizy rzeczywistosći politycznej. Gratuluję... Przyłączam się do życzeń internautów, z okazji dnia Świętego Piotra.

    "12 lipca 2020 roku dowiemy się..  jaki jest rozkład .. wśród wyborców „Konfederacji” .. żaden inteligentny konserwatysta nie zagłosuje na [Trzaskowskiego]. 40% mądrych wesprze Dudę, jakieś 30% mądrych nie zagłosuje, no i reszta idiotów, wbrew własnemu przekonaniu o sobie, okaże się idiotami... czekam z zainteresowaniem".

    Również czekam z zainteresowaniem. Pozdrawiam,

  10. Dokładnie. 4-3-3 to są proporcje w jaki rozłożą się zachowania wyborców Krzysztofa Bosaka i Konfederacji. Niewiadomą jest tylko, gdzie będzie położony akcent na "4". Zrównoważony rozkład świadczy o tym, że sprawa tego głosowania nie jest dla prawicowego elektoratu jako całości tożsamościowa, czyli nie jest istotna. Dlatego bardzo dobrze, że jeszcze w wieczór wyborczy liderzy Konfederacji wydali oświadczenie odcinające się od udzielenia poparcia któremuś ze zwycięzców I tury i z szacunkiem odwołujące się do oceny sytuacji i przyjęcia postępowania przez wyborców. Mądre posunięcie, dzięki któremu Konfederacja unika narzucenia sobie jałowej dysputy ideologicznej a sprawa została sprowadzona na poziom taktyki postępowania poszczególnych osób. Powtórzę - sposobu konkretnego zadziałania w tej sytuacji, a nie tysięczny raz argumentowania za poglądami, których nikt przecież nie zmienia.

    Duda - Trzaszkowski to tylko temat zastępczy. Istony jest ten: PO-PiS a swoboda wyboru i rozwój.  W skrócie, to znaczy jak pozbyć się PO-PiSu, który w obu frakcjach rządzi nieudolnie, cynicznie i szkodliwie. To może się pisowcom nie mieści w głowie, ale taka jest ocena z prawej strony. Dla wielu wyborców jednak to jeszcze nie jest moment na radykalny ruch. Dojrzeli słabość i zagrożenia w PiS, który do tej pory popierali, ale w nowej konfrontacji uznają, że Andrzej Duda to mniejsze zło. Inni, liberałowie gospodarczy i konserwatyści obyczajowi z PO, poparli Konfederację bo dotarło do nich, jak to PO robi z nich idotów. Jednak wobec postawionego teraz problemu nie ma takiej siły, żeby obeszli dookoła całą scenę polityczną, bo nie wchodzi się z deszczu pod rynnę. Oni zagłosują na Trzaskowskiego. Do nich dołączy, to ciekawostka, część ideowych prawicowców i wolnościowców. Nie z powodu powinowactwa ideolo z LBGT czy zdrady (kog? czego?), jak im pisowcy histerycznie inputują, tylko z wyrachowania. Kohabitacja to wyhamowanie socjalistycznych i zamordystycznych zapędów PiS a z czasem prawdopodobne wcześniejsze wybory parlamentarne. Tak to jest, że niektórzy to naprawdę potrafią ludzi pozbawić złudzeń do szczętu, a ci wtedy wybierają po prostu mniejsze zło - PO... Tymczasem wielu pisowców i TVP robi wszystko, że ta grupa się powiększała, co też faktycznie obserwuję.

    Trzecia grupa wyborców Konfederacji wybierze neutralność. Za tym zachowaniem przemawia uznanie, że zło, to zło. Jeśli się uda Trzaskowskiemu, to nie ze mną. Jeśli się uda Dudzie, to nie będą mi pisowskie tępaki kolejnych 5 lat wmawiać za mój własny głos na ich mniejsze zło, że jak wygrali wybory to mogą wszystko bez żadnego trybu. Zatem absencja, lub to, co ja bym widział, głos nieważny. Od strony praktycznej, daje to zabezpieczenie głosu przed dosypaniem któremuś z pretendentów przez ewentualnie nieuczciwych członków komisji wyborczej. Patrząc zaś to od strony walki wyborczej, uznałbym, że jeszcze mogę zanaczyć swoją obecność mimo, że dla mnie jest już po wszystkim, a zostało tylko oglądanie zapasów w błocie. Na ponad 19 mln głosów w niedzielę, było tylko ok 50 tys. nieważnych. Gdyby liderzy Konfederacji zaryzykowali, ogłosili, że oni tak zrobią a potem udałoby się zebrać kilkaset tysięcy nieważnych głosów, to miałoby polityczny wydźwięk jako masowa demonstracja. A na razie żadnych negocjacji, żadnego wkręcania się w nie swoją walkę. Jeśli ktoś by chciał zrozumieć wybory Konfederatów, żeby się przyłączyć, czy zwalczać, to musi zacząć od tego, że dla nich punktem wyjścia w tych wyborach w uproszczeniu jest hasło PiS-PO jedno zło. Nie jako obelga, tylko jako diagnoza. 

  11. Strony