Ludzie pukali się w czoło, gdy proponowałem, aby się skupić na dołowaniu niedorzecznie wysokich notowań Kukiza i nie przejmować się obecnością partii Petru, która wbrew pozorom jest znacznie bardziej pożyteczna o zbieraniny JOW. Pukanie się w czoło nic nie dało, czas zweryfikował racje i wszystko się ułożyło zgodnie z diagnozą. Kukiz ma w tej chwili jakieś 13%, co prawdopodobnie jest zawyżoną notą, jednocześnie PiS rośnie w górę i spada PO. Dokładnie tak twierdziłem i dokładnie tak się dzieje, dlatego pozwolę sobie na kolejną diagnozę, która zapewne wywoła podobne kontrowersje. Petru jest pożyteczny, ponieważ elektorat PO składa się z ustawionych w administracji i elektorat ideologiczny. Pierwsi prawie zawsze głosują na partię władzy i są nie do ruszenie. Tę drugą część da się oderwać od PO i robi to w pewnym zakresie obciachowa nowoczesna.pl, chociaż ostatnio coraz gorzej im to idzie. Z tego powodu zupełnie mnie nie martwi nowy projekt zwany „zjednoczona lewica” i życzę im powodzenia, niech przejmą robotę od Petru. Ideałem byłby wynik 7,99% i brak progu wyborczego, ale nawet jeśli dostaną 10%, nic wielkiego się nie stanie, bo to będą procenty odebrane PO. Fachowcy znający się obecnej ordynacji wyborczej twierdzą, że bonusem w wyborach jest duży wynik jednej partii, a nie dwa wyniki koalicji. Innymi słowy jeśli PO zdobywa 30% i PSL 8%, to razem mają 38%, ale do sejmu wprowadzają mniej posłów niż wprowadziłaby sama PO z wynikiem 38%. Każdy podział elektoratu w PO jest pożądany, nawet jeśli głosy odbiera potencjalny koalicjant. Estetycznie i moralnie ciężko pokonać granicę akceptacji dla takich postaci, jak Miller, że o bimbrowniku z Biłgoraja nie wspomnę, jednak intelektualnie i po prostu zdroworozsądkowo, tej marksistowskiej inicjatywie nie warto robić krzywdy.

Istnieje w Polsce elektorat lewicowy, w sensie ideologicznym, bo niby jakim cudem mógłby nie istnieć. Wyborców lewicowych w znacznej liczbie zagospodarowała PO, z jednej strony udając laicką i nowoczesną partię centrową, z drugiej strony wprowadzając do debaty niekończące się wojny obyczajowe, typu in vitro. Cała ta operacja odbywa się w warunkach skrajnej i czytelnej hipokryzji. PO na przemian odwiedza i całuje po rękach papieża, potem krzyczy, że nie klęka przed biskupami, ale mimo wszystko lewicowy wyborca do partii rządzącej lgnął. Dlaczego? Z bardzo znanego i na szczęcie zużytego powodu – straszenie PiS. Z chwilą, gdy wyczerpała się formuła straszenia PiS-em i wręcz stała się śmieszna dla jednych, a potwornie irytująca dla drugich, wyborcy zaczynają głosować zgodnie ze swoimi politycznymi sympatiami, nie fobiami narzucanymi przez niezastąpioną władzę. Do października zobaczymy jeszcze dziesiątki rozmaitych zwrotów akcji i wydarzeń, które będą zmieniać nastroje społeczne, wśród nich z całą pewnością pojawią się taśmy. Nie ma większego sensu, by dziś próbować się wstrzelić w wynik wyborów, ale można przyjąć pewne szacunki, które wskazują kierunek wzrostu i spadku.

PSL prawdopodobnie wejdzie do sejmu z około 6%, Kukiz jeśli utrzyma tempo kompromitacji w najlepszym razie zatrzyma się na 10%, podobny wynik może też uzyskać „zjednoczona lewica”. Pozostają dwa ugrupowania plus plankton partyjny, który porwie jakieś 12%, w tym Korwin ze 4%, Petru 3%, Rozenek z Napieralskim 2 i 3% jacyś narodowcy razem z inną egzotyką typu zieloni. Zostaje 62% dla PiS i PO. Z elektoratem lewicowym i Petru PO bez względu na taśmy i inne kompromitacje będzie miała 25% na bank. Bez tego elektoratu i przy nieuniknionych aferach z Kulczykiem może zejść poniżej 20. Prostym rachunkiem od dołu można policzyć, że 62% minus 25% daje PiS 37%, czyli mniej więcej dzisiejszy wynik sondażowy. W 2011 roku PO zdobyła 39% w wyborach co dało jej 45% mandatów. Mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne. Gra toczy się o wynik PiS powyżej 40%, realnie jest do zdobycia 42%, ale tylko wówczas to się może stać, gdy PO zostanie oskubana z elektoratu ideologicznego, co mogą zrobić jedynie lewacy i liberałowie. Nie wiem jak inni, ale ja nie zamierzam tępić klinów, którymi PO skutecznie jest odrywana od koryta.

42 KOMENTARZE

  1. LICZENIE GŁOSÓW
    W mojej gminie głosy  w komisjach liczyła rodzina wójta (PSL)Te  arbuzy  zrobią wszystko dla utrzymania 6% , a za pieniądze to zaszkodzą PIS-owi .RUCH KONTROLI WYBORÓW jest teraz ważniejszy niż ruch Kukiza ,Palikota , Lewicy i innych NOWOCZESNYCH. DUDA od 6 sierpnia będzie co tydzień dodawał 1% PIS-owi ,a to  spowoduje WŚCIEKŁOŚĆ całej rządowej mafii .W  TVN  ,TVP info  POLSACIE będzi ostra jazda .Te KUR..Y mogą sobie już wszystko zaplanować jak niszcyć opozycję ale mam nadzieję ,że to będzie jak w filmie "ZŁODZIEJE  I  FILANTROPI"  jakiś "KTOŚ" zapierdoli im  " koła"
    PS.ktoś KURKA musi się znaleźć!!!

  2. LICZENIE GŁOSÓW
    W mojej gminie głosy  w komisjach liczyła rodzina wójta (PSL)Te  arbuzy  zrobią wszystko dla utrzymania 6% , a za pieniądze to zaszkodzą PIS-owi .RUCH KONTROLI WYBORÓW jest teraz ważniejszy niż ruch Kukiza ,Palikota , Lewicy i innych NOWOCZESNYCH. DUDA od 6 sierpnia będzie co tydzień dodawał 1% PIS-owi ,a to  spowoduje WŚCIEKŁOŚĆ całej rządowej mafii .W  TVN  ,TVP info  POLSACIE będzi ostra jazda .Te KUR..Y mogą sobie już wszystko zaplanować jak niszcyć opozycję ale mam nadzieję ,że to będzie jak w filmie "ZŁODZIEJE  I  FILANTROPI"  jakiś "KTOŚ" zapierdoli im  " koła"
    PS.ktoś KURKA musi się znaleźć!!!

  3. Jeszcze głosy policjantów dojdą dla PIS
    Nie zapominajmy, że do elektoratu PIS należy doliczyć głosy policjantów i ich rodzin (jakieś 300 tys. osób). W tym środowisku frustracja na obecną władzę sięgneła masy krytycznej. Wbrew powszechnej opinii. 

  4. Jeszcze głosy policjantów dojdą dla PIS
    Nie zapominajmy, że do elektoratu PIS należy doliczyć głosy policjantów i ich rodzin (jakieś 300 tys. osób). W tym środowisku frustracja na obecną władzę sięgneła masy krytycznej. Wbrew powszechnej opinii. 

  5. Memento, trzeżwe bardzo, imo
    "Nie możemy karmić się złudzeniami. Oni to położą, bo ktoś im dał gwarancje. Jak się chce wykończyć grupę szczerych idiotów wystarczy im dać gwarancję z ładną pieczątką. Resztę załatwią sami.

  6. Memento, trzeżwe bardzo, imo
    "Nie możemy karmić się złudzeniami. Oni to położą, bo ktoś im dał gwarancje. Jak się chce wykończyć grupę szczerych idiotów wystarczy im dać gwarancję z ładną pieczątką. Resztę załatwią sami.

  7. Powtarzałem wiele razy i powtórzę jeszcze raz
    Petru i jego bandy to ja się boję. To są albo skrajni teoretycy nie mający pojęcia o realnej gospodarce albo szkodniki siedzące w kieszeniach koncernów. Właściwie to jedno i drugie z przewagą drugiego. Pożyteczni moim zdaniem mogą być tylko jeśli nie przekroczą progu wyborczego. Jeśli przekroczą – cholera ich wie. Z pomocą grubej kasy być może się wypromują na jakieś 15% w kolejnych wyborach i wtedy zyskają już spory wpływ na bieg wydarzeń. SLD plus bimbrownik i jego muppety to jak najbardziej niech się jednoczy, konsoliduje. Nawet jak się znajdą w sejmie i potem nawet zdobędą jakąś popularność to mniej wiecej wiadomo na co mogą wpaść. Jak się dorwie Petru do jakichkolwiek stanowisk, nie koniecznie ministra finansów nawet, ale na przypkład do NBP to będzie spowalniał gospodarkę, tak jak spowalniał Balcerowicz. Jaki w tym interes? Ano taki, że jedsteśmy traktowani jako siła robocza a nie rynek zbytu, więc im gospodarka bardziej kulawa tym siła robocza tańsza. Może się mylę, może nawet jak wejda do sejmu to będzie to ich pierwszy i ostatni raz, niemniej jednak słabo mi się robi na samą myśl, że mogli by dostać szansę na dopchanie się do władzy.

  8. Powtarzałem wiele razy i powtórzę jeszcze raz
    Petru i jego bandy to ja się boję. To są albo skrajni teoretycy nie mający pojęcia o realnej gospodarce albo szkodniki siedzące w kieszeniach koncernów. Właściwie to jedno i drugie z przewagą drugiego. Pożyteczni moim zdaniem mogą być tylko jeśli nie przekroczą progu wyborczego. Jeśli przekroczą – cholera ich wie. Z pomocą grubej kasy być może się wypromują na jakieś 15% w kolejnych wyborach i wtedy zyskają już spory wpływ na bieg wydarzeń. SLD plus bimbrownik i jego muppety to jak najbardziej niech się jednoczy, konsoliduje. Nawet jak się znajdą w sejmie i potem nawet zdobędą jakąś popularność to mniej wiecej wiadomo na co mogą wpaść. Jak się dorwie Petru do jakichkolwiek stanowisk, nie koniecznie ministra finansów nawet, ale na przypkład do NBP to będzie spowalniał gospodarkę, tak jak spowalniał Balcerowicz. Jaki w tym interes? Ano taki, że jedsteśmy traktowani jako siła robocza a nie rynek zbytu, więc im gospodarka bardziej kulawa tym siła robocza tańsza. Może się mylę, może nawet jak wejda do sejmu to będzie to ich pierwszy i ostatni raz, niemniej jednak słabo mi się robi na samą myśl, że mogli by dostać szansę na dopchanie się do władzy.