Prześlij dalej:

Zacznę od krótkiego podsumowania dotychczasowej serii błędów, aby pokazać do jakiej rzeki drugi raz nie wchodzić. Obecny stan rzeczy PiS zawdzięcza wyłącznie sobie, idiotyczna „strategia” polegająca na jednoczesnym przerażaniu Polaków „zarazą” i parciem do wyborów korespondencyjnych 10 maja, musiała się zakończyć katastrofą. Drugim błędem było oddanie inicjatywy opozycji i Gowinowi, chociaż rozum podpowiadał, że nie ma bezpieczniejszego rozwiązania niż wprowadzenie na jeden dzień stanu nadzwyczajnego, co oddawało wszystkie narzędzia rządowi, ewentualnie w części prezydentowi.

O ile termin majowy i zwykła forma wyborów w czasie „pandemii” były zadaniem bardzo ambitnym i mało realnym, ze względu na czynniki zewnętrzne, o tyle scenariusz ze stanem wyjątkowym to banał, co więcej popierany przez całą opozycję. PiS, a szczególnie Jarosław Kaczyński uparł się na produkcję kolejnych ustaw, chociaż było wiadomo, że w senacie wszystko zostanie zablokowane, po drodze wyszły problemy z Gowinem, ale one też były Kaczyńskiemu znane. Nie umiem sobie wytłumaczyć dlaczego tak sprawny polityk dał się wpuścić w kanał i tylko jedno robocze wyjaśnienie przychodzi mi do głowy – zafiksowanie. Gdy się człowiek uprze na jakiś cel tak mocno, że nie widzi uwarunkowań stojących na przeszkodzie do realizacji, to tak się właśnie dzieje. Kaczyński za wszelką cenę chciał wyborów w maju, potem chciał wyborów jak najszybciej, w efekcie będzie miał wybory w prawie identycznym terminie, w jakim by się odbyły po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego.

Obstrukcja w senacie stawia termin 28 czerwca pod dużym znakiem zapytania, ustawa pewnie wróci do sejmu 5 czerwca w piątek wieczorem, co oznacza, że dopiero w poniedziałek 11 czerwca sejm będzie mógł ją ponownie przegłosować. Zostaje 17 dni na przeprowadzenie wyborów i oczywiście można znów ryzykować, jak to miało miejsce z projektem „Sasin”, ale tym razem to PKW ma organizować wybory i tak krótki okres czasu zapowiada kolejne problemy. Bezpieczniej byłoby przesunąć wybory na 5 lipca i to jest mniej więcej ta sama data, która by obowiązywała przy wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego pod koniec kwietnia. Tyle tylko, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego było powszechnie akceptowane, natomiast obecny chaos prawny to precedens niespotykany w całej historii III RP. Krótko mówiąc po serii niedorzecznych manewrów PiS znalazł się w punkcie wyjścia i jeszcze po drodze skomplikował sobie wszystko, co dało się skomplikować. Ciągle też nie wiadomo jak się zachowa Gowin w ponownym głosowaniu w sejmie, ale miejmy nadzieję, że drugi raz się nie odważy na sabotaż. Tyle złych wiadomości.

Strony

Źródło foto: 
31265 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Ch... z politykami, ale popatrzmy ile trzeba było zrobić, żeby nic się nie zmieniło w takiej radiowej "Trójce". 

    Szybka zmiana szefa i już te same kurtyzany pojawiają się na antenie. Jeszcze tylko powrót ciepłego Marka i możemy się grzać w blasku donosicieli i ich totumfackich.

  2. być może w sierpniu coś się stanie o czym jeszcze nie wiemy, ale niektórzy wiedzą ...

  3. W sierpniu skończą się pieniądze zarówno rządowi jak i ludziom . Nie da się utrzymać wielu firm i miejsc pracy. Zaczną się dziać takie rzeczy, jak opisano w "Gronach gniewu". Na to liczą totalni. Gdyby nie wybryki "gangu Szumowskiego", to w maju mogło być już po wyborach.

    Zresztą o "gangu Szumowskiego" trzeba będzie nakręcić komedię. Zanosi się na kultowy film - jak "Gang Olsena" w Danii.

  4. avatar

  5. do końca 2020 stanie się na pewno.

    Od mieszania stale tej samej herbaty - tej samej od 1989-tego roku - cukru w niej nie przybędzie. To a propo's obecnej polskiej sceny politycznej. Powinni zbiorowo przymierzać się do bardzo długiego urlopu. Wszyscy - nie tylko Platforma, PSL i SLD.

  6. "do końca 2020 stanie się na pewno."

    Tak będzie, gdy  polityka D.Trumpa czyli stop NWO, stop globalizacji, stop rosyjsko niemieckiej EURAZJI w kontrze do USA i budowa świata wielobiegunowego będzie kontynuowana a to zależy od wyników wyborów preztdenckich w USA , co stanie się wiadome 14.12.2020 gdy Kolegium Elektorów ogłosi wyniki wyborów.

  7. Aż tak wygodnie niestety nie jest.

    Być może Trump prowadzi wojnę z obozem "bestii", ale powinniśmy przygotować się również i na taki wariant, że wojna kapitału teksańskiego z amerykańską "bestią" (banki, Wall Street, media, Hollywood, spora część NASDAQ) jest pozorowana. Mogą być rozmaite zwroty akcji, w tym najbardziej dla Polski nieprzyjemne. Pamiętajmy, że Trump ustawę 447  - skrajnie niekonstytucyjną - podpisał, z kolei Mike Pompeo wzywał polski rząd do przyspieszenia z przekazywaniem żydowskim złodziejom łupu.  Sam Trump za Polaków walczył nie będzie.

     

  8. MK w ostatnich zdaniach felietonu nawołuje do tego, by Państwo w końcu pokazało swoją powagę. Czyli coś, co właśnie straciło dzięki wyczynom Szumowskiego et consortes. Państwo zostało ośmieszone przez serię wzajemnie sprzecznych i nielogicznych "ukazów" sanitarnych, ganianie przez milicjantów pielgrzymek i tym podobne cuda.

    Powaga Państwa umarła, więc nie będzie żadnej poważnej reakcji na kontredanse totalnych. Nie jestem też przekonany, czy w związku z tym elektorat nie potraktuje najbliższych wyborów jako happeningu. Wtedy ich wynik też może być happeningowy.

  9. No a jakby marszałkini (marszałkówna, marszalica?) posliznąwszy się na skórce banana złamała, nie daj boże nogę albo cóś, to kopertowiec zaprezydentowany.

  10. Albo z nagła wzorem Sasina w kwarantannie.

  11. Strony